Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

ZABURZENIA ODŻYWIANIA-pytania do psychologa

Rekomendowane odpowiedzi

Jak w temacie. W związku z tym, że w tym dziale nie ma możliwości tworzenia tematów przez Użytkowników, zakładam wątek zbiorczy, który umożliwi zadanie pytania forumowej Ekspert.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam. mam pewien problem który zaczyna mnie irytować jest to syndrom nocnego jedzenia z którym nie umiem sobie poradzić. W ciągu dnia odżywiam się regularnie posiłek niewielki co trzy godziny plus obiad (nie przepadam za słodyczami jedzeniem typu fast food). Nie idę też spać głodna. Może ma to związek z tym ze pracuje na trzy zmiany, nie wiem :(

Problem polega na tym ze budzę się często w nocy, najem, i idę spać dalej często robiąc to jakby nieświadomie. Rano się budzę z myślą "znowu ;/". Jedyny problem jaki mam to tarczyca, jestem pod stałą opieką lekarza i biorę regularnie leki. Staram się zdrowo odżywiać ale....

 

proszę o jakąś podpowiedz jak mogłabym sobie z tym poradzić :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zosiaczek, praca zmianowa na pewno w jakiś stopniu ma wpływ. Jest szansa na zmianę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niestety będąc w Polsce pracowałam na 1 zmianę i miałam ten sam problem :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Zosiaczek!

 

Przez Internet trudno określić, czy cierpisz na zespół nocnego jedzenia, czy jest to zwyczajne "podjadanie". Zespół jedzenia nocnego (ang. Night Eating Synrom, NES) należy do nieokreślonych zaburzeń odżywiania i dotyczy zaburzeń nawyków żywieniowych. Bardzo często osoby z NES nie są świadome, że jadły w nocy. Po prostu budzą się i kierują swoje kroki w stronę kuchni. To złożony problem, którego nie wolno bagatelizować, gdyż może doprowadzić do otyłości i innych problemów z tym związanych. Zazwyczaj w ciągu dnia osoby z zespołem jedzenia nocnego jedzą małe porcje, ale często, niezbyt chętnie. Dopiero niedobory żywieniowe odrabiają w nocy. Ich posiłki dzienne głównie bazują na węglowodanach i tłuszczach. Czasem NES towarzyszy przewlekły stres, depresja, zmęczenie, poczucie wstydu, stany lękowe, zaniżona samoocena. Specjaliści twierdzą, że NES ma prawdopodobnie podłoże genetyczne, ale zaburzeniu temu sprzyjają problemy ze snem, nadmierny stres czy odstawianie używek (kawy, papierosów, alkoholu). Wykazano, że zespół jedzenia nocnego jest związany z zaburzeniem regulacji całodobowego wydzielania dwóch hormonów: melatoniny (hormonu snu, co może powodować przerwy we śnie) i leptyny (hormonu wpływającego na uczucie łaknienia i utrzymanie stanu snu – niższy poziom leptyny może prowadzić do wzrostu łaknienia w nocy i do pogorszenia jakości snu).

 

NES to choroba uleczalna. Jak sobie radzić? Warto organizmowi dostarczać jak najwięcej aminokwasu – tryptofanu (najlepiej po południu i wieczorem). Z tryptofanu syntetyzowana jest serotonina – hormon, który odpowiada za pozytywny nastrój, prawidłowy sen i uczucie głodu/sytości. Jakie produkty są bogate w tryptofan? Sezam, soja, dynia, słonecznik, kasza manna, orzechy pistacjowe i arachidowe, migdały, kasza gryczana, żółte sery, kakao, orzechy włoskie. Niektórzy dietetycy sugerują, że najlepsze korzyści daje połączenie diety bogatej w tryptofan z żywnością o wysokim indeksie glikemicznym, która zwiększa wydzielanie insuliny, a ta z kolei pomaga w transporcie tryptofanu do mózgu. Trzeba też pamiętać, by spożywać w ciągu dnia regularnie posiłki – najlepiej 4-5 posiłków. Pominięcie któregoś z posiłków powoduje, że organizm się rozregulowuje i pojawia się skłonność do nocnego podjadania. NES wymaga modyfikacji nawyków żywieniowych, ale czasem jest powiązany z problemami emocjonalnymi, dlatego warto skonsultować się z psychologiem.

 

O czym jeszcze pamiętać w przypadku NES? By jeść kolację (ostatni posiłek) na 2-3 godziny przed snem. Kolacja powinna być lekkostrawna, najlepiej nabiał plus warzywa i/lub owoce. Samo podjadanie w nocy nie świadczy jeszcze o NES, czyli zespole nocnego jedzenia, ale jeżeli są objawy towarzyszące, np. pomijanie śniadań, pogarszanie się nastroju w ciągu dnia, wybudzanie się ze snu nocnego przynajmniej raz w ciągu nocy czy spożywanie przynajmniej połowy dziennej dawki energii w godzinach wieczornych, to wówczas NES jest bardzo prawdopodobny.

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam problem, ponieważ zauważyłam, że od pewnego czasu mam napady jedzenia, a później prowokuje wymioty. To nie jest tak, że ciągle jem. Mam po prostu przymus jedzenia i przymus prowokowania wymiotów. Mogę przez kilka dni jeść normalnie, ale czasami wymiotuje kilka razy dziennie.

 

Leczę sie na depresje i następną wizytę mam dopiero w grudniu. Nie wiem, czy nie przyspieszyć jej, ale boję się, żę lekarz mnie wyśmieje. Bardzo proszę o pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sonka_85, napady kompulsywnego jedzenia, a potem prowokowanie wymiotów mogą świadczyć o rozwoju bulimii. Uważam, że problem jest zbyt poważny, by go "wyśmiewać". Tutaj naprawdę nie ma się z czego śmiać. Koniecznie powiedz swojemu lekarzowi o swoich problemach z jedzeniem. Możliwe, że konieczna będzie modyfikacja Twojego leczenia. Czy teraz leczysz depresję tylko farmakologicznie? Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam ja brałam leki sama je przerwałam bo strasznie tyłam i miałam wilczy apetyt wszyscy mi mówili ze okropnie przytyłam bo to prawda przytyłam 20 klo w naprawdę krudkim czasie teraz mam wszedndzie rostępy a najbardziej na piersiach byłam gruba ale dobrze się czułam w sensie fizycznie nic mi niebyło leki mi sa potrzebne żeby ustabilizować muj stan psychiczny mam nerwide i zabuzenia emcjonalne i dlatego tez musze brac leki przerwałam je bo strasznie tyłam teraz ich niebiore to wogule nieciągnie mnie do jedzenia w ciągu dnia zjem bardzo mało mogę ograniczyć się do jogurtu i buki i potem cały dzień niejesc nieciagnie mnie do jedzenia ale to jejest tak ze nieodczuwam głodu jak nawet zrobie sobie cos do jedzenia to może stać i stać mam swiadomosc tego ze przez to zle się czuje w tej chwili waze 60 kg a wazyłam 45 to jest dla mnie straszna ruznica i niemoge się przełamac nie wiem c mam z ym zrobić jak nauczyć się jesc normalnie jak wtedy gdy byłam w szpitalu nawet mogłabym isc do szpitala ale teraz niemoge i moi rozdice niezabardzo na to zaragwali jak poszłam tam pierwszy raz i mysle ze ostatni bo w brew pozorą musze po prostu zacząć brac leki i tyle a strasznie się boje ze strasznie przytytyje proszę o pomoc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sonka_85, napady kompulsywnego jedzenia, a potem prowokowanie wymiotów mogą świadczyć o rozwoju bulimii. Uważam, że problem jest zbyt poważny, by go "wyśmiewać". Tutaj naprawdę nie ma się z czego śmiać. Koniecznie powiedz swojemu lekarzowi o swoich problemach z jedzeniem. Możliwe, że konieczna będzie modyfikacja Twojego leczenia. Czy teraz leczysz depresję tylko farmakologicznie? Pozdrawiam!

 

 

 

Chodzę też na terapię, tylko myślę że nie działa jak powinna. Czuję że cały czas stoję w miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

annabel, nie możesz sama decydować o tym, czy przerwać leczenie, czy nie. Takie decyzje powinno zawsze konsultować się z lekarzem. Jeżeli po lekach, które zażywałaś, mocno przytyłaś, należało porozmawiać o tym ze swoim lekarzem psychiatrą, powiedzieć mu o tych skutkach ubocznych. Możliwe, że można byłoby zmienić lek, zmodyfikować jego dawką etc. Odsyłam Cię do lekarza psychiatry i radzę przedyskutować z nim sposób leczenia (leki i/lub terapia). Pozdrawiam i życzę powodzenia!

 

Chodzę też na terapię, tylko myślę że nie działa jak powinna. Czuję że cały czas stoję w miejscu.

Sonka_85, jeżeli korzystasz z psychoterapii, to koniecznie porozmawiaj z terapeutą o swoich problemach z jedzeniem. Czy Twój terapeuta wie, że masz napady jedzenia, a potem prowokujesz wymioty? Rozmawialiście na ten temat? Jeżeli nie jesteś z nim do końca szczera, to terapia nie będzie przynosić oczekiwanych efektów i będziesz miała ciągle wrażenie, że stoisz w miejscu. Pozwól sobie pomóc i powiedz o swoich problemach z jedzeniem. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam faktem jest ze poodstawieniu leków czuje się gozej mam myśli samobójcze maze o tym żeby się ciąć i zaczęłam rzpamietywac przeszłość i planować żeby to zrealizować ale nigdy tego nierealizuje teraz jak odstawiłam leki mam napady srach po prostu stasznie się boje ze zostane odzucona wiem ze to wkuzajace szukania ciagle zapewnienia ze nigdy mnie nieodtraci ta osoba ale to jest po prostu taki przymus ze musze się upewnić bo jak nie to strach narasta i musze się zapytać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

annabel, jeżeli po odstawieniu leków nie jest lepiej, to tym bardziej powinnaś być pod systematyczną kontrolą lekarza psychiatry. Zauważ, że jak brałaś leki - było źle, bo tyłaś. Kiedy odstawiłaś leki, też jest źle, bo pojawiają się inne niepokojące symptomy, np. myśli samobójcze, autoagresja, fantazjowanie o śmierci, lęk przed odrzuceniem, strach. Twoja sytuacja wymaga konsultacji z lekarzem. Mam wrażenie, że sama próbujesz decydować o swoim leczeniu, a to nie wychodzi Ci na dobre. Jesteś jak dziecko we mgle, błądzisz i zamiast sobie pomóc, bardziej sobie szkodzisz. Nie napisałaś, czy decyzja o odstawieniu farmaceutyków była Twoją indywidualną decyzją, czy skonsultowałaś to ze swoim psychiatrą. Nie próbuj leczyć się na własną rękę. Pozwól sobie pomóc. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

odstawieni leków było moja decyzja mam trudna sytuacje i jest mi z tym bardzo zle miałam dzisiaj isc do lekaza który mnie prowadzi ale zaspałam i tak wiem ze niepozwalam sobie pomuc szukam pomocy a jak już ktoś mi pomaga dzucam go bo jestem przekonana ze mi niewiezy a jeśli nawet jestem to niepotrafie powiedzieć co mi dolega bo z góry zakładam ze mi niewiezy i ze wszyscy oprócz kilku osów które mogę policzyć na palcach jednej reki sa przeciw mnie i chcą mi zaszkodzić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

annabel, tak myślałam, że odstawienie leków było wyłącznie Twoją inicjatywą bez konsultacji z lekarzem. Tym bardziej nalegam, byś skorzystała z pomocy psychiatry. Mam nadzieję, że mimo Twojego zaspania na wizytę, uda Ci się umówić jeszcze raz. Nie wiem, dlaczego tak bardzo wątpisz w to, że ktoś mógłby i chciałby Ci pomóc. Koniecznie idź do specjalisty i porozmawiaj o sposobie leczenia. Podejrzewam, że oprócz leków przydałaby Ci się również psychoterapia. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam taki problem dosyć duży z moim bratem od razu mówie ze jest moim bliźniakiem mam wątpliwości co do rozpoznania sytuacji może po prostu niedopuszczam do siebie tej myśli bo czuje się zwyczajnie o prucz tego ze mam nerwice i jestem tchoche przygnębiona a wiem ze w tej sytuacji nie powinnam się tak czuć muj brat traktował mnie do niedawna w dziwny sposób teraz tego nierobi bo ma dziewczyne traktował mnie od małego tak ze musiałam się mu oddac bo inaczej mnie bił wszystko zwaloł na mnie ja jak mówiłam ze to nie ja to po prostu dotykał i robił takie zeczy które niejeden dorosły uczy się w wieku jak jest już dojrzały a on miał dopiero 8lat niemówiąc o wcześniejszych zachowaniach wszystko zaczęło się w wieku 6 lat wtedy poraz pierwszy zaproponował mi seks wiem to brzmi idiotycznie ok rozumiem ze małe dzieci poznawają swoje ciało dotykają się itd. problem w tymze on jak był jeszcze gowniazem który chodzi do przedszkola szantażował a gdzy poszedł do 1klasy to już się zaczęło na dobre bardzo często zstawalismy bez opieki w domu i on musiał rozpalać w piecu bo rodzice byli w pracy jak myłam naczynia to zobaczył fusek na szklance i od razu mnie bił potem jak mu się nudziło dtykał mnie wkładal paluch i całował w miejsce intymne celowo nieużywam fachowego określenia bo to obrzydliwe i się tego wstydzę wtedy niewiedziałam po co to robi jak cołował mnie w miejsce intymne to robiło się "przyjemnie" ale tego nielubiłam bo niemiałam kontroli nad tym uczuciem jak był starszy to przestał mnie bić ale pozostał przy dotykaniu jego ulubioną zabawą w tym okresie był to żeby szarpać się zemną nastraszyć do granic możliwości kładąc na ziemie i udając że odbendzie zemną stosunek miał wtedy około 13l a potem mówił ze co przestraszyłaś się co? często tez poszkole jak i jak już leżałam w łużku pszychodził pierw mnie głaskał po nogach jak mówiłam ze niechcem i się pierałam osuwał się na duł i zaczynał całować w mniejsce intumne wtedy nie umiałam nad tym zapanować i pozwalałom żeby skączył i tak cały czas w pewnym momencie po prostu zachowywaliśmy się jak para ja nie zaprzeczałam a on robił co chciał potej jak już maiałam 16 lub 17 lat niepmietam dkładnie sprzeciwiłam mu się dotykał mnie ale po wieloktotnym słowie ze nie chcem odpuszczał odpuścił tak kilka razy a potem już nie wytrzymywał i robił to na siłe za każdym razem mówiąc albo się zgodisz albo zrobie to siłą i jak to robił to czasami bardzo bolało bo wkładał tam 3palce i tak jagby próbował zgjąć je w piesc wemnie potem całował mnie tam i nie mogłam nad tym zapanować zeby to wyłączyć jak kączył to nie płakała nigdy niepłakalam jak to to robił ale bardz się nienawidziłam za to. w szkole zawodowej mielismy taką super panią od matematyki i jak to robił poprzedniego dnia to w następny jak miałam z nią lekcje tak bardzo chciałam jej pwiedziec o wszystkim ze za każdym razem płakałam czasem udawało mi się powstrzymywać i tylko mi łzy leciały ale czasem to nie wytrzymywałam i płakałam wiem ze to co teraz powiem to jest głupie ale moje ciało raguje jak by było uzależnione niechcem teg ale tak jest nie wiem jak to określić to zachowanie mojego brata za co można to uznac czy to jest molestowanie chciałabym żeby mi ktoś pomógł ale dopiero teraz na tym forum odwazywam się powiedzieć całą prawde jak było teraz ma 20 lat i strasznie mi z tym zle nie tylko z tym chciałabym żeby nikt mnie nie oceniał bo i tak wiem ze to moja i tylko moja wina wiec komentaze jak so niemiłe proszę zachować dla siebie pisze to bo nie wiem za co to uznac :oops::cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

annabel, to, co robił/robi z Tobą Twój brat jak najbardziej można uznać za molestowanie, za przemoc seksualną. Napisałaś, że Twoje ciało reaguje w taki sposób jakby było uzależnione - uzależnione od dotyku brata? Nie wiem, jak mam to rozumieć. Trudno mi drogą wirtualną napisać cokolwiek sensownego. Uważam jednak, że jeżeli źle czujesz się z tą całą sytuacją, która ciągnie się latami, jest Ci smutno, źle, czujesz się wykorzystana, brudna, chce Ci się płakać, to powinnaś powiedzieć o wszystkim specjaliście i skorzystać ze wsparcia dla ofiar, które doświadczyły przemocy seksualnej. Pomocy możesz szukać w poradniach seksuologicznych, ośrodkach interwencji kryzysowej czy Centrum Praw Kobiet albo chociaż zadzwonić pod anonimowy telefon zaufania ()http://www.psychologia.edu.pl/kryzysy-osobiste/telefon-kryzysowy-116123.html, pod którym uzyskasz wskazówki, gdzie konkretnie się udać i co zrobić, by sobie pomóc. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miałam na myśli mowiac o tym ze moje ciało raguje jak uzależnienie to strasznie głupie w bardzo się tego wstydze :oops: chodzi o to ze mojemu ciału brakuje tego całowania i ogólnie dotyku ale nie ze strony brata niewie już z czyjej strony ale ja jako osoba tego niechcem po prostu głowa myśli inaczej a ciało to znaczy od pasa w duł myśli inaczej domaga się tego ale ja nie nawidze dotyku wiec to jest sprzeczne i już naprawdę nie wiem co mam robic :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

annabel, rozumiem, że to jest dla Ciebie wstydliwy temat, ale jeżeli będziesz to nadal ukrywać i poddawać się poczynaniom brata, to nigdy nie uwolnisz się z tej traumy. Czy nadal mieszkasz z bratem pod jednym dachem? Uważam, że najlepiej, gdyby Wasze kontakty były ograniczone, by nie było okazji do takich "incydentów". Poszukaj koniecznie dla siebie wsparcia. Nie zwlekaj i idź do najbliższego centrum interwencji kryzysowej, by porozmawiać z psychologiem/terapeutą o swoich problemach. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak mieszka i co z teg ze pujde do psychologa poswieci temu 2 lub 3 spotkania i nie bendzie o tym chciał gadac pogadam z takim psychologiem(kobietą)zecz jasna i tylko mogę z nia pogadać niepomoze mi w żaden inny sposób żeby się wyprowadzić trzeba być samodzielny dom utrzymacz rachunki i te sprawy a ja szczeze mówiąc boje się tak zyc nie wiem czy powinnam wogule zyc jak tak wszystkiwgo się boje mam swoje 6m na 6m i to mi wystarcza w zwykłe dni spendzam poz domem a weekend w łuzku spie a jak nie to siedze w pokoju b poco mam zchodzic na duł najchcetniej została bym w domu niestety niemoge

 

-- 02 gru 2014, 23:27 --

 

może jak by to był ktoś obcy to owszem zrobiłabym z tym poządek ale to muj brat i jak bym co kolwiek zrobiła powiedziała rodzicą to by rodzina się rozpadła wszyscy by się dowiedzieli i rodzina by się odemnie odwróciła jak żyła moja przyjaciułka skączyła 20 lat w sierpniu było mi o wiele łatwiej bo praktycznie niemyslałam o tym owfem były takie momenty ale nie myślałam tyle o tym co teraz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

annabel, godząc się na to, jak teraz jest, godząc się na status qua, nie zmienisz swojej sytuacji. Jesteś nieszczęśliwa, cierpisz i nie chcesz walczyć o swoje szczęście? Nie rozumiem tego. Pytasz, co Ci da to, że porozmawiasz z psychologiem, że powiesz o wszystkim, że przerwiesz spiralę przemocy seksualnej. Nie rozumiesz, że tylko w taki sposób możesz się uwolnić od demonów przeszłości i od tej traumy? Skoro Ty nie widzisz potrzeby zmiany, to nie wiem, co miałabym Ci napisać i jakich słów użyć, byś chciała dla siebie szczęścia. Jeżeli będziesz zachowywała się tak biernie, jak teraz (siedziała w pokoju, godziła się na przemoc, milczała, bała się usamodzielnić itd.), to nic dziwnego, że schemat będzie się powtarzał. Nikt inny nie może tego przerwać - tylko Ty! Mam nadzieję, że zrozumiesz, że taką biernością robisz sobie krzywdę, bo pozwalasz na to, by inni (w tym Twój brat) Cię krzywdzili. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rozumiem to nie tak ze niechcem sobie pomuc chcem bardzo chciałabym być taka szczesliwa jak tuz po wysciu ze szpitala byłam u psychologa dzisiaj (04.12.14) zobaczymy jak to bendzie nie potrafiłam jej powiedzieć na 1 spotkaniu o co chodzi powiedziałam tylko oulnie u mnie jest tak ze lepiej mi się pisze nieumiem rozmawiać o poważnych rzeczach nawet z mama staram sie zrobić cos by sobie pomóc wiem ze to może zabrzmi jak użalanie sie nad sobą ale po prostu fatalnie sie czuje przepraszam pani stara sie mi pomuc a ja pozucam to co to znaczy status qua?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Status quo oznacza stały stan rzeczy. Za Wikipedią: "Większość ludzi ma tendencję do zachowywania status quo. Lęk przed zmianą i nieznanym oraz przywiązanie do dotychczasowej sytuacji i trybu życia prowadzi czasem do zaskakujących decyzji życiowych, np. żona, która trwa przy mężu alkoholiku i tyranie, bezrobotny, który żyje na granicy wegetacji, ale nie chce podjąć żadnej pracy. Tendencja do zachowywania status quo może mieć też charakter odrzucania wszelkich nieznanych rozwiązań, pomysłów i innych innowacji".

 

byłam u psychologa dzisiaj (04.12.14) zobaczymy jak to bendzie nie potrafiłam jej powiedzieć na 1 spotkaniu o co chodzi powiedziałam tylko oulnie u mnie jest tak ze lepiej mi się pisze nieumiem rozmawiać o poważnych rzeczach

Dobrze, że zdecydowałaś się na spotkanie u psychologa. Jest mały krok na przód. Trudno otworzyć się na pierwszym spotkaniu i opowiedzieć o wszystkim, ale wierzę, że z każdym kolejnym będzie lepiej.

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wie pani wyam dzisiaj u terapeutki opowiedziałam jej to co napisałam tu niezpodbało mi się to co powiedziała twierdziłą ze to nie moja wina i mam się nieobwiniac ale ona to tak mówiła ze to jest mojawina jego i moja ze jestem zazdrosna jak ma dziewczyne ze to wygląda jak by miał zone a ja była jego kchanką i ze jestem zazdrosna i jak jej powiedziałam ze jak jest dla mnie miły zrobi mi śniadanie to wemnie się gotuje a powinnam mu podziękować za sniadanie i ze jak jestem nimiła to go prowokuje i zwracam na siebie uwagę a jak zapytała ze dlaczego się wemnie gotuje a ja powiedziełam ze nie wiem to wpierała mi ze wiem i ze to z zazdrości :why: co ja ofiara widzi swojego oprawce to jest zazrrosna ze ma inna i prowokuje go do powtuzenia tego czynu bo jej się podobało! w moim od czuciu nie ale PSYCHOLOG wie lepiej nikt niewie jak ja się czuje NIKT jak się czułam jak mi było "przyjemnie" jak pote cierpiałam z teg powodu ze tak się stał i tak zaragowałam najchętniej wzięła by zyletke i się cala pochlastała nienawidzę się w takim razie jak ona tak twierdzi jestem dziwką ?! tak bo po wizycie u niej właśnie ta się czuje jak bym była smieciem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×