Skocz do zawartości
Nerwica.com

No i mnie dopadła


Dreams

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich chciałbym podzielić się moją historią może ktoś mi jest w stanie trochę pomóc. Otóż zawsze byłem pewnym siebie facetem. Chodziłem na siłownię, spotykałem się ze znajomymi, imprezowałem aż gdy miesiąc temu zerwała ze mną dziewczyna. Byliśmy ze sobą 5 miesięcy jest to krótki okres, ale zdążyłem coś do niej poczuć jak do żadnej innej. Pierwsze 2 tyg były w miarę. Trochę myślałem, ale jeszcze nie było tak źle, normalnie funkcjonowałem. Od tygodnia nie mogę sobie poradzić. Przestałem chodzić na siłownię straciłem rok ćwiczeń, schudłem 5 kg nie mogłem jeść. Nie mam motywacji, którą zawsze miałem. Momentalnie straciłem pewność siebie, którą także zawsze miałem. Czuję się fatalnie. Wciąż rozmyślam co zrobiłem źle i nie mogę odpędzić się od myśli wpadłem w depresję. Sam z siebie się śmieję co się ze mną porobiło. Dawniej nie pomyślałbym że kiedykolwiek będę w takiej sytuacji, że będę potrzebował pomocy. Parę dni temu byłem u psychologa zapisała mi parogen jestem w 5 dniu brania mam nadzieję, że choć trochę mi pomoże. Aktualnie jestem na L4 ale gdy się skończy to zacznę szukać innej pracy bo jestem na tej samej zmianie co moja była, a chcę się od niej uwolnić.. Chciałbym mieć znów taką motywację i cele w życiu jak dawniej ale na dzień dzisiejszy jest to niewykonalne. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Parę dni temu byłem u psychologa zapisała mi parogen

eee od kiedy psycholog cokolwiek wypisuje? I po co brac prochy ? To raczej normalne ze po rozstaniu z kims waznym zle sie z tym czujesz i jest to dla Ciebie dyskomfortem. To raptem miesiac ..daj sobie czas na oswojenie z sytuacja . Napisalabym "wez na klate jak mezczyzna zamiast brac prochy" ale pewnie bys sie obrazil

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od psychiatry mój błąd. Wiesz starałem się ten miesiąc jak mogłem. Byłem pewny, że im dalej tym bardziej mi się poprawi i zapomnę, ale to szło w drugą stronę. Nie samo zerwanie mnie tak dobiło, ale straciłem dużo pieniędzy, które odkładałem tyle czasu, zawaliłem siłownię na której też spędziłem godziny. Straciłem wszystkie cele na które tyle pracowałem, dlatego tak ciężko mi się ogarnać. Wszystko momentalnie wyleciało mi spod kontroli, nigdy nie byłem w takiej sytuacji zawsze miałem wszystko pod kontrolą. Wiem, że to w końcu samo przejdzie, ale sam zauważyłem, że potrzebuje jednak pomocy. Nie urazi mnie ten tekst. Dużo sytuacji brałem na klatę jak facet, ale nagły zbieg tych wszystkich zdarzeń dobiła mnie. Jak moja sytuacja się poprawi pewnie jeszcze się z tego będę śmiał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

. Jak moja sytuacja się poprawi pewnie jeszcze się z tego będę śmiał.

 

Dreams, tego Ci zycze :) Przezyj sobie spokojnie zalobe po zwiazku. To jest Ci potrzebne. Nie zamulaj sie lekami... to dopiero miesiac...ma prawo bolec. Wciaz zadziwia mnie z jaka latwscia psychiatrzy przepisuja prochy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przypomina mi się sytuacja sprzed kilku lat. Też bardzo przeżywałem rozstanie z dziewczyną (byliśmy ze sobą 3 lata), i nagle ona nic nie mówiąc, z dnia na dzień zostawiła mnie. Tak po prostu. Domyślałem się że chodzi o innego faceta, ale nie miałem ku temu żadnych dowodów, przesłanek itp. To było straszne bo każda próba rozmowy z mojej strony i chęć dowiedzenia sie 'dlaczego' spotykała się z murem - ona zwyczajnie przestała się do mnie odzywać, zerwała całkowicie kontakt. To był najgorszy moment w moim życiu, wszystko się wtedy zawaliło. I moja depresja od tamtej pory trwa do dzisiaj, ma może mniejsze natężenie, ale cały czas jestem przygnębiony. To rozstanie mnie zmieniło. Na początku się upijałem i leciałem w tango, chodziłem co weekend na imprezy i wyrywałem (albo próbowałem wyrywać) tam laski, tak to sobie odreagowywałem, ale to wcale mi nie pomagało, tylko po czasie jeszcze bardziej dołowało. Trwało to trochę i doszedłem do wniosku że nie warto iść tą drogą, przestałem chlać i to był mój punkt zwrotny. Generalnie przeżywałem to rozstanie pół roku a potem po prostu mi jako tako przeszło. W sumie to była niezła lekcja życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja po kolejnym nieudanym związku (oczywiście jak zawsze ponoc z mojej winy) doszedłem do wniosku, że żadna kobieta nie jest warta tego by przez nią cierpiec w jakikolwiek sposób. Tobie radze to samo podejście. :twisted:

 

Brzmi jak rezygnacja, no cóż, miałam podobnie w stosunku do mężczyzn:P Nawet gdzieś jeszcze jest mój temat o tym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie też z mojej winy tak przynajmniej mi powiedziała. Ale nigdy nie rozumiałem tego, że w pracy udawała że mnie nie zna nawet nie pogadała nic jak z innymi. Na imprezie firmowej na mieście to samo. Siedziałem na krześle zamiast podbić do mnie to przywitała się ze wszystkimi i tyle. Po tej akcji sam chciałem zerwać, ale się wstrzymałem i przestałem się tak angażować. Nie mam pojęcia czy mnie się wstydziła czy po prostu byłem jej pocieszeniem po 3 letnim nieudanym związku. Wiem tylko, że 2 tyg przed zakończeniem związku jak jeszcze było w miarę ok to powiedziała mi, że w następnym roku wyjeżdża za granice do kumpla. Także ten tego chyba wiadomo o co chodzi.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, właśnie wiem co robie nie tak. Fakt faktem, że staram się ów dysfunkcję naprawiac, ale ze zrytą psychą nie jest to łatwe.

Zarzucają mi mianowicie (żeby mnie nie podejrzano o co innego więc pisze) o brak zaangażowania uczuciowego.

Ja nie podkulam ogonu. One same odchodzą :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, powiem Ci, że pod tym względem to widziałem różne dziewczyny. Z niską samooceną, ze zbyt wysoką samooceną. Widziałem także takie z samooceną z kosmosu. To były agentki. Nawet jedną taką miałem.

W życiu ważny jest umiar we wszystkim takze w tym hehe :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu maciek według mnie rezygnacja z cierpienia Ci nie wyjdzie na dobre. No chyba, że chcesz się zmienić w psychopatę... Jak coś się dzieje co jest dla Ciebie bolesne to trzeba to przeboleć i dopuścić do siebie negatywne emocje (co nie znaczy że masz się nad sobą użalać, bo to jest inna sprawa). I wyciągnąć wnioski na przyszłość. To cierpienie po coś jest, natura się raczej nie pomyliła.

 

-- 15 sie 2014, 14:13 --

 

Ale nigdy nie rozumiałem tego, że w pracy udawała że mnie nie zna nawet nie pogadała nic jak z innymi. Na imprezie firmowej na mieście to samo. Siedziałem na krześle zamiast podbić do mnie to przywitała się ze wszystkimi i tyle.

 

Po takiej akcji najlepiej chyba zapytać wprost dlaczego to robi. Masz prawo to wiedzieć. Jeśliby to faktycznie było przez Twoją jakąś wadę, to masz prawo ją znać żeby móc ją zmienić. A poza tym niech się tłumaczy ze swojego chamstwa/tchórzostwa. A co! Byłoby Ci też łatwiej wyczuć czy coś kręci, czy nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I po co brac prochy ? To raczej normalne ze po rozstaniu z kims waznym zle sie z tym czujesz i jest to dla Ciebie dyskomfortem. To raptem miesiac ..daj sobie czas na oswojenie z sytuacja

teraz to od razu lekarze na wszystko przepisują antydepresanty i to sie nazywa leczenie,coś co jest normalną reakcją na zaistniałą sytuacje podlega takiemu samemu leczeniu przeciwdepresyjnemu jak ciężka kliniczna depresja, szkoda gadac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×