Skocz do zawartości
Nerwica.com

Przewlekly stres i nerwica


Joa36

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie,

Nie wiem czy ktos to przeczyta, ale juz samo opisanie sytuacji duzo mi da. Otoz z powodu przewleklego stresu od kilku miesiecy mam objawy nerwicy - w momencie stresu kluje mnie w klatce piersiowej, trzesa mi sie rece, boli mnie glowa, czasem mam problem z oddychaniem. Moj stres trwa od paru lat, ostatnie 1,5 roku to wiele problemow na raz.

Opisze sytuacje. 8 lat urodzilam syna, okazalo sie, ze nie jest zupelnie zdrowy, ma rozne wady genetyczne. Np. mial przepukline pachwinowa, ktora w kazdej chwili miala ugrzeznac. Jesli przepuklina by utknela wg. lekarza mielismy 1-2 godziny zeby zapobiec smierci dziecka. Zdarzalo sie to nawet kilka razy dziennie. Wiec kilka razy dziennie myslalam, ze dziecko umiera. Po roku zrobilismy operacje i na chwile sie uspokoilo. Synek byl straszliwie placzacy, niespiacy, wiec pierwsze 3 lata spalismy po 3 godziny na dobe. Gdy mial 3,5 roku dowiedzielismy sie, ze nie rozwija sie jak inne dzieci, jest opozniony o 1,5 r i przypuszczalnie ma autyzm. Autyzm zostal wykluczony, kolejni lekarze i poradnie wymyslali kolejne choroby az dopiero po nastepnych 3 latach sami odkrylismy co to jest - choroba genetyczna. W miedzyczasie przybylo drugie dziecko, kolejne obowiazki, zmiana miejsca zamieszkania. Psychopatyczny szef w pracy przez 2 lata. Potem strata pracy, bezrobocie. 2 lata temu przeprowadzilismy sie do miasta. Wowczas ja pechowo stracilam prace i zaczelo sie siedzenie w domu. Synek poszedl do szkoly, ale poniewaz nie radzil sobie, szkola co pare dni wzywala mnie na dywanik, az zaczeli grozic, ze mamy go zabrac do innej szkoly. Walke ze szkola udalo sie niedawno, po 1,5 roku wygrac, zatrudniajac dodatkowa osobe do pomocy w klasie. Niestety dodatkowo wkrotce po przeprowadzce okazalo sie, ze nowe miejsce zamieszkania jest fatalne. Sasiad okazal sie b. halasliwy czlowiekiem. Wrzaski, ryki do 2 rano, walenie w sciany, glosniki, basy po 5-6godzin, ze az sciany sie trzesly. Wielokrotne rozmowy, policja na niewiele sie zdaly. Raczej pogarszaly sytuacje. Zaczelam miec leki na mysl, ze mam isc do domu i znow siedziec w tym dudnieniu i trzesacych sie scianach. A czesto jestem zmuszona siedziec w domu, bo dzieci choruja. Wowczas nie mam jak wyjsc, siedze jak w wiezieniu. W tej chwili mam juz taki stan, ze jak przychodze do domu to od razu, na zas biore srodki uspokokajace. Caly czas kombinuje, zeby moc z domu wyjsc, zeby nie siedziec, uciekam z niego. Jak sa dzieci chore i trzeba z nimi zostac w domu to staram sie jechac na caly dzien do rodzicow, albo lykam srodki uspok. Jak tylko maz wraca z pracy, od razu wychodze. Jak tylko ten czlowiek wlacza to swoje dudnienie zaczynaja mi sie rece trzasc, jakam sie, kluje mnie w klatce piersiowej, serce wali jak szalone. Zoladek mam non stop scisniety ze stresu. Jak wychodze z domu to od razu wszystko mija. W domu siedze jak na bombie. Swoje tez czasem dokladaja dzieci oraz maz, kt. zamiast wsparcia ochrzanial mnie, ze mam mu dac spokoj i ze mam sie wziac w garsc. On wychodzi na caly dzien do 17-18 z domu, ma swietna prace, do domu przychodzi na gotowe. Ja chodze do pracy na pol etatu, robie wszystkie zakupy, sprzatania, odrabiam lekcje, zajmuje sie wszelkimi rachunkami, wszystkim.

Po wielu miesiacach ustalilismy, ze musiemy sie wyniesc z tego piekla, ale to potrwa pewnie rok. Nigdy nie mialam takich klopotow z sercem itd. Nie wiem co zrobic, zeby to opanowac. Bardzo dbam o zdrowie, nie jestem hipochondryczka, ale boje sie, ze w koncu zaczne chorowac. Jak sobie radzic, zeby nie miec takiego napadu nerwicy gdy dom zaczyna sie trzasc od czyjejsc muzyki? Takiego nerwa mam tylko wtedy, gdy jestem z dziecmi, sama i nie mam mozliwosci wyjscia. Gdy musze siedziec w tym potwornym halasie. Pozdrawiam j.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Joa36!

 

Hałaśliwy sąsiad na pewno nie pomaga na Twoje skołatane nerwy, ale niewykluczone, że objawy, o jakich wspominasz, pojawiłyby się u Ciebie niezależnie, gdzie byście mieszkali. Przez wiele lat żyjesz w stanie ciągłego napięcia - chory synek, ciągła opieka nad nim, obowiązki domowe, przeprawy ze specjalistami, którzy nie potrafili postawić diagnozy Twojemu dziecku, strata pracy, wezwania "na dywanik" do szkoły syna itd. Twój organizm znajdował/znajduje się w ciągłym stresie i najprawdopodobniej nastąpiło "załamanie", stąd bóle w klatce piersiowej, bóle głowy, drżenie rąk, problemy z oddychaniem. Skoro nie jesteś w stanie mieszkać w tak hałaśliwym otoczeniu, słusznie z mężem podjęliście decyzję o przeprowadzce gdzieś, gdzie byłoby ciszej i spokojniej. Uważam jednak, że oprócz przeprowadzki, powinnaś pomyśleć o wizycie u lekarza, który mógłby Ci zaproponować odpowiednie leczenie (leki i/lub psychoterapię). Niewykluczone bowiem, że rozwinęła się u Ciebie nerwica.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×