Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Lilith

NERWICA LĘKOWA-pytania do psychologa

Rekomendowane odpowiedzi

Mam pytanie odnosnie atakow nocnych. Od czasu do czasu wybudzam sie nagle w nocy, musze szybko zrobic gleboki wdech, czuje sie odrealniony - nie wiem gdzie jestem, nie wiem kim jestem, patrze na swoje cialo jakby nie bylo moje. Czuje sie odretwialy. Trwa to doslownie kilka sekund, ale pozniej mam problemy z zasnieciem. Ostatnio pojawilo sie to po rzuceniu papierosow. Czy odstawienie nikotyny moglo nasilic takie objawy I czy to typowe dla nerwicy ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Objawy przez Ciebie opisane mogą pojawić się w przebiegu nerwicy. Generalnie osoby lękliwe gorzej śpią. Czy odstawienie nikotyny mogło to nasilić? Śmiem wątpić. Możliwe jednak też, że problemy, jakie opisujesz, to symptom porażenia przysennego - nie jest to groźne ani nie wymaga leczenia. Odsyłam tutaj: Porażenie przysenne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobry wieczór

Pisała o moim problemie w innym temacie, chciałabym jednak opisać go i tutaj, w nadziei na jakąś poradę.

Nerwicę miałam zdiagnozowaną jakieś 10 lat temu. Brałam hydroksyzynę i jakiś lek przeciwdepresyjny - niestety nazwy nie pamiętam. W ciągu roku czy dwóch, udało mi się leki odstawić. 8 lat temu mama zachorowała na raka. Diagnozy, operacja, kontrole. Przeżyłam to strasznie. Choć nerwica wróciła, bardzo się o mamę bałam, bałam się planować i wybiegać myślami w przyszłość - no bo mama może tego nie dożyć, więc po co planować. Jakoś panowałam nad tymi moimi strachami. Co prawda przeniosłam się do mamy do pokoju, żeby być bliżej niej (z powodów finansowych mieszkamy razem), wtedy byłam byłam spokojniejsza. Poradziłam sobie z tym wszystkim bez lęków. Poprawiło się i to bardzo. Poza sporadycznymi wybudzeniami w środku nocy, w czasie których mam wrażenie, że umieram, właściwie nic mi nie dolegało. Nawet się tymi nocnymi wybudzeniami nie przejmowałam. Aż do teraz.

Objawy pojawiły się tydzień temu. Mam ciągłe lęki odnośnie mojej mamy. Że coś jej się stanie, że umrze i mnie zostawi. Strachowi towarzyszy kołatanie serca, uderzenia gorąca i inne dość typowe objawy nerwów. Dzisiejszej nocy strach był tak silny, że bałam się że dostanę jakiegoś zawału. Towarzyszyło temu mrowienie skóry twarzy, głowy, karku, ucisk w klatce piersiowej, mdłości, jakaś sztywność i ucisk pleców, karku. Strach był tak silny jakby mama miała umrzeć jeszcze w nocy, albo w ciągu 24 godzin. Teraz gdy to piszę robi mi się zimno i się cała trzęsę. Czuje cały czas niepokój, mdłości, chce mi się płakać. Dodam, że nie mam żadnych fizycznych podstaw by się bać o mamę. Co prawda jest 8 lat po operacji raka, ale nic nie wskazuje na nawrót choroby. Poza jakimiś dolegliwościami wiekowymi - ma 68 lat - właściwie jej nic nie dolega. Pochodzi też z długowiecznej rodziny.

Nie mam pojęcia skąd się to u mnie wzięło i dręczy mnie myśl, że może to jakieś przeczucie, intuicja, szósty zmysł i wzmaga to tylko strach.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Reszka.1978, rozumiem, co to znaczy lęk o bliską osobę, która choruje na raka, bo sama mam takie doświadczenia za sobą. Jeśli jednak Twój strach, jak sama napisałaś, nie ma obiektywnych podstaw, bo Twoja mama ma się dobrze teraz i choroba nie nawraca, a Twój lęk Cię paraliżuje, to niewykluczone, że wróciła nerwica. Powinnaś skonsultować się z lekarzem psychiatrą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam czy zryw miokloniczny ma związek z nerwicą??  Miewam takie takie tylko nie wiem skąd się biorą i czy to np może być po tabletkach przeciwbólowych które działają na układ nerwowy . 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyczyn zrywów mioklonicznych może być wiele. Warto pamiętać, że występują one również u ludzi zdrowych i nie muszą mieć związku z chorobami czy zaburzeniami. Często jednak mioklonie mają związek z chorobami układu nerwowego, więc jeśli występują one często i są intensywne to warto skonsultować się z lekarzem w tej sprawie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej

u mnie zaczęły się objawy bolącego brzucha, następnie kołatanie serca duszności nie mogłem zasnąć bo bałem się ze przestaje oddychać, wysoki puls i ciśnienie rozdrażnienie brak koncentracji słabość schudłem 10 kg w ciągu 1,5 tyg. robiłem badania krew mocz itp wszystko w normie. Wpadam w panikę że coś się dziej że umieram na rak, mam wzdęcia boli żołądek i okolice trzustki mam też nietolerancje wysiłku ogólnie bardzo złe i słabe samopoczucie.

Proszę pomóżcie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Max317 Przede wszystkim ważne jest, żebyś w tym wszystkim zachował możliwie jak najwięcej spokoju. Wiem, że to trudne, ale nerwy mogą tylko pogorszyć całą sytuację. Jeśli zrobiłeś badania i wyniki masz dobre to jest to bardzo dobra wiadomość. Spróbuj może przyczyn swoich problemów poszukać w psychosomatyce. Czy w ostatnim czasie doświadczasz stresujących sytuacji? Może w ciągu ostatnich kilku miesięcy w Twoim życiu miały miejsce jakieś trudne wydarzenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leki zaczęły działać bole się zmniejszyły aczkolwiek lekki niepokój został i lekkie bóle. Zastanawiam sie nad dalszymi badaniami. Ale dzięki za pomoc 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A i jeszcze jedno pytanie czy usg  i badanie krwi da się wykluczyć jakieś uszkodzenia trzustki zapalenia rak lub coś innego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trudno mówić o jednoznacznym wykluczeniu. Aby jednoznacznie wykluczyć tego typu choroby, konieczna jest konsultacja specjalistyczna połączona z dokładnymi badaniami. Nie zmienia to faktu, że jeśli w badaniach krwi i USG wyniki są prawidłowe to szansa na wystąpienie schorzeń jest niewielka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Wydaje mi sie ze mam nerwice, ale to tez moze byc cos powaznego. Oczywiscie udam sie do lekarza internisty tylko nie wiem czy ona nie potraktuje mnie jak jakiejs wariatki. Dodam ze sama doszukuje sie chorob w internecie. Np mam pewne objawy jak bol u gory klatki czasami kaszle ale malo np. Jak  szybko oddycham albo z nerwow i dodatkow boli mnie lewa reka i bark i lopatka ( kiedys sobie uszkodzilam) dodam ze dzis mnie naszlo zeby wpisac w internet te objawy i wyszedl mi rak pluc 😯 i sie wystraszylam, prawie sie poplakalam.. ( dodam ze mam powiekszone lekko wezly chlonne na szyi ale mialam kilka z nich badanych 5 lat temu usg itp i ze to pozostalosci po chorobie). Wiem wlasnie ze wszyscy mowia zeby udac sie do internisty najpierw zanim uznam ze nerwica, ale boje sie ze lekarz potraktuje mnie jak jakas wariatke... zaczne jej opowiadac o wszystkich dolegliwosciach to pewnie pomysli ze jestem glupia, bo watpie ze ktos tam przychodzi i np mowi ze serce wali boli klatka, szyja, noga, reka, wezly, to by musiala dac skierowania do wszystkich lekarzy jacy istnieja. Dodam ze juz bylam u niej 5 lat temu( mieszkalam 4 lata w Anglii wiec tam sie nie leczylam ani nic bo tam maja inne podejscie) i wtedy tez patrzyla na mnie jak na wariatke gdy mierzyla mi cisnienie to sie trzeslam jak nienormalna na ekg tez nerwy babka do mnie ze spokojnie a ja nie umialam. Dopiero kiedy trafilam na Sor dostalam skierowanie do kardiologa pozniej laryngologa i chirurga, ona juz mi chyba dawala na odczepne wszystko. Teraz nie wiem czy bede mogla po powrocie pojsc do niej czy do innego a boje sie ze inny pomysli ze jestem glupia. Wiem ze wiekszosc lekarzy sobie " olewa" oslucha zmierzy cisnienie, pomaca wezly i powie " nic nie widze" dlatego chce zrobic rtg klatki piersiowej i badania krwi prywatnie i zobaczymy. Dodam ze wszyscy maja mnie juz dosc, a ja nie wiem co robic, mama mi robi do picia melise a mi sie nawet teraz rece trzesa z nerwow jak to pisze... najgorsze jest to ze jak tylko cos mnie zaboli np palec to wpisuje w internet " co oznacza bolacy palec" i czytam wszystko o chorobach, moja mama sie bardzo przez to denerwuje tez mowi ze sie wykonczy przezemnie. A ja nie umiem nawet zapanowac nad tym, zwykla choroba bolace gardlo i zatoki chore a ja juz panika co nie miara i tylko cos innego zaboli i juz czytam w internecie co mi grozi... mam tak od polowy wrzesnia i mysle ze to moze byc spowodowane brakiem zajec, a przed swietami sie to nasililo. Nawet zapytalam ostatnio mame " jak ciebie cos kiedys bolalo to nie myslalas ze to symptom choroby ktora ciezko wykryc jak rak itp i nie panikowalas z tego powodu " a ona ze " nie nigdy o czyms takim nie myslalam" nawet mam juz takie momenty ze sobie siedze i mierze puls reka, albo nawet ide i reke odruchowo klade na tetnice szyjna, albo macam jakies miejsca gdzie mnie boli i wyczuje cos i juz panika.. nie wiem co robic naprawde

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wydaje mi się, że nie mają już dyżurnego psychologa tutaj, bo dawno nic nie napisał. Twoje objawy są wybitnie nerwicowe, ale tak jak piszesz - najpierw trzeba zrobić podstawowe badania. Jeśli obawiasz się, że zostaniesz olana przez swojego lekarza, to można spróbować umówić się prywatnie na początek. Nie ma gwarancji, że zostaniesz potraktowana lepiej, ale szanse powodzenia dużo wyższe. Zdjęcia RTG nie zrobisz prywatnie. Trzeba mieć skierowanie tak czy inaczej. Ja robiłem USG płuc, kiedy miałem wkrętkę na płuca. Więc śmigaj jak najszybciej do lekarza, bo widzę, że schizujesz już poważnie. Jak zresztą większość tutaj na początku swojej przygody z nerwicami.

Acha, i jeszcze jedno: natychmiast odstaw internet i wyszukiwanie objawów. To pogarsza twój stan i sprawia, że lęki mają pożywkę. W necie nawet kichnięcie to objaw raka. Tą radę usłyszysz od każdego tutaj i od pierwszego psychiatry do którego się udasz. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje za odpowiedz. Ja sie nie umiem skupic na niczym chcialam sie zrelaksowac wczoraj poczytac ksiazke to nie dalam rady bo myslami bylam gdzie indziej, ciezko mi bylo zasnac do 3 w nocy sie meczylam myslalam ze serce mi zle, za mocno bije i lewa reka mnie bolala oczywiscie jak na nerwice przystalo sprawdzilam puls najpierw na telefonie bo mam czujnik potem na zegarku sportowym i na koncu recznie... puls 68 srednio wczedzie taki sam wiec? W czym problem? Nie rozumiem zlewalam sie potem, to bylo straszne, ale np dzis rano bylam zalatwiac sprawy na miescie zajelo mi to kilka godzin i smigalam jak nie wiem, szybki chod po schodach normalnie bieg, serio jak czlowiek z zawalem? Eh... naprawde sama nie wiem co robic, na wizyte musze poczekac do lekarza, wlasnie tez czytalam ze rtg ze skierowaniem tylko, ale zawsze moge chociaz morfologie i ob czy crp zrobic chociaz nie wiem czy to jest sens poniewaz obecnie jestem bardzo zaziebiona, gardlo tak boli ze ledwo da sie przelknac, katar, zatoki bolace. A najlepsze jest to ze np mam 7 lat powiekszone wezly znaczy te 4 i ostatnio mi sie 2 nowe powiekszyly( byc moze od choroby, ucha, zeba) a ja je macam ciagle jak jakas nienormalna, jakby sie cos mialo zmienic i to kilkanascie razy dziennie.. probowalam sie zrelaksowac muzyka wczoraj znalazlam jakas playliste na youtube pomagajaca zasnac relaksacyjna ale nic nie pomoglo. Znasz moze jakies inne sposoby relaksu albo jakies tabletki slabe czy cos takiego co bym mogla brac zanim sie dostane do lekarza? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Teraz jesteś już zaświrowana, więc ciężko będzie samej sobie pomóc. Sposobów na poprawę sytuacji jest kilka (trening autogenny Schulza, dużo sportu, medytacje itp.), ale w tej chwili potrzebujesz raczej wsparcia lekarza. Przynajmniej na początek.

 Badania kontrolne sobie zrób, wiele to nie kosztuje. Sugeruję jeszcze do podstawowych badań dołożyć badanie poziomu TSH. To od tarczycy. Też potrafi nieźle dać w kość.

Ale generalnie wszystko co tutaj opisujesz skłania do jednej, najbardziej prawdopodobnej przyczyny. Znaczy mózg Ci się zbuntował. Najpierw dobry internista, który potraktuje Cię poważnie, a potem dobry psychiatra.

Co do leków to możesz oczywiście w aptece poprosić o coś bez recepty, ale nie są one skuteczne. Przepraszam że tak piszę, bo pewnie Cię to nie pociesza, ale taka jest prawda. Dobre leki uspokajające są dostępne na receptę po prostu. Takie leki może przepisać choćby rodzinny i pewnie zrobi to bez problemów, więc nie czekaj z wizytą. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry,

chciałabym poznać Pana opinię, co mi może być. Wiem, że przez Internet to trudne ale chciałabym wiedzieć z czym się mierzę i jaka terapie będzie dla mnie najlepsza.

 

Jak jest: zmienność nastroju, doły, płacz bez powodu, brak sensu życia, pustka, strach przed porzuceniem przez partnera (chyba uzasadniony bo partner chce odroczyć ślub ze względu na moje nastroje), podwyższonego nastroju brak, raczej normalny na zmianę z dołami. Nadmierna senność - budzę się niewyspana, w weekend śpię przez całą sobotę, wstaję wieczorem. Problemy z pamięcią i koncentracją. Roztargnienie. Gdy mam doła a partner zrobi coś nie po mojej myśli zaczynam być pobudzona i robię mu awanturę. Gdy kilka razy krzyknął na mnie czy odpowiedział coś co mnie zabolało - chciałam go uderzyć, oplułam go i kopałam. Okiełznał mnie, płakałam w głos. Potrafię szlochać bez powodu aż do "sapania" - hiperwentylacji i mrowienia kończyn. Myśli samobójcze. Po takim ataku zasypiam. Budzę się w miarę w dobrym stanie. Pracuję na pełen etat, praca sprawia że muszę się ogarnąć i stwarzać pozory normalności. W pracy odnoszę sukcesy. Mam jednak problem z konsekwencją np. pójdę na zajęcia jogi, po czym już na kolejne nie idę. Mam zdiagnosowaną niedoczynność tarczycy. Nie mam obaw o stan zdrowia, raczej to zaniedbuję (tarczycy nie leczę).

 

Jak było parę lat temu: w liceum i na studiach kłopoty z nauką przez obniżony nastrój, zaburzenia odżywiania od anoreksji (około 3 lat) do bulimii (trwała około 5-6 lat), wahania nastroju, płacz bez powodu, ataków gniewu i agresji nie było, raczej potrafiłam się kłócić i wyzywać. Choroba nowotworowa mamy bardzo mnie dobiła, tłumiłam emocje, starałam się wspierać mamę. Mama zmarła i od tej pory moje spadki nastroju i płacz nasiliły się, mam myśli samobójcze.

 

Jak było w dzieciństwie: byłam wcześniakiem, pierwszy rok życia spędziłam w szpitalach, wychowywała mnie samotnie mama, czasami zaglądała do kieliszka, ale ogólnie o mnie dbała, miałam ataki płaczu i agresji np. gdy mama chciała mnie ubrać w coś co mi się nie podobało, przed szczepieniem potrafiłam stawiać taki opór że zdemolowałam gabinet lekarski, uciekałam mamie, w podstawówce uczyłam się jednak dobrze.

 

Dziękuję za odpowiedź.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, mam pytanie 

Czy jeśli ktoś mówi, że czuje się zaborczy w stosunku do mnie (zawsze wstydziła się ta osoba do tego przyznać), a ja tego nie odczuwam i nigdy bym tego nie zauwazyła, nie wyczuła po niej (mogłam zawsze widywac sie z innymi itp, ta osoba tez to robiła), to wierzyc tej osobie? mozna być zaborczym nie okazujac tego? 😮 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, pierwszy atak paniki mialam na początku marca. Budzenie się w nocy z przyśpieszonym biciem serca, nieuzasadniony lęk, że umrę. To straszne tak się czuć. Na początku zaczęło się od zwrotów głowy i pogorszenia widzenia. Później całkowicie mnie rozłożyło. Bolała mnie głowa, czułam duszności, kłucie w klatce piersiowej. Nie miałam siły wstać z łóżka, brak apetytu. Trafiłam do neurologa, okulisty. Dostałam skierowane na MR głowy i eeg. Niestety teraz nie można wykonywać badać z powodu wirusa. Powoduje to jeszcze większy lek. Od tamtej pory cały czas czuję ucisk w głowie, z przodu, na czole i w okolicy nosa. Kiedy się czymś naprawdę zajmę i nie myślę mam wrażenie że mija. Ale myśli że umrę i na pewno mam guza mózgu, albo coś równie złego powracają same. Dziś od rana bardziej bolała mnie głowa. Mam wrażenie że przez nerwy to się nasila, a miałam parę nerwowych dni. Nie mogę zasnąć bo boję się że się nie obudzę. Serce mi szybciej bije i mam lęki. Nie daje już z tym rady. A na moje bóle głowy leki nie pomagają, paracetamol, apap extra, ketonal, poltram, nimesil, nic nie pomaga. Nie są to zazwyczaj silne bóle,  ale są ciągłe, więc mnie bardzo męczą. Cały czas chodzę poddenerwowana. Mam już tego dość. Badania krwi, moczu w normie. Inne podstawowe także. Tarczyca badana pół roku temu też w porządku.Mam też chondromaltacje rzepki. Chciałabym się czuć normalnie. Czy to mogą być objawy nerwicy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

spokojnie.to jak najbardziej moze byc nerwica.objawy na to wskazuja.

 

na rozluznienie polecam sport.zmeczenie fizyczne orsz relaksacje jacobsona(na youtube)tylkp trzeba ja wykonywac codziennie

 

z tum ze ja nie jestem psychologiem a studentka 4 roku.

 

czy leci z nami psycholog? bo mam wrazenie ze pytania trafiaja w proznie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam 

 

Z nerwica walczę już koło 3 lat. Ostanio mam wrazenie ze nastąpił przełom. Jednym z objawów somatycznych jakie miałem było szczególnie przy zasypianiu wyraźne czucie bicia serca. Ostatnio bardzo się uspokoiłem, ogólnie czuje się bardzo dobrze ale od jakiegoś miesiąca nie czuje tego bicia serca nawet kiedy się na tym skupie i teraz mam pytanie czy to dobry objaw czy dzieje się coś złego? 
Za odpowiedz z góry dziękuje i pozdrawiam 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry,

mam problem. Od roku jestem pod ciągłym stresem związanym z pracą na etacie i otworzeniem swojej działalności, która wymaga dużej odpowiedzialności. Mam wrażenie, że to mnie przerosło. Na początku tego roku zaczęły mi się zawroty głowy i na moment tracenie świadomości. Na początku myślałam, ze to chwilowe bo stres, bo dużo pracy. Jednak doszło do tego, że zawroty pojawiały się prawie codziennie i nie tylko w pracy ale również przed snem, gdy już leżałam na łóżku. Przestraszona, że może coś jest nie tak z moim zdrowiem poszłam do neurologa. Zrobiłam rezonans, który zaleciła pani lekarz i okazało się, że wszystko dobrze. Dla własnego komfortu i sprawdzenia zrobiłam jeszcze morfologię, która również wyszła idealnie. Chyba świadomość tego, że badania wyszły bardzo dobrze, sprawiła, że zawroty ustały. Jednak mam wrażenie, ze pojawiło się coś gorszego. Od dwóch miesięcy pojawiają się u mnie dziwne stany lękowe, których nawet nie potrafię sama sobie wytłumaczyć. Podam dwa ostatnie przykłady.

Tydzień temu byłam ze znajomymi na urlopie. Odcięłam się na ten czas od pracy i było wszystko dobrze. Jednak w noc przed wyjazdem obudziłam się i bardzo bolał mnie brzuch. Miałam mdłości i ból głowy. Do tego miałam wrażenie, że mam dużą temperaturę i pojawił się duży stres i lęk, ze mogę umrzeć. Doszło do tego stanu, ze obudziłam wszystkich w domku bo nie mogłam sobie z tym poradzić i nerwowo wszystkich prosiłam aby sprawdzili moje czoło czy nie mam temperatury. Po jakiejś godzinie z trudem usnęłam. Rano, gdy mieliśmy wyjeżdżać (ja byłam jednym z kierowców) bałam się, ze nie dojadę do domu. Bałam się prowadzić samochód. Szykując się cały czas płakałam. Nie rozumiem skąd ten lęk bo jeżdżę samochodem od dziesięciu lat dzień w dzień. Długie dystanse też nigdy nie były mi straszne, a to było raptem 200 km. Gdy wróciłam do domu wszystko wróciło do normy.

Drugi przykład, z wczoraj. Cały dzień było wszystko dobrze. Była niedziela, więc pozwoliłam sobie na dzień lenistwa z książką. Jednak wieczorem miałam bóle głowy, stany lękowe, że coś jest ze mną nie tak. Cieżko mi opisać to uczucie. Mam wtedy wrażenie jakbym dosłownie stała na krawędzi życia. Ciężko mi się na czymkolwiek skupić. Mam przyspieszony puls, który ciągle sprawdzam. Boję się, że mam tak duże ciśnienie, że wybuchnie mi serce. Wiem, ze to jest strasznie irracjonalne, ale gdy mam takie stany to mam wrażenie, że naprawdę mogę umrzeć.
Takie stany zdarzają mi się jakieś 2-3 razy w tygodniu. Mam wrażenie, że to przez ciągły stres i chyba po prostu mam za dużo obowiązków na głowie.

Nie wiem jak sobie z tym radzić.

Proszę o poradę czy to może być nerwica lękowa, ewentualnie jakaś inna choroba i jak mogłabym zacząć to leczyć, bo serio już jestem na skraju.

 

Dodam jeszcze, że zawsze byłam osobą bardzo pozytywnie nastawiona do życia. Uwielbiałam poznawać ludzi, wychodzić z domu, żartować. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, jakby umarło we mnie życie. Nie mam ochoty wychodzić z domu na spotkania ze znajomymi, boję się poznawać nowych ludzi bo mam wrażenie, że źle mnie odbierają. W sumie ciągle jestem przymulona i bez życia.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×