Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

ZABURZENIA OSOBOWOŚCI-pytania do psychologa

Rekomendowane odpowiedzi

Jak w temacie. W związku z tym, że w tym dziale nie ma możliwości tworzenia tematów przez Użytkowników, zakładam wątek zbiorczy, który umożliwi zadanie pytania forumowej Ekspert.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z czym mogą być związane: odczuwanie obrzydzenia do seksu oraz do formy masturbacji ręką oraz chęci do wprowadzenia dyktatury antyseksualnej; libido z erekcją nakierowane na rzeczy nie związane z seksem ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, rozumiem, że odczucie obrzydzenia do seksu próbujesz powiązać z jakimś konkretnym zaburzeniem osobowości. Wiesz, przez Internet trudno postawić diagnozę. Możliwe, że Twoje objawy bardziej wskazują na aseksualność niż na jakieś zaburzenie osobowości. Czy konsultowałeś się w tej sprawie z jakimś specjalistą? Brak zainteresowania doświadczeniami seksualnymi, jak i znikome działania służące przyjemności mogą świadczyć o osobowości schizoidalnej, ale po rzetelne rozpoznanie powinieneś udać się do lekarza psychiatry. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mark123, rozumiem, że odczucie obrzydzenia do seksu próbujesz powiązać z jakimś konkretnym zaburzeniem osobowości. Wiesz, przez Internet trudno postawić diagnozę. Możliwe, że Twoje objawy bardziej wskazują na aseksualność niż na jakieś zaburzenie osobowości. Czy konsultowałeś się w tej sprawie z jakimś specjalistą? Brak zainteresowania doświadczeniami seksualnymi, jak i znikome działania służące przyjemności mogą świadczyć o osobowości schizoidalnej, ale po rzetelne rozpoznanie powinieneś udać się do lekarza psychiatry. Pozdrawiam!

Nie wiedziałem, w którym miejscu zadać to pytanie i pomyślałem, że może tutaj (także ze względu na dziwaczność libido). Przypuszczam, że jestem aseksualny, ale nie wiedziałem, czy przy aseksualności może występować także obrzydzenie i nienawiść do spraw związanych z seksem.

 

A czy przy aseksualności może też być tak, że libido z erekcją będzie nakierowane na coś nie związanego z seksem, np. erekcja podczas myślenia o uwolnieniu osoby mającej chore dłonie z tej choroby poprzez wzięcie tej choroby na swoje dłonie ?

 

-- 09 sie 2014, 02:22:44 --

 

Bo moje wyobrażenia, podczas których mam erekcję i wyobrażenia podczas masturbacji dotyczą realizowania pewnej potrzeby sumienia, która dotyczy uwalniania ludzi z pewnej grupy cierpień, problemów poprzez całkowite przejęcie tego na siebie lub wspierania ich w tym poprzez wzięcie tego dodatkowo na siebie, żeby nie byli z tym sami. Nie podejmuję żadnych rzeczywistych działań wspierania/uwalniania, ale pewne rytuały, które czasem wykonuję oraz masturbacja z wyobrażaniem sobie rzeczywistych działań dają mi emocjonalne odczucie realnego wykonywania działań.

Taki charakter sumienia i libido pojawił się, gdy miałem jakieś 12-13 lat i początkowo dotyczył uwolnienia lub wsparcia w jednym problemie, a z wiekiem zakres się poszerzył.

Czy libido może być tak nakierowane ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, myślę, że te pytania powinieneś bardziej zadać seksuologowi niż mnie. Ludzie podniecają się przy różnych rzeczach, w różnych sytuacjach, przy różnych fantazjach, mają różne fetysze, więc sądzę, że Twoje libido mogło się w taki sposób "nakierować", że osiągasz erekcję podczas masturbacji i wyobrażania sobie, że uwalniasz kogoś od cierpienia. To jest jednak sprawa bardziej dla seksuologa niż psychologa. Obawiam się, że nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci na Twoje pytania w sposób wyczerpujący i zadowalający Ciebie. Odsyłam do seksuologa! Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kurna ! dział o zaburzeniach osobowosci a ktos pisze o jakis zab. seksualnych

Nie moja wina, że nie stworzyli działu o zaburzeniach seksualnych, a zaburzenia seksualne należą do spektrum "zaburzenia osobowości i zachowania".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nieważne, co, kto, w jakim dziale napisze ;) Postaram się odpowiadać bez względu na treść pytania i tytuł wątku, oczywiście, na tyle, na ile będę potrafiła. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niech mi ktoś wytłumaczy czym jest osobowość dysharmonijna z przewaga cech schizotypowych f60.1?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miyaa, F60.1 to kod w klasyfikacji zaburzeń ICD-10 dla osobowości schizoidalnej, która odznacza się:

- brakiem lub znikomymi działaniami służącymi przyjemności,

- chłodem emocjonalnym,

- ograniczoną zdolnością wyrażania emocji wobec innych,

- niezainteresowaniem pochwałami i krytyką,

- brakiem zainteresowania doświadczeniami seksualnymi,

- preferencją samotnictwa,

- pochłonięciem introspekcją (wglądem w siebie),

- brakiem bliskich związków,

- niewrażliwością wobec norm społecznych.

 

Osobowość dysharmonijna - nie istnieje jako taka nazwa w nomenklaturze psychiatrycznej (w klasyfikacjach chorób). Niemniej jednak mówiąc o osobowości nieharmonijnej, zwykle ma się na myśli, że poszczególne elementy osobowości (inteligencja, temperament, procesy poznawcze, procesy motywacyjne, sfera emocjonalna etc.) nie współgrają ze sobą, co może stwarzać trudności adaptacyjne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ekspercie abcdrowie, a przeczytasz więcej, niż 1000 znaków? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witam. Nie wiem, czy to odpowiedni podtemat, ale spróbuję.

Czy mogę prosić eksperta o odpowiedź na pytania, jakie zadałam tu:http://www.nerwica.com/nietypowy-problem-t51910.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

balansuj-c-na-kraw-dzi-t51937.html

 

Tutaj napisałam tyle, na ile pozwolił mi mój rozemocjonowany po kłótni mózg.

W każdym razie chodzi mi głównie o te niekontrolowane napady złości i frustracji i radzenie sobie z nimi (mogę nawet liczyć do dziesięciu, czy szydełkować, cokolwiek).

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123,

Ja też czuję obrzydzenie i nienawiść do seksu i też jestem aseksualna. No ale ja znalazłam przyczynę i uważam że w przypadku obrzydzenia i nienawisci przyczyna leży we wczesnym dzieciństwie, bo te uczucia muszą skądś pochodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
ego, odpisałam w Twoim wątku.
Dziękuję za odpowiedź i mam jeszcze jedno pytanie, czy w Polsce są psychiatrzy, psycholodzy którzy traktują wiarę w Boga jak chorobę i leczą z tego? Jeśli tak to gdzie ich można znaleźć, jeśli nie, to co ja mogę zrobić, że swoim religijnym?, problemem, bo mi jakoś nic nie przychodzi do głowy.:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ego, niestety nie znam nikogo z psychiatrów/psychologów, którzy traktowaliby wiarę w Boga jako chorobę i leczyli z tego. Wydaje mi się jednak, że Ty nie masz problemu z tym, by nie wierzyć, bo w swoim wątku sugerowałaś, że odeszłaś świadomie od wiary, zatem Cię z tego leczyć nie trzeba. Z tego, co pisałaś w swoim wątku, zrozumiałam, że wychowałaś się w "duchu religijnym", w rodzinie katolickiej i to uważasz za swój problem - że byłaś "indoktrynowana" niejako, że narzucono Ci w ten sposób pewien światopogląd. (Jeżeli się mylę, popraw mnie). Zweryfikowałaś go jednak, stwierdziłaś: "To mi nie pasuje, ja tak nie chcę". Skoro odrzuciłaś wiarę w Boga, którą Ci przekazywano, to podjęłaś własną, przemyślaną (mniej lub bardziej) decyzję i trzymaj się jej. Nie cofniesz tego, co usłyszałaś o Bogu (w rodzinie, w szkole, wśród kolegów, w mediach itd.), nie wymażesz tego jak ołówka za pomocą gumki, nie sprawisz, że Twoja rodzina, bliscy klepną się w pierś i powiedzą: "Kłamaliśmy, przepraszamy, że Ci narzuciliśmy wiarę w Boga, chrześcijańskiego Boga". Pamiętaj, masz prawo wyboru, w co chcesz wierzyć i czy w ogóle w cokolwiek chcesz wierzyć. To Twój wybór, który mogłaś właśnie podjąć dlatego, że zanegowałaś coś, co do tej pory oferowało Ci społeczeństwo. Nie zgadzasz się z tym, więc wybierasz alternatywną drogę (ateizm, agnostycyzm). Pasuje Ci taka droga, to idź nią i nie zważaj na to, co mówią inni. Mam jednak wrażenie, że gdzieś jakoś do końca chyba sama nie ufasz sobie i nie jesteś pewna, czy dobrze zrobiłaś tak bardzo negując wiarę/kościół. Czy po prostu masz żal do bliskich, że "narzucili" Ci wiarę wbrew Twojej woli? Że ochrzczono Cię jako dziecko i nie miałaś prawa do głosu? Cóż... czasu nie cofniesz. Zaakceptuj to i podejmij teraz własną decyzję co do kwestii wiary, żyj po swojemu tak jakby Boga nie było, skoro tak twierdzisz, tak uważasz, jesteś o tym przekonana. Ja nie mam zamiaru oceniać Twojej moralności. Nic mi do tego. Dziwi mnie tylko to, że odrzucasz Boga, nie wierzysz, a tak bardzo się tym przejmujesz, tak bardzo, że aż chcesz leczyć się z wiary w Boga. A ja Ci mówię, że nie potrzebujesz się z tego leczyć. Podejdź do tego, jak do procesu podejmowania decyzji w jakiejś sprawie. To tak jak podejmowanie wyboru w kwestii mody. Słyszymy na ten temat różne opinie, że to czy tamto modne w tym sezonie, że w czarnym się wygląda świetnie. A Ty idziesz i kupujesz sobie coś żółtego na przekór trendom. I ponosisz wszystkie konsekwencje związane z tym wyborem - łącznie z tym, że będziesz odstawała od większości ubranej na czarno i wystawisz się na jakieś krytyczne komentarze. Przecież możesz je ignorować. To był Twój wybór, Tobie tak pasuje się ubierać, tak chcesz, w tym Ci wygodnie. Tak samo w kwestii wiary. Możesz wybrać kilka opcji, Ty wybrałaś opcję pt. "Nie wierzę", więc się jej trzymaj i pamiętaj o konsekwencjach swojego wyboru. Każda decyzja wiąże się z jakimiś konsekwencjami. Pozdrawiam i życzę spokoju ducha! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja znowu zaczęłam wierzyć w Boga, konwertuję do luteran... KRK mnie nie przekonuje...

 

i mam pytanie: jak radzić sobie z niekontrolowanym gniewem? mam BPD i zdarza mi się pod jego wpływem wkurzać ludzi... czasami ten gniew jest słuszny, jak teraz, gdy wypływa z trupa rodzinnego z dzieciństwa... i czy jechać do rodziny za 2 tygodnie jeśli w tej chwili czuję, że nie mogę na nich patrzeć? tęsknię za bratem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wydaje mi się jednak, że Ty nie masz problemu z tym, by nie wierzyć, bo w swoim wątku sugerowałaś, że odeszłaś świadomie od wiary, zatem Cię z tego leczyć nie trzeba.
Odeszłam od wiary w sensie praktyk religijnych, a nie w sensie aktu wiary w byty nadprzyrodzone. Ja nie mam problemu, z nieakceptacją przez inne osoby(wierzące i praktykujące) mojej zewnętrznej niereligijności. Nie jest dla mnie problemem to co oni myślą o mnie w związku z tym.

 

Z tego, co pisałaś w swoim wątku, zrozumiałam, że wychowałaś się w "duchu religijnym", w rodzinie katolickiej i to uważasz za swój problem - że byłaś "indoktrynowana" niejako, że narzucono Ci w ten sposób pewien światopogląd. (Jeżeli się mylę, popraw mnie).

Zgadza się, ale to nie mój cały problem. Bo ta indoktrynacja ma dalsze konsekwencje dla mojego życia. Wspominałam o tym zarówno w pierwszym poście: jest teraz prawie trzydziestoletnim zerem, które nic osiągnęło w życiu, z obawy, że wszechmocny Bóg "przyjdzie i mu coś znów spieprzy"(to tak pokrótce).

Wręcz przeciwnie, tkwi we mnie silna nienawiść, chęć odwetu, zemsty za te wszystkie zniszczone lata życia i to nie tylko od tej całej "wspaniałej" kościółkowej bozi, w którą wydaje mi się, że niestety cały czas wierzę, ale przede wszystkim od Krk, którego nienawidzę,

 

Jak i później w odpowiedzi do Eksperta na str 2 mojego tematu :P :

Ja zmodyfikowałam nie tyle swoje przekonania, tylko swoją postawę wobec przedmiotu tych przekonań.Dopóki w moim życiu było jeszcze "jako tako", to mój stosunek też był w miarę pozytywny.Jednak gdy zaczęło się sypać, to on uległ zmianie..

Ja tak samo uważałam w wieku 10 lat, że istnieje wszechmocny Bóg, kto panuje nad wszystkim, któremu można "nafikać", jak i zasadniczo teraz.Więc w tym względzie nic się zmieniło.No może poza tym, że obecnie czasem towarzyszą mi fazy niewiary, zwłaszcza jak zaczynam rozmowę z kimś wierzącym, to ja wtedy natychmiast zaczynam wyliczać całą masę argumentów na to, że Boga nie ma. Sęk w tym, że jak zostaję z tym sama, to wszystko zaczynam wałkować od początku.Bo ja oficjalnie to jestem niewierząca! Nikomu w realu się nie przyznam, że wierzę w jakieś wydumane byty nadprzyrodzone, bo dla mnie samej to jest coś głupiego, niepoważnego, coś czym w zasadzie gardzę.Tłumaczę sobie moją wiarę, o której nikomu nie mówię, praniem mózgu od wczesnych lat.. dlatego Kościół kładzie duży nacisk na indoktrynację od najmłodszych lat, bo w dzieciństwie mózg jest na tyle plastyczny, że można w nim z dużą łatwością zakodować wszystko. A potem wyplenić to nie sposób. No bo jakie metody terapeutyczne, leki mogą sprawić, że przestanę wierzyć w te byty?Są w ogóle takie?

BO z drugiej strony,nawet jak są , to jam mam już na tyle zjebane życie,że może nawet lepiej, że sobie wierzę i bluzgam na religię jaki to syf, przynajmniej ,jak mówiłam, mam coś co mnie trzyma przy "życiu".Bez tego to by mi faktycznie zostało już tylko leżeć i wyć z rozpaczy...

 

No np. to o czym pisałam już kilkakrotnie-wszechmocna Bozia, kontrolująca przebieg wydarzeń, zbiegów okoliczności w moim życiu. Natomiast to, że się nie boję,wynika wprost z tego, że nienawidzę, czyli nie mam powodu obawiać się konsekwencji w postaci wiecznego oddzielenia od przedmiotu nienawiści w ewentualnych zaświatach, po drugie to, że się nie boję tego, że w życiu doczesnym ,Bozia znów przyjdzie i mi coś schrzani, wynika z przyjęcia przez ze mnie postawy obronnej w postaci nic nie robienia od wielu lat- umocowanej dodatkowo przekonaniem, że w moi życiu i tak nigdy nie będzie dobrze-by uniemożliwić Bozi jakiekolwiek negatywne oddziaływanie na mnie. Zamknięte koło.. :-|

 

 

Dziwi mnie tylko to, że odrzucasz Boga, nie wierzysz, a tak bardzo się tym przejmujesz, tak bardzo, że aż chcesz leczyć się z wiary w Boga
No właśnie mam z czego...

 

Możesz wybrać kilka opcji, Ty wybrałaś opcję pt. "Nie wierzę"
No właśnie, że niezupełnie. Ja bym chciała żeby po tym jak powiem sobie "nie wierzę, Boga nie ma" itd faktycznie przestać wierzyć, ale w mojej głowie jest zakodowane co innego, jest zaprogramowane odniesienie wszystkiego co mnie spotyka do rzeczywistości nadprzyrodzonej... A to, że ja uważam, że wiara w istnienie tego rodzaju bytów, to coś durnego w żaden sposób nie zmienia mojego odczucia wewnętrznego.

Ten konflikt ( pomiędzy pragnieniami, a tym co jest)jest jeszcze wzmacniany, przez to o czym też wspominałam na str2 mojego tematu:A czy poza depresją są jeszcze jakieś choroby, zaburzenia objawiające się nienawiścią do Boga, która w dodatku czasem bywa,że zmienia się w jakiś rodzaj chyba tęsknoty za Bogiem, moim zdaniem związany z pewnymi zakodowanymi pozytywnymi doświadczeniami ( Bóg gwarantem poczucia bezpieczeństwa), co sprawia, że w konsekwencji nienawidzi się tego Boga jeszcze bardziej? Taka propulsja-repulsja wobec Boga?

 

Ja przez wiele lat, próbowałam te głupoty wybić sobie z głowy i nie umiem...ciągle wszystko wraca :(

 

W każdym razie dziękuję za odniesienie się do mojego pytania, chociaż nadal nie rozumiem czemu wiara we wpływ niewidzialnych istot uznawanych bogami na los człowieka jest uznawana za coś normalnego, podczas gdy wiara w niewidzialnego potwora pod łóżkiem już nie.Czy o tym decyduje powszechność? To czemu nie leczy się ateistów, czy naturalistów?...

Gdyby/ś (pani){nie wiem jak się tu zwracać do Eksperta} chciała jeszcze coś dodać w związku moim sprostowaniem, to byłabym również wdzięczna, bo tak faktycznie to ja nie mam z kim o tym porozmawiać, a jak się zorientowałam, inni użytkownicy tego forum, mają nieco innej kategorii problemy niż ja, to i ja nie chcę ich jakoś zamęczać moimi "fantazjami".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jak radzić sobie z niekontrolowanym gniewem? mam BPD i zdarza mi się pod jego wpływem wkurzać ludzi...

małpka bubu, a korzystasz z psychoterapii? W przypadku borderline powinnaś być pod systematyczną opieką terapeuty i m.in. na sesjach powinnaś nauczyć się, jak radzić sobie z ekspresją gniewu.

czy jechać do rodziny za 2 tygodnie jeśli w tej chwili czuję, że nie mogę na nich patrzeć? tęsknię za bratem...

Nie wiem, czy masz jechać, czy nie jechać. Rozważ, co jest w Tobie silniejsze - aktualna nienawiść do rodziny i niemożność patrzenia na nich czy tęsknota za bratem? A może jest szansa, że spotkasz się tylko z bratem bez konieczności "patrzenia" na resztę rodziny?

 

Odeszłam od wiary w sensie praktyk religijnych, a nie w sensie aktu wiary w byty nadprzyrodzone.
Ja bym chciała żeby po tym jak powiem sobie "nie wierzę, Boga nie ma" itd faktycznie przestać wierzyć, ale w mojej głowie jest zakodowane co innego, jest zaprogramowane odniesienie wszystkiego co mnie spotyka do rzeczywistości nadprzyrodzonej...

ego, teraz chyba już lepiej Cię rozumiem. Czyli chcesz nie wierzyć, odrzuciłaś praktyki religijne, by być wiarygodna w tym, że "nie wierzysz", a mimo wszystko w coś tam nadprzyrodzonego samo Ci się wierzy :) Coś w ten deseń, tak? Tak jakby była cząstka Ciebie, która jednak czuje, myśli, twierdzi, że jednak jakiś "bóg", prabyt (nie wiem, jak to określić) istnieje i wówczas deklaracje nie-wiary można o kant tyłka potłuc. Myślę, że Twój problem jest interdyscyplinarny i nie da się go tak łatwo wyjaśnić, odwołując tylko do psychologii. Wtedy ten problem zredukowalibyśmy do indoktrynacji, prania mózgu, które zrobiło Ci krzywdę i utrudnia normalne funkcjonowanie w świecie. A tak przecież nie jest, bo problem jest znacznie bardziej złożony. Ze swojej strony mogę polecić książkę "Mózg - tajemniczy kosmos", szczególnie rozdział 1 (Uczłowieczenie mózgu) i 13 (Człowiek jako twórca). To taka książka z pogranicza psychologii, biologii, neurologii, informatyki, a nawet sztuki. Może Ci się przydać w Twoich refleksjach nad sobą samą, nad "bytami nadprzyrodzonymi". Może tam znajdziesz odpowiedzi na pytania, dlaczego wierzysz w coś nadprzyrodzonego, mimo że nie chcesz w to wierzyć. Książka nie jest długa, choć miejscami mnie nudziła. ;) Przeczytaj, zobacz, nic nie ryzykujesz, a może coś "drgnie". Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W końcu się lepiej rozumiemy, ale:

Myślę, że Twój problem jest interdyscyplinarny i nie da się go tak łatwo wyjaśnić, odwołując tylko do psychologii. Wtedy ten problem zredukowalibyśmy do indoktrynacji, prania mózgu, które zrobiło Ci krzywdę i utrudnia normalne funkcjonowanie w świecie. A tak przecież nie jest, bo problem jest znacznie bardziej złożony.
Ja rozumiem, że spuścizna ewolucyjna w postaci dualistycznego myślenia może mieć wpływ na to jak ktoś postrzega rzeczywistość..Swoją drogą jeśli wierzenia w "drugie dno rzeczywistości", mają być czymś naturalnym i powszechnym( ja się oczywiście nigdy tego nie dowiem, czy to faktycznie u mnie też jest naturalne z racji takiej, że zanim pomyślałam świadomie, że może istnieć jakieś "drugie dno", to miałam już wmówione, że tak! :lol: )to co z osobami deklarującymi się jako ateiści? Czy oni nie dość, że innych oszukują to jeszcze i samych siebie? A może z ich mózgiem jest coś nie tak i zatem należałoby ich leczyć? czemu się zatem tego nie robi?

Jednak gdy rzeczywistości zaczyna przypisywać określone przymioty, zgodne z określoną sformalizowaną koncepcją, ideologią religijną, to w tym wypadku już trudno mówić o czymś innym jak o wyniku indoktrynacji...ok gdyby człowiek na skutek swoich uwarunkowań biologicznych zatrzymał się tylko na poziomie wiary w prywatnego boga to ok, jednak gdy ktoś od najmłodszych lat słyszy jedną słuszną wersję mającą mu "wyjaśnić" rzeczywistość i potem zgodnie z tą konkretną wersją modeluje swoje życie, to trudno już mówić o czymś innym jak właśnie o praniu mózgu. No bo zgoda-religie mogą mieć swoje źródło, czy wprost opierają się na wykorzystaniu pewnych ponoć naturalnych i powszechnych predyspozycji człowieka( tak podają nieraz same religie-przypisując źródło tych predyspozycji oczywiście bogu, bogom..), jednak kształt tych wierzeń jakie ludzie przejawiają/przejawiali jest na tyle różnorodny, że trudno ten sposób ich zorganizowania nazywać naturalnym i nie związanym z żadnym wzajemnym wpływem jednych ludzi na innych...:evil:

Ja też przecież nie przejawiam wiary np.w wielu bogów, tylko jednego związanego z konkretną koncepcją, a w chwilach "zwątpienia" nie pytam się siebie: "a może istnieje jakiś tam Zeus czy Horus" tylko "a co jak istnieje ten Jahwe, a co jak to on mi wszystko zniszczył w życiu, przecież człowiek nie jest w stanie przeciwstawić się wszechmocnemu Bogu...." , a więc coś ewidentnie zgodnego z religijnymi zapatrywaniami ludzi "wychowanych" w takim kręgu religijnym co ja. Ale fakt, z drugiej strony taka koncepcja jest bardzo wygodna dla mnie, o czym już kiedyś wspominałam w swoim temacie, można w zasadzie wszystko tym usprawiedliwić i wszytko na to zwalić.. :twisted: , co tym bardziej może utrudniać zerwanie z takim- mówiąc językiem bardziej psychologicznym-również mechanizmem obronnym, a co mnie wcale nie pociesza. :(

A do książki na pewno zajrzę, choćby z czystej ciekawości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie można ignorować transcendentalnego oblicza świata.Myślenie że cała rzeczywistość jaka istnieje jest dostępna naszym zmysłom jest na wyrost.Zapewne istnieje rzeczywistość niedostępna naszej percepcji tzw drugie dno świata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Logicznie patrząc, to wykluczyć się tego faktycznie nie da- to jeden z powodów sukcesu religii, moim zdaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×