Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

PROBLEMY W ZWIĄZKACH I RODZINIE-pytania do psychologa

Rekomendowane odpowiedzi

     Ostatnio po 3 miesiącach związku rozstałem się z dziewczyną (26 lat).
Sprawa po której rozstaliśmy się jest dla mnie trochę śmieszna (chociaż z racji że ją kocham to jest śmiech przez łzy). Otóż ona wychodząc z domu na weekend, zażądała ode mnie żebym nie  kontaktował się z nią przez kilka kolejnych godzin. Powiedziała mi że nie może mi powiedzieć gdzie idzie bo obiecała sobie że nie będzie mnie już więcej kłamać.
Później chciałem się dowiedzieć gdzie była i co to znaczy że musiałaby mnie oszukać.. wywiązała się mała sprzeczka w której ona dała mi do telefonu swoją mamę, która to zaczęła mnie obrażać.

Wcześniej mojej dziewczynie zdarzyło się dwa razy nie odzywać się do mnie przez kilka godzin i nie odbierać ode mnie telefonu. Raz jak piła z kumplem po pracy (że inny musiał ją odwieść do domu jej autem, bo była samochodem), a raz jak umówiła się ze swoim byłym żeby pojeździć razem na motorze- tyle tylko że nie tylko jeździli, a byli na jakimś zlocie. Oba te razy mnie oszukiwała i opowiadała zmyślone historie. A po pewnym czasie się przyznała do tego co robiła i z kim. 
Tydzień przed rozstaniem  też była gdzieś wieczorem w niedziele, i też robiła z tego jakieś tajemnice. Nie chciała rozmawiać przez telefon. A po fakcie stwierdziła że była z mamą na lodach. Z jednej strony nie mam podstaw żeby jej nie wierzyć, ale z
drugiej po co ta tajemnica? jak ona by do mnie zadzwoniła w takiej sytuacji to bym odebrał,
powiedziałbym że jestem z mamą i że pogadamy później. Dodatkowo powiedziałbym jej że ją kocham,
albo powiedziałbym "buziaki"..tak jak zawsze rozmawialiśmy. A nie tak jakoś oschło jakby jakiś kumpel
do mnie dzwonił którego mam gdzieś, albo który mi właśnie w czymś przeszkadza.

W tym krótkim związku potrafiliśmy kłócić się  o głupoty..a w zasadzie nie kłócić. To ona potrafiła robić
mi awantury o nic (moim zdaniem). np. W czasie rozmowy powiedziała mi kiedyś że była z kuzynką w
jej szkole po odbiór dokumentów, bo kuzynka jednak zrezygnowała ze szkoły. Na co ja (wiedząc że kuzynka jest
po maturze) zapytałem się co to za szkoła. Z ciekawości chciałem się dowiedzieć czy rezygnuje ze
studiów czy z jakiejś policealnej szkoły. Powstała awantura - że to nie moja sprawa, że jestem wścibski,
wszystko bym chciał wiedzieć itp.
Dodam że takie sytuacje zdarzały się częściej. Mówiła mi że np. była na zakupach..a jak zapytałem się
czy coś fajnego sobie kupiła - to była awantura "że przecież nie musi mi się tłumaczyć, że jest wolnym
człowiekiem". Dodam że nigdy jej nie krytykowałem za to co kupuje ani ile wydaje. To były zwykłe
pytania z czystej ciekawości - takie jak zadawali sobie moi rodzice i nikt nigdy z tego powodu nie robił
awantur. Zadna moja wcześniejsza dziewczyna tak nie reagowała na takie zwykłe pytania.

Jest jeszcze wiele rzeczy o których chcialbym wspomnieć ale najpierw chciałbym się zapytac czy to o czym tu pisze to normalne zachowanie? Nie jestem ideałem i z jednej strony cały czas ją Kocham  i tłumacze sobie że wszystko mogłoby się ułożyć, ale rozum podpowiada mi żebym o niej zapomniał jak najszybciej, że coś jest nie tak jak powinno. A może Ona ma rację i pytanie o zakupy, czy o szkołę kuzynki były nie na miejscu. pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość tosia_j

wydaje mi sie ze nawet w zwiazku jest troche miejsca na jakąs prywatnosc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość weltschmerz
6 godzin temu, tosia_j napisał:

wydaje mi sie ze nawet w zwiazku jest troche miejsca na jakąs prywatnosc

Lajczek, nie wyobrażam sobie być w związku, w którym nie mogę pobyć ani chwili sam i zrobić nic samodzielnie.

 

A ponad wszystko nie wyobrażam sobie wspólnego konta bankowego. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Euzebiusz23, trudno oceniać jakość Waszej relacji tylko na podstawie tego, co napisałeś. Fajnie byłoby znać perspektywę Twojej byłej już dziewczyny. Osobiście wydaje mi się, że robienie tajemnicy ze spotkań z mamą czy z koleżanką są śmieszne. To nie jest przecież odzieranie człowieka z żadnej tajemnicy czy prawa do prywatności. Wydaje mi się normalne, że wychodząc gdzieś na dłużej, np. ze znajomymi na zakupy, komunikuję osobie bliskiej, partnerowi, mężowi, narzeczonemu, gdzie wychodzę. Tak po ludzku, zwyczajnie, żeby się nie martwił, że długo mnie nie ma. Reakcja na pytanie, z jakiej szkoły zrezygnowała kuzynka, też wydaje mi się na wyrost. Może Twoja dziewczyna nie znała odpowiedzi na pytanie, ale wystarczyło powiedzieć: "Nie wiem, co to za szkoła", a nie oskarżać Cię od razu o bycie wścibskim. Nie wiem, dlaczego Twoja była dziewczyna tak zareagowała. Czy rzeczywiście ma aż tak dużą potrzebę niezależności, czy Ty rzeczywiście trochę za bardzo chciałbyś ją kontrolować? To temat do rozmowy dla Was, na spokojnie, bez pretensji i oskarżycielskiego tonu. W przeciwnym razie nie uda Wam się nigdy porozumieć. Pozdrawiam! 
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.11.2018 o 15:24, ekspert_abcZdrowie napisał:

 Czy rzeczywiście ma aż tak dużą potrzebę niezależności, czy Ty rzeczywiście trochę za bardzo chciałbyś ją kontrolować? 
 

Ona twierdzi że jest to kontrola, a ja twierdze że tak nie jest. Jest nerwowa i dużo przeklina.
Ona uważa że to jest kontrola, że nie powinno mnie to obchodzić gdzie ona i z kim, albo do jakiej
szkoły chodziła kuzynka.
Teraz nie jesteśmy razem ale rozmawiamy codziennie po kilka godzin. Ja jej mówię że dziś nie
pogadamy bo chcę wyjść wieczorem, a ona chce wiedzieć gdzie i z kim..jak mówię że  na piwo to jej to
nie wystarczy, tylko się rozłącza i nie chce ze mną rozmawiać, bo musi wiedzieć z kim (dodam że nie jesteśmy razem).  I tak jej zawsze mówię, bo dla mnie to nie jest żadna tajemnica.. czasami nie chciałbym jej powiedzieć, żeby poczuła to co ja czuje jak ona robi z niczego wielkie tajemnice.

Tym czasem ja się zapytam w takiej samej sytuacji to ona olewa moje pytanie, bo wie że ja się nie rozłączę. A ja się nie
rozłączę bo gdybym to zrobił to minimum 2 dni by do mnie się nie odzywała. W tym przypadku u niej
nie ma równouprawnienia - ona może więcej niż ja :)

Dodam że ogólnie miałem z Nią duży problem kiedy byliśmy razem.
Wiecznie mnie krytykowała i o wszystko. 
Nie podobałem się jej wizualnie, z charakteru, z wykształcenia, z tego że mimo mojego wieku chcę
jeszcze zrobić studia uzupełniające (że studia to gówno.. tym czasem ona nie ma nawet matury - ale ja
jej nigdy za to nie krytykowałem, bo mi to nie przeszkadza), nie podoba jej się moja praca, moje ciuchy
(mimo że dbam o siebie i wręcz przeciwnie zawsze słyszałem co innego od dziewczyn), ale ona wolałaby
żebym czasami trochę w dresie pochodził - mimo że sama się tak nie ubiera.

Antena jej nie działała w domu, a jak zaproponowałem że jej to zrobię to mnie wyśmiała mówiąc że już
nie tacy specjaliści próbowali, bo i tato próbował i jej kuzyn. Z wykształcenia jestem informatykiem (chociaż w tym przypadku nie trzeba być informatykiem żeby wiedzieć jak to zrobić), ale
nawet nie pozwoliła mi sobie pomóc zainstalować nowej drukarki, bo ja się na tym nie znam.
Ale problem w tym że ona też nie..i do pomocy prosiła kogoś innego. Bardzo to boli jak ktoś kogo się kocha nie widzi w nas nic dobrego i nie pozwala sobie pomóc w czymś bardzo prostym dla nas.

W zasadzie to ona nawet nie wie jakie mam umiejętności, co potrafię, a co nie. Raz mnie postawiła w
kuchni przy naleśnikach śmiejąc się że nawet pewnie tego nie potrafię. Ja grzecznie smażyłem. Później
jej mama stwierdziła że moje są o wiele lepsze od tych co ona zrobiła, że te moje wyglądają jak w restauracji, bo ona robi za grube. Ale ona sama mnie krytykowała że właśnie takich nie lubi, bo zamiast 5 naleśników woli zjeść 2 super grube. Przy okazji jej
mama coś się mnie zapytała na temat gotowania czy coś jeszcze potrafię. Odpowiedziałem że coś tam
jeszcze by się znalazło. Powstał wielki śmiech. że gów..no potrafię. Oczywiście pozwoliłem jej się
pośmiać i nie przyznałem się jej do tego że jestem po gastronomiku (technikum) i że kiedyś pracowałem na kuchni w hotelu. Nie lubię się do tego przyznawać, bo lubię gotować od święta..a jak niektóre kobiety słyszą że kucharz to by chciały żeby facet gotował codziennie  :D
Mógłbym podać wiele więcej przykładów czego jej zdaniem nie potrafię. Jej zdaniem nic nie potrafię.
Części rzeczy na pewno nie potrafię, no i dlatego też nie garnę się i nie oferuje pomocy, ale boli mnie to że nawet w dziedzinach w których byłem jednym z najlepszych w szkole ona twierdzi że się nie znam/  nie potrafię. Dla niej najlepszym informatykiem i człowiekiem który zna się na komputerach jest człowiek który sprzedaje komputery w lokalnym sklepie. Jak sklepikarz powie jakąś głupotę, a ja jej to powiem że on się pomylił, to jest atak na mnie - że ja G wiem i już jest zła i nie ma z nią rozmowy.

W przypadku kiedy chcę jej coś doradzić to zaczynała na mnie krzyczeć że bym przestał bo ona chciała tak właśnie
zrobić, ale że ja to powiedziałem to pewno zrobi odwrotnie, bo ona już tak ma że musi zrobić po
swojemu i dlatego też nie lubi swojej mamy, że tamta chce jej doradzać.

Zauważyłem też że coś mi powie, a po kilku dniach zmienia wersję, a jak mówię jej że wcześniej mówiła
co innego to mnie atakuje że znowu coś zmyślam i że jej nie słucham. W
pewnym momencie zrobiłem eksperyment, bo ciężko żyć jeśli ktoś ci wmawia że słyszysz coś czego ktoś nie powiedział.
Postanowiłem zapisywać ważne rzeczy w czasie rozmowy i wyszło na to że to ona zmienia zeznania.
Powie coś, a później wmawia mi że to ja sobie coś wymyśliłem.

Zauważyłem że nie szanuje ojca, mimo że często stawia go jako wzór do naśladowania.
W jej domu rodzinnym ani Mama, ani siostra nie szanują Taty. Potrafią we trzy go wyśmiewać przy gościach, nawet jeśli mówi bardzo mądrze i moim zdaniem to one nie mają racji, to i tak wszystkie trzy go równo atakują.
Przyznała mi się też że jest DDA. Że jej ojciec nie pije dopiero od 2 lat. ona mając 26 często śpi z mamą jak się  też okazało. A ma swój pokój i swoje łóżko. Twierdzi że śpi z mamą bo boi się spać sama. Że to od kiedy miała 15 lat. Że piorun walnął w ich dom i od tamtego czasu boi się spać sama (bez względu na pogodę - nie tylko w czasie burzy śpi z mamą)

Ponoć byłem pierwszą osobą w jej życiu która mówiła jej że jest ładna -bo jest. Mi się mega podoba. Chociaż na początku krzyczała na mnie jak jej to mówiłem, bo twierdziła że jak ładna to na pewno myślę że jest głupia i że tylko dla urody jestem z nią.


Czy to jest po prostu zwykła niedojrzałość czy inne problemy emocjonalno..jakieś tam?

Namówiłem ją na wspólną wizytę u psychologa...ale niestety później zmieniła zdanie. Stwierdziła że problem jest ze mną i żebym sam se chodził.

Jak można jej pomóc?  zależy mi na niej.. chciałbym żeby ułożyła sobie jakoś życie, ze mną czy z kimś innym. Dobrze jej życzę.

Zauważyłem też bardzo dziwne moim zdaniem zjawisko. Ona akumuluje w sobie nienawiść do swoich byłych. Mnie nawet jeśli ktoś zostawi, skrzywdzi i jestem zły, to maksymalnie to trwa do czasu kiedy jestem z kimś nowym. Zapominam kto jak mnie skrzywdził. Mało tego życzę wszystkim dobrze, chciałbym żeby każdy był szczęśliwy. Ona tak nie ma. Wszystkich ich nienawidzi, jak twierdzi.

Jest osobą wierzącą, a jak zdenerwował ją ksiądz w czasie spowiedzi (coś na temat sekt zaczął mówić), to wyszła w trakcie i od kilku miesięcy nie próbowała się wyspowiadać. Mimo że to był ksiądz którego nie zna, nie ma z nim kontaktu (bo to było za granicą), a dla niej spowiedź jest bardzo ważna.  Próbowałem ją namówić że skoro to dla niej ważne to mogłaby spróbować jeszcze raz, w końcu nie ma aż takich grzechów żeby nie dostać rozgrzeszenia, że nie ma się czego bać. Ale ona mnie nie słucha, tylko pielęgnuje w sobie tę złość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli rozstaliście się, to nie szukaj z nią kontaktu. Ona wie, że może wodzić Cię za nos. Skrytykuje Cię, obśmieje, nakrzyczy, a Ty i tak nic nie zrobisz. Uważam, że jest osobą toksyczną, która jak sam stwierdziłeś nie lubi innych i prawdopodobnie nie lubi samej siebie. Zaproponowałeś jej terapię, ale nie chce z niej skorzystać. Przecież nie pójdziesz na sesję za nią. Ona sama decyduje o swoim losie. Przestań być nadodpowiedzialny i po prostu skup się na swoim życiu. Nie spowiadaj się jej, gdzie wychodzisz, kiedy i z kim. Skoro teraz nie jesteście ze sobą, nie masz takiego obowiązku. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pretoria, nie ma chyba tutaj dobrego rozwiązania, bo tak naprawdę sama napisałaś, że jesteś zależna finansowo od ojca, ale nie chcesz z nim mieszkać, gdyż narzuca Ci swoje zdanie i dochodzi do awantur. Jeśli nie ma szans na wyprowadzkę, to jedynym racjonalnym pomysłem jest niewchodzenie sobie w drogę. Choć domyślam się, że pomysł jest nieidealny, bo po pewnym czasie i tak dojdzie do konfrontacji. Wierzę, że Twoja sytuacja finansowa choć trochę się poprawi albo zmieni się u Ciebie coś w życiu, byś mogła rozważyć usamodzielnienie się. Powodzenia! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pretoria, czy Kamil Stoch może sobie zmienić czapkę na zwykłą (bez nazwy sponsora), nie ponosząc konsekwencji? Siedzisz u taty który Cię utrzymuje, nie chcesz się godzić na warunki które stawia ale chcesz korzystać z jego pieniędzy? Możesz coś zrobić jedynie w przypadku kiedy będzie Cię na to stać. 

Może wyjazd za granice? - jest zdecydowanie łatwiej żeby się utrzymać jeśli znajdziesz chociażby najzwyklejszą pracę, no i rodzinę masz daleko.

Nie nie musisz się godzić na przemoc, w ręcz przeciwnie - nie powinnaś się na nią godzić, ale nie w taki sposób. Nikomu nie życzy się śmierci. Jeśli Twój tato umrze, Twoje problemy się same nie rozwiążą. Go nie będzie, ale nadal będziesz kłóciła się z rodzeństwem.

Przede wszystkim zrozum ojca, pokochaj go, bo być może on też miał w życiu podobnie (dlatego teraz tak się zachowuje) i zrób coś w tym kierunku żeby się wyprowadzić.

ps. NIE, nie jestem psychologiem - to co napisałem to jest tylko moja wizja, zwykłego człowieka.

Edytowane przez Mat40

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pretoria, nie da się zjeść ciasto i mieć ciastko.Rozumiem, że nie jest Ci najwygodniej w swojej aktualnej sytuacji, ale samo nic się nie zmieni, jeśli nie zaczniesz działać. Ani terapeuta, ani nikt inny z zewnątrz nie ma mocy, by poprawić Twoją sytuację. Jesteś kowalem własnego losu. Ja wierzę w Twój potencjał, chyba najbardziej Ty wątpisz w siebie samą. Zacznij działać małymi krokami. Nie od razu Kraków zbudowano. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam problem ze znerwicowaną dziewczyną lub już byłą dziewczyną(od 5 dni nie chce mnie znać). To bardzo trudna relacja, aż nie wiem od czego zacząć. Jesteśmy z Olą w bliższych relacjach od 2,5 rok, jednak znamy się 7 lat ponieważ, wcześniej byłem w kilku miesięcznym związku z jej siostrą. Ola jest z domu gdzie ojciec jest alkoholikiem i bardzo często porównuje mnie do niego. Dostaje ataków histerii aż się cała trzęsie,  mówi że tylko ja i ojciec potrafimy wzbudzić w niej takie stany lękowe. Tylko chodzi o to że ona przesadza. Po pierwsze nasza relacja nigdy nie była określona wprost, ona w domu się nie przyznawała że jest ze mną i przed kilkoma znajomymi też. Na początku tej relacji nie byłem fair ale to dlatego że uznaliśmy że będziemy "przyjaciółmi z korzyściami" Ona później za  wszystko się odegrała w podobny sposób. Robiła mi często afery o moje zainteresowanie innymi dziewczynami, nawet jeśli to były żarty. 

Czy to problem ze mną? czy z nią? Doszło do tego że kilka razy narobiła mi wstydu przy znajomych czy nawet rodzinie. Staram się być obiektywny ale wydaje mi się że ona chce się pozorować na taką niedostępną przed swoimi znajomymi. Gadam z jej koleżanką to miała mnie za pantoflarza bo zawsze znała tylko stronę Oli.

Mimo wszystko kocham ją o czym jej mówiłem kilka razy, niestety po dość dużym spożyciu alkoholu. Od 5 dni nie chce mnie znać, chce żebym znikł z jej życia, bo mówi że dostaję przeze mnie ataków histerii.  Czy ona potrzebuję czasu? Czy powinienem do niej pisać co dzień? płakała przy mnie jak mi to mówiła to znak że jej zależy ale ją męczę?    

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@hubb06 Wiele wskazuje na to, że kierują Wami bardzo duże emocje. Początki związku bardzo często bywają burzliwe, a z tego co piszesz wynika, że w Waszym przypadku związek się nie rozpoczął. Piszesz jedynie o „przyjaźni z korzyściami”, więc żadne z Was tak naprawdę się nie zaangażowało. Nie wiem w jakim jesteście wieku, ale może warto usiąść i wyjaśnić sobie to czy rzeczywiście chcecie podjąć próbę budowania jakiegoś związku czy faktycznie nie ma to sensu. Bo na ten moment Wasze zachowanie wygląda bardziej na próbę zwrócenia na siebie wzajemnie uwagi niż na próbę zbudowania relacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam,

chciałabym zasiegnac opinii kogos ''z zewnatrz''.

mam prawie 38 lat i borderline, od 3 lat leki plus terapia non stop.

terapia pomogla mi w kilku rzeczach ale mój największy problem -braku relacji damsko -meskich

nie został rozwiązany.nigdy nie miałam faceta.w dzieciństwie molestowanie,potem proba gwałtu.

czułam obrzydzenie do mężczyzn.

w trakcie terapii zaczelam się umawiać na randki.poczulam potrzebe bycia z kims.

niestety same rozczarowania.wielu panow było mna zainteresowanych ale chodzilo im tylko o seks.

a ja chce czegos głębokiego,prawdziwego.

teraz czuje do mężczyzn wręcz nienawiść,ze tacy sa.

sytuacje komplikuje to ze moja przyjaciolka jest szczęśliwie zakochana w wartościowym chłopaku.ale ona ma 23 lata,ja 38.

 

pytanie moje brzmi,czy warto jeszcze poruszać ten temat na terapii? starac się kogos poznac? czy dac już sobie spokoj i starac się pogodzić z samotnoscia?

ostatnio nawet czytanie romansow powoduje u mnie bol i placz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@shira123 Bardzo trudno jednoznacznie odpowiedzieć na Pani pytania. Pani przeżycia z przeszłości są niezwykle trudne, ale jednocześnie naturalne jest, że poszukuje Pani bliskości. Warto na pewno ten temat poruszyć na terapii i warto próbować otworzyć się na innych, ponieważ zbudowanie bliskości z drugą osobą mogłoby Pani bardzo pomóc. Wierzę, że pozna Pani odpowiednią osobę, która zmieni Pani postrzeganie mężczyzn.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Forumowiczów. 

Ja również mam problem z byłą dziewczyną. 

Poznaliśmy się z Małgorzatą  około dziesięciu miesięcy temu w pracy i zaczęliśmy niedługo po tym ze sobą chodzić. Nasz związek trwał około ośmiu miesięcy i układało nam się między nami dobrze. Ona była osobą po licznych przejściach. Próba samobójcza, anoreksja, nieciekawa sytuacja rodzinna (apodyktyczni rodzice) oraz jej poprzedni związek (trwający ponad rok) z chłopakiem który ją zaniedbywał, awanturował się i znęcał nad nią psychicznie. Starałem się jej pomóc w każdej trudnej sytuacji i miałem wrażenie, że między nami dobrze się układa. Ona sama mówiła, że nawet jej psycholog (chodziła na terapie) zauważył u niej poprawę i powrót dobrego humoru. 

Jednak około miesiąca temu bez żadnego uprzedzenia wysłała mi sms'a, że między nami koniec. Swoją decyzje uzasadniła tym, że nie otrząsnęła się jeszcze z poprzedniego związku, sprawy między nami potoczyła się za szybko i ma nawrót depresji. Jej psycholog powiedział jej, że potrzebuje czasu na pobycie sama ze sobą. Starałem się (i dalej staram) ją zrozumieć i zaoferowałem każdą możliwą pomoc.

Nie wiem jednak jak jej pomóc. Nie jestem lekarzem, a martwię się o nią. Utrzymujemy ze sobą "przyjacielski" kontakt telefoniczny. Ona dalej chodzi na terapie, ale zrezygnowała z pracy. Siedzi od miesiąca w domu razem ze swoimi rodzicami i "dołuje się". Ona za bardzo nie ma do kogo się zwrócić (poza terapeutą), a ja nie wiem czy utrzymując z nią kontakt nie przeszkadzam jej w (jak to określiła) "wyciszaniu się". A z drugiej strony jak parę razy nie odpisałem jej od razu na sms'a to za chwilę wysyłała kilka kolejnych z pytaniami czy wszystko w porządku. Czy powinienem zerwać z nią kontakt? Bo nie wiem czy tym swoim "pomaganiem" jej nie przeszkadzam.  

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja bym na twoim miejscu dala dziewczynie czas,moze kilka mcy na to wyciszenie.a potem wznowilabym kontakt,kto wie może w przyszłości będzie szansa na powrot?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od lat bylam obiektem manipulacji i nastawiania innych przeciwko mnie, zwykle osoby ufaly manipulatorowi bo mialy w tym jakis interes by mu się nieprzeciwstawiać. Jak mogę sobie proadzić z taki problemem gdy szerza sie kłamstwa o mnie wyssane z palca, bez uzasadnienia co mówić by nie dać się manipulatorowi nie brac winy na siebie bo dazy on tez do tego bym się ow szystko obwiniała. Robi to moja własna matka nie rozumiem totalnie jej motywów czemu pokazuje i robiw szystko by pokazac jak mnie nienawidzi? :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.05.2021 o 17:09, Ka-chan napisał:

. Robi to moja własna matka nie rozumiem totalnie jej motywów czemu pokazuje i robiw szystko by pokazac jak mnie nienawidzi? :(

 

Bo jest tępa. Czas sobie uswiadomic ze mama to nie konik pony. Moja tez mi dala w kosc, a najlepsze ze u nas jest budowany nieskazitelny obraz matki, a to są bardzo czesto tępe bezrefleksyjne dzidy.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 21.05.2021 o 20:58, neon napisał:

 

Bo jest tępa. Czas sobie uswiadomic ze mama to nie konik pony. Moja tez mi dala w kosc, a najlepsze ze u nas jest budowany nieskazitelny obraz matki, a to są bardzo czesto tępe bezrefleksyjne dzidy.

 

Pozdrawiam

mocne slowa, moja boi sie wlasnej córki (starszej) wychowała ja na taka złośnicę złosci sie jak cos nie dostaje jak ma byc inaczej i matka sie jej tak boi, że sie jej podporządkowuje, boi sie awantur z nia związanych i stala sie uległa przez lęk. Mnie olewa choc moze by chciala zyc jak ja w prawdzie i szczesciu ale sie boi ja jej na sile nie zmienie jak chce udawac idealna bez skazy tak bedzie, ukrywa poczucie winy ze mnie krzywdzila i prawde rpzed moja starsza siostrą, któa uwaza mnie za zła osobę winna calego podzialu w domu. Boje sie zejak pojedziemy we 3 (ja z rodzicami) do niej na urodziny jej córki, moze cos wywlec o mnie skrzywdzic mnie czyms przy gronie rodziny męża czy coś. Nie chce prorokowac jakis wizji czarnych ale obawy sa i co wtedy robic? :( bo wstyd wtedy powinno byc jej, nie mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy zyjemy w takich lub innych układach. Jak Ci taki nie pasuje a nie mozesz tego zmienić, to mozesz sie wypisać. Mozesz tez zapisać sie na terapie, bo czesc winy moze lezec po twojej stronie, czego mozesz byc nieswiadoma. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Ka-chan napisał:

bo wstyd wtedy powinno byc jej, nie mnie

Dokładnie. To JEj powinno być wstyd. A zatem, czego się obawiasz? Olej Ją. Ignorowanie bardziej boli niż cokolwiek innego. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×