Skocz do zawartości
Nerwica.com

Błagam otwórzcie mi oczy bo już nie wiem co robić..


Rekomendowane odpowiedzi

Deader, powiem tak może i jest sporo racji w tym co piszesz lecz z drugiej strony boję się że typowy powrót do brania ma własnie teraz.. Bo z tego co wiem zaczął się z dawnymi kolegami spotykać, a wśród nich jest jeden w identycznej sytuacji, tez przed miesiącem rozstał się w dziewczyną ale mieli dłuższy staż i byli zaręczeni, teraz pewnie obydwoje nakręcają się w hejcie i jeden drugiemu nakręca żeby sie nie kontaktować, żeby sie odciąć do tego feta i wszystko to co starałam sie wybudowac przez te 3 lata poszło w pi*du. Może nałożyłam na Niego za duży klosz, może nie powinnam traktowac dorosłego człowieka jak małe dziecko.. Ale gdyby ten DOROSŁY zachowywał się jak dorosły to może wcale by to ode mnie nie wyszło.. Nie wiem mam poczucie że staram się za nas dwoje co jest bardzo destrukcyjne dla mnie.. Nie wiem jak złapac kontakt bo mam wrażenie że cokolwiek nie powiem i tak będzie źle..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zeberka, najwyraźniej nie ma facet zamiaru przestawać w takim razie. Sorry, nie piszę tego żeby ci dokopać czy coś w ten deseń, tylko serio możesz jeszcze moim zdaniem wyrwać się z zaklętego kręgu toksycznych relacji. Już i tak masz problem z tym że pociągają cię śmiecie (bądźmy szczerzy, "facetem" się ćpuna nazwać nie da) i że masz poczucie "misji ratunkowej". To wbrew pozorom jest wada, bo różni się od "normalnej" pomocy, "normalnego" wspierania. "Normalnie" to działa tak: jest dwoje ludzi, żyją mniej lub bardziej "normalnie" razem; pojawia się problem --> wspólnie (czy niechby z przewagą jednej ze stron) rozwiązują problem który się pojawił. U ciebie sytuacja jest inna. Ty od razu weszłaś na spalony teren, problem w tym że chcesz na nim posadzić kwiatki. Co może być baaaaaaardzo problematyczne biorąc pod uwagę oporny grunt. Innymi słowy: u "was" problem się nie pojawił, to ty się pojawiłaś kiedy problem już dawno trwał. Jesteś trochę jak kochanka dusząca upolowanego faceta o to żeby wreszcie rozwiódł się z żoną z którą jest mu rzekomo tak źle i niedobrze i tylko w twych ramionach znajduje ukojenie; gość jest w związku z amfetaminą dużo dłużej niż z tobą i niestety szanse na to że wygrasz ty są mizerne. Nawet zresztą jeśli wygrasz, to zostanie ci do obróbki materiał jakości Hiroszimy po trzaśnięciu atomówki. Ponownie - wiem że to jak mówienie do ściany, bo rozumem serca nie pokonasz, ale mam nadzieję że nie odbierasz tego zbyt osobiście.

 

Ja wciągałem amfę regularnie przez co najmniej 5 lat, abstynentem całkowitym nie byłem (i nie będę pewnie) nigdy. Doprowadziłem się do porządku kiedy dziewczyna na której naprawdę mi zależało (a przynajmniej tak mi się wydawało) mnie zostawiła. Co najśmieszniejsze, nie o dragi poszło, bo o niczym nie wiedziała, tylko o to że wybrałem pracę zamiast studiów, ale mimo wszystko - żeby ją odzyskać stawałem na głowie. Między innymi sam z siebie odstawiłem na dłuuugo lusterko i słomkę. I nigdy już do nich nie wróciłem na dobre. Ale jestem pewien, na bank w 100% pewien, że gdyby przez te kilka miesięcy po zerwaniu panna dała mi drugą szansę - to wróciłbym do ćpania, nie poszedłbym do roboty - byłbym dalej pospolitym ćpakiem. A tak - żeby nie myśleć o całej sprawie poszedłem "z rozpaczy" do pracy żeby nie mieć tyle godzin dziennie do myślenia, przestałem wciągać żeby nie tracić bezsennych nocy na rozkminki jak mi źle... Wyszło mi to wszystko na dobre.

 

Dla ćpuna są tylko dwie drogi: rynsztok albo stan "umiarkowanej stabilizacji". Jak ćpun wybierze rynsztok to nic nie zrobisz żeby zmienił zdanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

deader, widzisz ja przyłapałam go na tym że brał 3 razy pierwszy raz gdy powiedział mi o tym jego znajomy przypłaciłam mocnym uszczerbkiem na zdrowiu, bo ja juz tak mam że nie potrafię martwić jak normalny człowiek, tylko się umartwiam że wszystko się rozsypie że wszystko wypadnie mi z rąk, że nie dam rady pomóc, ale strasznie chciałam i wiem że to dla niego dużo znaczyło że podałam mu ręke, wiem że sie starał.. Po pół roku przeglądając telefon znowu znalazłam sygnały że załatwiał pytając go wcześniej często czy 'jest grzeczny i nie robi głupot' odpowiadał że tak że nie chce mnie stracić i nie wchodzi w to spowrotem. Wściekła i rozczarowana wyszłam z domu on chyba się skapnął o co chodzi bo skasował wszystkie smsy i po powrocie robił ze mnie debilke wręczając mi telefon żebym znalazła mu dowody na to że coś załatwiał, popatrzyłam na niego z pogardą i zaczęłam cytowac wszystko co przeczytałam po czym zalałam się łzami. Znów przypłaciłam uszczerbkiem na zdrowiu, w tydzień schudłam prawie 5kg nie mogłam jeść bo cały czas wymiotowałam z nerwów, powiedziałam mu jasno i wyraźnie że teraz jest ostatnia szansa, jeśli to spieprzy to nie dam rady mu zaufać.. Był jakiś rok, półtora spokoju nie wiem czy załatwiał czy nie bo widocznie dobrze się z tym maskował i początkiem maja tego roku jakoś tak coś mnie tknęło żeby przejrzec mu skrzynke i znalazłam wiadomośc o krysztłkach, więc od razu do niego podeszłam i mu mówie co to ma zanczyć czemu znowu mnie oszukuje, na co on stwierdził że był ciekawy co to, że nawet mu nie podało, i że wogle robie z igły widły bo miał nie brac tylko amfy X_X no k*rwa czaisz?! Zlał po prostu jakby nigdy nic sie nie stałobo wiedział że sobie pogderam a i tak zostane i tak go nie zostawie.. i od tego czasu zaczęło sie mocno psuć bo się sparzyłam, zawiodłam nie potrafiłam mu ani uwierzyć ani zaufać do tego doszły problemy z mieszkaniem jego babka ciągle nafochowana i po prostu nie dałam rady, powiedziałam że mam dość że wysiadam na co myślałam że on zareaguje jakimś zaangażowaniem, cokolwiek. A on stwierdził że jak go tam mogłam urazić zrywając z nim przez sms'a gdzie zawsze mówiłam że brzydze się takim kończeniem związku, z tym że ja nie zerwałam powiedziałam że poprostu mam dośc że tez mam prawo do szczęścia, na co on jeb*ął focha i koniec końców znów ja za nim biegam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

stwierdził że był ciekawy co to, że nawet mu nie podało, i że wogle robie z igły widły bo miał nie brac tylko amfy X_X no k*rwa czaisz?!

Czy ja czaję? :lol: Sorry, wiem że temat generalnie nie do żartów jest, ale: pewnie że czaję! Używałem tej wymówi dziesiątki razy! I wobec innych i wobec siebie! :D "Mechanika myślenia ćpuna" jest mi aż za dobrze znana, więc - abstrahując od tego ze sytuacji, generalnie, współczuję - niczym mnie to nie zaskakuje. Nie chcę ci zbyt długo smęcić, zwłaszcza że wiem że prawdopodobieństwo "dotarcia" oscyluje wokół kilku procent, ani brzmieć zbyt pompatycznie, wobec tego krótko: obojętne co zdecydujesz się zrobić, kiedy uderzy cię po raz pierwszy - SPIERDZIELAJ OD NIEGO BEZ ZASTANAWIANIA.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie sądzę żeby kiedykolwiek podniósł na mnie ręke, wiem że wiele osób może mówic w ten sposób ale znam go i wiem że to kompletnie nie lezy w jego charakterze. Jedyna akcja jaką zrobił i była przejawem agresji to to jak wcześniej napisałam chwycił mnie za szyje, ale potem bardzo tego żałował, i sytuacja ani nigdy wcześniej ani nigdy potem się nie powtórzyła.. To jest delikatny uczuciowy chłopak, tylko ku*ewsko zagubiony w tym co powinien a czego nie powiniem robić, on musi miec mentora który mu pomaga wskazac droge który go motywuje do zdobywania szczytów bo jak jest taki sam sobie to sie zatraca..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie sądzę żeby kiedykolwiek podniósł na mnie ręke, wiem że wiele osób może mówic w ten sposób ale znam go i wiem że to kompletnie nie lezy w jego charakterze. Jedyna akcja jaką zrobił i była przejawem agresji to to jak wcześniej napisałam chwycił mnie za szyje, ale potem bardzo tego żałował, i sytuacja ani nigdy wcześniej ani nigdy potem się nie powtórzyła..

 

Not+sure+if+14-15yo+girl+is+with+a+18-19yo+guy+_7af6b68a2f3e501c562cc98eb1242ae7.jpg

 

Twoje życie twój wybór. Ja nigdy na żadną kobietę nie podniosłem palca nawet, ale widziałem dookoła wszystko to co opisujesz. Znałem też jednego ch*ja co przez 7 lat w taki sposób żonglował sobie moją kumpelą, ocknęła się dopiero jak jej spuścił regularny wpierdol kiedyś. Widziałem to wszystko, słyszałem te same tłumaczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja wiem i choć może się wydawac że jestem M. ślepo zafascynowana to gdybym tylko zobaczyła że coś robi się nie tak zaraz bym to załatwiła inaczej.. najgorzej jest tylko w takich momentach jak ten.. kiedy chce się napisać widzieć co robi, czy chociaż o mnie myśli, jak minął mu dzień? A wszelkie próby kontaktu i tak w większości przypadków spoczywają na niczym.. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zeberka, trzeba docenić jednak twoje zaangażowanie i uczucie do niego. To się chwali.

Czasem jednak bywa tak, że człowiek który się zbyt angażuje szczególnie uczuciowo (oj przerabiałem to :evil:) zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością i nie przyjmuje do wiadomości pewnych realnych faktów tylko zamydla sobie samemu oczy, że będzie dobrze, że to przetrwamy.

Czasami trzeba otworzyć oczy po prostu na stan faktyczny. Są sytuacje, że mimo uczucia trzeba pozwolić tej drugiej osobie po prostu odejśc. 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorsze jest zawieszenie w nicości bo gdyby tylko udało mi się z Nim porozmawiac mysle że inaczej bym do tego podchodziła.. Czuje sie poprostu jak kupa gówna jak guma która przykleiła Mu się do buta, wtedy kiedy On potrzebował mnie - byłam zawsze, kiedy ja potrzebuje Jego - ma wy*ebane.. Wiesz w sumie to nie ja zamydlam sobie oczy, to On pisze że wszystko się ułoży ze obydwoje wiemy że to nie koniec i było by to do zniesienia gdyby następnego dnia nie pisac że nie ma już nikogo.. On sie boi ze jak sie spotkamy będe Go błagac o powrót, a ja chę tylko wiedzieć na czym stoje, czy mam po co mieć nadzieje..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest delikatny uczuciowy chłopak, tylko ku*ewsko zagubiony w tym co powinien a czego nie powiniem robić, on musi miec mentora który mu pomaga wskazac droge który go motywuje do zdobywania szczytów bo jak jest taki sam sobie to sie zatraca..

 

Taa. I Ty nim będziesz...Tak jak pisałem zacznie postepowac odpowiedzialnie bo Ty nim pokierujesz...Sprzeczność. Nie bedzie odpowiedzialny za siebie jesli ktoś będzie decydował za niego.

 

Najgorsze jest zawieszenie w nicości bo gdyby tylko udało mi się z Nim porozmawiac mysle że inaczej bym do tego podchodziła.. Czuje sie poprostu jak kupa gówna jak guma która przykleiła Mu się do buta, wtedy kiedy On potrzebował mnie - byłam zawsze, kiedy ja potrzebuje Jego - ma wy*ebane.. Wiesz w sumie to nie ja zamydlam sobie oczy, to On pisze że wszystko się ułoży ze obydwoje wiemy że to nie koniec i było by to do zniesienia gdyby następnego dnia nie pisac że nie ma już nikogo.. On sie boi ze jak sie spotkamy będe Go błagac o powrót, a ja chę tylko wiedzieć na czym stoje, czy mam po co mieć nadzieje..

 

Nie chce rozmawiać to daje odpowiedź. Nic nie można zrobic wspólnie jesli sie nie mozna porozumieć.

Sama sobie zamydlasz oczy bo wiesz, że to co pisz jest sprzeczne, a więc bez wartosci.

 

-- 10 lip 2014, 09:07 --

 

To co on pisze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat przeistoczył się w książkę,ale nikogo "lepiej" obeznanego w temacie jak deader, który tyż wciągał - nie znajdziesz, bo doświadczył ścierwa empirycznie,twój facet cudnie sie nie zmieni,nie przybędzie na kuniu czy w złotej karocy pełny empatii,cuduf i odrzucający psychoaktywny szpej,nope nie ta bajka. Nie powiem wiele oryginalnego,ale albo dalej ćpa i niech to robi bez ciebie i kop w dupe,albo rzuca/próbuje rzucić.

Chyba że pasuje ci "trójkącik" ty-on-amfa. Ale nie sądzę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taki układ raczej nikomu normalnemu by nie pasował.. W obecnej sytuacji najgorszy jest fakt że nie mam co ze sobą zrobić.. gdybym miała prace wszystko pewnie też wyglądałoby inaczej bo miałabym czym zająć ręce.. I nie jest tak że nie chce pracy bo bardzo chce tylko ogranicza mnie fakt że jestem wizazystką, teraz jest sezon ślubny mam strasznie dużo poumawianych klientek (niektóre nawet od stycznia) a że jestem osobą bardzo rzetelną nie chce się nie wywiązać z danej umowy.. I tu pies pogrzebany bo nikt mnie nie przyjmie od poniedziałku do piątku bo tydzień pracujący jest od poniedziałku do soboty.. a praktycznie każdą sobote mam zajętą.. Najchętniej bym gdzieś wyjechała pona*ierdalac jak wół może szybciej udało by się zapomnieć, ale nie moge i kółko się zamyka

 

 

Kestrel, wiem że się cudnie nie zmieni w praworządnego, przykładnego mężusia.. wystarczyłby fakt żeby nie kłamał a już byłoby mi lżej.. Poszedł by na jakąś terapie na pewno udałoby się Go wyciągnąć, ale on sie zamyka i obraża i nie dopuszcza do siebie nikogo kto chciałby mu pomóc..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Autorko, przeczytałam Twój pierwszy post i według mnie ten związek nie ma sensu.

Twój były ma Cię dość, nie chce z Tobą być. Może daje sprzeczne komunikaty, bo chce sobie zostawić "uchyloną furtkę". Powiem Ci z własnego doświadczenia... Im bardziej za nim chodzisz, skaczesz wokół niego, tym bardziej go od siebie odpychasz.

Jest uzależniony od amfetaminy i jest to poważny nałóg, nie wyjdzie z tego bo Ty mu zabronisz. "Boli go głowa"? Śmiech na sali... Ty masz ostry temperament, byłaś sfrustrowana, niezaspokojona... Im dalej byś brnęła w ten związek, tym było by gorzej! Na prawdę tego nie rozumiesz? Gadanie jak to seks nie jest najważniejszy to katotalibska ściema! Jest ważny i nie da się zbudować bezpiecznego związku bez niego.

 

Otrząśnij się, on się nie zmieni pod Twoim wpływem. Zburzonego zaufania też już nie odbudujecie. To jest toksyczna relacja, dlatego tak ciężko Ci z niej wybrnąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×