Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Częstotliwość psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Jest czego gratulować. Na nastepny dzień po terapii rano wstałam i spojrzałam w lustro. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Przez noc moje nogi się wyprostowały. Nie rozumiałam jak to możliwe i trudno mi było w to uwierzyć, bo przecież nogi nie mogą się wyprostować. Poszukałam zdjęć z dawnych lat i zaczęłam porównywać, ustawiać w tej samej pozycji, przyglądać się uważnie i w końcu doszłam do wniosku że jednak się nie wyprostowały. Są takie jak zawsze.

Przez całe życie chodzę w szerokich spodniach oraz długich bluzkach aby zakryć moje chude, krzywe nogi z ogromną dziurą między udami.

A teraz się okazało że moje nogi są prawie proste, z lekkim ixem, wcale nie takie chude a ta ogromna dziura jest w rzeczywistośći niewielka.

I to jest przykład tego jak ja fałszuję obraz rzeczywistośći.

 

Zamierzam sobie kupić obcisłe dżinsy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy miałem problem z samodzielnym przemieszczaniem się po mieście to ćwiczyłem z psychologiem raz na tydzień. Taka forma terapii połączona z praktyką i teorią miała bardzo dobre efekty. Gdybym nie nawalił to pewnie dzisiaj bym samodzielnie jeździł gdzie zapragnę :D
Obecnie chodzę raz na  miesiąc, głównie pogadać z psychiatrą i po receptę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja nowa terapia na nfz będzie się odbywać rzadziej niż co 14 dni. Zaczynam doceniać moje płatne terapie, które były co tydzień. Będę zmuszona ograniczać wnoszone problemy do tych najważniejszych. Następnym razem poszukam terapii grupowej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.06.2019 o 10:48, Wirginia Zachodnia napisał:

Moja nowa terapia na nfz będzie się odbywać rzadziej niż co 14 dni. Zaczynam doceniać moje płatne terapie, które były co tydzień. Będę zmuszona ograniczać wnoszone problemy do tych najważniejszych. Następnym razem poszukam terapii grupowej. 

 

Kompletnie nie rozumiem dlaczego nfz bawi się w takie "terapie". Przecież to się mija z celem.

Założenie jest pewnie takie, żeby "terapeutyzować" jak najwięcej osób, tyle że skutek jest taki, ze tej terapii nikt tak na prawdę nie ma, bo terapia z częstotliwością rzadszą niż raz na tydzień jest co najwyżej konsultacją. Zwłaszcza na początku.

Tu nie ma szans nawiązać jakiejkolwiek relacji.

Przez pierwsze kilka miesięcy mojej terapii zdarzyło się trzy razy, że miałam przerwę spowodowaną urlopem moim lub t. i powrót po takiej przerwie zawsze był dla mnie trudny. Od nowa musiałam się przyzwyczajać. Potrzebowałam min dwóch sesji, żeby wrócić w relacji  do tego co było przed przerwą. Poczuć się bezpiecznie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Disappear napisał:

Kompletnie nie rozumiem dlaczego nfz bawi się w takie "terapie". Przecież to się mija z celem.

Założenie jest pewnie takie, żeby "terapeutyzować" jak najwięcej osób, tyle że skutek jest taki, ze tej terapii nikt tak na prawdę nie ma, bo terapia z częstotliwością rzadszą niż raz na tydzień jest co najwyżej konsultacją. Zwłaszcza na początku.

Tu nie ma szans nawiązać jakiejkolwiek relacji

Mam podobne odczucia.

 

Pozwolisz, że wspomnę kilka słów o mnie. Przez ostatni rok (licząc od lipca 2018 do czerwca 2019) odbyłem 9 (dziewięć) spotkań z psychologiem. Informowałem psychologa na pierwszym spotkaniu o moich uwagach co do pracy innych specjalistów. Zapewniała mnie, że  u niej się to nie zdarzy. Powtórzyło się się wszystko o czym wspomniałem:(:(

Od lipca do końca roku 2019 będę miał spotkania średnio co 2 tygodnie. 

 

Narzekałem terapeutce na bezczynność pracownicy socjalnej wobec nieporadności i bierności mojej mamy. Pani terapeutka stwierdziła, że Opieka Społeczna miała dużo rodzin.  To była bezpłatna terapeutka zatrudniona przez MOPS.  

 

1 godzinę temu, Disappear napisał:

Poczuć się bezpiecznie.

Skąd wynika twoje poczucie bezpieczeństwa? Z zaufania do specjalisty? Przekonały Cię pozytywne i satysfakcjonujące skutki terapii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@johnn znam co nieco Twoją historię i nadal sugeruję Ci terapię grupową lub trening umiejętności społecznych. Nie dlatego żebyś szedł tą samą drogą, bo ja mam zupełnie inny problem, ale dlatego że tam dostaniesz więcej komunikatów zwrotnych i ta terapia będzie intensywna w porównaniu do tego co masz od jakiegoś czasu.

 

Swoją terapeutkę poznałam na terapii grupowej.

Co mnie do niej przekonało? Nie wiem. Może to co sprawia, że z jednymi ludźmi chcemy być w relacji z innymi nie, że z jednymi fajnie nam się gada a z innymi nie.

Miałam kilka indywidualnych sesji podczas terapii grupowej i to była jedyna osoba tam, która zauważała co się ze mną dzieje i jedyna która potrafiła cokolwiek ze mnie wyciągnąć.

Na terapii grupowej ani słowem nie wspomniałam o sytuacji nad którą teraz intensywnie pracujemy. Nie byłam gotowa, nie chciałam. Ale kończąc grupową wiedziałam, że ten mój koszmarek będzie nadal trwał i doszłam do wniosku że jeżeli mam jakkolwiek terapię kontynuować to z tą właśnie terapeutką. Z nikim innym.

I kontynuuję. Indywidualnie.

I nie jest tak, że poszłam na terapię indywidualną do niej i od razu weszłam w tą relację. Potrzebowałam czasu. Dużo.

Dużo też w tym czasie otrzymywałam od niej komunikatów zwrotnych i wsparcia.

To wszystko plus to, że ani przez moment nie wątpiłam w jej kompetencje zbudowało mi jakieś zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w tej relacji.

Na pozytywne i satysfakcjonujące skutki terapii zapewne jeszcze długo poczekam. Dlatego, że moja sytuacja nadal jest trudna, dużo się dzieje, mam dużo bodźców które nie pozwalają odciąć się od przeżyć o których chciałabym zapomnieć.

Ale mam co tydzień ten bufor bezpieczeństwa. Miejsce gdzie mogę sobie wszystko ułożyć. Czasami bywa, że wychodzę z sesji z jeszcze większym bałaganem w głowie niż przyszłam, ale wiem że nie zostaję z tym sama.

 

Mam bardzo kompetentną i doświadczoną terapeutkę.

Mam regularne spotkania w jednym miejscu o stałej porze.

Mam możliwość kontaktu pomiędzy sesjami w razie kryzysu.

Wiem, że zależy jej na tym żeby mi pomóc. Że nie trzyma się schematów i konsultuje moją terapię na superwizjach.

Poza tym lubię ją i mam wrażenie nadawania czasami na tych samych falach, zwłaszcza w zakresie specyficznego poczucia humoru i używania w komunikacji sarkazmu.

Tak, to daje mi poczucie bezpieczeństwa i buduje zaufanie. I w moim przypadku, kiedy trudno mi odszukać w pamięci sytuacje, miejsca czy ludzi którzy to poczucie bezpieczeństwa mi dawali oraz z podejściem, że zaufanie = potencjalne skrzywdzenie to jest bardzo dużo.

 

Tylko ja w terapii indywidualnej jestem półtora roku. Półtora roku regularnych spotkań co tydzień. Jakbym miała terapię raz czy dwa w miesiącu myślę, że nie poczułabym się w tej relacji dobrze nigdy.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Disappear napisał:

znam co nieco Twoją historię

Proponuję Ci zapoznać się z moim najnowszym wpisem pt. "Nastolatek uwieziony w cele dorosłego." Jak sądzę to jest właściwa przyczyna moich problemów.

1 godzinę temu, Disappear napisał:

nadal sugeruję Ci terapię grupową lub trening umiejętności społecznych.

Pani psycholog do której uczęszczałem przez ostatni rok a wspomniana w pierwszym moim wpisie tutaj odmówiła mi terapii grupowej.

1 godzinę temu, Disappear napisał:

Miałam kilka indywidualnych sesji podczas terapii grupowej i to była jedyna osoba tam, która zauważała co się ze mną dzieje i jedyna która potrafiła cokolwiek ze mnie wyciągnąć.

Na terapii grupowej ani słowem nie wspomniałam o sytuacji nad którą teraz intensywnie pracujemy. Nie byłam gotowa, nie chciałam. Ale kończąc grupową wiedziałam, że ten mój koszmarek będzie nadal trwał i doszłam do wniosku że jeżeli mam jakkolwiek terapię kontynuować to z tą właśnie terapeutką. Z nikim innym.

Pani psycholog zdecydowała że terapię grupową poprzedzi terapia indywidualna. To jest odwrotna kolejność niż w twoim przypadku. Nie wiem czy to ma znaczenie.

Po zakończeniu terapii w grudniu tego roku przyjdzie czas na rozpoczęcie terapii grupowej. Minie w przybliżeniu 2 lata od pierwszych starań tj. pierwszej wizyty konsultacyjnej poprzedzającej przyjęcie na terapie :( 

2 godziny temu, Disappear napisał:

 

Tylko ja w terapii indywidualnej jestem półtora roku. Półtora roku regularnych spotkań co tydzień. Jakbym miała terapię raz czy dwa w miesiącu myślę, że nie poczułabym się w tej relacji dobrze nigdy.

Uczęszczałem na terapie na NFZ w nurcie psychodynamicznym w sąsiednim mieście. Spotkania co tydzień. Cel terapii ustalony na 6 lub 7 wizycie. Mój cel: Poprawa samooceny i pewności siebie. Cel specjalisty:  Rozmowa o uczuciach. Odmówiłem.  

 

Przepraszam wszystkich za zawarcie w moim wpisie informacji nieistotnych z punktu widzenia meritum tu prowadzonej wymiany zdań.

 

@Disappear dziękuje za odpowiedź. Cieszy mnie że chodź Tobie terapia służy. Życzę Ci rozwiązania twoich problemów i miłego dnia:)  

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@johnn według mnie nie ma znaczenia kolejność terapii u Ciebie, zwłaszcza że te indywidualne za wiele Ci nie dały.

Trzymam kciuki, żebyś trafił na grupową bo w mojej ocenie to jest forma terapii na której mógłbyś najwięcej skorzystać.

O ile dasz tej terapii szansę i nie będziesz oczekiwał, ze ktoś coś "naprawi" za Ciebie.

 

Terapeuta nie może wyznaczać za Ciebie celu terapii. Pewnie chodziło o drogę do realizacji postawionego przez Ciebie celu.

Twoja niska samoocena i brak pewności siebie z czegoś wynika. Rozmowa o uczuciach to rozmowa o milionie sytuacji które Cię w życiu spotkały. Kiedyś wspominałeś, że jakiś terapeuta czy terapeutka odmówiła Ci rozmowy o przeszłości. Rozmowa o uczuciach daje przestrzeń do cofnięcia się w przeszłość i poszukania źródła Twoich problemów.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.06.2019 o 14:12, Disappear napisał:

 

Kompletnie nie rozumiem dlaczego nfz bawi się w takie "terapie". Przecież to się mija z celem.

Założenie jest pewnie takie, żeby "terapeutyzować" jak najwięcej osób, tyle że skutek jest taki, ze tej terapii nikt tak na prawdę nie ma, bo terapia z częstotliwością rzadszą niż raz na tydzień jest co najwyżej konsultacją. Zwłaszcza na początku.

Tu nie ma szans nawiązać jakiejkolwiek relacji.

Przez pierwsze kilka miesięcy mojej terapii zdarzyło się trzy razy, że miałam przerwę spowodowaną urlopem moim lub t. i powrót po takiej przerwie zawsze był dla mnie trudny. Od nowa musiałam się przyzwyczajać. Potrzebowałam min dwóch sesji, żeby wrócić w relacji  do tego co było przed przerwą. Poczuć się bezpiecznie.

 

Zgadzam się. Chodzi o to, żeby jak najwięcej ludzi skorzystało. Liczy się ilość ludzi, a nie jakość. I liczą się statystyki. Tyle czekania na pierwszą wizytę, a jak wchodzisz do budynku to nikogo nie ma. Na grafiku niby są terapeuci, a w rzeczywistości nikogo nie widzisz, nawet pacjentów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Disappear napisał:

Trzymam kciuki, żebyś trafił na grupową bo w mojej ocenie to jest forma terapii na której mógłbyś najwięcej skorzystać.

Dziękuje. Miło z twojej strony że ze mną rozmawiasz i starasz się mi pomóc:) Podniósłbym Cię do góry o ile nie jesteś zbyt..."lekka" 🙂 hehe

7 godzin temu, Disappear napisał:

Terapeuta nie może wyznaczać za Ciebie celu terapii.

Nie oczekuje tego. Na każdym spotkaniu pytany o cel podaje go. NIKT NIGDY nie podjął mojego celu ani nie uzasadnił odmowy.

Twoja uwaga wydaje się nie na miejscu.

7 godzin temu, Disappear napisał:

Pewnie chodziło o drogę do realizacji postawionego przez Ciebie celu.

Nie wiem. Psychiatra z którym się spotkałem później podał tą samą sugestię. Niestety nie widziałem związku między naszymi celami.

Psycholog nie przekazał mi żadnych innych lub  nowych informacji poza swoim celem. Miałem się domyśleć czemu ma służyć cel podany przez psychologa?? Przystałem na jego cel aby nie zakończyć terapii i sprawdzić jak będzie realizowany ten cel. Po dwóch spotkaniach zrezygnowałem. (W tym czasie chodziłem do dwóch psychologów jednocześnie. Musiałem wybrać jednego. Zdecydowałem się na to bo nie chciałem czekać około 3 miesięcy na kolejną wizytę u pierwszego psychologa bezczynnie.) Zrozumiałbym jego postawę gdyby ją krótko uzasadnił. Ale Pani psycholog tego zaniechała. Ponadto w podobnej sytuacji gdy moja wypowiedź nie zawierała uzasadnienia to psycholog zwrócił mi uwagę, że opiera się na tym co mu powiem, nie będzie się domyślał. Dostrzegasz różnice w ocenie tych samych zachowań u różnych stron? 

8 godzin temu, Disappear napisał:

Twoja niska samoocena i brak pewności siebie z czegoś wynika. 

Nikogo to nie obchodzi. Jedynie moje analizy przybliżają mnie do odpowiednie na to pytanie i podobne.

8 godzin temu, Disappear napisał:

Rozmowa o uczuciach to rozmowa o milionie sytuacji które Cię w życiu spotkały. Kiedyś wspominałeś, że jakiś terapeuta czy terapeutka odmówiła Ci rozmowy o przeszłości. Rozmowa o uczuciach daje przestrzeń do cofnięcia się w przeszłość i poszukania źródła Twoich problemów.

Chętnie dzieliłem się informacjami o mojej przeszłości. Dotykało mnie to że z rozmów o przeszłości niewiele wynikało. Dla mnie było to przywołaniem wspomnień z przeszłości. Mam wrażenie że psycholog oczekiwał ode mnie emocjonalnej reakcji a ja moje uczucia opisywałem krótko (zazwyczaj wraz) z uzasadnieniem dla mojego zachowania.

Moim zdaniem rozmowy o przeszłości nie służyły żadnym celom w tym nie wskazano dokładnie źródła moich trudności, nie potwierdzono czy podawane przeze mnie trudności mają miejsce.

 

Starałem się pisać krótko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@johnn nie chodzi mi o to, że oczekujesz postawienia celu przez terapeutę, tylko że odbierasz tak jakby terapeuta ten cel stawiał. Terapeuta tego nie robi. Ma Ci pomóc żebyś osiągnął swój cel. I to co Ci proponuje to jest DROGA do tego Twojego celu.

Ty odbierasz tą DROGĘ jako cel terapeuty. To nie jest tak.

 

"Ponadto w podobnej sytuacji gdy moja wypowiedź nie zawierała uzasadnienia to psycholog zwrócił mi uwagę, że opiera się na tym co mu powiem, nie będzie się domyślał."

 

Ale tak jest. Terapeuta opiera się na tym co mu mówisz. Nie czyta w myślach, nie wie co się z Tobą dzieje w środku. To wszystko Ty musisz mu powiedzieć.

Mam super terapeutkę i ona czasami się domyśla, ale też całkiem dobrze mnie już zna i dużo potrafi ze mnie wyczytać. Myślę, że trudno o takie poznanie i relację przy spotkaniach raz na miesiąc i kilkunastu pacjentach.

 

Jeżeli chodzi o emocje to mam bardzo dużą trudność z tym co czułam w danej chwili w przeszłości.

Winę za to ponosi mój mechanizm obronny. Odcinałam się w trudnych chwilach jako dziecko i robię to dzisiaj.

Ale te "odcięte" emocje gdzieś są. Rozumiem, że trudno Ci je nazywać i opisywać. Też mam ten problem. Ale pracuję nad tym, żeby się odblokować i na ten moment nie oczekuję cudów. Zwłaszcza, że nadal tkwię w sytuacji która ten mechanizm mi odpala.

 

Rozmowy o przeszłości służą temu żebyś sam doszedł do jakiś wniosków. Nikt Ci ich palcem nie wskaże. I nie stanie się to po dwóch, trzech czy pięciu spotkaniach. To długodystansowa praca.

 

Edytowane przez Disappear

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 12.06.2019 o 22:42, Disappear napisał:

nie chodzi mi o to, że oczekujesz postawienia celu przez terapeutę, tylko że odbierasz tak jakby terapeuta ten cel stawiał. Terapeuta tego nie robi. Ma Ci pomóc żebyś osiągnął swój cel. I to co Ci proponuje to jest DROGA do tego Twojego celu.

Ty odbierasz tą DROGĘ jako cel terapeuty. To nie jest tak.

Skąd mam wiedzieć jak należy się zachować skoro nie jest mi to objaśnione? Do czasu przeczytania twojego komentarza powyżej sądziłem, że cel terapii ma zostać określony na drodze konsensusu.  Żaden specjalista, nie wyprowadził mnie z błędu przez około 3 lata z przerwami licząc od dnia spotkania z pierwszym specjalistą:( Godziłem się na cele specjalistów bo nie chciałem zrezygnować z terapii.

Cel mojej pierwszej terapii to reintegracja społeczna. Nie ja to zaproponowałem. Więcej informacji zawarłem we wpisie Zastanawiająca opinia terapeuty

W dniu 12.06.2019 o 22:42, Disappear napisał:

Ale tak jest. Terapeuta opiera się na tym co mu mówisz. Nie czyta w myślach, nie wie co się z Tobą dzieje w środku. To wszystko Ty musisz mu powiedzieć.

Ja również opieram się na tym co mówi terapeuta.

Mam czytać terapeucie w myślach?

Mam wiedzieć co dzieje się w środku terapeuty?

Czy terapeuta nie musi mi tego powiedzieć? 

W dniu 12.06.2019 o 22:42, Disappear napisał:

Mam super terapeutkę i ona czasami się domyśla, ale też całkiem dobrze mnie już zna i dużo potrafi ze mnie wyczytać. 

Zazdroszczę.

W dniu 12.06.2019 o 22:42, Disappear napisał:

Jeżeli chodzi o emocje to mam bardzo dużą trudność z tym co czułam w danej chwili w przeszłości.

Nie sądzę abym miał taki problem. To jest podobne do odpowiedzi na pytanie w szkole : Ile to 2+2? Po prostu odpowiadam. Nie czuje aby moja odpowiedź była niepełna.

W dniu 12.06.2019 o 22:42, Disappear napisał:

Rozumiem, że trudno Ci je nazywać i opisywać. Też mam ten problem. Ale pracuję nad tym, żeby się odblokować i na ten moment nie oczekuję cudów. Zwłaszcza, że nadal tkwię w sytuacji która ten mechanizm mi odpala.

Nie odczuwam żadnych trudności w opisywaniu moich emocji z przeszłości! Na podstawie zachowania moich psychologów wnioskuje, ze oczekiwali innych odpowiedzi. 

W dniu 12.06.2019 o 22:42, Disappear napisał:

Rozmowy o przeszłości służą temu żebyś sam doszedł do jakiś wniosków. Nikt Ci ich palcem nie wskaże. I nie stanie się to po dwóch, trzech czy pięciu spotkaniach. To długodystansowa praca.

Czuję się nie do końca zdefiniowany (ukształtowany). Nie wiem jak podjąć decyzje dotyczące relacji międzyludzkich lub przyszłości. Nie umiem zająć stanowiska. Te umiejętności nie były pielęgnowane we mnie. Zwykle proszę specjalistę o podanie punktu odniesienia aby dokonać oceny. Sam nie umiem go obrać. To czyni podejście specjalisty bezowocnym. Zwracanie uwagi specjaliście na to nie pomaga. 

Ja to odczuwam jak nieustający nacisk na mnie. Żąda się ode mnie podjęcia decyzji bez odpowiednich narzędzi ku temu. 

 

Edytowane przez johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×