Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wychodzę z nerwicy natręctw


Katie

Rekomendowane odpowiedzi

Musiał się zmienić mój sposób myślenia. Nie przyszło mi to odrazu. Myślę, że pomogły mi leki, rozmowy z psychologami i psychiatrą. Biorę Seronil. Oto jak zmieniał się mój sposób myślenia: najpierw musiałam zrozumieć, czego nie muszę się obawiać. Później pomyślałam sobie, że ważniejsza jest dla mnie moja rodzina i dla niej byłoby lepsze, żebym nawet się się rozchorowała fizycznie, czy też oni się przeziębili, czy zachorowali na grypę niż to co muszą znosić przeze mnie. Czyli zaczęłam robić wszystko patrząc na nich, np. żeby jak najkrócej się myć y spędzali ze mną więcej czasu. Drugi sposób to wyobrazić sobie, że ktoś na ciebie cały czas patrzy i które twoje czynności wyglądałyby dla niego dziwnie. Następnym etapem było to, że pomyślałam sobie, że to źle, zachowywać się dziwnie przy innych ludziach, bo musisz sobie pomyśleć jak jesteś wartościowy i czemu inni mają uważać ciebie za kogoś dziwnego. Później byłam na takim etapie i dalej jeszcze jestem, ale to chyba było podświadomie rzez cały czas, że musę być idealna we wszystkim i w higienie też, ale zdaję sobie sprawę, że nie można tak się zarazić. Musisz sobie powiedzieć, że właściwie liczy się tylko jak wyglądasz, czy jesteś czysty w widoczny sposób, że szkoda czasu, aby wszystko było idealnie. Teraz wiem, że absolutnie nie mogę ulegać jak mam później wątpliwości, czy dobrze umyłam ręce, myślęsobie, że skoro wtedy uznałam, że wystarczy to wystarczy. I jak myję ręce, czy myję się myślę sobie co będę potem robić, żeby nie skupiać się na myciu, tylko na czekającej mnie czynności. I to mnie motywuje, żeby się pospieszyć.

Mam nadzieję, że moje doświadczenia pomogą ci. Życzę wytrwałości i wiary w siebie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratuluję!

 

Ja też wychodzę z tego paskudztwa i robię to podobnie jak Ty, staram się patrzeć na siebie oczyma innych. Raz sie udaje, raz nie, ale próbować trzeba... Zmieniłam ponadto wiele w swoim zyciu (m. in, srodowisko, pracę) i to było niewyobrażalnym impulsem do "nowego zycia bez nerwicy".

 

Życzę szczęścia i wytrwałości

 

Kama

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratuluję!

 

Ja też wychodzę z tego paskudztwa i robię to podobnie jak Ty, staram się patrzeć na siebie oczyma innych. Raz sie udaje, raz nie, ale próbować trzeba... Zmieniłam ponadto wiele w swoim zyciu (m. in, srodowisko, pracę) i to było niewyobrażalnym impulsem do "nowego zycia bez nerwicy".

 

Życzę szczęścia i wytrwałości

 

Kama

Powiedzcie coś więcej na temat tego jak to robicie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spokojny, metody są różne, zależne też, czy natręctwa masz myślowe, czy ''tylko'' fizyczne, w sensie np. mycia, rytuałów gestowych itp. A tak naprawdę, dotarcie do źródła - przypominanie sobie, docieranie, kiedy po raz pierwszy ''zamulaliśmy'' się rytuałami, (które czasem przeszły w natręctwa i zdają się przymusem) czego się tak baliśmy, (teraz może sie ten strach wydać bezsensowny, ale wtedy przerażało nas bardzo) że nie chcąc odczuwać strachu, ''zamgliliśmy'' go tym. I przypominać sobie, że nie było od razu BACH i przymus, że wpierw były drobne rytuały zamulające, nie często, a później przed coraz większą ilością rzeczy w nie uciekaliśmy...

 

Przypominać sobie, że kiedyś tego nie było, nie było też tych najbardziej uciążliwych form, gdy już zaczęliśmy, że to wszystko przyszło stopniowo - i stopniowo możemy się tego pozbyć, aż do całkowitego wyleczenia, całkowitego zaprzestania ucieczki przed obawami w zamulanie umysłu.

 

To nie jest żadna magia ani metafizyka, to całkiem normalne i zwyczajne, jak odzwyczajanie się od czegoś. Czyste leczenie, ne zwykłą chorobę.

 

A leki mogą tu pomagać, ale nic nie przynosi takiego skutku jak terapia, jak docieranie do źródła i uświadamianie sobie.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przypominać sobie, że kiedyś tego nie było, nie było też tych najbardziej uciążliwych form, gdy już zaczęliśmy, że to wszystko przyszło stopniowo - i stopniowo możemy się tego pozbyć, aż do całkowitego wyleczenia, całkowitego zaprzestania ucieczki przed obawami w zamulanie umysłu.

 

ja jużnie pamietam jak to było "kiedyś" - kiedyś było takie samo jak i teraz jest "teraz". najorsze - ze coraz czesciej łapie sie na tym ze to wszystko za bardzo sie zasymilowało ze mna i bez tego bede czuł sie pusty:/ co bede robił i myślał zamiast tego co myśle?

 

 

A leki mogą tu pomagać, ale nic nie przynosi takiego skutku jak terapia, jak docieranie do źródła i uświadamianie sobie.

Pozdrawiam

 

zgadzam się w 100%

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spokojny, metody są różne, zależne też, czy natręctwa masz myślowe, czy ''tylko'' fizyczne, w sensie np. mycia, rytuałów gestowych itp.

Przypominać sobie, że kiedyś tego nie było, nie było też tych najbardziej uciążliwych form, gdy już zaczęliśmy, że to wszystko przyszło stopniowo - i stopniowo możemy się tego pozbyć, aż do całkowitego wyleczenia, całkowitego zaprzestania ucieczki przed obawami w zamulanie umysłu.

 

A leki mogą tu pomagać, ale nic nie przynosi takiego skutku jak terapia, jak docieranie do źródła i uświadamianie sobie.

 

Wielkie dzięki za obszerną odpowiedź. Natręctwa zdecydowanie fizyczne. Mycie rąk, unikanie śmietników, "zbieraczy" itp.. Myślowe raczej nie. No chyba że czasami analiza tego czy nie byłem za blisko lub czy nie dotykałem czegoś po czym znów powinienem umyć ręce.

Fakt to przychodziło stopniowo z czasem było tego więcej i więcej. Teraz jest tak uciążliwe że nie da się z tym żyć.

Zaczynam leczenie już drugi raz. Teraz chcę już z tym skończyć. Trudno bo źle znoszę leki i mam po nich większe lęki. Jak tylko mój stan się lekko ustabilizuje idę na terapię. Chciałbym mieć kontakt właśnie z osobami które sobie poradziły. Zarazić się wiarą w to że można z tym skończyć. Że można to pokonać.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×