Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nieśmiałość w życiu codziennym.


burza011

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,a więc tak nie wiem do czego przypasować moje "ubytki"ale zauważyłem że coś dziwnego w niektórych sytuacjach jest ze mną.. Zaczęło się to u mnie bodajże w szkole średniej gdy miałem coś przeczytać jakiś referat itp.. to zaraz brakowało mi tchu i dosłownie ledwo zawsze kończyłem dane zadanie ..co ciekawe im dłużej przedstawialem referat juz było coraz lepiej..Ostatnio zauważyłem coś jeszcze gorszego podczas b ważnej rozmowy potrafie dosłownie się zaciąć na chwile tak jakby mi powietrza brakowało..ze nie potrafie wydusić z siebie słowa.....Patrząc w oczy pani za biurkiem moje oczy zaczynaja mi lzawic mam uczucie jakby chciało mi sie płakac...rozgladam sie na boki itp i czuję się z tym "kiepsko"i nie wiem co na to poradzic.... Nie mam pojęcia od czego to może być faktycznie jestem b mało towarzyski praktycznie nigdzie nie wychodze ale jestem radosny pozytywie nastawiony do życia nic mi nie brakuje jednak nie potrafię sobie z tym poradzić i przez takie coś nie potrzebnie gorzej się czuje w takich sytuacjach...Macie jakieś rady ? ? Teraz czeka mnie poważna praca wśród wielu ludzi( Specjalnie wybrałem taką prace z myslą że zrobi ze mnie bardziej rozrywkową osobę ) ..Mam wielką nadzieję że pracując każdego dnia z ludzmi przejdzie mi to :)Bo myślę iz siedzac w domu rzadko przebywajac z ludzmi wlasnie tego sie nabawilem... jeszcze powiem tak nie palę fajek..co drugi dzien biegam 5 km..alkohol pije b rzadko i to okazyjnie..Wiem że to jest śmieszne...Nie wiem skąd to się u mnie wzięło mimo iż staram się nie stresować sama z siebie wyskakuje taka blokada..Szukam sposobu żeby z tego całkowicie wyjść..myślę może o rozmowach na kam i mikro z obcymi ; P Szukam juz kazdej opcji zeby takie "zboczenia z dziecinstwa" wyeliminować :D Z góry dziękuje za odpowiedzi..Pozdrawiam : )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zawsze byłem dość nieśmiały - nie była to jakaś straszna nieśmiałość, ale parę lat temu zwykłe wyjście do sklepu powodowało ścisk w gardle i jąkanie się. Przez całe życie jestem o głowę niższy od rówieśników, teraz mam 160 cm i to się już nie zmieni, bo mam już 26 lat. Teraz mam pracę w przychodni, w której przez telefon umawiam pacjentom wizyty. Początki tej pracy to był koszmar, mówiłem niewyraźnie, jąkałem się, bardzo trudno mi się z tymi ludźmi rozmawiało. Nie była to może straszna masakra, ale kiepsko mi szło. Ale znalazłem tą pracę po prawie roku szukania, więc jakbym nie dał rady, to potem pewnie szukałbym kolejny rok, no to nie miałem wyjścia, musiałem się skupić i dać radę. No i teraz pracuję tam już prawie rok, rozmawiam z ludźmi swobodnie, przestałem się przejmować i mam teraz w nosie co ktoś o mnie myśli. Do sklepu chodzę bez oporów, a nawet zacząłem często chodzić do teatru. Więc widzisz, twój opis baaaaardzo pasuje do mojej sytuacji, więc taka praca wśród ludzi może Ci bardzo pomóc, tak jak mi pomogła. Powodzenia życzę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rikuhod, tak pomyślałem to musi być powiązane z jakąś traumą, kiedy zaczynasz cytować jakiś referat, musi ci się wtedy przypominać jakieś wydarzenie które ciągle cie wewnątrz trapi i dręczy; albo jest to powiązane z czymś czego w sobie nie lubisz.

 

Traumy tak działają bo normalnie się ich wstydzimy i chcemy je w sobie zakryć (tak chcemy) ale nie przerabiając ich, nie godząc się z nimi i powracają :(

 

 

skoro, normalnie możesz z ludźmi rozmawiać i nie masz raczej innych natręctw, to musi oznaczać że recytowanie czegoś jest jakoś powiązane z jakąś traumą, czymś co się zdarzyło albo czymś czego w sobie nie lubisz. Kiedy zaczynasz recytować automatycznie skojarza ci się z tym co cię trapi co tworzy napad stresu.

 

Poza tym dręczy cię jakieś wspomnienie? czujesz do siebie jakiś uraz? bo jeśli tak to jest najprawdopodbniej przyczyną

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kamiledi@aJa tez faktycznie jestem nie duzy wyzszy od Ciebie za dzieciaka mialem z tym problemy ale w ogole teraz o tym nie mysle ..Najgorsze jest to jak mam patrzeć komuś w oczy siedzac np przy stole..Jakoś oczy samoczynnie odrywaja mi sie od oczu osoby z ktora rozmawiam..nie wiem skad sie to wzielo ale dobrze ze mnie pocieszyles :) Tez mam nadzieje ze praca w grupie przyniesie u mnie poprawe i wyluzowanie :) @Rikuhod ja faktycznie od ukonczenia szkoly sredniej zerwalem wszystkie znajomosci..nie chodze na imprezy itp zawsze zganialem wine na moj charakter..a podejrzewam że wszystko u mnie wlasnie się zrobilo od tego ze odlaczylem sie od wszystkich znajomych i praktycznie bylem 100%domatorem.Teraz musze się zmienić bo jak to spiewal Rysiek...bo w życiu to najgorsze samotnym być:) Jak wyjde do ludzi to musze sie zmienic!:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

burza011, Ja myślę że jest to objaw lękowy, ale instynktownie wybrałeś najlepszy sposób na walkę z tym - wystawianie się na ten stres. Wiem, że najlepiej się na tym nie skupiac, im mniej będziesz o tym myślał tym szybciej np. "zacięcie" minie. Przez ludzi nie jest to odbierane jakoś strasznie negatywnie, bo każdemu zdarza się np. zaciąc, chocby ze zmęczenia. Wiesz jak walczyłam z takimi klimatami ? -, na studiach siadałam w pierwszej ławce, zgłaszałam się do referatów i jako pierwsza do wszelkich zadań itp.

Jestem osobą, która jako dziecko wstydziła się spytac o godzinę. A potem pracowałam min. jako tzw. trener - prowadziłam szkolenia.

Wyjdziesz do ludzi to wiele minie samo. Wiem, bo to przeszłam. Na początku trochę to kosztuje, wymaga samozaparcia, ale w pewnym momencie wchodzi w krew. Dasz radę, bo z twoich postów bije chęc i determinacja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kosmostrada@ Dokładnie muszę całkowice o tym przestać myśleć .. i zając się normalnościa..Nie okłamujmy sie człowiek nieśmiały w tych czasach ma ciężko i nic nie osiągnie ; ) Tylko wyjście z domu i przeciwstawienie sie temu może to wyleczyć taka prawda,..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem chyba twoim typem w tych sprawach.

U mnie polega to na tym, że wypowiadając zdanie przy kimś, obojętnie gdzie, ale ktoś lub coś musi byc, wypowiadam się bez powietrza (muszę wypuścić powietrze i dopiero coś mówię). Bardzo przykre doświadczenie. Ledwo mowie 4,5 wyrazów i koniec. Jeśli chce powiedzieć z powietrzem bo się zacinam i nie jestem w stanie nic wykrztusić.

 

Masz to samo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem chyba twoim typem w tych sprawach.

U mnie polega to na tym, że wypowiadając zdanie przy kimś, obojętnie gdzie, ale ktoś lub coś musi byc, wypowiadam się bez powietrza (muszę wypuścić powietrze i dopiero coś mówię). Bardzo przykre doświadczenie. Ledwo mowie 4,5 wyrazów i koniec. Jeśli chce powiedzieć z powietrzem bo się zacinam i nie jestem w stanie nic wykrztusić.

Nigdy nie zwracałem na to uwagi ale teraz tak sobie pomyślałem i mam identycznie. Z powietrzem w płucach też nie jestem w stanie mówić. Wydaje mi się, że to chyba jest normalne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak normalne? :D Powinienem mówić bez zadnego problemu. Powinienem trzaskać po kilka zdan bez problemu. A tu pare wyrazów i jest po mnie.

Każdy mowi na powietrzu, a ja bez, a to też nie jest normalne :)

Do tego czasami jąkanie, czasami nie moge nawet na bezdechu wypowiedzieć wyrazu ;d

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lucaero@ Ja mam podobnie oczywiście tylko na początku rozmowy..tylko najgorsze jak mam siedzieć wspólnie przy jednym stole z kilkoma osobami wtedy moje oczy biegają po pokoju nie trzymam kontaktu wzrokowego ..Ale byłem strasznym domatorem nie wiem jak Ty.... I umnie od tego na pewno to się stało. Teraz mam kilka ważnych egzaminów i myślę czy czasem nie kupić sobie leku labofarm na bazie ziół :D Krok po kroku i bez ziółek się obejdzie ale na początku lepiej się wspomóc nimi będze bardziej wyluzowany ; ) Teraz będe pracował wsród ludzi więc jestem pewnien że sie wszystko unormuje a nie będe zachowywał się jak tarzan w dżungli :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

burza011, A czy u ciebie ten problem pojawia się zawsze czy tylko w konkretnych sytuacjach i przy konkretnych osobach? Ja sobie słabo z tym radzę, najgorzej przy matce, a na drugim miejscu wszędzie tam gdzie jestem czy raczej byłam oceniana czyli szkoła/studia/egzaminy itp. Dokładnie to samo uczucie. Lepiej jest wtedy gdy wiem, że ktoś mnie lubi/akceptuje...rad nie mam, ja z tego powodu przerwałam studia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kosmostrada@ Dokładnie muszę całkowice o tym przestać myśleć .. i zając się normalnościa..Nie okłamujmy sie człowiek nieśmiały w tych czasach ma ciężko i nic nie osiągnie ; ) Tylko wyjście z domu i przeciwstawienie sie temu może to wyleczyć taka prawda,..

 

no niby masz rację - tzn jeśli takie podejście pomaga Ci to bardzo dobrze, ale z drugiej strony samo wyjście do ludzi osoby nieśmiałej z dobrymi intencjami i nastawieniem "jak wyjdę do ludzi to się przełamię i wszystko mi przejdzie" to chyba za mało. Nie dokońca wydaje się to być możliwe dla takiej osoby, mam tu na myśli oczywiście mnie :) Niektórzy potrzebują czegoś więcej niż przysłowiowego kopa w pupę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do pytania, czy przy śpiewaniu też tak mam, to powiem Ci, że nigdy nie śpiewałem przy kimś. W domu jestem raczej na luzaku, mogę powiedzieć i mówić coś na wdechu, itd.

 

Przede mną matura usta.. Nie do zrealizowania z takim tokiem mówienia. Rozmowy towarzyskie też odpadają, kumple tylko, ale też w stopniu nie dużym. Mam też problem z czytaniem, ale ostatnio udowodniłem, że dam rade czytać normalnie, ale dlugo muszę złapać oddech i się uspokojić. Ogólnie = przejeb****

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lenka30@@U mnie też głównie ten problem pojawia się przy ważnych egzaminach ..rozmowach itp.. Nie i trwa to chwilkę jak już sie rozluznie to leci wszystko ok:D wiesz co Ci powiem musisz się starać z tym walczyć ja nawet u siebie tego nie zauważałem zawsze zganiałem wine na charakter itp.. dopiero teraz zdałem sobie sprawe ze olałem wszystkich znajomych itp.. Ja tak jak pisałem najpierw spróbuje wspierać sie na ziółkach ..a później całkiem trzeba z tego wyjść ..Jestem pewien ze sobie poradze z tym Lenka a nie warto isc do psychologa?? Jeśli przez takie coś olałaś studia .. musimy z tym walczyć to nie jest nic wielkiego i łatwo z tym sobie poradzic tylko trzeba chciec.. Jesteś osobą towarzyską ?? Czy tak jak ja praca /komputer i 4 sciany ? Lucaero@@ Ja mature ustna mialem 3 lata temu i dałem rade :) To i Ty dasz sobię radę .. musisz w siebie uwierzyć i wyjść z domu krok po kroku..ja też już staram się coraz więcej kontaktować ze znajomymi i musi się udać..Jak zauważyłeś nasz problem leży w tym że siedzimy sami ograniczamy się wsród najblizszych znajomych itp.. trzeba sie wyluzować inaczej się nie zmienimy nigdy. Ja jak byłem z poł roku temu ze znajomymi na imprezie to cała impre przy stoliku z piwkiem siedziałem więc wiesz :D Zawsze mówiłem ze impry to nie dla mnie...ale nie wychodzac do ludzi nigdy sie nie zmienimy bez względu na wiek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

burza011, Możliwe, że jak dla kogoś to jedyny problem to mu sobie poradzić łatwiej. Niestety u mnie to nie był jedyny problem, właściwie to problemy mogłabym w szeregu ustawić. I na pewno nie mam takiego poczucia, że olałam studia, bo przerwać z konkretnego powodu nie znaczy olać. Zresztą u mnie cała edukacja odbywała się z przerwami. I tak, na moje nieszczęście jestem cholernie towarzyską osobą, która lubi ludzi, lubi dyskutować i lubi się bawić, niestety nigdy nie poznałam nikogo kto lubi to samo. Szczęście w nieszczęściu, że z samą sobą czuję się dobrze i że jak ktoś się dużo bawi sam jak jest mały to potrafi też się bawić sam jak urośnie. Mi się wydaje, że pomocne mogą tu być zajęcia z emisji głosu, miałam okazję kiedyś trochę uczęszczać, zabawne ale to był mój ulubiony przedmiot. Jak ktoś ma okazję to polecam, uważam że to może dać więcej niż psycholog. Wcześniej to pojęcia nie miałam o tym mówieniu na wydechu itd. itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak normalne? :D Powinienem mówić bez zadnego problemu. Powinienem trzaskać po kilka zdan bez problemu. A tu pare wyrazów i jest po mnie.

Każdy mowi na powietrzu, a ja bez, a to też nie jest normalne :)

Do tego czasami jąkanie, czasami nie moge nawet na bezdechu wypowiedzieć wyrazu ;d

Ja już sam nie wiem, zacznę to obserwować. Nie mówię na kompletnym wydechu, jednak mam trochę powietrza w płucach ale dość mało. Na pewno nie jestem w stanie mówić z pełnymi płucami, a Wy jesteście? U mnie to bardziej objawia się w formie napadów bezdechów w różnych sytuacjach, wtedy mam nawet problemy aby nabrać powietrze ale to jest na tle nerwicowym. Nie można dopuścić do bezdechu bo brak tlenu nakręca inne reakcje, jak zobaczy się bezdech do trzeba na siłę dotleniać się.

 

A jak coś śpiewacie to też na bezdechu?

Ja tak jak kolega, który się wypowiedział przede mną nie śpiewałem nigdy w towarzystwie, chyba ostatnio we wczesnej podstawówce na lekcjach ale nie pamiętam czy wtedy miałem takie problemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×