Skocz do zawartości
Nerwica.com
Nadie

Osoba chora na schizofrenie nie chce się leczyć

Rekomendowane odpowiedzi

Piszę w sprawie babci. Aby nakreślić sytuacje moja babcia od trzech lat mieszkała z dwoma psami w nowym bloku, w którym "kolegowała się" może z 2 osobami, reszty prawie nie znała. Za pierwszym razem ,gdy do niej przyjechaliśmy w odwiedziny wywiązała się taka rozmowa :

Babcia: Taki ostatnio dziwny zapach się utrzymuje, kwiatowy...

My: Nikt z nas nic nie czuje...

Babcia: To pewnie ten sąsiad z góry mi wpuszcza przez okno i mnie truje!

My *w szoku*: Ale dlaczego tak sądzisz?

Babcia: Bo ostatnio pukał w ścianę, że za głośno chrapię.

Od tego czasu to ewoluowało. Sąsiad zmienił się w sąsiadkę z góry, która przez rurkę wpuszcza jej w okno trujący, kwiatowy zapach, po którym źle się czuje. To, że źle się czuje nie jest niczym nowym, ponieważ babcia ma cukrzycę, problemy z sercem i nadciśnienie, ale ona przypisuje to tylko temu. Aby podsumować, czy babcia mówi prawdę, czy kłamie mój ojciec zakleił okno pianką tak, że nie przechodzi przez nie powietrze. Już po godzinie od tej operacji zadzwoniła, że dalej ją trują a nawet nie otwierała okna. Dodatkowo babcia wie absolutnie wszystko na temat sąsiadów z góry. Czym jeżdżą (pokazywała mi samochód), czym się zajmują, o której wracają z pracy, kiedy chodzą spać, (bo słyszy obcasy na górze… kto po domu chodzi w obcasach?) . Meritum sprawy jest takie, że … nikt tam nie mieszka. Światło się nie pali, sąsiedzi nikogo nie widzieli, nikt nie jest oficjalnie zameldowany. Na początku sama przyznała, że nikt z sąsiadów ich nie widział, ale po naszej reakcji nagle rzekomo znalazła się sąsiadka również coś podejrzewającą, z którą nie rozmawialiśmy.

Babcia cały czas twierdzi, że chcą ją zabić. Jej psy nie mają absolutnie żadnych objawów otrucia. Raz opowiedziała mi historię, jakoby znalazła chleb w reklamówce na śmietniku, więc poszła karmić gołębie. Gołębie, które zjadły ten chleb padły trupem. „Ale tak od razu po zjedzeniu?” – Zapytałam. „Tak, od razu po zjedzeniu”. Potem już nigdy nikomu o tym nie powiedziała ani nie wspominała. Gdy jesteśmy w odwiedzinach im dłużej u niej siedzimy tym bardziej sobie „przypomina”, co zrobili jej sąsiedzi.

 

Po około pół roku od wydarzeń z góry babcia przeprowadziła się do mojego dziadka (niespokrewnieni) ,bo , jak stwierdziła "nie mogła już wytrzymać ze strachu". Przez pierwszy miesiąc było w porządku. Zaczęło się od "kogoś pukającego w okno kulką na sznurku". Niedorzeczność sytuacji? Blok w którym babcia aktualnie mieszka nie ma żadnego sąsiedztwa okno w okno, mieszkanie mieści się na 9 piętrze, piętro wyżej już nikt nie mieszka. Fizycznie niemożliwie. Potem znalazła sobie kolejną sąsiadkę do atakowania. Sąsiadka ta jest dobrą znajomą mojego taty z czasów, gdy byli jeszcze bachorami. Historia jaką wymyśliła, to córka sąsiadki ma chłopaka, który puka do niej w nocy w drzwi , bo chrapie. Chłopak ten jeździ na motorze, czasami autem i przewodzi gangowi. Ścigają się wokół bloku i celowo świecą reflektorami w jej okno. Nie przemówisz,że jedyny reflektor , który sięgnąłby na 9 piętro jest strażacki, a ulica jest poziomo do bloku, więc fizycznie niemożliwe. Drugie urojenie to życie na dachów innych bloków. "Nasz" blok jest najwyższy, więc widać wszystkie dachy. Według mojej babci kominy na dachach są biegającymi zwierzętami (ale jakimi zwierzętami! Kozami w paski, bądź panterami w ciapki!), które codziennie wieczorem są karmione przez kobietę. Inne: Pies na żurawiu budowlanym. Człowiek obserwujący ją z dachu znajdującego się parę kilometrów od bloku. Rura ubrana w welon na dachu bloku fotografowana przez reportera. Myślę,że coś jeszcze było, ale na chwilę obecną nie mogę sobie przypomnieć.

 

Po wielu namowach zabrałam w końcu babcię do lekarza, gdzie kajała się, że to wszystko zwidy i ona chce przestać je widzieć. Dostała lek. Mi ulżyło, że to koniec. Jakże się myliłam. Po dwóch dniach ciszy to wszystko wróciła, a ona nadal jest w 100% pewna,że jesteśmy gównianą rodziną, która robi sobie z niej jaja. Podejrzewam,że przestała brać leki , ale nie mam możliwości sprawdzenia tego, a babcia twierdzi,że nadal je bierze. Niestety ani ja, ani nikt z mojej rodziny nie ma możliwości ani przygarnięcia jej ani zamieszkania z nią, umieszczenie w szpitalu nie jest możliwe.

 

I stąd rodzi się moje pytanie: czy jest jakaś możliwość załatwienia psychiatry albo chociaż pielęgniarki, która mogłaby przychodzić raz dziennie i pilnować branie leków? Takie rozwiązanie podpowiedział mi znajomy zza granicy, ale czy coś takiego w Polsce wogóle istnieje?

 

A jeżeli nie, czy ktoś ma jakikolwiek pomysł co zrobić w tej sytuacji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Może zastrzyki zamiast tabletek? Nie orientuję się zbyt dobrze, ale o ile mi wiadomo, takie zastrzyki dostaje się raz na kilka/kilkanaście dni. Można by o tym pogadać z lekarzem babci.

 

Co do opiekunów pilnujących, czy chory bierze leki, to są tacy w Niemczech. W Polsce to chyba przychodzą tylko do alkoholików, niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Może zastrzyki zamiast tabletek? Nie orientuję się zbyt dobrze, ale o ile mi wiadomo, takie zastrzyki dostaje się raz na kilka/kilkanaście dni. Można by o tym pogadać z lekarzem babci.

 

Co do opiekunów pilnujących, czy chory bierze leki, to są tacy w Niemczech. W Polsce to chyba przychodzą tylko do alkoholików, niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dla mnie to bardziej demencja starcza niz schizfrenia... chociaz zalezy ile babcia ma lat

 

też myślę, że to nie jest schizofrenia

dawniej nazywało się to parafrenią - teraz chyba parafrenię podczepia się pod zaburzenia urojeniowe :-/

 

trzeba pogadać z psychiatrą - on zaproponuje odpowiednie leczenie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×