Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

UZALEŻNIENIA-pytania do psychologa

Rekomendowane odpowiedzi

Jak w temacie. W związku z tym, że w tym dziale nie ma możliwości tworzenia tematów przez Użytkowników, zakładam wątek zbiorczy, który umożliwi zadanie pytania forumowej Ekspert.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ile przeciętnie trwa odwyk w szpitalu psychiatrycznym zamkniętym, czy nie lepiej przejść odwyk w ośrodku uzależnień, odradzali mi to ze względu na inne zaburzenia psychiczne, na odwyku, na którym byłam podawano mi wyłącznie relanium, stopniowo zmniejszając dawki, nie było żadnej terapii, wyłącznie terapeutka od alkoholizmu, z którą rozmawiałam raz, ale nie miała pojęcia o innych uzależnieniach miałam wrażenie, że wie mniej ode mnie i o różnego rodzaju substancjach. Po wyjściu ze szpitala 3 tygodnie dochodziłam do siebie nie ruszając się z łóżka. Teraz po 3 miesiącach wróciłam do nałogu i mam świadomość, że to mnie niszczy i znowu będę brała więcej i więcej, ale nie potrafię inaczej, źle dobrane leki spowodowały gorsze samopoczucie i głównie przez to znowu biorę. Czy w ogóle w Polsce są jakieś porządne ośrodki zajmujące się osobami z chorobami psychicznymi, a jednocześnie uzależnionymi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Corpse, ja myślę że 100% uzależnionych ma jakieś zaburzenia/choroby psychiczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Corpse, osoby uzależnione bardzo często mają podwójne rozpoznanie (nałóg + jakieś zaburzenie), dlatego często zaleca się im skorzystanie z pomocy w szpitalu psychiatrycznym. Sam odwyk w ośrodku uzależnień może nie wystarczyć, bo uzależnienie niejednokrotnie jest wtórne do zaburzeń, jest konsekwencją zaburzeń. Pobyt na oddziale leczenia uzależnień (alkoholizmu) trwa przeważnie od trzech tygodni do trzech miesięcy, w zależności od stanu pacjenta.

Czy w ogóle w Polsce są jakieś porządne ośrodki zajmujące się osobami z chorobami psychicznymi, a jednocześnie uzależnionymi?

Na pewno są, ale nie wiem, o jakim regionie rozmawiamy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Chciałabym prosić o pomoc czy powinnam udać sie na spotkanie i porozmawiać z psychologiem bądź terapeuta?

Czy byli by państwo w stanie mnie pokierować co nalezy zrobic by pomoc osobie uzależnionej?

Gdzie sie udać ?

Moj mąż ma bardzo poważny problem jest uzależniony od hazardu.

Myślałam ze obstawianie traktuje tylko jako rozrywkę, zdazylo mu sie raz przegrać większa kwotę rok temu ale obiecywał ze to jedna taka wpadka. Uwierzylam mu bo to było raz i nie widziałam w ty większego problemu. Początkowo sprawdzałam, aż do dziś kiedy okazało sie ze przegrał wszystkie nasze oszczędności, wyszło ze od roku mnie oszukiwał. A do tego okazało sie ze ma sporo długów zaciągał nieduże pożyczki przez internet ale w kilku firmach. Mieliśmy wynająć mieszkanie bo niedługo pojawi sie nasz synek na świecie. A teraz nie mam pojęcia co robic, wiem ze sama z tym sobie nie poradzę co robic?

 

Mieszkamy w Uk obecnie na pokoju, gdyż chcieliśmy jak najwiecej odłożyć i wyprowadzic sie poza miasto.

Jestem w 8 miesiacu ciazy i sie boje o dziecko nie wiem jak będziemy dalej funkcjonować. Najgorsze jest to ze nie mam tu nikogo z kim mogłabym porozmawiać na ten temat, nie mam tak bliskich znajomych.

Czy powinnam powiedziec o naszych poroblemach moim rodzicom? Albo teścią? On tego nie chce ze swoją mama ma dobre relacje ale zawsze bardzo sie złości jak go upomina, wytyka błędy nie znosi jak mu gada, dlatego każda rozmowa kończy sie kłótnia. Powiedział ze jak jego mama sie dowie to on nie zniesie jej kazan, ze niebedzie sie odzywał.

Chce sie leczyć, płakał i sam prosił mnie o pomoc i przebaczenie.

Bardzo go kocham ale nie mam pojęcia od czego zacząć, narazie ograniczylam mu dostęp do pieniędzy ale co dalej...

Ja nie moge juz pracować i będę dostawać jakies grosze z macierzyńskiego co nie wystarczy nawet na opłatę pokoju jestem uzależniona od jego pensji.

Nie mam komu sie wyżalić, wszystko we mnie narasta, codziennie płacze i myśle jak sobie poradzić bo wiem ze nie moge mu zaufać i wierzyć do końca.

Nie radzę sobie z tym wszystkim sama.

Z góry dziękuje za wszelkie informacje i wskazówki

 

Anna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj ania0687!

 

bardzo Ci współczuję sytuacji, w jakiej się znalazłaś. Rozumiem, że Twój mąż nie lubi "kazań" ze strony matki, ale milczeniem i udawaniem, że nie ma problemu nic się nie osiągnie. Twój mąż już kilkakrotnie Cię zawiódł, okłamał, a teraz prosi, by go "kryć", nic nikomu nie mówić. Uważam jednak, że zbyt dużo od Ciebie wymaga, bo po pierwsze jesteś w ciąży, a po drugie mam wrażenie, że może mu chodzić o zatuszowanie problemu. Co robić? Przede wszystkim Twój mąż powinien skorzystać z pomocy terapeuty uzależnień. Hazard to nałóg jak każdy inny (nałóg behawioralny), dlatego przydałaby się terapia w nurcie poznawczo-behawioralanym. Sprawa jednak jest trudniejsza, bo mieszkacie za granicą. Warto jednak poszukać polskich psychologów pracujących w UK. Odsyłam np. na tę stronę: http://www.polishpsychologists.org/rekomendowanispecjalisci/. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uzależnienie od papierosów. Czy terapeuta od uzależnien tym uzależnieniem się zajmuje? Czy Psycholog, Psycholog kliniczny, Psycholog/Psychoterapeuta, Psycholog kliniczny/Psychoterapeuta?

Jakie podejście jest do tego uzależnienia stosowane?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

hero, teoretycznie tak. Generalnie terapeuci podchodzą do tego w takim sam sposób jak do innych uzależnień ale wg. mnie ze względu na specyfikę nałogu palenia (że to raczej uzaleznienie fizyczne) terapia nie jest zbyt pomocna. Fakt, że można popracować z teraputą nad silną wola i motywacją ale to wg. mnie tyle - nad samym nałogiem palenia tytoniu raczej leczyć się nie da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hero, uzależnienie od papierosów jest podobnie traktowane jak inne nałogi, zatem tym uzależnieniem może zajmować się terapeuta uzależnień. Jest to uzależnienie behawioralne, dlatego najlepiej sprawdza się tutaj terapia behawioralna/poznawczo-behawioralna (oduczanie się). W walce z nikotynizmem stosuje się również terapię awersyjną. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Ja mam problem z partnerem. Jestesmy ze soba trzy lata. Mamy synka, ktory dopiero sie urodzil. Ma on problem z alkoholem. Niestety jego rodzina i on sam nie chca tego przyznac, nie widza tego problemu. Kazdy wolny dzien jest okrapiany alkoholem- najczesciej szuka sobie kompana/ow do picia. Jak nie znajdzie potrafi pic sam. W tygodniu raczej wyglada to tak- dwa, trzy piwa po pracy, co prawda nie codziennie, ale tak ze trzy razy w tygodniu. W weekendy albo inne wolne dni od pracy siedzi u kolegi w monopolowym lub z rodzina przy stole lub z kolegami, ale nigdy na trzezwo. Potrafi pic przez kilka dni pod rzad. Mniemam, iz w tygodniu nie pije takich ilosci tylko dlatego, ze jezdzi do pracy samochodem. Gdy prosze, zeby juz skonczyl pic, on odpowiada, ze jeszcze nie jest pijany (choc belkocze i sie kolysze) i ze jeszcze ze dwa piwka wypije. Nie pomagaja prosby, grozby, awantury- pije az padnie. Nie potrafi poprzestac w trakcie picia i jak polynie, to najczesciej zahaczy jeszcze o nastepny dzien lub kilka. Nastepnego dnia rano zamiast sniadania od rana w monopolowym. Gdy ja rodzilam, bylam sama w szpitalu, bo on swietowal. Nawet tesc musial mnie ze szpitala odbierac, bo on nie byl w stania. Coraz czesciej po takich libacjach zle sie czuje- krew mu leci z nosa, slabo mu, serce mu wali. Moj partner wie, ze ja mam depresje i tez sie lecze. Zrzuca wine na mnie i mowi, ze to ja mam problem, a nie on i ze robie z niego alkoholika. Po ostatnim weekendzie, kiedy pil przez dwa dni, a potem lazil i mantykowal, postawilam mu ultimatum, ze albo umowi sie do terapeuty albo sie wyprowadza. Ma czas do najblizszej niedzieli. To wlasnie w niedziele bedzie sie musial wyniesc. Poinformowalam jego rodzicow, zeby zdziwieni nie byli i pretensji do mnie nie mieli. Jego mama wyskoczyla z pytaniem- no ale przeciez nie pije codziennie. Nie wiem, jak mam namowic go, zeby poszedl do specjalisty. Martwie sie, ze w niedziele po prostu ten zwiazk sie zakonczy, bo on nadal nie widzi problemu i zwala wine namnie, ze chce rozwalic rodzine przez swoje wymyslone glupoty. Chcialam go umowic na wizyte i pojsc razem z nim jako wsparcie i zeby przedstawic, jak ten problem wyglada z mojej strony. Zgodzil sie na to, jednak w poradni poinformowano mnie, ze ja nie moge go umowic- on musi sam to zrobic i nie moge pojsc z nim i nawet porozmawiac z jego terapeuta. On robi wszystko, zeby sie nie umowic, wymysla jakies wymowka, ze to w pracy czasu nie ma, zeby zadzwonic. Boje sie, ze nawet jesli sie w koncu umowi i pojdzie na wizyte, to nie przedstawi tego problemu tak, jak on wyglada naprawde, a nawet jesli pojdzie na terapie, to zapowiedzial, ze i tak nie przestanie pic, bo on nie wytrzyma chocby bez piwka. Powiedzial, ze nie bedzie sobie odmawial piwka, bo nie ma problemu.

Co ja moge jeszcze zrobic w tym przypadku, zeby go przekonac? Czy jestem wspoluzalezniona?

I jeszcze zapomnialam dodac, ze coraz czesciej pije po kryjomu i oszukuje, ze on nie pil albo ze wypil tylko jedno piwo, choc widze , ze jest inaczej. Mysli, ze mnie nabierze, ale ja juz widze, kiedy pil, i kiedy wieksze ilosci. Potrafi wypic flaszke i poweidziec, ze wypil 3 piwka. Dopiero gdy go przyciskam mocniej przyznaje sie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj arienka!

 

Owszem, zachowujesz się troszkę jak osoba współuzależniona, bo kontrolujesz picie partnera i to Tobie bardziej zależy na leczeniu niż samemu partnerowi. On nie widzi problemu, wypiera go i póki sam nie zda sobie sprawy, że nadużywa alkoholu, obawiam się, że sama nic nie będziesz mogła zrobić. Siłą nie zaprowadzisz go przecież na terapię. Twój partner, o ile nie jest już uzależniony, to na pewno pije w sposób ryzykowny i szkodliwy. Bardzo dobrze, że postawiłaś partnerowi ultimatum. Mam nadzieję jednak, że to nie były słowa rzucane na wiatr, w przeciwnym razie Twój partner będzie pił dalej, bo będzie wiedział, że tylko go "straszysz", a tak naprawdę nic nie zrobisz. On wchodzi coraz bardziej w nałóg, bo otoczenie nie reaguje, a nawet sprzyja jego piciu, np. matka, która twierdzi, że wszystko jest w porządku, bo przecież syn nie pije codziennie. Mam nadzieję, że Twój partner się opamięta i zmieni swój styl życia. Nie możesz jednak go do niczego zmusić. On sam musi chcieć się zmienić. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, miałem kiedyś zaburzenia osobowości jak byłem pierwszy raz w psych i drugi teraz za trzecim razem (byłem dłuzej na ostrym oddziale) w psychiatryku zdiagnozowali zaburzenia psychotyczne wywołane uzaleznieniem. Mam pytanie o co chodzi w tych zaburzeniach? jestem bardzo ciekawy. W psychiatryku w objawach byłem podobno dyssymulujący chociaż ich nie miałem , tylko z dwa piski w głowie i czegoś takiego na wolności nigdy nie miałem. Więc moje pytanie brzmi co to te zaburzenia psychotyczne wywołane UZALEZNIENIEM? Nadużywam alkoholu tak z 3 ,rzadko 4 razy w tygodniu upijam się , często do nieprzytomności. Dlatego też piszę w tym dziale bo tu są uzaleznienia a moja choroba jest z tym powiązana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Once, prawdopodobnie zdiagnozowano u Ciebie zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania spowodowane użyciem alkoholu (zaburzenia psychotyczne), czyli według klasyfikacji ICD-10 jest to F10.5. Mówiąc prościej, masz psychozę alkoholową, która charakteryzuje się m.in. takimi objawami, jak: omamy (najczęściej słuchowe) i urojenia. Powinieneś stosować się do zaleceń lekarza prowadzącego i podjąć terapię. Podejrzewam, że konieczna też będzie farmakoterapia. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy można uzależnić się psychicznie od refluksu? Zauważyłem, że po pewnym czasie, odkąd zacząłem mieć chorobę refluksową, tak jakbym ją polubił. Chcę, by pokarm cofał mi się z żołądka do ust, potem chcę go połykać i potem znowu chcę, żeby mi się cofnął i tak w kółko. A gdy refluks sam się nie pojawi, to się naprężam, żeby go wywołać, a gdy mi się to nie udaje, to robię się rozdrażniony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy można uzależnić się psychicznie od refluksu?
Mówi się, że można się uzależnić od wszystkiego, to może i od refluksu. ;) Podejrzewam jednak, że bardziej chodzi o przyzwyczajenie, a nie uzależnienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

Moja sytuacja wygląda tak, że zakończyłam albo bardziej przerwałam 2-letnią terapię grupową analityczną ze względu na pogorszenie mojego samopoczucia. Terapia była dla mnie różna, dużo się w niej nauczyłam od innych, dużo nad sobą pracowałam. Było też trochę nieprzyjemnych sytuacji, które po części miały wpływ na moje gorsze samopoczucie i przerwanie terapii. W trakcie konsultacji przed rozpoczęciem terapii grupowej bardzo przywiązałam się do psychoterapeutki, bo okazywała mi troskę, zrozumienie, była czuła i wrażliwa na moje problemy. Konsultacje trwały przez 4 miesiące. A potem w psychoterapii grupowej moje przywiązanie było silne i trudno mi było wejść w relację z grupą, działo się to powoli. Ale przywiązanie nadal miałam silne i tak zostało do dzisiaj. Od grudnia do połowy stycznia zdecydowałam się na kilka sesji z tą osobą podsumowujących terapię. Terapeutka w moim odczuciu róznymi sposobami próbowała to zmienić, ale ja nadal odczuwam silne przywiązanie, a przecież terapia grupowa już się tak fizycznie zakończyła. Zostanie u tej terapeutki jest niemożliwe. Co w tej sytuacji mogę zrobić, żeby odseparować się od tej osoby?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agnieszka_Kk, z tego, co zrozumiałam przerwałaś terapię i nie masz teraz kontaktu z terapeutką, do której się przywiązałaś. Pytasz, jak się od niej odseparować. Myślę, że teraz proces będzie przebiegał w miarę naturalnie, ponieważ nie masz możliwości kontaktu z terapeutką. Nie radzę też zabiegać o ten kontakt, tzn. nie dzwonić, nie pisać maili, nie inicjować spotkań. Nie jest dobrze przerywać nagle terapii. Lepiej by było, gdybyś widząc swoje zbyt duże przywiązanie do terapeutki, stopniowo wychodziła z terapii, oczywiście ze wsparciem psychoterapeutki. Tak byłoby po prostu łatwiej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Mam niesamowity problem z hazardem. Zaczałem grać na internecie w gry hazardowe typu Sloty i gry stołowe. Zaczeło sie od tergo że pogryweałem lekko w zakłady sportowe a potem zaczelem wchodzic w zakładke kasyno. Przegrywałem , wygrywałem nieznaczne kwoty. POtem wygrałem 5000zł wpłacając tylko 70zł praktycznie w 2 dni. Niesamowicie mnie to podjarało po czym przegrałem do obecnej chwili około 20000zł. Pożyczalem od rodziny i obecnie mam mase niezapłaconych kredytów i chwilówek. MIeszkam w Dublinie więc tu nic nie znajde na miejscu chyba konkretnego a pozatym wolałbym szukać ONLINE na skype czy coś czegoś. Jak myślicie, jest to dobra opcja na wyjście ? Proszę ogólnie o jakieś porady. Zaczałem czytać trochę w necie artykułów.

Przyznaje sie osobiscie. Jestem pieprzonych hazardzistą i niesamowicie pogrążam siebie i moją rodzinę tym co robie. Ostatnio już nawet nie miałem co jeść za bardzo bo wszystko przewaliłem na gry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chcesz to się odezwij na pw, jestem hazardzistą po terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mam niesamowity problem z hazardem (...) Przyznaje sie osobiscie. Jestem pieprzonych hazardzistą i niesamowicie pogrążam siebie i moją rodzinę tym co robie. Ostatnio już nawet nie miałem co jeść za bardzo bo wszystko przewaliłem na gry.

 

Paweł, masz świadomość swojego problemu. Zatem nie bagatelizuj tego, nie brnij dalej w granie i jak najszybciej idź po specjalistyczną pomoc zanim chcąc się "odkuć", wpadniesz w jeszcze większe kłopoty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Agnieszka_Kk, z tego, co zrozumiałam przerwałaś terapię i nie masz teraz kontaktu z terapeutką, do której się przywiązałaś. Pytasz, jak się od niej odseparować. Myślę, że teraz proces będzie przebiegał w miarę naturalnie, ponieważ nie masz możliwości kontaktu z terapeutką. Nie radzę też zabiegać o ten kontakt, tzn. nie dzwonić, nie pisać maili, nie inicjować spotkań. Nie jest dobrze przerywać nagle terapii. Lepiej by było, gdybyś widząc swoje zbyt duże przywiązanie do terapeutki, stopniowo wychodziła z terapii, oczywiście ze wsparciem psychoterapeutki. Tak byłoby po prostu łatwiej...

 

Rozumiem, że przerywanie terapii nagle jest niedobre, ale to że przerwałam terapie grupową wynikało z mojej prawie całkowitej niedyspozycji psychicznej na tamten moment. Przerwałam na początku listopada. Natomiast do połowy stycznia mam jeszcze kontakt indywidualny z terapeutką, do której się przywiązałam, ale o tym silnym przywiązaniu tylko wspomniałam na tych indywidualnych sesjach, jakoś brakowało mi takiej wewnętrznej siły, żeby ten temat poruszyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agnieszka_Kk,, a jak teraz się czujesz tuż przed zakończeniem terapii indywidualnej? Czy psychoterapeutka, mając świadomość Twojego przywiązania do niej, pracuje jakoś nad tym tematem? Ułatwia Ci wyjście z terapii? Jak się czujesz przed perspektywą radzenia sobie w końcu bez pomocy terapeutki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie radze sobie od dluzszego czasu. Mam problem z alkoholem i objadaniem się (kiedys cierpialam na anoreksje). Mam nerwice lekowa/depresje. Zaniedbuje partnera i znajomych. Nie robie nic praktycznego, kazdy dzien przelatuje mi przez palce. Kiedys bylam bardzo ambitna, nigdy nie oblalam egzaminu, zawsze bylam wsrod najlepszych. Teraz... zupelnie inna historia. Ciagle obiecuje sobie, ze tego dnia sie zmienie, ale nic sie nie zmienia. Boje sie o swoje zdowie i zycie. Moje miejsce gdzie zyje to jeden wielki balagan - cala masa rzeczy lezy na ziemi. Nie mam energii by posprzatac i przez to tez trace bliskich bo gdy dzwonia do drzwi wymyslam wymowki byle ich tylko nie wpuscic. Gdy rozmawiam z mama udaje, ze jest lepiej niz rzeczywiscie jest, nie chce jej martwic bo juz kiedys zmagala sie z moimi problemami, a teraz sa one o wiele gorsze niz wtedy. Mimo mojego wieku mam tyle watpliwosci, czuje sie taka slaba i samotna. Wiem, ze gdybym miala energie i pozmieniala te pare rzeczy to byloby dobrze. Ale nie mam tej energii. Nawet, zeby posprzatac, przestac pic lub objadac sie. Obiecywanie sobie, ze jutro bedzie "dzien numer 1" nie dzialaja. Jak zaczac? Nie chce byc taka... nie chce takiego zycia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak długo występują anomalie psychiczne związane z zaprzestaniem masturbacji?

 

Nie onanizuję się od 01.03 i mam straszne wahania nastroju. Raz mam spokój psychiczny raz chodzę strasznie nabuzowany...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×