Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Szkoła- problem dziecka, czy rodzica?

Rekomendowane odpowiedzi

No właśnie, kto powinien się bardziej przejmować? Nauka, chodzenie do szkoły, wybór danej placówki...czy leży to wyłącznie w gestii rodzica, czy również dziecko ma prawo zadecydować? Czy zdarzyło Wam się doświadczyć bądź zaobserwować, by rodzić przesadnie przejmował się nauką dziecka? Co wówczas zrobiliście?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja niestety miałem okazję przekonać się o takiej sytuacji na własnej skórze. Efekty mam do dziś w postaci nieumiejętności podejmowania decyzji, wyznaczania celów i ich realizowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moi rodzice mieli zdrowego pierdolca na punkcie mojej edukacji. W podstawówce beczałam, stresowałam się wszystkim, fakt - byłam strasznym nieogarem ale to chyba też po części wynikało z tego, że byłam przerażona... Poza tym musiałam być najlepsza, jak nie byłam to zdawało mi się, że jestem nikim. Miałam w klasie koleżankę, której babcia była nauczycielką, tata zresztą też. Ją to wszyscy nauczyciele szanowali, ja za byle pierdołę czasem obrywałam, a najgorsze, że cokolwiek się nie stało zawsze rodzice na mnie. W liceum było podobnie. Matka darła ryja za każdą 3, a ojciec ją popierał... Do tego nie wolno mi było chodzić na disco, na imprezy, jakoś modnie się ubierać, make-up w grę nie wchodził. Wychowali mnie jak chcieli - na nieśmiałą, niepewną - taki jest ich ideał dziewczyny w moim wieku. Jestem zła o to, nie zgadzam się z ich metodami wychowawczymi, sądzę, że zrobili mi trochę krzywdy i wiem 1 - ja będę zabiegać o edukację u mojego dziecka, ale nie uderzę go i mężowi też nie pozwolę go uderzyć... a ja sama cóż... obecnie jako dorosła mam prawo zachowywać się jak chce i chodzić gdzie chcę. Mam 23 lata swojego facet, swoje życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że do liceum rodzice powinni dyskretnie sterować edukacją dziecka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do nauki i chodzenia do szkoły, dziecko powinno wiedzieć, że uczyć się trzeba i że nie wolno wagarować, rodzic powinien pomagać w nauce, kiedy trzeba i pilnować, żeby dziecko nie olało nauki i kontrolować, czy nie wagaruje, w szkole ponadgimnazjalnej też. Wybór konkretnej placówki do gimnazjum powinien być albo rodzica albo wspólny, po gimnazjum powinien raczej należeć do potomka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam wrażenie że w Polsce rodzice jak i nauczyciele przeceniają szkołę, uważa się ją za nie wiadomo co najważniejszą rzecz w życiu dziecka. Rodzice chcą aby dzieci miały same 5 a najlepiej 6-tki ze wszystkich przedmiotów, dostały się do jakiegoś renomowanego liceum a później na takowe studia i to nie tylko rodzice wykształceni, odnoszący sukcesy tak chcą ale też zwykli rodzice robotnicy, urzędnicy niższego szczebla którzy sami są po zawodówką maks średnich szkołach. Próbują tym chyba rekompensować swoje życiowe niepowodzenia a sami często tez orłami w szkole nie byli. Pamiętam sprzed lat takie sytuacje w rodzinie dalszej że rodzice zdolnych dzieci wręcz prawie się pobiły o to kto ma zdolniejsze, lepiej się uczące dzieci, na każdy ich sukces dostawali wręcz orgazmu, a dzieci ich w tym obchodziły chyba najmniej liczyło się że można było się pochwalić przed innymi że się ma najlepsze dzieci w szkole.

 

Z doniesień nauczycieli których znam to ostatnio słyszę że rodzice są niejednokrotnie gorsi od dzieci chcą aby ich dzieci same b.dobre oceny miały i jeśli nie mają to nie oskarżają dzieci a nauczycieli. W ogóle mnie to całe jaranie się rodziców nauką dzieci mnie wręcz śmieszy, to wielka żenada tym bardziej że i tak 2/3 tych niby to zdolnych dzieci skończy na zmywaku za granicą bo nasz kraj nie potrzebuje milionów studentów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Natomiast moi rodzice mieli w dupie moją edukację. Nie wymagali ode mnie dobrych ocen. Liczyło się tylko to abym tam chodził i ją zdał bo inaczej oni mieliby problemy z tego powodu. Jechałem głównie na samych 2, mimo, że nie byłem, aż taki głupi za jakiego brało mnie otoczenie. Stać mnie było na wiele więcej. W podstawówce dość dobrze się rozwijałem, miałem w miarę dobre stopnie, a później zaimponowały mi osoby, które olewały naukę i rzuciłem to wszystko w piz*u, przestałem się uczyć. Mój ojciec również do tego się pośrednio przyczynił ponieważ nie raz słyszałem jak mówił, że wszyscy jego znajomi z dzieciństwa, którzy byli złymi uczniami, a szkołę mieli w głęboko w dupie, teraz są szczęśliwi, mają dobrze płatne prace i ładne samochody. Natomiast Ci mili uczniowie z dobrymi ocenami nic nie osiągnęli. Wszystkie decyzje podejmowali za mnie rodzice, aż nadszedł dzień wyboru szkoły średniej. Wtedy przeglądając oferty nie wiedziałem gdzie mogę zaaplikować, wydawało mi się, że nigdzie się nie nadaję (to poczucie zostało we mnie do dzisiaj). Moim zdaniem jeżeli nie pokaże się autorytetu, jeżeli nie wyrobi się odpowiednich nawyków już od najmłodszych lat to później taki rodzic może sobie swoje dzieci nawet kijem zaganiać, a i tak to nie pomoże. Rodzic powinien rozwijać swoje dziecko, a nie odhodować jak bydło. Powinien przede wszystkim rozmawiać i pytać się co chce robić, co mu się podoba itd. Powinien nadać jakiś kierunek, zachęcić do robienia czegoś, zapisać na jakieś dodatkowe zajęcia, popchać w jakimś kierunku. A nie tak jak u mnie, że mój ojciec myśli, że jego jedyne obowiązki to urodzenie i wyżywienie. Zresztą ta cała edukacja w dzisiejszych czasach to śmiech na sali. I tak najbardziej liczy się osobowość. Taki koleś z osobowością unikającą nawet po UJ może jedynie w przyszłości zamiatać gdzieś na parkingu (i to jak życie obdarowało go grupą inwalidzką).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mój ojciec również do tego się pośrednio przyczynił ponieważ nie raz słyszałem jak mówił, że wszyscy jego znajomi z dzieciństwa, którzy byli złymi uczniami, a szkołę mieli w głęboko w dupie, teraz są szczęśliwi, mają dobrze płatne prace i ładne samochody. Natomiast Ci mili uczniowie z dobrymi ocenami nic nie osiągnęli.
Tak właśnie często bywa w Polsce edukacja ma niewielki wpływ na osiągnięcia życiowe, dochody dlatego uważam że jest przeceniana a prym wiodą w tym nauczyciele którzy mówili że jak się nie będziesz uczył to czeka miotła lub łopata a życie okazuje się często inne i łopata z miotłą czekają na prymusów. Ja żałuje że nie rzuciłem szkoły po podstawówce( wtedy miały 8 klas) i 18 lat życia zmarnowałem na nieprzydatną mi w ogóle życiowo edukację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim rodzicom definitywnie nie podobały się tylko oceny 1 i 2 (ojciec podczas mojej podstawówki i gimnazjum jedynki w ogóle nie tolerował, zdarzyła mi się kilka razy, ale nigdy się o tym nie dowiedział), 3 było po prostu tak w miarę, a od oceny 4 matka była emocjonalnie zadowolona. Ojciec od oceny 5 dawał mi czasem materialną nagrodę, emocjonalnego zadowolenia nie wyrażał nigdy, ale jeśli nie miałem mniej niż 3, nie było żadnego czepiania się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja nawet się cieszyłem jak dostawałem słabe oceny. Gdy w swojej karierze uczniowskiej dotknąłem rynsztoka to wtedy miałem największą pewność siebie, największy luz i najlepszy humor w całej swojej podróży edukacyjnej. Tak jakby to był dla mnie awans. Tak jakbym miał w głowie zakodowane, że im gorsze oceny tym lepiej. Umyślnie jechałem na takich stopniach, byłem wyrachowany i bezwzględny w tym co robię. Grałem po prostu taką rolę. Dzisiaj wiem, że to była głupota.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chce m się opisywać swojego przypadku. Okres szkolny analizowałem już z każdego punktu widzenia, samemu, z psychologiem, z rodzicami. Oglądałem stare zdjęcia i chodziłem w znane sobie miejsca. Myślałem, że przeszłość to złoty Graal moich przypadłości. Niestety okazało się inaczej. Od tamtej pory robię sobie rutynowe przeglądy swojej przeszłości, ale nie węszę tam ratunku.

 

A jeśli chodzi o wagę edukacji, jak zwykle zgadzam się z carlosbueno, edukacja jest przeceniana. Powinno się łączyć jakoś świat nauki z prozą życia. Niestety nawet najszczytniejsze idee nie uratują nas przed życiem, chorobą, wojną i głodem. Jak głosi jedna z kościelnych pieśni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
monooso, dlaczego głupota?

Nie brałem udziału w lekcjach nie tyle aktywnego co nawet pasywnego przez co dzisiaj moja wiedza elementarna chyba z każdego szkolnego przedmiotu jest na żenującym poziomie. Wstyd z kimś rozmawiać nie mając pojęcia o podstawowych kwestiach, chociażby z historii własnego kraju. Poza tym stać mnie było na O WIELE więcej. Osoby, które są głupie z natury i nikogo nie udawały pewnie nie mają do siebie dzisiaj o to żalu, ja mam. Pominę już kwestie zawodowe, dla takich 'poradnych' życiowo osób jak ja papiery to jedyna przepustka do dobrobytu (może złudna ale jednak), a nawet to koncertowo spieprzyłem. Osoby bez papierów przynajmniej rekompensują sobie to osobowością, a u mnie oba te kwestie leżą. Nie mam nic dla zaoferowania światu. Ani pod względem wiedzy, ani pod względem charakteru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
monooso, dlaczego głupota?

Nie brałem udziału w lekcjach nie tyle aktywnego co nawet pasywnego przez co dzisiaj moja wiedza elementarna chyba z każdego szkolnego przedmiotu jest na żenującym poziomie. Wstyd z kimś rozmawiać nie mając pojęcia o podstawowych kwestiach, chociażby z historii własnego kraju. Poza tym stać mnie było na O WIELE więcej. Osoby, które są głupie z natury i nikogo nie udawały pewnie nie mają do siebie dzisiaj o to żalu, ja mam. Pominę już kwestie zawodowe, dla takich 'poradnych' życiowo osób jak ja papiery to jedyna przepustka do dobrobytu (może złudna ale jednak), a nawet to koncertowo spieprzyłem. Osoby bez papierów przynajmniej rekompensują sobie to osobowością, a u mnie oba te kwestie leżą. Nie mam nic dla zaoferowania światu. Ani pod względem wiedzy, ani pod względem charakteru.

Sądząc po Twoich postach z Twoja wiedzą czy umiejętnością wysławiania nie jest tak źle :mrgreen: połowa społeczeństwa nie byłaby wstanie takich postów napisać a takie coś jak jakaś głębsza analiza rzeczywistości jest im nieznana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Sądząc po Twoich postach z Twoja wiedzą czy umiejętnością wysławiania nie jest tak źle :mrgreen: połowa społeczeństwa nie byłaby wstanie takich postów napisać a takie coś jak jakaś głębsza analiza rzeczywistości jest im nieznana.

To tylko tak wygląda w wirtualnej rzeczywistości. W świecie realnym mój poziom wysławiania się jest na poziomie średnio rozgarniętego gimbusa. Jest to spowodowane fobią społeczną, dostaję wtedy paraliżu, przepływ myśli zostaje zablokowany i nie ma z czego układać zdań. Dlatego wszyscy uważają, że jestem nieśmiałym, a do tego głupim człowieczkiem. Gdy nagrywam sobie coś samotnie na dyktafon to poziom mojej wymowy, bogactwa słów, konstrukcji zdaniowych jest o wiele lepszy niż w trakcie kontaktu z drugim człowiekiem, to jak niebo, a ziemia. Podobnie jest w sieci gdzie nikt mnie nie stresuje, mam chwilkę na zastanowienie, mogę poprawiać błędy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sądząc po Twoich postach z Twoja wiedzą czy umiejętnością wysławiania nie jest tak źle :mrgreen: połowa społeczeństwa nie byłaby wstanie takich postów napisać a takie coś jak jakaś głębsza analiza rzeczywistości jest im nieznana.

To tylko tak wygląda w wirtualnej rzeczywistości. W świecie realnym mój poziom wysławiania się jest na poziomie średnio rozgarniętego gimbusa. Jest to spowodowane fobią społeczną, dostaję wtedy paraliżu, przepływ myśli zostaje zablokowany i nie ma z czego układać zdań. Dlatego wszyscy uważają, że jestem nieśmiałym, a do tego głupim człowieczkiem. Gdy nagrywam sobie coś samotnie na dyktafon to poziom mojej wymowy, bogactwa słów, konstrukcji zdaniowych jest o wiele lepszy niż w trakcie kontaktu z drugim człowiekiem, to jak niebo, a ziemia. Podobnie jest w sieci gdzie nikt mnie nie stresuje, mam chwilkę na zastanowienie, mogę poprawiać błędy.

Ja w realu zwłaszcza w sytuacjach stresowych głupieje strasznie, szef mnie się coś zapytał parę tygodni temu to nie potrafiłem przez minute odpowiedzieć, a potem coś dukałem przez chwile bez zrozumienia pewnie pomyślał jakiś dureń ze mnie :mrgreen: na rozmowach kwalifikacyjnych tez wychodziłem na skończonego idiotę, który nie potrafi zdania poprawnie wyartykułować, w szkole też pisemnie mi lepiej szło niż ustnie. No ale tu działa inteligencja emocjonalna a ja ja mam na poziomie zerowym a ją na zewnątrz najbardziej widać zwłaszcza jak ktoś jest nam obcy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie mam nic dla zaoferowania światu. Ani pod względem wiedzy, ani pod względem charakteru.

Ja też nie

 

-- 23 wrz 2014, 21:22:59 --

 

Sądząc po Twoich postach z Twoja wiedzą czy umiejętnością wysławiania nie jest tak źle :mrgreen: połowa społeczeństwa nie byłaby wstanie takich postów napisać a takie coś jak jakaś głębsza analiza rzeczywistości jest im nieznana.

To tylko tak wygląda w wirtualnej rzeczywistości. W świecie realnym mój poziom wysławiania się jest na poziomie średnio rozgarniętego gimbusa. Jest to spowodowane fobią społeczną, dostaję wtedy paraliżu, przepływ myśli zostaje zablokowany i nie ma z czego układać zdań. Dlatego wszyscy uważają, że jestem nieśmiałym, a do tego głupim człowieczkiem. Gdy nagrywam sobie coś samotnie na dyktafon to poziom mojej wymowy, bogactwa słów, konstrukcji zdaniowych jest o wiele lepszy niż w trakcie kontaktu z drugim człowiekiem, to jak niebo, a ziemia. Podobnie jest w sieci gdzie nikt mnie nie stresuje, mam chwilkę na zastanowienie, mogę poprawiać błędy.

Ja chyba nawet nagrywając samotnie na dyktafon miałbym problem z wysłowieniem się, bo wstydziłbym się nagrywać swój głos, tylko pisemnie mogę się wysłowić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ja w realu zwłaszcza w sytuacjach stresowych głupieje strasznie, szef mnie się coś zapytał parę tygodni temu to nie potrafiłem przez minute odpowiedzieć, a potem coś dukałem przez chwile bez zrozumienia pewnie pomyślał jakiś dureń ze mnie :mrgreen: na rozmowach kwalifikacyjnych tez wychodziłem na skończonego idiotę, który nie potrafi zdania poprawnie wyartykułować, w szkole też pisemnie mi lepiej szło niż ustnie. No ale tu działa inteligencja emocjonalna a ja ja mam na poziomie zerowym a ją na zewnątrz najbardziej widać zwłaszcza jak ktoś jest nam obcy.

Mnie jakiś czas temu chciał poznać sąsiad z bloku obok i zaczął ze mną rozmowę. Byłem tak zaskoczony, sparaliżowany i zestresowany, że moje odpowiedzi brzmiały jak ucznia z podstawówki (z klasy integracyjnej oczywiście). Odpowiadałem tak prostymi, tak banalnymi, tak infantylnymi zdaniami, że to przechodzi ludzkie pojęcie. Ja 22 letni chłop, a taki dziecinny i niedojrzały. W ogóle zero obycia. Cała rozmowa trwała może 3 minuty, wliczając w nią długie momenty krępującej ciszy. Koleś zobaczył, że jestem nie teges i się szybko wycofał. Pomyślał sobie pewnie 'z nim nie pogadasz'. Dodam, że już więcej się do mnie nie odezwał. W szkole przy odpowiedziach ustnych to wychodziłem na kompletnego debila. Wtedy traciłem rozum i nie potrafiłem nawet wykonać prostych obliczeń matematycznych. Oczywiście cała klasa się z tego śmiała włącznie z nauczycielem. A na rozmowie kwalifikacyjnej to nigdy nie byłem, nie wyobrażam sobie takiej rozmowy, chyba, że przed nią walne sobie dwusetkę.

 

-- 23 wrz 2014, 21:34 --

 

Ja chyba nawet nagrywając samotnie na dyktafon miałbym problem z wysłowieniem się, bo wstydziłbym się nagrywać swój głos, tylko pisemnie mogę się wysłowić.

Ja wstydzę się, że ktoś inny może usłyszeć jak do siebie gadam więc robię to na odludziu. Później przechowuję te nagrania na komputerze, mam ich już z kilkadziesiąt. Kiedyś sobie je przesłucham ponownie. A co do głosu to też się wstydzę swojego głosu. Zresztą czego to ja się nie wstydzę w swojej osobie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A na rozmowie kwalifikacyjnej to nigdy nie byłem, nie wyobrażam sobie takiej rozmowy, chyba, że przed nią walne sobie dwusetkę.

.

Też nie wyobrażam sobie rozmowy kwalifikacyjnej. Nic nie umiem ale może się nauczę - to chyba jedyne, co mógłbym "zaoferować" na rozmowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem rodzice powinni wspierać dziecko w tym aby jak najlepiej mogło rozwijać swoje własne zdolności i zainteresowania. Najgorzej to pchać w zupełnie innym kierunku - ja tak miałam i nic dobrego ze mnie nie wyrosło ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie rodzice musieli popchać w jakimś kierunku, jeśli chcieli, bym miał jakieś wykształcenie, bo sam nie mam żadnych przydatnych zainteresowań ani zdolności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Mnie rodzice musieli popchać w jakimś kierunku, jeśli chcieli, bym miał jakieś wykształcenie, bo sam nie mam żadnych przydatnych zainteresowań ani zdolności.

Dobrze, że Ciebie chociaż popchali w jakimś kierunku. Mnie nigdzie nie popchali i skończyło się to dla mnie fatalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dobrze, że Ciebie chociaż popchali w jakimś kierunku. Mnie nigdzie nie popchali i skończyło się to dla mnie fatalnie.

Mnie poza "papierkiem" nic nie dało takie popchanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja matka chciała początkowo abym został jakimś stolarzem, hydraulikiem, ogólnie tzw złotą rączką bo mój ojciec się na tym nie znał, nie interesował i trzeba było zawsze wołać ludzi. Do dziś strasznie się jara jak ktoś z jej rodziny, znajomych ma ta osobę w rodzinie, że to tak wspaniale, że potrafi wybudować dom i wszystko naprawić to wg niej najwspanialsza cecha faceta. No ale ja nigdy nie przejawiałem ku temu zainteresowań ani zdolności wręcz anty zdolności bo wszystko psułem a do napraw zero cierpliwości i dała se spokój z kierowaniem mnie w tym kierunku. A że nie miałem żadnych zdolności manualno -technicznych i zbytniej chęci do pracy to poszedłem na studia humanistyczne bo na te z matematyka nie miałem szans oczywiście nic po nich nie mam, ale matka może robić ze mnie cierpiętnika który po studiach pracuje fizycznie albo siedzi na bezrobociu choć ja z góry wiedziałem że po śmiesznej socjologii taki będzie mój los zwłaszcza przy mojej antyspołecznosci i braku ambicji.

 

Takie osobniki jak ja powinny edukacje kończyć na szkole podstawowej i kierowane do najprostszych prac fizycznych bo do niczego innego się nie nadają a wszystko ponadto to tylko robienie wody z mózgu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie w rodzinie każdy facet (oprócz mnie) potrafi wiele rzeczy naprawić, tylko ja nie umiem kompletnie nic z prac fizycznych.

 

Ode mnie rodzice nie mieli żadnych oczekiwań odnośnie zawodu, ale z powodu tego, że w żadnym się nie widziałem, to powiedziałem, żeby oni zdecydowali w jakim kierunku iść. Ale w związku z tym, że wyniki w nauce miałem w sumie bardzo słabe, poszedłem na uczelnię, na której wszystkie kierunki stoją o wiele niżej, niż np. socjologia na normalnej uczelni. Studia o wiele łatwiejsze, niż studia na normalnej uczelni, a i tak byłem jednym z najsłabszych studentów w grupie. Rodzice myślą, że to normalne studia i się normalnie nauczyłem, ale na pewno wkrótce "wyjdzie szydło z worka".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×