Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Lilith

NERWICA LĘKOWA-pytania do psychologa

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Lilith

Z racji tego, że bardzo często pojawiają się prośby o wypowiedź psychologa odnośnie podejrzeń nerwicy lękowej, objawów i tak dalej, zakładam temat, który umożliwi bezpośrednie zadanie pytania forumowej Ekspert.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy mogą istnieć takie fobie, że słomka, łodyżka lub balon przyssa się do ciała i zrobi krzywdę i że jakiś mały przedmiot w kształcie pałki będzie się wwiercał w ciało ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy mogą istnieć takie fobie, że słomka, łodyżka lub balon przyssa się do ciała i zrobi krzywdę i że jakiś mały przedmiot w kształcie pałki będzie się wwiercał w ciało ?

mark123, fobia to jakiś irracjonalny lęk, lęk przed czymś, co realnie nie zagraża, lęk przed czymś, co sobie wyobrażamy, kreujemy w naszym umyśle, zatem myślę, że tego typu fobie - lęk przed słomką, łodygą albo przysysającym się do ciała balonem - są jak najbardziej możliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WITAM

JESTM TU NOWA, ALKE SZUKAM JUZ POMOCY GDZIE TYLKO MOGE. ZACZEŁO SIE 3 M-CE TEMU OD BOLI W SZYJI, TO TAKIE JAKBY SKURCZE NAPIECIE MIESNI, STRASZEN UCZUCIE. DZIS JUZ JESTEM NA ETAPIE MYSLI KATATROFICZNYCH, SKACZĄCYCH MIESNI MIMO MOJEJ WOLI I TEGO UPIORNEGO SKURCZU W SZYJI. MAM TAKZE ZAWROTY W GLOWIE I MDLOSCI CO JAKIS CZAS, CZY TO JEST MOZLIWE ZE TO JEST NEWICA. CHODZE TO PSYCHOLOGA ALE DO KONCA JESZCZE NIE WIERZE ZE NERWY MGA TAKIE WYWOLAC OBJAWY. POMOCYYYY

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj ZULA1986!

 

Czy w związku z objawami, jakie opisujesz (ból w szyi, napięcie mięśni, zawroty głowy, mdłości) byłaś u lekarza pierwszego kontaktu? Robiłaś jakieś specjalistyczne badania? Konsultowałaś się np. z neurologiem? Jeżeli badania wychodzą OK, lekarze nie widzą niczego niepokojącego w funkcjonowaniu organizmu, to jak najbardziej takie objawy może dawać nerwica. Bardzo dobrze, że podjęłaś terapię i szukasz dla siebie pomocy. Psychoterapia to długotrwały proces, ale wierzę, że da oczekiwane efekty i w końcu poczujesz się lepiej. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Byłam u lekarza pierwszego kontaktu z objawami duszenia szkurczu w szyji i odretwiałej twarz. Ten skierował mnie na SOR i zostałam przyjeta na oddziął na neurologie, tam zrobiono mi punkcje lędzwiową, TK głowy i rezonans magnetyczny. Zrobiono mi także doplera szyji, i nóg.Echo serca, holtera oraz próbę przeciekową mózgu - wszystko oki. Płyn czysty tylko pojedyńcze limfocyty, TK nic nie wykazało tylko z rezonansu wyszlo że mam rozsiane mikrozmiany w OUE o niejasnym charakterze i nacyzniak na możdżku bardzo małego nawet go nie zmierzyli. Wypusli mnie do domu bo to nie daje takich objawów jak ja mam. Chodzę do hematologa zeby znalazł od czego mam te zmiany w OUE, gdyz one sa prawdopodobnie nacyzniopochodne. Teraz robiłam kontrolne zonwu badania z krwi i wszystko oki i CRP i OB jednynie co to z rozmamu wyszlo ze mam limocyty 46 a norma jest do 45.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ZULA1986, odpisałam też na PW, bo do mnie pisałaś.

 

Mam nadzieję, że terapia, którą podjęłaś, szybko da oczekiwane efekty i dolegliwości fizyczne, które Ci dokuczają, ustąpią. Tego Ci życzę. Bądź dobrej myśli i powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

nie wiem od czego zacząć. Może od tego że nie jestem osobą, która z byle pierdoła biega do lekarza. Mój problem pojawił się już w dzieciństwie.Na pozór normalny dom, pozorycznie bez patologii. Ojciec którego wiecznie ręka świerzbiła, wieczny rygor i terror, wiecznie niezadowolony z całego mojego życia i wszystkiego co robię. Nigdy pochwał, zawsze kopanie po tyłku i że będę w życiu nikim. I uwierzyłam. Mama w związku z genetycznym obciążeniem- została alkoholiczką. Nie jakąś menelicą . Wszystko po kątach i że niby nikt nic nie widzi. Uciekałam z domu, kombinowałam całe życie, byleby tylko chociaż przez chwile zatuszować swoje niedoskonałości i chociaż przez chwile poczuć że może być normalnie, że ojciec będzie ze mnie dumny. Oczywiście pakowałam się przy tym w różne kłopoty. Banalne. Ale przy rygorze mojego ojca, byle pierdoła była warta obicia "gęby". Nauczyłam się uciekać. Uciekałam pakując się w coraz to nowe kłopoty, aż w końcu uciekłam z domu. Otarłam się o molestowanie ze strony wujka. Wiele razy słyszałam jak inni doradzali moim rodzicom psychologa. Nigdy nie skorzystali, bo wstyd, bo co ludzie powiedzą, bo się rozejdzie że w domu patologia. Przecież większy rygor wystarczy żeby sobie poradzić z moim buntem. Przetrwałam najgorszy okres w swoim życiu.Nigdy nie powiedziałam głośno co czuję, jak bardzo czuję sie poniżona, jak bardzo zakompleksiona.Nikogo to nie interesowało. Nie wiem, jakim cudem nie wylądowałam w rynsztoku. Ale sie udało. Poznałam swojego męża. Założyliśmy razem rodziną. Od początku oboje wiedzieliśmy, że chcemy, żeby to była szczęśliwa rodzina. Radosny dom, bez przemocy, kłamstw, oszukiwania. I udało się.

Niestety moja przeszłość, moja rodzina ciągle gdzieś się przewijają. Manipulują mną na każdym kroku, kiedy chcę pokazać im co robią- przypominają o przeszłości , o tym że byłam czarną owcą w rodzinie i generalnie zasłużyłam sobie na takie traktowanie. Że nic się nie zmieniłam i nadal jestem nikim.

Mam niemalże zerowe poczucie własnej wartości. Boję się wszystkiego . Żyję w ciągłym strachu o wszystko i wszystkich. Często są to lęki irracjonalne. Boję się podjąć pracy(bardzo chciałabym spełniać się zawodowo, odciążyć finansowo męża), boję się porażki. Mam czasem takie chwile kiedy biorę się w garść zaczynam działać, nakręcam się pozytywnie, ale zaraz po pierwszej porażce poddaję się i martwię się żeby przypadkiem nikt o tej porażce się nie dowiedział- żeby nie pomyślał- wiedziałem/am ze nie nadajesz sie do niczego.

Tak całe życie wmawiał mi ojciec i tak mi zostało. Nie mieszkam z nim, praktycznie się nie widujemy. Nie potrafię z nim rozmawiac. Ciagle sie go boje, mimo ze mam 30 lat.

Nie potrafię cieszyc sie z tego co mam. A mam bardzo wiele. Juz dawno zauwazylam, ze zamiast bezstrosko cieszyc sie chwilą, ja ciągle rozmyslam, martwie sie. Calkiem niedawno pokłóciłam się z mamą. Kolejny raz prosiłam zeby poszła na terapie. W odpowiedzi uslyszalam ze ona nie ma problemu, za to ja i owszem. Wytknęła mi przeszłość, powiedziala ze oboje z ojcem są "niezadowoleni" z pewnych aspektów mojego życia i z jednej sytuacji. Że przez przypadek oboje dowiedzieli się co myślę i co czuję. I że sa zbulwersowani. Ojciec odkąd wyprowadziłam się z domu raczej nie wtrąca się do mojego życia.Nie było go przy tej rozmowie, nie dał tez po sobie poznać że wie o moich uczuciach. Jednak moja matka tak miesza przez swój alkoholizm że, ciagle wydaje mi się jakbym czuła ich oddech na karku.

Od ostatniej sytuacji, całe dnie myślę tylko o nich. Zamiast bawić się z dzieckiem, cieszyć się piękną pogodą, szczęśliwa rodziną którą udało mi się stworzyć, pięknym domem który zbudował mój mąż- ciągle myślę o moim ojcu. Każdego dnia boje się że przyjedzie, że zrobi mi awanturę, być może znowu uderzy. Kilkanaście razy dziennie rozważam różne sytuacje i różne warianty. Nie mogę spać w nocy, oczywiście przed snem rozmyślając o tym samym. Staram się stopować. Wyłączyć myślenie. Jednak działa tylko na kilka minut. Mam wrażenie że mam obsesje. Do tego doszły objawy typowo lękowe. Ból żołądka, głowy, chwilami mam wrażenie że zaczynam się dusić, kołatanie serca, drętwienie kończyn w nocy albo pocenie się w śnie.

Wiem że łatwiej byłoby mi odciąć się od nich całkowicie. Ale nie potrafię. Nie wiem dlaczego, mimo wszystko boję się ich zranić?

Mam dość i mimo wielkich chęci, sama już sobie nie poradzę. Nie chcę pewnego dnia obudzić się uzależniona od alkoholu czy innego świństwa, nie chcę dłużej marnować najszczęśliwszych lat swojego życia na ciągłe lęki, obawy, zmartwienia. Nie chcę żeby mój stan odbijał się na moim mężu i synku, na relacjach między nami. Wiem że mam problem. Nie wiem jak sie go pozbyć, proszę o pomoc co powinnam zrobić, gdzie udać się po fachową pomoc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Alicja851!

 

Sama doskonale zdajesz sobie sprawę, że masz problem, że przeszłość wraca wbrew Twojej woli. Mimo iż jesteś dorosła, niezależna, masz swoją rodzinę, wyprowadziłaś się z domu rodzinnego, to nadal w środku pozostajesz małą dziewczynką, która boi się, że zawiodła rodziców, że przyjdzie tata i Cię zbije albo nakrzyczy, że nie okazałaś się dostatecznie dla nich dobra tak, jak tego oczekiwali. Żyjesz w poczuciu winy. Masz wiele różnych problemów, bo nakłada się syndrom DDA, niskie poczucie własnej wartości, uzależnienie emocjonalne od toksycznych rodziców, stres, objawy nerwicy lękowej, brak wiary w siebie itd. Pytasz, co robić, jak sobie poradzić. W pierwszej kolejności radzę Ci przeczytać książkę Lillian Glass "Toksyczni ludzie". Mam nadzieję, że w oparciu o nią zrozumiesz, jak toksyczni są Twoi rodzice i że czasami ograniczenie kontaktu z takimi ludźmi to najlepszy sposób na własne szczęście. Ale sama musisz do tego dojrzeć i to zrozumieć. Jeśli masz somatyczne (cielesne) objawy lękowe (kołatanie serca, bóle głowy czy żołądka), proponuję skonsultować się z lekarzem psychiatrą. Nie musisz od razu łykać tabletek. Sugeruję raczej podpytać o dobrą psychoterapię, byś mogła przepracować problemy z dzieciństwa, by przestały mieć wpływ na Twoje aktualne życie. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Chciałbym się dowiedzieć, czy tak może wyglądać nerwica. W ciągu dnia i tu mocno podkreślam, tylko w ciągu dnia, mocno się pocę. Ciągle czuję, że mam wilgotne pachy i ręce, ale nie jest to spowodowane tym, że jest mi ciepło wręcz przeciwnie, mam lodowate ręce i ciągle mi zimno. Nadwagi również nie mam wręcz niedowagę, bo przy wzroście 183 cm tylko 58kg. Natomiast po godzinie 22.00 pocenie już nie występuje i to nie ważne co robię, czy to gram w grę, podczas której w dzień jestem spocony, czy też siedzę i zastanawiam się nad swoim losem, czy bieżącymi problemami, gdzie też w ciągu dnia pocenie występuje, a wieczorem już nie, chociaż mam te same problemu i to wieczorem bardziej się denerwuję ponieważ, zastawiam się dlaczego podczas tych samych czynności w ciągu dnia się pocę, a wieczorem już nie. Celowo wybrałem takie czynności, aby nikt nie wypatrzył w nich fobii społecznej itp. chociaż pocenia również i w takich sytuacjach występuję.

 

Wykonuję też, ćwiczenia relaksacyjne tj. powolne oddychanie, czy treningu autogennego metodą Schultza i tu również w trakcie ich wykonywania w ciągu dnia pocenie występuję, ale już te same ćwiczenie wykonywanie wieczorem dają zamierzony efekt, a pachy są suchutkie, ale bez ćwiczeń również. Chyba, że w ciągu dnia, źle wykonuje te ćwiczenia.

Chodziłem także do psychiatry przez ponad rok również bez rezultatu w dzień było źle, wieczorem wszystko w porządku. Jak bym w dzień się czuł jak wieczorem to nie widziałbym problemu.

 

Już nie wiem co o tym sądzić. Wydaję mi się to tak głupie, że aż nie wierzę, że to może być nerwica, a jeżeli tak, to dlaczego się tak dzieję, dlaczego w ciągu dnia nie mam nad nią żadnej kontroli, a wieczorem nic nie robiąc lub nawet próbuję się zdenerwować, zestresować, przez te same czynności jak w dzień, czy szybkie oddychanie już nie potrafię się spocić.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj gosh!

 

Oczywiście nadmierne pocenie się może być objawem charakterystycznym dla nerwicy, ale niestety przez Internet Cię nie zdiagnozuję. Powinieneś pójść do lekarza i zrobić przynajmniej podstawowe badania, a także sprawdzić hormony. Nadmierna potliwość występuje w wielu chorobach, m.in. w nadczynności tarczycy. W przypadku nadczynności tarczycy potliwość narasta właśnie w ciągu dnia. Poza tym chorobie towarzyszy chudnięcie (mimo apetytu), osłabienie, rozdrażnienie i wiele innych objawów, które mogą przypominać nerwicę. Nadmierne pocenie może być też skutkiem przyjmowania niektórych leków - nie wiem, czy coś zażywasz? Niestety drogą wirtualną nie mogę stwierdzić niczego konkretnego. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Miałem napisać to w poprzednim poście, ale pomyślałem kto to przeczyta.

Chodziłem już po lekarzach i leczę się u endokrynologa i tu zaskoczenie, na niedoczynność tarczycy. Innych chorób nie zdiagnozował. Również lekarz pierwszego kontaktu niczego w wynikach badań nie widzi, typu cukrzyca itp.

Ja nie mogę w to uwierzyć, że to nerwica, ponieważ jeżeli coś wywołuje u mnie strach, emocje to również powinno powodować wieczorem, jak przytoczona wcześniej gra w grę komputerową. Po za tym zawszę czytam, że jeżeli coś nas stresuje to jeżeli nie będziemy unikać tej sytuacji to reakcja na nią powinna się zmniejszyć lub zniknąć, a ja nawet siedząc, nic nie robiąc, bo myślenia nie można wyłączyć, wygląda na to że się czymś stresuje, ale już siedząc w tym samy miejscu wieczorem już nie. Wykonując ćwiczenia oddechowe liczę czas wydechu, czyli teoretycznie wykonuję je tak samo jednak w dzień czuję, że mam wilgotne pachy i ręce, a wieczorem już nie.

No ale widzę, że jeżeli wykluczam chorobę, to wychodzi, że mam nerwicę, nad którą tylko w ciągu dnia nie potrafię zapanować.

Pozdrawiam i dziękuję za okazane zainteresowanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gosh, nie masz za co dziękować. Możliwe, że problemy z hormonami (niedoczynność tarczycy) w taki specyficzny sposób rozregulowuje Twój organizm. Lekarzem nie jestem, więc mądrzyć się nie zamierzam. Jeżeli zależy Ci na rzetelnym rozpoznaniu, warto skonsultować się z lekarzem psychiatrą. Tylko on może stwierdzić, czy cierpisz na nerwicę, czy nie. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gosh,

 

Jak wyglada Twoje zycie codzienne??? Chodzisz do szkoly ,uczysz sie,pracujesz??? Czy masz czeste kontakty z innymi ludzmi ?? Jak Ci sie ukladaja relacje z innymi ludzmi? Jestes raczej typem samotnika preferujacego samotnosc z jakichs tam przyczyn czy raczej lubisz kontakty z ludzmi? :)

 

Miss Daisy ,

Emerytowana Hipochondryczka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Chciałabym się zapytać, czy zna Pan/Pani jakieś techniki do samodzielnej walki z hylophobią, mając na uwadze, iż tak do końca( z wiadomych względów) nie można tego lęku uznać za całkowicie irracjonalny?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

EmInQu, odsyłam do tekstu: http://portal.abczdrowie.pl/terapia-fobii. Jeżeli cierpisz na silny lęk przed lasami, drzewami (zbiorowiskiem drzew), to najlepiej działać metodą małych kroków.

Pokonuj lęk powoli, ale sukcesywnie. Każdego dnia wybierz się w miejsce, które budzi twój niepokój. Najlepiej, jeśli na początku będzie Ci towarzyszył ktoś bliski. Zrób sobie plan przełamywania irracjonalnego lęku. Pierwszego dnia wystarczy, że podejdziesz w dzień na skraj jakiegoś lasu. Potem idź nieco później, wieczorem, gdy będzie zapadał zmierzch, ale nie wchodź jeszcze do lasu. Kolejnego dnia wybierz się do lasu i wejdź na kilka metrów w głąb. Z czasem staraj się zwiększać czas "spacerów" po lesie, jak i dystans, jaki pokonujesz. Na pewno unikanie miejsc, które wzbudzają strach, nie jest dobrym pomysłem. Lepiej się z tymi lękami skonfrontować, ale etapami, systematycznie, powoli i przy wsparciu kogoś, komu ufamy. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie tak. Ja nie mam dendrofobii. Nie odczuwam lęku przed samymi drzewami. Jak widzę kępkę brzózek to wręcz chętnie w nią wchodzę w poszukiwaniu kozaków. Nie mam również problemów z wejściem do lasu zwłaszcza gdy w pobliżu jest np. ulica, czy ludzie. Problem polega na tym, że w momencie , gdy znajduję się w głębi takiego zalesionego obszaru i nie dostrzegam niczego/nikogo innego(osoby, z którymi przyjechałam przykładowo rozproszyły się w poszukiwaniu grzybów), to wówczas zaczyna się ze mną dziać coś dziwnego. Czuję się jak żołnierz na polu bitwy, który musi się ukrywać przed czyhającym zewsząd niebezpieczeństwem. Nie mówiąc już o tym, że odszukanie przeze mnie jakiejkolwiek drogi powrotnej jest niewykonalne. Nie potrafię chodzić po lesie. Już jako dziecko kilka razy się zgubiłam. Jako dorosła osoba raz doszłam lasem gdzieś na poligon. Ojciec szukał mnie kilka godzin. I tak dzieje się tylko w lesie. Ja po prostu przestaję tam być sobą. Ogarnia mnie jakiś dziwny lęk i przestaję racjonalnie myśleć. A nie daj Boże, że w lesie jest mgła. Wtedy to już mogiła. Tak jakby mi ktoś mózg wyłączył. Już nie zliczę ile razy próbowałam z tym walczyć. Pomagam ludziom w walce z fobiami, a sama sobie pomóc nie potrafię. Proces stopniowego oswajania się z obiektem stosuję od lat w przypadku entomofobii ze skutkiem bardzo pozytywnym. Znam te techniki na wylot, ale w przypadku hylophobii są bezużyteczne. Gdy jakiś czas temu pojechałam z rodzicami i wujkiem na grzyby, to udało nam się wjechać samochodem dosyć sporo w głąb lasu. Myślałam, że jak będę widzieć auto, to nawet, gdy rodzina zniknie mi z oczu, to jakoś sobie poradzę. Nie mogę w nieskończoność trzymać się czyjegoś rękawa, bo to droga donikąd. Oni poszli, a ja zostałam postanawiając stopniowo odchodzić od pojazdu . Oczywiście na postanowieniu się skończyło, bo cały ten czas przesiedziałam w aucie patrząc nerwowo przez okno. Cały czas miałam wrażenie, że ten las na mnie idzie, albo, że coś się wśród drzew zaraz pojawi <- wiem, że brzmi to infantylnie. :mrgreen: Czasami sama z siebie się śmieję, bo ten brak logiki w tych moich odczuciach jest wręcz rozbrajający. Wyobrażam sobie jak muszę wyglądać w tym lesie, gdy zostaję tam sama. Jakby mnie ktoś tak z ukrycia nagrał, to miałby niezły ubaw. :D Staram się mieć dużo dystansu do tej mojej fobii, ale widzę, że z roku na rok się ona pogłębia, a ja nie mam pojęcia dlaczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Mam problem ze stresem, takim lękiem uogólnionym. Ujawnia się w przypadku charakterystycznym dla fobii społecznej głównie przed wypowiedzeniem się czy jakimkolwiek posunięciem na uczelni, czasem w pracy i w domu. Twierdzę, że to wg dawnego słownictwa nerwica. Chciałbym pozbyć się lęku ale jest to ciężkie. Studiuję psychologię i domyślam się skąd to u mnie się wzięło. Myślę, że przez ojca, dla którego zawsze wszystko, co robiłem, było złe lub wbrew jego wizji/zachcianki/woli. Byłem przesiąknięty krytycyzmem i teraz poczucie, że wszystko powinno podlegać pod złą opinie ojca w podświadomości jest. Jak ją oczyścić? Świadomie wiem, że jestem wartościowym człowiekiem już nie pierwszy dzień, mam pracę, studia, dziewczynę... Ale lęk pozostał. Mieszkam nadal z rodzicami gdzie mam 27 lat (studia) i sądzę, że samoudzielnienie się może poprawić stan rzeczy ale czy całkiem wyleczy objawy lęku i stresu? Przez stres posiadam nawet parę somatycznych objawów. Jakieś wskazówki co do dalszego życia?

 

-- 17 gru 2014, 22:30 --

 

Witam. Mam problem ze stresem, takim lękiem uogólnionym. Ujawnia się w przypadku charakterystycznym dla fobii społecznej głównie przed wypowiedzeniem się czy jakimkolwiek posunięciem na uczelni, czasem w pracy i w domu. Twierdzę, że to wg dawnego słownictwa nerwica. Chciałbym pozbyć się lęku ale jest to ciężkie. Studiuję psychologię i domyślam się skąd to u mnie się wzięło. Myślę, że przez ojca, dla którego zawsze wszystko, co robiłem, było złe lub wbrew jego wizji/zachcianki/woli. Byłem przesiąknięty krytycyzmem i teraz poczucie, że wszystko powinno podlegać pod złą opinie ojca w podświadomości jest. Jak ją oczyścić? Świadomie wiem, że jestem wartościowym człowiekiem już nie pierwszy dzień, mam pracę, studia, dziewczynę... Ale lęk pozostał. Mieszkam nadal z rodzicami gdzie mam 27 lat (studia) i sądzę, że samoudzielnienie się może poprawić stan rzeczy ale czy całkiem wyleczy objawy lęku i stresu? Przez stres posiadam nawet parę somatycznych objawów. Jakieś wskazówki co do dalszego życia?

 

-- 17 gru 2014, 22:37 --

 

EmInQu, a myślisz, że to może mieć związek ze zwykłą agorafobią? W lesie, potencjalny tym zaburzony "ktoś", podświadomie wie, że w razie potrzeby, napadu, kłopotu, paniki itp. (jak to w agorafobii) nie znajdzie tam nikogo, kto udzieli mu ewentualnej pomocy. Sam nie wiem..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam. Mam problem ze stresem, takim lękiem uogólnionym. Ujawnia się w przypadku charakterystycznym dla fobii społecznej głównie przed wypowiedzeniem się czy jakimkolwiek posunięciem na uczelni, czasem w pracy i w domu. Twierdzę, że to wg dawnego słownictwa nerwica. Chciałbym pozbyć się lęku ale jest to ciężkie. Studiuję psychologię i domyślam się skąd to u mnie się wzięło. Myślę, że przez ojca, dla którego zawsze wszystko, co robiłem, było złe lub wbrew jego wizji/zachcianki/woli. Byłem przesiąknięty krytycyzmem i teraz poczucie, że wszystko powinno podlegać pod złą opinie ojca w podświadomości jest. Jak ją oczyścić? Świadomie wiem, że jestem wartościowym człowiekiem już nie pierwszy dzień, mam pracę, studia, dziewczynę... Ale lęk pozostał. Mieszkam nadal z rodzicami gdzie mam 27 lat (studia) i sądzę, że samoudzielnienie się może poprawić stan rzeczy ale czy całkiem wyleczy objawy lęku i stresu? Przez stres posiadam nawet parę somatycznych objawów. Jakieś wskazówki co do dalszego życia?

 

-- 17 gru 2014, 22:30 --

 

Witam. Mam problem ze stresem, takim lękiem uogólnionym. Ujawnia się w przypadku charakterystycznym dla fobii społecznej głównie przed wypowiedzeniem się czy jakimkolwiek posunięciem na uczelni, czasem w pracy i w domu. Twierdzę, że to wg dawnego słownictwa nerwica. Chciałbym pozbyć się lęku ale jest to ciężkie. Studiuję psychologię i domyślam się skąd to u mnie się wzięło. Myślę, że przez ojca, dla którego zawsze wszystko, co robiłem, było złe lub wbrew jego wizji/zachcianki/woli. Byłem przesiąknięty krytycyzmem i teraz poczucie, że wszystko powinno podlegać pod złą opinie ojca w podświadomości jest. Jak ją oczyścić? Świadomie wiem, że jestem wartościowym człowiekiem już nie pierwszy dzień, mam pracę, studia, dziewczynę... Ale lęk pozostał. Mieszkam nadal z rodzicami gdzie mam 27 lat (studia) i sądzę, że samoudzielnienie się może poprawić stan rzeczy ale czy całkiem wyleczy objawy lęku i stresu? Przez stres posiadam nawet parę somatycznych objawów. Jakieś wskazówki co do dalszego życia?

 

-- 17 gru 2014, 22:37 --

 

EmInQu, a myślisz, że to może mieć związek ze zwykłą agorafobią? W lesie, potencjalny tym zaburzony "ktoś", podświadomie wie, że w razie potrzeby, napadu, kłopotu, paniki itp. (jak to w agorafobii) nie znajdzie tam nikogo, kto udzieli mu ewentualnej pomocy. Sam nie wiem..

 

Billy, proponuję zwyczajnie udac się do psychologa. Lęki mają to do siebie, że lubią się pogłębiać, jeśli się ich nie leczy. Nic Cię to nie kosztuje, skoro studiujesz, psychologa zapewnia uczelnia. A nawet, jeśli nie, cóż znaczy te tysiąc złotych przy znacznej poprawie jakości życia? Powiedzmy sobie szczerze, że nic.

 

EmInQu

Piszesz, że Twoja fobia jest uzasadniona. Owszem, ale idąc tym tropem, każda jest. W końcu węże czy samoloty również są zagrożeniem i reakcja lękowa jest naturalna. Dlatego nie tyle chodzi tu o LĘK, co o jego NASILENIE i stopień, w jakim UTRUDNIA ŻYCIE (destabilizuje je). Jeśli poziom tych dwóch zmiennych jest znikomy, nie ma sensu zaprzątać sobie głowy.

Agorafobia to nie jest, gdyż przed innymi miejscami jak piszesz nie odczuwasz lęku. Wg mnie chodzi tu raczej o wspomnienia z dzieciństwa (las dziecku wydaje się wyjątkowo wrogi i straszny, a gdy ktoś jako dziecko potwierdził obawy negatywnymi doświadczeniami, niezwykle łatwo o utrwalenie reakcji lękowej). W każdym razie nie nazwa czy też sklasyfikowanie ma tu znaczenie, ale praca nad tym. Jeśli zależy Ci na eliminacji lęku, proponuję terapię poznawczo-behawioralną, najlepiej również "w terenie".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam takie pytanie. Co tydzien na terapii[to grupowa] wypelniamy kwestionariusz objawowy, majacy okolo 65-68 pytan[nie pamietam dokladnie], gdzie zaznacza sie dany objaw, jak bardzo dokuczal nam w tym tygodniu, gdzie '0' - nie wystepowal wcale; 'a' - wystepowal, ale nie byl uciazliwy; 'b' - srednio uciazliwy; 'c' - bardzo uciazliwy - chodzi mi tutaj bardziej o sens, nie pamietam dokladniejszych regulek.

 

Dzis dostalismy kolejna karteczke, tym razem z czyms w rodzaju 'wynikow', gdzie byl wykres. Cala kartka byla podpisana "kwestionariusz objawowy S-II". No i na wykresie byly jakies punkty[od 0 do 600 bodajze, z lewej] i czas[na dole]. No i jakis tam wykresik powstal. Byla tez jakas prosta, ktora utrzymywala sie na jakims poziomie punktow

Nie bylo nigdzie legendy, a net milczy na temat tego konkretnie kwestionariusza, zatem mam pytanie. Dobrze, oznacza wtedy, gdy wykres idzie w dol i punkty spadaja, czy jak w gore i punkty rosna? Oraz co oznacza ta pozioma kreska?

Nie chce pod zadnym pozorem zaznaczac tak, by wychodzilo jak najlepiej, pytam, bo nawet nie wiem co to znaczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BillyBibbit, jeżeli podejrzewasz, jakie są źródła Twojego lęku uogólnionego, to teraz kwestia, by to przepracować, a to najlepiej uczynić pod okiem dobrego psychologa-psychoterapeuty. Podejrzewam, że z racji studiowania psychologii chciałbyś sam sobie pomóc, ale uwierz mi, że często szewc bez butów chodzi. ;) Sam sobie nie pomożesz. Jeżeli zależy Ci na swoim komforcie psychicznym, jak najszybciej skorzystaj z pomocy specjalisty. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

 

Ricah, kwestionariusz objawowy S-II służy do pomiaru objawów nerwicowych. Sama jednak nigdy nie korzystałam z tej metody, nie badałam nią, dlatego nie jestem w stanie powiedzieć nic na temat sposobu interpretacji uzyskanych wyników i wykresów. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, mam nerwicę lękową objawiającą się odruchami wymiotnymi i bolami żołądka , atakami paniki. Leczę się u psychiatry. Jednakże każdego roku dokładnie w grudniu ataki nasilają się. Kiedyś zmarły mi dwie babcie i trafilam z pierwszym atakiem do szpitala w grudniu, gdzie bardzo wymiotowałam. Wiem, że to absurdalne, tłumacze sobie że to było kiedyś, ale myśli sa silniejsze i to powraca każdego roku w grudniu. Wymiotuję jak kot. Nastaje styczeń i jest dobrze. Czy psycholog moze mi jakoś pomóc? Jak on odkryje co jest przyczyną i jak ją zlikwidować? Przyczyną jest lęk, że wtedy wymiotowałam w szpitalu i bałam sie że umieram? Przeciez wiem ze teraz nie umrę to dlaczego mam te objawy... Zastanawiam się w jaki sposób psycholog jest mi w stanie pomóc słowami, gdy mój mózg nie reaguje na moje myśli typu: wyluzuj się, to już nie nastąpi, to tylko twe myśli...i nic niejest w stanie mnie uspokoic jak silne hydroxizinum. Chciałabym wyzdrowieć!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj encyklopedia1!

 

Ze względu na silne objawy nerwicowe w Twoim przypadku farmakoterapia jest niezbędna, by zminimalizować odczuwany lęk i związane z nim objawy somatyczne (m.in. wymioty). Niemniej jednak same leki nie wystarczą. Przydałaby się pomoc psychoterapeuty, czyli psychologa, który ukończył szkołę psychoterapii. Polecam psychoterapię w nurcie poznawczo-behawioralnym, która jest najskuteczniejszą, jeśli chodzi o zmianę poglądów, schematów myślenia. Podczas sesji wykorzystywane są różne metody psychoterapii (nie tylko sama rozmowa), które pomagają dotrzeć do źródła problemów i je przepracować. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, jestem nowa na forum. Na nerwicę lękową z natretnymi myślami choruje od 14 lat. Z przerwami. Rok 2014 był chyba najgorszy jak do tej pory. Silne objawy somatyczne. Ataki paniki, szpital 3 miesiące terapii. Leki ciągla zmiana, obecnie kwetaplex i velaxin . Doszukuje się opętania i schizofrenii. Często zapominam o lęku i nerwicy. Ale zdarza sie tak , ze malo co nie zwariuje. Przyklad z wczorajszego dnia. Siedzę oglądam tv, napiecie i lęk towarzyszą mi prawie poł dnia. Nagle przyszła mysl, ze czuję inny zapach(czesto mam tak , ze doszukuje sie innych zapachów) , kolejna rzecz uczucie, ze coś slyszę(rowniez, czesto sobie to wmawiam). I panika gotowa , zaczynam panikować , serce szaleje chciaz przy dotykaniu go wydawalo sie , ze pracuje normalnie, poty. I czarny scenariusz, ze cos zobacze zaraz, uslysze. A ja tego nie chcę, nie chcę wariować. Mowię do męza, ze mam atak a on nic mowi , to nie mniej go. Od miesiąca , jestem na tych lekach i co, nic nie dość ze lekarz mi zmienil tabletki na noc na benzo to jest do bani. Od roku, leczę sie u lekarza, ktory pomogl mi z tym opetaniem 7 lat temu, wtedy leczylam sie 3 miesiące. Nie wiem, jak mam sobie pomóc wiem ze myslenie , zmiana myslenia duzo daje. Ale u mnie, jest ten problem , ze ja mam uczucie, tej schizy. Naczytalam sie o tym, ze są rozne rodzaje itp i chyba dopasowuje to do siebie. Rodzina juz ma tego dosc, a ja ja tez mam dosc , czuje sie ciezarem dla nich.

 

obrazy myślowe pojawiają sie u mnie automatycznie np idąc do kosciola, ktorego unikam z powodu lęku (wiem, ze to nie jest dobre wyjscie unikanie) pojawiają się obrazy i mysli z automatu . Diabel będzie mną rzadzil itp (wstyd mi nawet o tym pisac)Boje sie również, byc sama w domu , ponieważ boje sie tego, ze opętanie , jakieś rozne rzeczy bedą sie dziac itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiki.00, podejrzewam, że naczytałaś się w Internecie o różnego rodzaju chorobach i zaburzeniach psychicznych i po prostu boisz się teraz, by przypadkiem na coś nie zachorować, stąd np. silny lęk przed schizofrenią, opętaniem itd. Nie czytaj niczego w Internecie, bo niepotrzebnie się nakręcasz. Śmiem twierdzić, że Twoje ataki to ataki paniki na tle lękowym (nerwicowym). I jeśli tak rzeczywiście jest, to same leki (farmakoterapia) nie wystarczą. Radziłabym zastanowić się nad długoterminową psychoterapią, która zapewnia leczenie przyczynowe. Napisałaś jednak, że przyjmujesz Kwetaplex i Velaxin, czyli neuroleptyk i antydepresant. Jak długo bierzesz te leki? Czy widzisz po nich poprawę? Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×