Skocz do zawartości
Nerwica.com

dziwny problem, co mi dolega?


chory1234

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Mam bardzo dziwny problem. Nie mam znajomych. W kontaktach z moją już byłą prawie dziewczyną byłem bardzo dziwny. Ona i jej znajomi twierdzą, że jestem psychiczny i mają rację. Ale ja problemu nie mogę dostrzec. Po prostu odwalam przedstawienia. Na przykład kochałem dziewczynę, zależało mi na niej, ale udawałem na gg, że mi mniej zależy, albo że mi się nie podoba nasza znajomość. Cholernie trudno to wytłumaczyć. Po prostu jestem porąbany. Gdzie się z tym udać i co powiedzieć? Ona mówi, że ja myślę za dużo i wymyślam sobie brednie. Że męczę ją, jestem ciężarem psychicznym, że mam swój świat, w którym błądzę myślami. Trudno mi powiedzieć prawdę o sobie. Często kłamię na temat różnych elementów mojego życia. Czuję we wnętrzu ciągły niepokój, samotność. Nie ogarniam tego i jest mi bardzo źle. Proszę o porady.

 

na przykład 2-3 godziny temu zacząłem odczuwać niepokój i strach. Włączyłem gg i pisałem do koleżanki dziwne rzeczy. Próbowałem tłumaczyć się (wcześniej gadaliśmy i się wkurzyła na mnie), na różne tematy. Po wypisaniu tego wszystkiego poczułem nieco ulgę, ale jak to czytam to aż nie wierzę, że mogłem to napisać. Wtedy jakby wyłącza mi się myślenie. Cholernie trudno to opisać, ale jest strasznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj chory1234!

 

Ile masz lat? Co robisz na co dzień? Uczysz się, studiujesz, pracujesz? Pytasz, co Ci dolega, ale niestety drogą wirtualną nie da się postawić diagnozy. Być może przechodzisz jakiś kryzys, może są to problemy z tożsamością, które czasami pojawiają się w czasie dorastania, a możliwe, że masz jakieś problemy osobowościowe, które wymagają psychoterapii. Nie wiem. Jeżeli czujesz, że to, co Ci dolega, przeszkadza Ci w normalnym funkcjonowaniu i nawiązywaniu satysfakcjonujących relacji z ludźmi, to radzę skonsultować się ze specjalistą - psychiatrą albo psychologiem. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedź.

 

25 lat, pracuję. Nie chcę diagnozy.

 

Moje życie to dość ponura opowieść. Wychowywałem się z siostrą i matką, która na 90% ma chwiejną osobowość. Potrafiła wrzeszczeć z byle powodu, by po jakimś czasie się śmiać, wyzywała mnie, potem przepraszała. Torpedowała wszystkie moje pomysły, każde marzenie było złe, w niczym mnie nie wspierała. Nigdy nie czułem się kochany czy potrzebny. Dwa lata temu wyprowadziłem się, bo miałem już dość. Zerwałem wszystkie kontakty, bo znajomi przypominali mi o dawnym życiu. Nie poznałem przez ten czas nikogo, choć mam internetowych znajomych, z którymi się nie spotkałem nigdy. Doskwiera mi samotność oraz desperacka potrzeba, żeby ktoś mnie kochał. Mam bardzo niskie mniemanie na swój temat.

 

Niedawno poznałem kobietę i miałem z nią romans. Pech chciał, że mieszka od wielu lat z chłopakiem. Na początku się zauroczyłem, a potem zakochałem. No i zaczęły się jazdy. Niepewność i zazdrość mnie niszczyły. Wysyłałem jej dziwne wiadomości, nie kontrolowałem tego. Pokazała moje wiadomości koleżance, koledze i babci - wszyscy uznali, że jestem wariatem i powinna uciekać ode mnie. Ta dziewczyna (nazywajmy ją K.) nie poświęcała mi czasu ani uwagi, bo jest stale zajęta. Spotykaliśmy się podczas jej pracy. A ja chcę poczuć się potrzebny komuś. K. twierdzi, że byłbym taki sam nawet gdyby była wolna. Ale ja nie zgadzam się z tym do końca. Odczuwam przy niej stres i ciągły niepokój. Bo przecież śpi w łóżku z jednym facetem! Mimo że przysięgała, że nie uprawiali seksu, ja nie mogłem jej do końca zaufać. K. zarzuca mi teraz, że nie mam zaufania do niej. Robi ze mnie kompletnego świra. Pisze niemiłe rzeczy, że jestem dla niej gorszy niż pierwszy facet, który ją bił. Mówi, że nikt ze mną nie wytrzyma, że jestem wariatem. Jest to dla mnie szokiem, bo ja ją kocham, wspierałem ją we wszystkim, pomagam w pracy, a tak naprawdę z jej strony nie otrzymałem nic (oprócz seksu).

 

Była taka sytuacja, że zachorowałem, miałem opuchnięte, bolące gardło. Potem K. napisała mi, że jej chłopak jest również chory. Zdołowało mnie, że wspomina o nim, bo starałem się nie myśleć o nim. Odpisałem jej, że pewnie całowała się z nim przed spotkaniem ze mną i tak mnie zaraziła. Dodałem też, że jak o tym myślę to mam mdłości. To było głupie, ale czy nie miałem prawa tak napisać skoro praktycznie żyła w dwóch związkach i nic z tym nie robiła?

 

To przykładowa wiadomość od niej:

 

"Zrozum, że NAWET GDYBYM BYŁA SAM NA SAM Z TOBĄ TO BY CI ODWALAŁO, NIE MASZ ZAUFANIA, KŁAMIESZ, JA BYM Z TOBĄ NIE WYTRZYMAŁA NIESTETY, A JA CI MÓWIŁAM CHCIAŁAM MICHAŁA ZOSTAWIĆ DLA CIEBIE. Nie zwalaj tylko na mój związek. Zrozum, musisz się leczyć bo nikt z tobą nie wytrzyma, przepraszam, ale to prawda."

 

Trochę dziwnie usłyszeć zarzut, że kłamałem od osoby, która zdradza chłopaka i utrzymuje to w sekrecie, ale mniejsza z tym.

 

 

Czy możliwe jest, że po prostu ta sytuacja mnie przerosła, że tylko wobec niej taki byłem? Kiedy zadaję pytanie, które jej nie odpowiada, reaguje złością i agresją, wysyła mnie do lekarza. Nie wiem już co naprawdę jest nie tak ze mną, a w co uwierzyłem dzięki niej. Najgorsze jest to, że nie mogę się uwolnić, bo ciągle myślę o niej. Podejrzewam, że to przez to iż jestem bardzo samotny, a ona dała mi choć odrobinę poczucia bycia kochanym. Marzę, żeby iść z kimś na spacer, bo teraz jest śliczna pogoda, w parkach jest tak pięknie, a z nią nie mogę, bo nie ma czasu, a w głowie mam tylko ją. To też wywołuje u mnie przygnębienie. Przez większość czasu jestem spokojny, ale miewam napady paniki, kiedy koniecznie potrzebuję poczuć, że ktoś mnie kocha. Wtedy zaczynam swoje długie wywody.

 

 

Jest mi źle ze sobą pod tym względem, że jak kogoś poznaję (dowiedziałem się o tym 5 miesięcy temu) to idealizuję tę osobę i chcę spędzać z nią mnóstwo czasu, a kiedy mi odmawia, bo np. nie ma czasu, odczuwam wtedy przygnębienie i niepokój. A może nie wiem jak okazywać miłość skoro nigdy jej nie zaznałem? Może ten długi okres (2 lata), kiedy nie spotykałem się praktycznie z nikim, ma na mnie taki wpływ, może "zdziczałem"?

 

 

Podsumowując, K. przekonuje mnie, że ze mną coś jest nie tak, ale nie umie wskazać konkretnie co. Ja problemu nie mogę dostrzec. Uważam, że zbyt długo byłem odludkiem, ale nieco miłości i poświęconego czasu mnie uleczy. Nie wiem, co miałbym powiedzieć psychiatrze...

 

 

Moja wiadomość jest zapewne chaotyczna i sama w sobie może być objawem jakiegoś zaburzenia... Trudno mi określić mój problem... Czuję ogromny niepokój, też dlatego, że mam świadomości bycia innym, ale nie umiem określić tych różnic...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a może trzeba słuchac co jest nie tak i sie stosować zamiast do swoich dziwnych zachowań i przyzwyczajeń, powoli odchodzic od dziwnych przyzwczajeń , które niszcza codzennosc, jak np. powiedzmy wiara w jakies astroologie i tego typu rzeczy albo odcinanie sie od swiata, to tylko przykłady ,ale mozna do innych rzeczy tez zastosowac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mnie się zdaje, ze autor wątku, tez ma borderlina jak jego mama. Oczywiście nie jestem specjalistą. Oczywiście to nie jest choroba psychiczna, ale zaburzenie, jednak również uciążliwe.

Powinienes chyba isc do psychologa, jeśli zle Ci z sobą samym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tahela, ok, ja nie wierzę w nic, nie wiem, czego dotyczy twój post? Nie dostrzegam swojego problemu, wyobrażam sobie, że idę do psychiatry i co mam mu powiedzieć? Że inni uważają mnie za świra?

 

Kiedy czytam swoje wiadomości w archiwum, to faktycznie często myślę "Jezu, ale jestem pomylony". Nie wiem na czym to polega, ale jest mega dziwne. Ale podczas, kiedy to pisałem, wydawało mi się OK.

 

Źle się wyraziłem w poprzedniej wiadomości, chcę pomocy, ale nie szukam internetowej diagnozy.

 

W głowie pustka i niepokój. Wiem, że mam problem, ale nie widzę go, czuję się coraz gorzej. K. mówi, że jestem inny, że mam swój własny świat.

 

A jakby tak udać się do psychologa, to mógłby skierować mnie do szpitala? Ja sam tego nie ogarnę. Jednego dnia chcę iść do psychologa, leczyć się, a za chwilę mam ekstra humor, świat wydaje mi się przecudowny i olewam lekarzy, bo przecież wszystko jest ze mną OK, a to inni się czepiają. Powoli się wykańczam, nikt mnie już nie lubi.

 

lucy1979, mnie się też tak wydaje czasami. Niedawno szedłem przez park, było słonecznie i pięknie. Słuchałem "Eight days a week" Beatlesów, jak nikogo nie było w pobliżu to sobie śpiewałem, niemal tańczyłem, a zaraz coś we mnie pękło i ogarnęło mnie przygnębienie. Tylko nie wiem, czy to nie swego rodzaju depresja spowodowana osamotnieniem. Tylko że ja nie jestem agresywny, prawie wcale się nie złoszczę, nie podnoszę głosu, nigdy bym nikogo nie uderzył. Ale mam mega humorki. Nie powiem wprost co mnie męczy, tylko zachowuję się jak cholerne dziecko. K. powie coś, co mi się nie spodoba i już odwracam się, milczę i mam jej coś za złe. To jest chore i ja tego nie wytrzymam dłużej. Często miewam fantazje jak uprawiam seks z różnymi kobietami, kilkoma, na czacie gadam o seksie. Ale jednocześnie mam silne poczucie wierności i nawet teraz, kiedy K. powiedziała, że nie będzie ze mną, że nie wytrzymałaby, nie mógłby na inną spojrzeć.

 

Wstydzę się do tego przyznać, wstydzę się swojego życia i dlatego kłamię na jego temat. Boję się iść do psychiatry, wolałbym iść do szpitala i być pod stałą opieką...

 

-- 14 paź 2014, 03:56 --

 

Są we mnie sprzeczności, których nie potrafię zrozumieć. Wybujała wyobraźnia erotyczna i jednocześnie wierność i oddanie, humorki, gniew, a jednocześnie niemożność krzyczenia na kogoś, kłócenia się. Marzenia, zapał do pracy, jednak nic nie robię. Optymizm, a często głęboka depresja. Raz jestem super i zasługuję na coś dobrego, a innym razem jestem zupełnym śmieciem i na nic nie zasługuję.

 

-- 15 paź 2014, 06:05 --

 

"Normalni" mnie olewają i widzę, że "psychiczni" też mają gdzieś. Dzięki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie "olewają". Wiesz na pewno, że nikt nie będzie zbyt pochopnie wyskakiwał tutaj z diagnozą, bo ani niektórzy nie mają do tego kompetencji, ani też przecież poprzez kilka postów na odległość nikt nie jest w stanie stwierdzić dokładnie w czym tkwi problem, bo gdyby to było takie proste, to większość z nas po kilku wiadomościach tutaj siedziałaby już dawno radosna z nosem w swoich sprawach. Problem jest złożony, potrzebujesz fachowej konsultacji moim zdaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×