Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Trudne chwile, zwątpienia w psychoterapii i jak je przetrwać

Rekomendowane odpowiedzi

Jak w temacie. Podczas psychoterapii dość często, zwłaszcza na początku jest bardzo dużo momentów zwątpienia w sens terapii, są momenty załamania i trudno jest wytrwać. Temat ma za zadanie służyć wsparciem właśnie w takich cięższych chwilach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ciągle mam trudne chwilę i chcę zrezygnować. Jestem osobą, której bardzo trudno wytrwać w psychoterapii. W jakimś stopniu pozwala mi przetrwać stwierdzenie jednej psycholog, że wg niej nie nadaję się na terapię, bo ucieknę. Chociaż ta rezygnacja z nie jest do końca realna, bo boję się stracić kontakt z moją panią... Obawiam się też wyboru nowego terapeuty, trwa to u mnie bardzo długo i kosztuje dużo sił... Pokręcone i dziwne to wszystko...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Prawdę mówiąc mimo wielu kryzysowych momentów w terapii, ani raz nie przyszło mi do głowy żeby ją przerwać. Pewnie dlatego, że życie bez terapii było jeszcze większym koszmarem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilkakrotnie rezygnowałam z terapii. Wracałam jednak jak pies z podkulonym ogonem. Nadal balansuję między potrzebą samodzielnego funkcjonowania a przywiązaniem do terapeutki. Fakt, że dopiero bliska relacja przyniosła efekty pracy. Nadal odkrywam drugie czy trzecie dno bo jestem mistrzem patologicznych technik obronnych. W trakcie 3- letniej terapii weryfikowałam jej cel w miarę coraz bardziej realistycznego spojrzenia na swoje problemy. Zaczynałam od nastawienia "może dużo zmienię", potem " dam radę trochę poprawić" kończę na etapie "trzeba nauczyć się żyć ze sobą jaką jestem". Dodam, że jestem specyficzną odmianą bordera uwikłanego w zaburzenia lękowo-depresyjne. Sukcesy w samoakceptacji zaczęłam odnosić dopiero wtedy kiedy przestałam ujawniane fakty postrzegać w kategoriach moralnych: dobre - złe. Zniknął wstyd znalazła się siła aby poznać sedno zaburzeń. Chwała terapeutce, która tak niewzruszenie wytrzymuje moje huśtanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie dzisiaj fatalnie. I nie wiem czy to efekt psychoterapii czy po prostu leki za słabe, czy może mi się pogarsza???

Czuję jakbym za chwilę miała eksplodować. Jestem zła, wściekła, smutna i przerażona jednocześnie :roll:

Czy można tak zareagować na terapię? Jestem w trakcie 4go tygodnia :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zalatana23, u mnie po 1szym mscu terapii była taka jazda, że szok ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zalatana23, u mnie po 1szym mscu terapii była taka jazda, że szok ;-)

namastej dzięki za pocieszenie :-) Pozostaje mi oczekiwać na poprawę ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem o zwątpieniach w czasie psychoterapii trzeba rozmawiać z terapeutą.

Po prostu mu o nich powiedzieć. To taki sam temat jak dzieciństwo, rodzice, lęki czy fantazje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A ja po zakończeniu terapii postanowiłam, że jak tylko ułożę w życiu parę spraw, które mnie dręczą, bo są niedokończone, to wrócę na terapię. Zresztą terapeuta mówi o jednym niedokończonym temacie, a dodatkowo pogorszyło mi się chyba trochę z moją chorobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W mojej terapii przeżywam duże zwątpienie. Jestem chyba pacjentką, która bardzo przywiązuje się do terapeuty i gdy terapeutka poświęca uwagę innym w grupie, to czuję się nieważna i zazdrosna. Moje wątpliwości co do terapii są głównie związane z sytuacją, która miała miejsce się na sesji 2 tygodnie temu. Opowiadałam wtedy o swojej sytuacji z pracą, że nie mogę jej znaleźć i pojawiły się we mnie takie myśli nieprzyjemne, że terapeutka może się na mnie złościć, że tej pracy nie mogę znaleźć. Podzieliłam się tym i w odpowiedzi usłyszałam, że skoro myślę, że ona na mnie może się złościć, to chyba poczułam się ważna. Szybko podsumowała to, mówiąc że to żart. Od tej sesji czuję, że straciłam coś ważnego w relacji z terapeutką, mimo że to terapia grupowa, to i do terapeutki cały czas od konsultacji mam dużo odczuć. Na kolejnej sesji poruszyłam tą sytuację, terapeutka mnie przeprosiła, ale we mnie dalej jest taki ból. Czuję jakby te słowa zabrały coś dobrego. Czuję, że powinnam wrócić do tego, bo nie jestem w stanie mówić o niczym ważnym, gdy w głowie mam myśli typu "czy jestem ważna dla terapeutki?", "czy poczucie, że jest się ważnym to coś niedobrego?". Podupadło też zaufanie do niej i jej autorytet. Często też myślę, czy kontynuacja tej terapii ma sens, czy teraz, nawet jak tą sytuacje uda mi się omówić w grupie, to czy nie będę dalej patrzeć na terapeutkę przez pryzmat tej wpadki. Ale też nie mam odwagi zrezygnować z terapii, bo dużo do tej pory mi dała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agnieszka_K,

Widzę żę się bardzo podłamałaś tym co cię spotkało i nie masz możliwości tego przepracować na terapii.

Może podejdź do tego inaczej.

Każdy człowiek jest odpowiedzialny za siebie i za to co go spotyka, czyli za swoje zycie. I na terapii tego się uczymy. Jeżeli doświadczyłąś czegoś, to ty też jakoś na to wpłynęłaś, jakoś to sprowokowałąś, na poziomie podświadomym sama tego chciałaś.

Podejdź do tego tak. zapytaj sama siebie dlaczego sprowokowałaś terapeutkę do takiego zachowania, do czego są ci potrzebne emocje które teraz przeżywasz, dlaczego chciałaś zostać przez nią odtrącona, przed czym uciekasz albo czego się boisz zobaczyć o sobie.

Ta cała sytuacja powinna cię czegoś nauczyć, coś powinnaś zrozumiec na swój temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem po dwóch sesjach, na razie nie mam zwątpień, ale mam "kołka w umyśle" i jestem pochłonięty próbą jego zanalizowania w zasadzie od rana do wieczora. Obawiam się, że jeśli terapia będzie na razie robić mi więcej takich "kołków", to mnie totalnie oderwie od rzeczywistości. Będzie interesować mnie wyłącznie analiza swojego umysłu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123,

To bardzo dobry objaw, bo to oznacza że terapia jest dla ciebie ważna i że mocno oddziaływuje na podświadomość. A co masz teraz innego do roboty niż analizowanie siebie? Gdy się chodzi na terapie to właśnie skupienie się na leczeniu jest najważniejsze. Ja przez pierwsze kilka tygodni zasypiałam mysląc o terapeucie i budziłam się z myślą o nim, tak ogromne wrażenie na mnie robił tym co mi mówił. Po prostu wreszcie ktoś cię zauważa, ktoś mówi inaczej niż wszyscy do tej pory, ktoś cię zaczyna rozumieć i interesować się tobą, więc to robi ogromne wrażenie na dziecku wewnętrznym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie robi na mnie wrażenia interesowanie się mną. Ja bym powiedział, że jestem w "nałogu" egocentrycznym. W dzieciństwie była zawsze ogromna koncentracja matki na mnie, moich potrzebach, zachciankach i może moje "wewnętrzne dziecko" jest teraz uzależnione od "bycia pępkiem świata".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×