Skocz do zawartości
Nerwica.com
Lilith

Spotkanie z cierpiącym człowiekiem

Rekomendowane odpowiedzi

Osoby mające zaburzenia psychiczne cierpią. Ale co, jeśli na swojej drodze spotykamy osoby, które również cierpią? Jaka jest reakcja? Współczucie? Chęć ucieczki? Obojętność? Jakie uczucia wzbudza w Was cierpiąca osoba? Staracie się pomóc, obserwujecie, czy udajecie, że nie widzicie, co się dzieje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nigdy nie reaguję. Gdyby nawet przy mnie kogoś zabijali to bym raczej nie zareagował. Zawsze jestem obojętny i udaję, że wszystko mam w dupie, mimo, że na prawdę mogę uważać inaczej i współczuć dla takiej osoby, a nawet mieć ochotę jakoś jej pomóc. Nie jestem w stanie przełamać się do okazania, że mi na na kimś zależy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, coś w tym jest, też tak miewam.

 

Mi ludzie ciągle gadali o swoich problemach, ja swoje umniejszałam, a były no... bardzo trudne, poważne dla mnie. Zaprowadziły mnie do szpitala psych. Tam poznałam cierpiących ludzi. Starałam się niektórym pomóc, bo nikt nimi się nie zajmował. Po prostu denerwowałam się bardzo, że tak na prawdę w szpitalu nikt nie pomaga, tam już tylko się chroni ludzi przed cierpieniem. I nie mówię o skazanych na wegetację przypadkach. Ja np. cierpiałam, ale mówiłam - nie no, nic się nie dzieje. To chyba nie ok. I wszyscy mieli też do mnie takie podejście.

 

Wg mnie lepiej jest cierpieć na prawdę i nie trzeba pomagać cierpiącym. Największa pomoc dla cierpiącego psychicznie to druga osoba cierpiąca, która to rozumie i nie udaje, taka może pomóc. Bo jak ma pomóc ktoś kto jest niewrażliwy lub po prostu ma lekkie życie. To musiałaby być osoba z niesamowitą empatią, a takie osoby zazwyczaj już cierpią, bo są zbyt wrażliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesto sie spotykam z cierpieniem , bo pracuje w branzy paramedycznej. Szkoda mi tych ludzi bardzo, zauwazyłam u siebie pewne reakcje : współczucie, próby interwencji, gniew, wyparcie, zobojetnienie - najczesciej w takiej kolejnosci. Chyba pokrywa sie ze schematem zachowania na sytuacje stresowe.

Co do logicznych, rozumowych wniosków, to takie spotkania bardzo dobrze robia na głowę - widze jakie ja mam małe problemy, dopóki moge używac zgodnie ze swoją wolą rąk czy nóg, niektórzy nawet tego sa pozbawieni.... wyjscie na spacer albo skorzystanie z prysznica jest dla nich nieosiagalnym marzeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie jestem w stanie przełamać się do okazania, że mi na na kimś zależy.
Dlaczego? Czegoś się boisz?

Nie wiem. Może to ze względu na fobię społeczną? Nie chcę być w centrum uwagi? Nie chcę aby ktoś do mnie zagadał?

 

-- 10 paź 2014, 22:32 --

 

W realu znacznie prędzej poruszy mnie "cierpiący" przedmiot niż cierpiąca żywa istota.

Mnie chyba cierpiące zwierzęta bardziej poruszają niż ludzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na mnie cierpienie wszelkich istot żywych działa w podobny sposób.

 

-- 21 paź 2014, 15:46:27 --

 

Nie wiem, czy jestem po prostu złym, nieczułym dwunogiem, czy mam jakąś blokadę przed odczuciem, że przydałoby się pomóc.

 

-- 31 sty 2015, 23:56:31 --

 

Zdarza mi się reagować tak, że czuję, że jest mi szkoda cierpiącej osoby i sumienie mi mówi, że powinienem wziąć jej cierpienie na siebie, uwalniając drugą osobę od cierpienia (a uczucie te z kolei czasem wywołują erekcję). Ale takimi sumieniowymi uczuciami reaguję na pewien dość wąski zakres cierpień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×