Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie podoba mi się okazywanie emocji


Matroskin

Rekomendowane odpowiedzi

Zaczęłam terapię, udało się naruszyć bezpieczną skorupkę, w której żyłam.

I wcale mi się to nie podoba. OK, wróciło czucie - wróciły przyjemne uczucia, mogę się czymś zachwycić, czuję przyjemność, są rzeczy, które sprawiają mi frajdę, umiem się cieszyć. Potrafię się rozpłakać z rozżalenia - to też dobrze.

Ale.

Ale jak się wściekłam, to pogryzłam męża, a i córce się dostało plaskacza.

Na rozmowie kwalifikacyjnej dotknęłam trudnej sprawy, "zatchło" mnie, przez chwilę byłam przerażona.

Byłam przekonana, że potrafię swoje uczucia wyrażać w cywilizowany sposób. A to się okazało nieprawdą - ja je po prostu ukrywałam czy wypychałam. Ale dla mojej rodziny chyba tak było lepiej? Nie chcę być agresywną wariatką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mozna nad tym popracowac, oswoic sie z tymi emocjami - oswoic siebie i to co czujesz. Przyznac sie - tak, jestem wsciekla.

Jesli wiesz, co czujesz latwiej jest Ci nad tym zapanowac.

Nikt nie mowi ze to przyjdzie od razu. Dlugo w sobie tlumilas te emocje i teraz przerywaja tame i wylewaja sie jak powodz.

Nikt tez nie gwarantuje, ze bedzie lekko.

Ale na pewno warto. Chcesz cos z tym zrobic - a to juz pierwszy krok. Ze masz swiadomosc.

Zycze powodzenia. :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też bywam agresywna. A lata ukrywania tego co się u mnie w domu dzieje, sprawiły że zaczęłam mieć lęki, zaczęłam być na prawdę wściekła. Było we mnie tyle nienawiści, że mój wierzący przyjaciel mówił, że wyglądam jakby zły duch trawił mnie od środka. A podobno jako nastolatka zawsze się uśmiechałam, niewiele o sobie mówiłam. Wszyscy myśleli że jestem radosna i tajemnicza. Teraz zionę nienawiścią. Czuję, że podświadomie nie lubię facetów, konkuruję z nimi (ojciec zawsze ze mną konkurował, no i maltretował psychicznie i fizycznie). Mimo tego, że jestem pełna nienawiści przez rok w gabinecie terapeutycznym płakałam zamiast się złościć czy krzyczeć. Nie dawałam sobie na to pozwolenia. Moja złość nienawiść nadal ma się dobrze, szczególnie kiedy jestem blisko rodziców. Wykańcza mnie to, czy to kiedyś minie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, pytałam, często nawet na grupie psychologa - jak powinnam wyładowywać agresję, jak sobie z nią radzić i czy można okazywać złość? Właściwie żadnej odpowiedzi nie dostwałam. pewnie dlatego że powinnam sama do niej dojść. Jeszcze w tedy byłam w związku w kótrej facet nie tolerował żadnego buntu ani napadów złości. A od koleżanki z grupy, dowiedziałam się, że nasza terapeutka twierdzi, że okazywanie złości, nerwów jest beznadziejne i do bani. Mam mętlik w głowie. Jak to powinno być właściwie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nasza terapeutka twierdzi, że okazywanie złości, nerwów jest beznadziejne

ze co? Kazdy ma prawo czuc zlosc i ja okazywac . Dobrze jezeli robi sie to w sposob asertywny czyli nie raniacy innych a dajacy jasny komunikat "jestem zla, wsciekla bo.... wiec dajcie mi chwile na uspokojenie"

iedy ja czuje zlosc a zdarza mi sie co jakis czas nie wrzeszcze , nie ciskam sie tylko spokojnie mowie ze jestem zla i dlaczego. Ale ja jestem pewnie dziwna bo nie jestem cholerykiem ktory wybucha

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, czasami były sytuacje gdy grupa naciskała psycholożkę, coś jej zarzucała. Ona zawsze była opanowana i nie pokazywała emocji. Później to zasłyszane od niej że okazywanie złości jest beznadziejne. Zgłupiałam po prostu. Candy zazdroszczę Ci tego opanowania. Sama również potrafię się opanowywać ale absolutnie nie wychodzi mi to przy moich roszczeniowych, zimnych, agresywnych rodzicach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, nawet Ciebie? :)

 

Mam taką teorię, że przez to iż byłam od maleńkości zaszczuta, poniżana i narażona na agresję również fizyczną z ich strony (szarpanie, popychanie, niszczenie moich rzeczy...) to po pewnym czasie coś pękło. A zaczęło się chyba od tego jak przy kolejnej awanturze ojca po libacji, jak jej wyłamywał ręce, wzięłam go za bary i rzuciłam nim z całym impetem o ziemie jak szmacianą lalką. Moja terapeutka twierdziła, że wyrosłam na gruncie nasączonym agresją. Później coraz łatwiej było mi szarpać się z matką czy wyzywać ojca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Luktar, moj byly maz potrafil mnie wyprowadzic z rownowagi :) zajmowalo mu to sporo czasu ae se udawalo ...wtedy fruwalo wszystko wokol mnie ;) Na szczescie teraz juz ni spotykam takich ludzi i zlosc moge wyrazac w bardziej cywilizowany sposob ...nawet on juz mnie nie wkurza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, ja mam dużo znajomych. Mieszkałam z różnymi ludźmi w klitkach 2 na 2 metry i nigdy nikomu nic nie zrobiłam, nie szarpnęłam, nie rzuciłam niczym chociaż bywały kłótnie - ale to chyba normalne. Więc chyba nie jest ze mną tak źle. Co więcej niektórzy twierdzą, że jestem do rany przyłóż. Dobrze, że powiedziałaś mi o tych latających talerzach. Może niektórzy ludzie nawet normalnego człowieka potrafią wypędzić z równowagi.

 

Jedno jest pewne, do póki będę przy rodzicach będę odczuwała wewnętrzną złość i niepokój. Ale już niedługo, jeszcze parę dni i przeprowadzka :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie byle pierdoła jest w stanie doprowadzić do wewnętrznego szału, ale mam automatyczne zabezpieczenie przed "wybuchem", a gdy ono nie zadziała, to zazwyczaj umiem zastosować "wirtualizację" agresji. Jeden był tylko wyjątek, gdzie niedużo brakło, by doszło do moich rękoczynów wobec pewnego menadżera na uczelni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ukrywanie emocji nie jest zdrowe.

Musisz wiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak niewyrażona emocja. Nawet jeśli nie wyrażasz swoich emocji poprzez mówienie i czyny, to ona sama ujawnia się w Tobie, w Twoim ciele (podwyższone ciśnienie, napięcie mięśniowe itd.) lub w negatywnych myślach (pesymizm, cynizm, beznadziejność, gorycz, upór).

Może także ujawniać się poprzez unikanie (uparte milczenie), zachowania buntownicze lub bierno-agresywne zachowania.Ukrywanie niezadowolenia może być zabójcze. Chroniczne niezadowolenie oraz niewyrażanie tego zwiększa ciśnienie krwi i choroby serca.

Bycie cywilizowanym nie oznacza, że zawsze musisz być miły.

Cywilizowani ludzie irytują się i złoszczą, ale wyrażają to w konstruktywny sposób (co to znaczy, dowiesz się później) oraz odpowiadają świadomie na pojawienie się uczucia złości, a nie reagują bezmyślnie, mówiąc, co im ślina na język przyniesie.

Oto techniki, które pomogą Ci nauczyć się mówić o swoich uczuciach:

Przestań mówić „wszystko jest w porządku…” , kiedy tak nie jest.

Mówiąc zawsze „u mnie wszystko jest w porządku”, unikasz brania odpowiedzialności za swoją złość. Następnym razem, gdy ktoś Cię zapyta: „Jak się czujesz?”, wybierz określenie, które pasuje do sytuacji, jak: szczęśliwy, smutny, wściekły, zadowolony. Bycie szczerym w wyrażaniu swoich emocji redukuje napięcie mięśniowe i może powstrzymać Cię od zwiększenia złości.

Przestań przepraszać za innych.

Gdy ktoś zrobił coś niestosownego, nie mów: „Przepraszam”. Ty nie zrobiłeś nic złego, tylko ta druga osoba. Ty nie masz za co przepraszać. Zamiast tego powiedz „Nie ma za co”, „Wybaczam Ci”, aby dać mu zwrotną informację na temat jego nieodpowiedniego zachowania.

Wyrażaj swoje negatywne emocje bez obawy, że będziesz uznana za „jędzę”, „zołzę”.

Uwaga ta odnosi się do kobiet, gdyż uwarunkowania historyczne i społeczne powodują, iż często kobietę, która potrafi wyrażać swoje negatywne emocje w sposób konstruktywny, nazywa się „jędzą”. Niestety wiele kobiet jest na to uczulonych i nie ujawnia swych negatywnych emocji, by nie zostać tak nazwaną.

 

Zapamiętaj, że jeżeli bycie „jędzą” oznacza bycie asertywną osobą, umiejącą wyrażać swoje emocje również negatywne i wyznaczać granicę złego zachowania, to fajnie jest być tą „jędzą”. Jeśli będziesz taką „jędzą”, to bądź z tego dumna. A jeżeli inni czują się z tym źle, to już jest ich problem.

Nie skupiaj się na problemach, ale na uczuciach.

Niektórzy ludzie tak mocno skupiają się na swoich problemach, rozterkach, że nie dostrzegają, co aktualnie czują. Poćwicz.

 

- Pomyśl, jakie uczucie odczuwasz („Jestem zirytowany…”).

 

- Zidentyfikuj problem, który sprowokował to uczucie („Jestem zirytowany, ponieważ zawsze jestem wyłączany ze wszystkich poważnych decyzji w biurze…”).

 

Po tym ćwiczeniu będzie Ci łatwiej komunikować innym swoje uczucia.

„Rozmowa z samym sobą” – refleksja nad Twoją złością.

Pomyśl o ostatniej sytuacji, kiedy poczułeś, że jesteś traktowany niesprawiedliwie lub krzywdząco, ale wówczas nie wyraziłeś swoich emocji.

- Opisz sytuację na kartce papieru z detalami.

- Przeczytaj to, co napisałeś.

- Napisz, co czułeś w danej sytuacji – nie co myślałeś lub co zrobiłeś, ale jak się czułeś

- Opisz przyczynę, która spowodowała u Ciebie te uczucia.

- Napisz, co chciałbyś powiedzieć tej osobie, na którą jesteś rozzłoszczony.

Pamiętaj, by pisać najpierw o uczuciach, a później o problemie. Nie używaj wulgaryzmów.

 

Jak się teraz czujesz? Lepiej?

Wzmocnij to, co zrobiłeś pozytywną opinią na swój temat, np.: „Dobra robota”.

Niech to będzie Twoje cotygodniowe ćwiczenie, dopóki nie nauczysz się wyrażania swoich uczuć na co dzień.

http://www.psychorada.pl/news,mow-o-swoich-uczuciach.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyrażaj swoje negatywne emocje bez obawy, że będziesz uznana za „jędzę”, „zołzę”.

Uwaga ta odnosi się do kobiet, gdyż uwarunkowania historyczne i społeczne powodują, iż często kobietę, która potrafi wyrażać swoje negatywne emocje w sposób konstruktywny, nazywa się „jędzą”. Niestety wiele kobiet jest na to uczulonych i nie ujawnia swych negatywnych emocji, by nie zostać tak nazwaną.

Zapamiętaj, że jeżeli bycie „jędzą” oznacza bycie asertywną osobą, umiejącą wyrażać swoje emocje również negatywne i wyznaczać granicę złego zachowania, to fajnie jest być tą „jędzą”. Jeśli będziesz taką „jędzą”, to bądź z tego dumna. A jeżeli inni czują się z tym źle, to już jest ich problem.

 

Kiedy wyrażam swoje negatywne emocje jestem nazywana "starą panną" a to wzbudza we mnie jeszcze większe negatywne emocje, co zrobić w takiej sytuacji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×