Skocz do zawartości
Nerwica.com

związek z ddr


kafka32

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie jestem żona ddr, jestesmy z soba 6 lat,malzenstwem od 3.... Wszystko uklada sie pieknie ładnie ale...... moj maz nie rozumie pewnych rzeczy, ciagle tylko narzeka ze to czy to nie wychodzi.... caly czas sie nakreca stresuje.... idac do pracy to juz 2 dni przed przezywa ze bedzie mial z kims zmiane ze moze sie cos zlego zdarzyc, ja tego postepowania nie rozumiem.... nakrecanie,zle humory... zapalanie sie do dzialania i brak czynow a ciagle gadanie.... mowi ze prace by zmienil to jego zycie sie zmieni.... to mowie idz na jakis kurs..... a on ze nie...... szuka sobie po internecie ofert pracy....czeka ze moze mama albo tata mu pomoga a ma 32 lata, ja mowie chlopie kto ci pomoze jak nie ty sam sobie.... nie jestes juz dzieckiem.....on jest dobrym czlowiekiem ale nie wierzy w siebie..... Jego rodzice rozwiedli sie 10 lat temu.... mial ciezkie dziecinstwo....... a teraz stale do nich biega a oni i tak nie maja na niego czasu by posiedziec posluchac..... matka potrafi gdy on przyjdzie pojsc sobie do innego pokoju.... zapomniec o urodzinach...... nie wiem na co liczy ze go pogłaska........ze go wkoncu pokocha, nie umie sie odciac,zawsze czuje sie potrzebny.... mowie mu idz na terapie, poukladaj te mysli to zycie...... a on dalej nic..... przeprasza i potem zawsze dalej to samo..... ja jestem osoba bardzo pozytywnie do zycia nastawiona wiem ze bedzie dobrze itd..... ale jak widze te jego nerwowki, powatpiewanie czarnowidztwo to czasem dola mozna zalapac......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wchodząc w nim związek wiedziałam ze jest z rozbitej rodziny, czytam duzo ksiazek na ten temat......... ale to niestety potrzeba chyba czasu az on sie za siebie wezmie, albo co najmniej cudu..... ale chyba lepsza swiadomosc ze jest syndrom ddr niz zycie takim zyciem w niewiedzy czym ten syndrom sie naprawde charakteryzuje...... myslam ze moze ktos mi tu podpowie jak do przekonac albo ktos na wlasnym przykladzie opowie........... pozdrawiam i dziekuje za odpowiedz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napewno nie mówiąc: " chłopie takim postępowaniem nic nie zmienisz". On przytaknie na wiele Twoich uwag, zachęt ale zrobi swoje. Ddr są uparci bardzo, tzw. " zosie-samosie". To co mogę podpowiedzieć to,to żebyś była wyrozumiała, delikatna w poradach i współczująca. No ale wiem jak to trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale to jego zachowanie robi sie denerwujace........... prawie codziennie jak przychodzi do domu to narzekla...... wiem ze moze nie madrze zrobilam ale powiedzialam mu ze nic pozytywnego do zycia nie wnosi takim zachowaniem.... ze my w zwiazku sie nie rozwijamy bo jest on i jego problemy wiecznie cos....... i ciagle stekanie.......... nie wiem mam go glaskac ze bedzie dobrze jak nie bedzie.......... moja znajoma chodzi na terapie i duzo ona jej pomogla to mu mowie czasem na jej przykladzie ze warto, ale widac mu to wleci i wyleci....... on potrafi sie martwic o swoich rodzicow non stop a to dorosli ludzie ale o sobie o nas najmniej mysli....... i mi sie wydaje ze mu sie podoba jak sa jakies takie smutne sytuacje ze znowu cos zle no on non stop tym zyje....... jakby nagle myslec pozytywnie to cos niemozliwego.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mowie mu ze tak to nic nie zbudujemy...... ze caly czas chodzi przygnebiony i rzadko kiedy bywaja dni ze mysli pozytywnie...a ja nie moge byc caly czas taka silna.... ale to tylko na chwile jest lepiej przeprasza itd..... a potem dalej to samoooooo...... i mowie ze terapia moze mu pomoc to sie wymiguje ze nie ma czasu a to a smo...... ja mam oparcie w mojej rodzinie w sensie ze oni zawsze pozytywnie nastawieni do zycia sa......staram sie go nei sluchac wychodze gdzies na spacer slucham sobie muzy...... doksztalcam sie czytajac te ksiazki psychologiczne..... i staram sie poznac mechanizmy jego dzialania....... ale to nic nie daje tlumacze mu....... ale on jest uparty...... my mieszkamy w tym samym miescie co jego rodzice i nie ma tygodnia gdzie on by ich nie odwiedzil nie wazne czy oni chca go sluchac czy nie musi ich odwiedzac i koniec........jakies wspoluzaleznienie..........a jak mu mowie ze nic do zwiazku nie wnosi to on sie martwi ze ja go zostawie jak jego matka jego ojca...... i mi mowi ja ci nigdy niz w zyciu zlego nie zrobie a ja mu mowie ze takim pesymizmem duzo zlego robi...... wiem za czasem powinnam sie ugryźć w jezyk ale poprostu nie moge........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam za off top, ale...

Kafka32, dokonałam właśnie przez przypadek niesamowitego odkrycia. :shock: Okazuje się, że jest na forum ktoś, kto prawdopodobnie miał tego samego polonistę, co ty. Tylko on(?) stawia maksymalnie 3 kropki między zdaniami. :mhm:

search.php?author_id=68396&sr=posts

...

...

ehh ludzie ludzie :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czeka ze moze mama albo tata mu pomoga a ma 32 lata (...).
Jego rodzice rozwiedli sie 10 lat temu....

Czyli miał 22 lata, gdy jego rodzice się rozwiedli... Czy "syndrom DDRR" nie dotyczy raczej ludzi, których dzieciństwo zostało naznaczone rozwodem rodziców?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czeka ze moze mama albo tata mu pomoga a ma 32 lata (...).
Jego rodzice rozwiedli sie 10 lat temu....

Czyli miał 22 lata, gdy jego rodzice się rozwiedli... Czy "syndrom DDRR" nie dotyczy raczej ludzi, których dzieciństwo zostało naznaczone rozwodem rodziców?

 

no widmo rozwodu na pewno nie pojawiło się w domu, gdy miał 21,5, pewnie gdy był wczesnym nastolatkiem kwas narastał i truł atmosferę w domu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te syndromy sa ze soba powiazane a, u niego w domu oni co chwile sie schodzili rozchodzili jak mial 15 lat to juz mieszkał osobno z matka a do rozwodu prawnego doszlo pozniej i tak sie dowiedzial przez przypadek bo rodzice nie chcieli jego o tym informować.... i teraz on caly czas uwaza ze musi pomagac tacie bo ten se nie poradzi a na moje oko sobie radzi pracuje itd.......a ten se wmawia ze wie lepiej co ojciec sobie mysli i musi mu pomoc,jeszcze nic sie nie stalo a on musi pomoc.................

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka32, jak napisała bittersweet, jeśli to co robi, jest dla Ciebie obciążające, wpływa na jakość Waszego związku - mów o tym. Choć warto wiedzieć, z czym Twój partner może się zmagać, nie musisz analizować wszystkich mechanizmów wpływających na zachowanie DDD. Od tego jest terapia :).

Twój mąż, żeby się zmienić, musi sam tego chcieć... A może jeszcze nie dojrzał do zmian?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jego rodzice tak zyli ze raz ze soba byli a raz sie rozstawali, jako 11 letnie dziecko mieszkal z matka ktora po nocach wysyslala go do ojca po pieniadze...... a rozwiedli sie tak prawnie mniej wiecj 10 lat pozniej o czym maz i tak dowiedzial sie przypadkowo......rozne byly tam perypetie ale o tym dowiaduje sie nie od niego ale jego babci.......... a teraz on czuje potrzebe ze musi odwiedzac tych rodzicow, pomagac ojcu,myslec za ojca, a czlowiek ten jest normalnym czlowiekiem poradzi sobie........ ciagle to slysze...... zajmuje sie innymi problemami nie swoimi....... i wykanczajce sa dla mnie te dni.... gdy ciagle slysze te narzekania....... gdy nie chce sluchac to jestem egoistka itd....... chce myslec o nas a on widac woli zajmowac mysli czyms innym........

 

-- 06 paź 2014, 13:11 --

 

mysle ze on boji sie terapii i zmierzenia sie z ta przeszloscia....... i jak cud sie nie stanie to nic dalej sie nie zmieni....... bedziemy tkwic w szarej d...... i on wogle nie rozumie ze terapia mu pomoze...... przeciez troszy sie o rodzicow to naturalne....... tak mysli...... na zawsze musi pozstac dobry.......

 

-- 06 paź 2014, 13:13 --

 

wiem ze analiza wszystkich zachowan nic mi nie da....... ale mysle ze jak bede bardziej swiadoma w tym temacie to jakos go przekonam pomoge..... znajde droge by do niego dotrzec.........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka32, egoistyczna wydaje mi się postawa Twojego partnera, który rozładowuje swoje napięcie Twoim kosztem (narzekając). Możesz się na to nie godzić, stosując np. metodę "zdartej płyty": za każdym razem, gdy mąż będzie wciągał Cię w wysłuchiwanie swoich narzekań, a Ty zaczniesz czuć się z tym źle, ucinaj rozmowę, tłumacząc, że jest to dla Ciebie obciążające. To zdrowy, chroniący Cię egoizm.

 

Niestety, trudno wpłynąć na czyjeś zachowanie, ale można pomóc sobie :). Czy przypadkiem nie masz żadnego syndromu na "D"? A może udaj się na jednorazową konsultację psychologiczną, na której mogłabyś omówić Wasze obecne problemy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciezki kawalek chleba z nim kloce sie z nim mowi ze mam sie zamknac a ja przez pol nocy placze a go to wogle nie rusza... Nie przeprosi jakbg byl wogle innym czlowiekiem jak kiedys,ciagle zale wiazanki.... Powiedzialam mu ze ide do psychologa w naszsj sprawie bo juz sobie czasem nie daje z nim rady... Hajtnal sie celem nadrzednym powinnam byc ja powinno byc my a nie on

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×