Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

ZESPÓŁ STRESU POURAZOWEGO-pytania do psychologa

Rekomendowane odpowiedzi

Z racji tego, że bardzo często pojawiają się prośby o wypowiedź psychologa w kwestii PTSD i jego objawów, zakładam temat, który umożliwi bezpośrednie zadanie pytania forumowej Ekspert.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy koszmar senny może wywołać negatywne skutki nawiązujące do niego, trwające kilkanaście lat ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy koszmar senny może wywołać negatywne skutki nawiązujące do niego, trwające kilkanaście lat ?

mark123, nie rozumiem do końca pytania. Czy chodzi Ci o to, że koszmar staje się niejako "proroczy" i w życiu dzieją się negatywne rzeczy, które śniłeś w koszmarze, które powtarzają się przez znaczny czas? Czy chodzi Ci o to, że w koszmarze sennym pojawiają się przykre obrazy, podobne do tych, jakich doświadczyłeś wcześniej w rzeczywistości w związku z jakąś traumą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy koszmar senny może wywołać negatywne skutki nawiązujące do niego, trwające kilkanaście lat ?

mark123, nie rozumiem do końca pytania. Czy chodzi Ci o to, że koszmar staje się niejako "proroczy" i w życiu dzieją się negatywne rzeczy, które śniłeś w koszmarze, które powtarzają się przez znaczny czas? Czy chodzi Ci o to, że w koszmarze sennym pojawiają się przykre obrazy, podobne do tych, jakich doświadczyłeś wcześniej w rzeczywistości w związku z jakąś traumą?

Chodzi o to, że po koszmarze, który miałem kilkanaście lat temu, nastąpiła kilkuletnia seria kolejnych koszmarów o takiej samej tematyce, jak pierwszy koszmar, a jeden z elementów koszmaru pojawiał się czasem snach przez następne około 10 lat; pojawiły się lęki przed rzeczami z koszmarów, że zrobią mi to, co w koszmarach (kiedyś ogólnie, obecnie przy kontakcie z czymś przypominającym rzeczy z koszmarów), a gdy obecnie w godzinach późnowieczornych pomyślę o wydarzeniach z koszmarów, to pojawia się uczucie grozy/niepokoju oraz czasem odczucie dyskomfortu w tułowiu (gdy przyłożę na chwilę ręce do tułowia odczucie znika).

 

I chodzi o to, czy koszmar senny sam w sobie może wywołać takie skutki ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedna z hipotez głosi, że koszmary senne są pewnym odzwierciedleniem naszych obaw, lęków, pragnień itp. Możliwe, że Twoje koszmary stanowią jakiś wyraz Twoich stanów lękowych, ale czy sam koszmar w sobie może wywoływać taki ciąg wydarzeń, który powtarza się przez kilkanaście lat. (?) Myślę, że to raczej nie jest skutek przyczynowo-skutkowy, że dopatrujemy się pewnych zależności tam, gdzie niekoniecznie one są. W ogóle jestem daleka od jakiejś "naukowej" interpretacji marzeń/koszmarów sennych. Traktuję je bardziej jako symbole, które stanowią wyraz aktywności śpiącego mózgu, ale nie dopatrywałbym się w nich jakiejś mocy sprawczej, która inicjuje ciąg zdarzeń przez kolejnych parę czy kilkanaście lat. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy koszmar może być aktywatorem wcześniej "uśpionych" problemów/lęków ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy koszmar może aktywizować (w sensie wywołać) wcześniejsze uśpione problemy? mark123, myślę, że sam koszmar nie aktywizuje problemów. Raczej koszmary senne są przejawem głęboko skrywanych lęków etc. Jeżeli ktoś jest zdrowy, to koszmar nie aktywizuje u niego żadnych problemów. Jeżeli ktoś miał już predyspozycje do jakichś chorób, zaburzeń, to koszmar senny nie jest bezpośrednią przyczyną czy nawet aktywatorem (jak to określiłeś) tego problemu. Źródło tkwi gdzieś indziej. Jestem raczej skłonna interpretować koszmary senne jako przejaw problemów, objaw, a nie przyczynę. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dlaczego problemy emocjonalne pojawiły się dokładnie po koszmarze, wcześniej ich nie było, a lęki, które się pojawiły dotyczą bezpośrednio zdarzeń z koszmaru, a przy kontakcie z niektórymi przedmiotami zdarzył mi się czasem emocjonalno-odczuciowy flashback do koszmaru ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To dlaczego problemy emocjonalne pojawiły się dokładnie po koszmarze

Nie mam pojęcia, ale czasami chcemy widzieć zależności tam, gdzie ich nie ma. Owszem, zaistniał związek czasowy (koszmar -> problemy emocjonalne), ale to nie oznacza od razu, że jest to związek przyczynowo-skutkowy.

lęki, które się pojawiły dotyczą bezpośrednio zdarzeń z koszmaru

Prawdopodobnie już wcześniej miałeś predyspozycje do stanów lękowych, a treść koszmaru odzwierciedliła właśnie to, czego się bałeś/boisz. Zatem to nie koszmar musi być źródłem i prapoczątkiem Twoich problemów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie czynniki, okoliczności muszą wystąpić, żeby mówić o molestowaniu seksualnym? Jak odróżnić czy dana czynność jest już molestowaniem czy jeszcze nie? Jakiego rodzaju czynności są uznawane za molestowanie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Czy po wypadku może się pojawić PTSD po kilku miesiącach, latach? jakie objawy można uznać za efekt PTSD? czy jak ktoś choruje na CHAD może też mieć zespół stresu pourazowego? Dlaczego nic mi się nie śni? (czy to możliwe w ogóle?)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jakie czynniki, okoliczności muszą wystąpić, żeby mówić o molestowaniu seksualnym? Jak odróżnić czy dana czynność jest już molestowaniem czy jeszcze nie? Jakiego rodzaju czynności są uznawane za molestowanie?

ryska, to jest raczej pytanie do prawnika, bo pod względem psychologicznym można się kłócić - dla jednych niektóre zachowania będą już uznawane za przemoc seksualną, a dla innych ta granica jest nieco dalej i nie będą uważały tego samego zachowania za molestowanie. Definicyjnie molestowanie seksualne to zachowanie o charakterze seksualnym naruszające godność, nieakceptowane przez społeczeństwo jako sprzeczne z normami społecznymi. Problem w tym, że molestowanie seksualne nie jest zdefiniowane w prawie karnym i brak precyzji, co uznać, a czego nie uznać za molestowanie. W ramach molestowania mieści się wiele różnych zachowań seksualnych, np. zmuszanie kogoś do obcowania płciowego, gwałt oralny, wykorzystywanie dzieci do produkcji pornografii dziecięcej, obnażanie miejsc intymnych wobec dziecka, kazirodztwo i wiele innych. Każdy przypadek trzeba analizować indywidualnie. Pozdrawiam!

 

Czy po wypadku może się pojawić PTSD po kilku miesiącach, latach? jakie objawy można uznać za efekt PTSD? czy jak ktoś choruje na CHAD może też mieć zespół stresu pourazowego? Dlaczego nic mi się nie śni? (czy to możliwe w ogóle?)

Nicholas1981, PTSD może pojawić się po kilku miesiącach od przeżytego wypadku. Wyróżniamy PTSD z odroczonym początkiem. Diagnozuje się go wtedy, gdy objawy wystąpiły po co najmniej półrocznym okresie latencji, a więc sześć miesięcy po traumatycznym zdarzeniu. Objawy charakterystyczne dla PTSD, to: uporczywe przypominanie sobie lub „odżywanie” stresora w postaci zakłócających „przebłysków” (flashbacków), żywych wspomnień lub powracających snów, albo w postaci gorszego samopoczucia w sytuacji zetknięcia się z okolicznościami przypominającymi stresor, problemy ze snem, drażliwość, wybuchy gniewu, bycie w stanie stałego napięcia, problemy z koncentracją, unikanie miejsc, które mogłyby przypomnieć o stresującym zdarzeniu, nadmierna czujność, obniżony nastrój.

 

Jeżeli ktoś ma zdiagnozowany ChAD, może też cierpieć na PTSD.

 

Pytasz, dlaczego nic Ci się nie śni. Marzenia senne powstają w fazie REM snu. Podejrzewam, że możesz śnić, ale budząc się, po prostu niczego nie pamiętasz. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
PTSD może pojawić się po kilku miesiącach od przeżytego wypadku. Wyróżniamy PTSD z odroczonym początkiem. Diagnozuje się go wtedy, gdy objawy wystąpiły po co najmniej półrocznym okresie latencji, a więc sześć miesięcy po traumatycznym zdarzeniu. Objawy charakterystyczne dla PTSD, to: uporczywe przypominanie sobie lub „odżywanie” stresora w postaci zakłócających „przebłysków” (flashbacków), żywych wspomnień lub powracających snów, albo w postaci gorszego samopoczucia w sytuacji zetknięcia się z okolicznościami przypominającymi stresor, problemy ze snem, drażliwość, wybuchy gniewu, bycie w stanie stałego napięcia, problemy z koncentracją, unikanie miejsc, które mogłyby przypomnieć o stresującym zdarzeniu, nadmierna czujność, obniżony nastrój.

 

Myślę, że wiele z tych punktów mi pasuje. Interesuje mnie jeszcze inna sprawa. Szesnaście lat temu brałem udział w wypadku w czasie którego poniósł śmierć mój brat, mnie nic się wtedy poważnego nie stało, jakieś drobne urazy, wstrząs mózgu. Wydawało mi się, że nic nie pamiętam. We wrześniu ubiegłego roku miałem poważny wypadek na motorze, po którym jeszcze nie wróciłem do sprawności - już w pierwszym miesiącu nagle zaczęły mi się przypominać szczegóły tamtego pierwszego wypadku, jakby jakaś szufladka się w mózgu otworzyła i wszystko wróciło.

 

Pytasz, dlaczego nic Ci się nie śni. Marzenia senne powstają w fazie REM snu. Podejrzewam, że możesz śnić, ale budząc się, po prostu niczego nie pamiętasz. Pozdrawiam!

Ja wiem, że to niemożliwe, żeby nic się nie śniło. Tylko dlaczego od wielu lat nie pamiętam? nawet jak usilnie się staram? Czy możliwe, że podświadomie je kasuję z mózgu, bo się boję tego co mi się śni?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
We wrześniu ubiegłego roku miałem poważny wypadek na motorze, po którym jeszcze nie wróciłem do sprawności - już w pierwszym miesiącu nagle zaczęły mi się przypominać szczegóły tamtego pierwszego wypadku, jakby jakaś szufladka się w mózgu otworzyła i wszystko wróciło.

Nicholas1981, możliwe, że doświadczając jednego wypadku, jednocześnie odżyły wspomnienia dotyczące tego pierwszego wypadku. Oba zdarzenia były dla Ciebie na pewno bardzo stresujące, traumatyczne, a poza tym dotyczą podobnych okoliczności - wypadku na drodze (jeden wypadek samochodowy, drugi wypadek na motorze).

Ja wiem, że to niemożliwe, żeby nic się nie śniło. Tylko dlaczego od wielu lat nie pamiętam? nawet jak usilnie się staram? Czy możliwe, że podświadomie je kasuję z mózgu, bo się boję tego co mi się śni?

Możliwe, że nie pamiętasz treści snów, bo nie chcesz pamiętać, Twój mózg to niejako wypiera. Są jednak osoby, które przeżyły wiele lat i relacjonują, że nic im się nigdy nie śniło. Na pewno coś im się śniło, tylko tego nie pamiętają. Nie można się starać zapamiętać snów :) To jest niezależne od nas, aktywność mózgu rządzi się swoimi prawami niezależnie od naszej woli czy chęci zapamiętania snu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ekspert_abcZdrowie dziękuję za odpowiedź. W innym dziale użytkownicy dali mi kilka podpowiedzi, jak odwołałam się do konkretnych przypadków:

molestowanie-pytania-t27532-126.html#p1894324

Widzę, że to skomplikowana sprawa, a ja nie mam wszystkich informacji dotyczących tych sytuacji. Nic więcej się nie wymyśli bez indywidualnych konsultacji ze specjalistą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ryska, nie ma za co... Jeśli masz jakieś wątpliwości, myślę, że warto skonsultować się ze specjalistą, który rozwieje Twoje obawy, odpowie na wszystkie pytania, przeanalizuje drobiazgowo każdy przykład zachowania czy sytuacji. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam:)

Czy terapią psychoanalityczną jestem wstanie zlikwidować PTSD?

Bo jak narazię to jakoś ciężko mi idzie, bo ciągle wylatuje z gabinetu za złe zachowanie.

I zastanawiam się czy terapia dla mnie to wogóle dobry pomysł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj antylopa!

 

Nie wiem, co takiego dzieje się podczas sesji, że wylatujesz z gabinetu za drzwiami. Niemniej jednak uważam, że terapia psychoanalityczna jak najbardziej może pomóc w przezwyciężeniu PTSD. Na pewno korzystanie z pomocy psychoterapeuty i praca nad sobą jest lepszą alternatywą niż nierobienie niczego. Wierzę, że pomoc psychoterapeutyczna plus Twoja motywacja do zmiany zaprocentują. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie nie wiem co ja robię, że ciągle wylatuje za drzwi.

A jak nie wylatuje to milcze całą sesje. Recę opadają...

Mam ogromną motywację ale od pół roku to "coś" co powoduję że jestem taka a nie inna na terapii przeszkadza niesamowicie!!!

Ogólnie jestem bardzo spokojnym człowiekiem. Jak wchodze go gabinetu to albo się boję i/albo klnę na wszystkich razem z Terapeutką.

Za klnięcie, krzyk wylatuję z gabinetu. Czasami mam szansę powrotu ale ostatnio wyszłam i już nie wróciłam.

Kompletnie nie wiem co zrobić, żeby było inaczej....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

antylopa, mówisz o sobie, że jesteś spokojnym człowiekiem, a po wejściu do gabinetu krzyczysz i klniesz. Takie zachowania raczej nie świadczą o spokojnym usposobieniu ;) Czy to zdarza Ci się jedynie w sytuacji spotkania z terapeutą? Czy tylko terapeuta wzbudza w Tobie takie emocje, że musisz je "wykrzyczeć"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ekspert_abcZdrowie, no dobra...może przesadziłam z tym "spokojnym człowiekiem" :smile:

Ta agresja zdarza mi się w sytuacjach kiedy czuje się zagrożona, np ktoś na mnie krzyczy, lub dotknie mnie. To wtedy nie potrafię powstrzymać wściekłości i potrafię uderzyć w miejscu publicznym daną osobę, która tak naprawde jest niczemu nie winna bo dotkneła mnie przypadkowo...

A wchodząc do gabinetu momentalnie bez żadnego mówienia jestem w stanie krzyczeć i kląć. Obawiam się, że któregoś dnia użyje siły i to nie bedzie dobre wyjście...

 

-- 31 mar 2015, 17:07 --

 

Ale ta moja agresja pojawiła się dopiero po tym jak zaczęłam chodzić na terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy rezygnować z pasji?nie mogę się usmiechać odżywac po zimie,zakochiwać się,energetyzować się tak jak reszta ogółu więc pozostały mi pasje które są esencją życia.strzelectwo,lotnictwo,podróże.uwielbiam strzelać jako skanalizowanie negatywnych emocji.jednak mam ostatnio jakiegoś pecha.przytuliło mnie trzech facetów.ostatnim był instruktor na strzelnicy który przywitał mnie "niedzwiadkiem" i czara goryczy sie przelała.to bolało bardziej niż pobicie.dusza bolała.można to porównać do oparzeń. niezman wogóle faceta nawet niewiem jak ma na imie.znam go tylko z widzenia.po tym zle mi sie trafiało a kiedy wychodziłem spytał sie kiedy znowu będe jakby zaświeciły mi sie w oczach czerwone lasery.jedynym wytłumaczeniem tego było że wymyślili sposób aby wykurzyc mnie z obiektu bo prawdopodobnie pietyzm z jakim brałem broń do rąk i precyzyjne strzały musiały rzucić im sie w oczy.boję sie go.kiedy się nosi broń służbową nie wolno odsłaniac żadnych emocji.to tak jakby wiedzieli że tam przyjde tego i tego dnia,zaminowali teren i sie cieszyli że urwało mi noge i więcej nie przyjde.muszę zrezygnowac z pasji bo jak wezme karabin do ręki to zaraz drugie skojarzenie-"instruktor".nie mam juz zaufania do ludzi.jeśli mi wytną podobny numer w aeroklubie to nie będe mieć żadnych pasji.podobno takich śmieci nie można nigdy wymazać z pamięci długotrwałej.nie ma możliwości tego odwrócić i powrotu do pasji?radziłem sie różnych ludzi z podobnymi problemami i oni mówią praktycznie to samo.że to zostaje na zawsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czy rezygnować z pasji?

nieboszczyk, czy dobrze Cię rozumiem? Chcesz zrezygnować z pasji strzelania, bo jakiś kolega ze strzelnicy przywitał Cię "na misia" i zapytał, kiedy następnym razem przyjdziesz strzelać? Chłopie, chyba nadinterpretujesz pewne fakty i niepotrzebnie uprzedzasz się do ludzi. Nie rezygnuj ze swoich zainteresowań. A jeśli nie chcesz być przytulany przez obcego dla siebie faceta, po prostu mu to powiedz bezpośrednio.

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie kolega ze strzelnicy tylko instruktor.potem znalazł mnie na czacie właściciel strzelnicy i pytał czy to stało sie ostatnio.zamurowało mnie i nie chciałem nic mówić bo moze sie bedzie na mnie mścił że go zato zwolnili.i tak jestem tam spalony.nawet jak tam wejde i nadzieje sie na rego faceta to zaraz zaświeci mi sie na czerwono w oczach i ciężko bedzie skupic sie na trafieniach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

Na wstępie zaznaczam, że nie mogłem znaleźć wątku bardziej pasującego pod mój przypadek, więc piszę tutaj, szczególnie, że mam zdiagnozowane PTSD.

 

Piszę pytanie, dlatego, że bardzo wstydzę się pójść z nim do psychiatry/psychologa. Po odpowiedzi eksperta jestem skłonny pójść na leczenie.

 

Myślę, że zanim zadam pytanie, muszę opisać mój przypadek.

 

Mam zdiagnozowane PTSD wynikające ze spowodowanego przeze mnie wypadku osoby mi bliskiej - miałem wtedy 8 lat, ta osoba 5. Prawie umarła, do dziś odczuwa skutki wypadku. Przed wypadkiem byłem normalnym, żywym, bardzo bystrym dzieckiem i rokowałem bardzo dobrze. Byłem bezproblemowy i wyjątkowo samodzielny jak na swój wiek. Wszystko mnie ciekawiło, marzyłem o wielu rzeczach. Jednak po wypadku stałem się duchem. Postanowiłem sobie sam wymierzyć karę, czułem, że na nic nie zasługuję, że powinienem umrzeć. Stałem się cichy, zamknięty w sobie, wyobcowany i bardzo wrażliwy na niesprawiedliwość - kiedy ta miała miejsce między moimi braćmi, stałem na jej straży. Jakkolwiek to nie brzmi, to tak było, ale sęk w tym, że to budziło we mnie skrajną agresję. Biłem, biłem i biłem, czasami dotkliwie. Z mojego życia zniknęły jakiekolwiek pozytywne emocje, znałem tylko smutek, żal, gorycz, poczucie winy, pustkę oraz skrajną złość. Zainteresowanie czymkolwiek prawie umarło, z "genialnego dziecka" zmieniłem się w chłopca z problemami w nauce. Koncentracja i pamięć były beznadziejne, czytanie książek stało się wielkim wysiłkiem, wyobraźnia też jakaś słaba. Przez całe lata prawie nic się nie odzywałem do kogokolwiek z rodziny czy znajomych, zawsze byłem samotnikiem i nie interesowały mnie znajomości, dziewczyny itd. Pod koniec podstawówki byłem już martwy w środku.

Kiedy byłem we własnym pokoju zupełnie sam przez dłuższy czas, dostawałem ataku paniki, słyszałem jakiś dźwięk przerażającego sapania w moich uszach. Było coraz szybsze i tym samym moje serce biło coraz szybciej i dostawałem hiperwentylacji. To zdarza mi się do dzisiaj - wynika z traumy w dzieciństwie - moja mama kiedy byłem mały i często budziłem ją w nocy pewnego razu nie wytrzymała i przytrzymała mnie za ręce, rzuciła parę groźnych zdań i zaczęła ciężko sapać. Po tym incydencie aż do gimnazjum zdarzało mi się moczyć w nocy.

Swoją drogą u nas w rodzinie zawsze był pas z końskiej, grubej skóry, który często lądował na naszych czasami gołych dupskach - z rąk mamusi, która wiecznie była niezadowolona ze swoich dzieci, którym brakowało ambicji i dostawały w szkole 4 i 5 zamiast 6 i nie brały udziału w konkursach. Mamusia też przezywała swoje dzieci :)

Od początku kiedy zacząłem chodzić do szkoły byłem prześladowany przez dzieciaków przez to kim był mój ojciec. Dostawałem lanie w klasie, pod szkołą, pod blokiem, pod domem, pod kościołem. Aż do momentu jak mój ojciec został zamordowany - miałem wtedy 16 lat.

Po drodze moje marzenia po kolei były udaremniane, to przez matkę, to przez zdrowie - choroba serca,.

 

 

W gimnazjum poznałem pornografię. Przez pierwsze lata oglądałem ją i dawałem upust napięciu seksualnemu bardzo rzadko, bo może raz na miesiąc, radziej. Z czasem częstotliwość się zagęściła i czasami powtarzałem to raz dziennie. Były też przerwy, np półroczne, miesięczne itp. Nie było regularności. Wydaje mi się, że nigdy się nie uzależniłem. Dziś też nie ma regularności, ani jakiejś spiny, czy uczucia, że "muszę to zrobić" - teraz mam 21 lat. Nigdy też nie interesowały mnie filmy brutalne, i inne chore - tylko klasyczne kategorie, nawet bardziej interesowały mnie i dalej interesują te z dzisiejszej kategorii "female friendly".

Pornografia z pewnością sprawiła, że wstydziłem się nawiązywać kontakt z dziewczynami.

 

W ostatniej klasie gimnazjum zamordowany został mój ojciec. To mnie zupełnie nie ruszyło, nic, zero emocji, totalnie nic, dopiero po jakichś 2 tyg, coś tam popłakałem, a potem dalej nic oprócz snów, że ojciec wraca do domu i jest pięknie.

 

W liceum poznałem moją dziewczynę i wtedy to po raz pierwszy od 8 roku życia poczułem coś prawdziwego, pozytywnego w środku, jednak trwało to zaledwie kilka miesięcy po czym wróciło obwinianie się, doszły myśli, że nie zasługuję na tą dziewczynę i ogólnie dalej równia pochyła w dół.

 

Pierwszy raz do psychiatry trafiłem w wieku 17 lat, bo już nie wstawałem z łóżka, nie jadłem nawet nie chodziłem do toalety - można domyślić się jakie były tego skutki. Wiecznie myślałem o samobójstwie. Przy rodzinie brałem nóż kuchenny i groziłem, że wbiję go sobie w serce.

U psychiatry padła diagnoza depresja duża, potem chodziłem przez miesiąc na oddział dzienny na terapię grupową i indywidualną. Efekt był taki, że myśli samobójcze zostały zablokowane. Farmakoterapii nie było ze względu na chorobę serca.

 

Mur w mojej psychice był już wielowarstwowy, blokada już stała się cytadelą z fosą i palami wokół.

 

Później trafiałem do kolejnych psychiatrów - tym razem już ze względu na to, że przestałem czuć cokolwiek oprócz niepokoju. Jeden przypisał mi Zoloft i przez niego nie czułem już zupełnie nic - nawet niepokoju, nawet myśli w glowie umarły - potrafiłem siedzieć i patrzeć w ścianę z kompletną pustką w głowie.

W końcu pojechałem na porządną diagnozę i tam rzucili mi PTSD i depresję dużą, pożyczyli szczęścia, zdrowia i bez owijania w bawełnę dodali, że czekają mnie lata terapii, być może nieskutecznej, bo wszystko co złe przytrafiło mi się w dzieciństwie i możliwe, że się utrwaliło w mózgu. Zacząłem terapię EMDR i ekstremalnie szybko udało mi się zupełnie pogodzić z tym co zafundowałem w wieku 8 lat mojemu bratu. Już zupełnie mnie to nie rusza, a przed terapią myślałem o tym dzień w dzień. Terapia była pełna potężnych emocji, dostawałem tików nerwowych, szczękościsku, duszności, skurczy mięśni całego ciała, dreszczy i strasznego bólu emocjonalnego. Przetworzyliśmy też traumę z morderstwem mojego ojca i więcej nie wróciłem do terapeutki, a umawialiśmy się inaczej. Po prostu dalej nie czułem satysfakcji, radości, szczęścia, czegokolwiek pozytywnego.

 

Potem postanowiłem, że dla mojej dziewczyny spróbuję jeszcze raz o siebie zawalczyć i poszedłem do psychiatry, który dał mi Wellbutrin, brałem 4 mc i nic oprócz większej energii fizycznej, łatwiej się wstawało z łóżka a wcześniej zawsze było ciężko i każdy dzień był jakbym nic nie spał. Teraz jestem 2 miesiąc na Prefaxine - już dawka 225mg rano, Depakine 300 2x dziennie i Lamitrin 2x dziennie. Póki co dalej leki nic nie dają. Dalej nie potrafię odczuwać pozytywnych emocji, niczym się cieszyć, niczym zainteresować, poczuć jakąś iskrę w środku.

 

 

I tutaj dochodzimy do momentu, który jest kluczowy w tej chwili i niego będzie dotyczyć moje pytanie.

 

Razem z dziewczyną, z którą mieszkam od ponad 2 lat, kupiliśmy szczurzycę - to pierwsze zwierzę jakie kiedykolwiek hodowałem. W domu nigdy nie miałem żadnego zwierzaka. Problem polega na tym, że rzadko, ale jednak, potrafię krzywdzić te niewinne zwierzątko. To krzywda coraz bardziej dotkliwa, za każdym razem jej efekty trwają dłużej. Szczurek nie ma póki co żadnych permanentnych uszczerbków na zdrowiu.

Proszę, nie piętnujcie mnie jeszcze.

Myślałem, że może po prostu jestem psychopatą, szaleńcem co wiąże koty za ogony i ogląda jak się rozszarpują, ale u mnie to jest jeszcze dziwniejsze.

Każda taka sytuacja z tym szczurkiem,( a było ich dotąd ogółem około 10 w przeciągu 1,5 roku - w tym 3 poważne, znaczące) trwała maksymalnie może minutę, dwie i zawsze działa się kiedy byłem sam w mieszkaniu. Podczas tych incydentów czułem jakby coś się we mnie gotowało, taką gorączkę, nabuzowanie, drżałem w środku, zaciskałem zęby i pięści i drżałem całym ciałem, wymachiwałem łapami. Później zawsze kiedy wracałem do siebie czułem straszny wstyd, smutek, żal, poczucie winy, współczucie dla biednego zwierzątka. Raz dostałem ataku paniki, którego jeszcze nigdy nie zaznałem, oddychałem jak szalony, łzy się lały, dostawałem omamów i co najstraszniejsze zamiast mojej dziewczyny (która była w łazience kiedy skrzywdziłem szczurka), widziałem moją matkę w szlafroku, w którym była kiedy sapała nade mną w nocy, jak byłem mały. Wtedy też słyszałem te sapanie.

 

Nigdy nie spróbowałem w życiu żadnego narkotyku, oprócz jednego papierosa przed samą I komunią świętą. Alkohol mi nie smakuję, więc go nie piję. Pijany byłem w życiu tylko raz i to lekko. Dopalaczy czy innych suplementów, ziół, grzybów i innych odurzających substancji też nie brałem. Po prostu mnie do tego nigdy nie ciągnęło.

 

Jestem przekonany, że główne źródła mojego "odchyłu" to dwie wymienione przeze mnie traumy: wypadek, i diaboliczna mamusia.

 

I teraz pojawia się pytanie.

Co mam z tym zrobić, jak mam to rozumieć, do jakich zaburzeń można przypisać te znęcanie się nad zwierzętami, dlaczego to robię, kiedy nie jestem psychopatą i po każdym incydencie mam ogromne wyrzuty sumienia i płaczę, czuję w środku ból? Bardzo proszę o odpowiedź, o jakieś nakierowanie mnie na odpowiednie tory. Chcę jakoś chociaż pod tym jednym względem wrócić do normalności.

Oczywiście będę wdzięczny też za jakiekolwiek inne rady związane z moim przypadkiem.

Mam nadzieję, że nie macie mi za złe wyłożenia tutaj całego życiorysu - według mnie tylko tak, psychiatra/psycholog może efektywnie spojrzeć na pacjenta.

Wszystko co napisałem, jest na poważnie pomimo, że miejscami może być śmieszne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×