Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Postawy

Rekomendowane odpowiedzi

Jakie postawy ludzi najbardziej Was irytują? Postawa roszczeniowa, egoistyczna? A może jeszcze jakaś inna? Czy są postawy, które szczególnie cenicie? Jeśli tak, to dlaczego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Postawa roszczeniowa tj. przyjmowanie pozycji wiecznej ofiary? Nie udało mi się bo rodzice, bo partner/ka... ? Tak to jest niesamowicie irytujące. Byłem na Erasmusie z 2 koleżankami z uczelni, obie miały okropny charakter. Wszystkie niepowodzenia to wina kogoś albo czegoś z zewnątrz. Niechęć do samodoskonalenia... nie, raczej całkowita niemożliwość. Jak niby wyciągnąć wnioski i iść dalej jeśli stawia się grubą ścianę między sobą a odpowiedzialnością/rzeczywistością.

 

Od takich ludzi nie da się niczego pozytywnego nauczyć, a spędzanie z nimi czas to udręka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ambicjusze. Jak ja nie znoszę tych co to im zawsze mało, zawsze muszą więcej, więcej, więcej. Więcej od innych, więcej od siebie samych pięć minut wcześniej. Nieskończony apetyt na "więcej". Niekończące się wymagania od innych żeby też chcieli więcej.

 

Przegrańcy. Tacy, co to ciągle jęczą że do niczego się nie nadają. Ludzie którzy tyle jęczą i jęczą i jęczą, że w tym czasie zdążyliby napisać kilka książek o swojej beznadziejności i zbić kasę na bestsellerze.

 

Agresorzy. Ludzie, którzy wszystko chcą rozwiązywać przemocą.

 

Pacyfiści. Ludzie, którzy wszystko chcą rozwiązywać wiankiem kwiatów.

 

Pesymiści. Ludzie którzy wszystko widzą w czarnych barwach bez szans na poprawę.

 

Optymiści. Ludzie którzy uparcie twierdzą że wszystko dobrze się skończy, obojętne czego by to nie dotyczyło.

 

Ekstremiści. Ludzie którzy ślepo opowiadają się po jakiejś stronie i poświęcają "dla sprawy" więcej niż powinni.

 

Ciapciaki. Ludzie którzy nie opowiadają się po żadnej ze stron i nie przywiązują do pewnych spraw należytej wagi.

 

 

 

Mógłbym tak długo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie zaś irytuje bardziej powszechna postawa. Nie trawię ludzi, którzy wiecznie są na nie. Wszystko na nie. Z nikim nie zgadzają się z natury albo krytykują wszystkich/wszystko dookoła, wszystko ich denerwuje. Postawa narzekacza pospolitego. Dzień bez narzekania na cokolwiek to dzień stracony. Najlepiej narzekać cały dzień, bo szkoda czasu na zmianę postawy.

 

-- 14 kwi 2014, 14:03 --

 

deader, czyli generalnie nie znosisz wszystkich ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

krw deader... :D chyba wszystkich wymieniłeś. :D

 

Ja osobiście mam problem z moralizatorami...chociaż to chyba jednak złe określenie. Mam problem z ludzmi uważającymi sie za lepszych moralnie od innych. Tylko chodzi tu o taki specyficzny typ. Ma sie wrażenie że oni uważają innych za gorszych, złych bo coś tam robią(np:sex przedmałżeński)...jednak jednocześnie jakby podświadomie sami strasznie pragną robić to samo. Im bardziej tego pragną, tym bardziej nie znoszą innych co to robią, i tym bardziej są od nich lepsi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, jak nazwać postawy, więc napiszę opisem. Nie lubię ludzi, którzy są wyluzowani; ludzi, którzy dużo wymagają od innych; ludzi, którzy się czepiają, złoszczą o nawet błahe rzeczy; odczucie wzbudza we mnie też, gdy ktoś ocenia siebie wyraźnie nieadekwatnie do tego, jaki jest naprawdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@deader

Z tego wynika, że wytrzymał byś wyłącznie wśród idących drogą złotego środka buddystów, albo z wariatami (bo są nieprzewidywanie spontaniczni) :P

 

Mnie irytuje gdy ludzie z góry, nie znając danej osoby przypisują jej cechy, których ta osoba nie ma. Ocenianie po okładce też można by do tego włączyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

deader, czyli generalnie nie znosisz wszystkich ;)

Nie - całkiem dobrze trawię ludzi którzy myślą podobnie do mnie :mrgreen:

 

A tak serio, to mizantropia ma praktycznie w swoich założeniach nie lubienie ludzi - a mizantropia to moje drugie imię.

 

A tak jeszcze bardziej serio - to chodzi o to że generalnie odrzucają mnie skrajności: ludzie skrajnie ambitni, ludzie skrajnie nieambitni. Ludzie skrajnie agresywni, ludzie skrajnie nieagresywni. Złoty środek kluczem do wszystkiego :D

 

Oczywiście komuś może się skrajnie nie podobać taka skrajna nietolerancja skrajności - co wraca nas do punktu mówiącego o mizantropii... Bo dowodzi że ludzie to taki posrany gatunek co to im zawsze będzie źle - i jak tu nas znosić? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
deader, czyli generalnie nie znosisz wszystkich ;)

A mnie chyba potrójnie, bo jestem w trzech grupach, które wymienił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
deader, czyli generalnie nie znosisz wszystkich ;)

A mnie chyba potrójnie, bo jestem w trzech grupach, które wymienił.

Nie przejmuj się - sam znajduję się w co najmniej pięciu z nich ;)

 

A tak na marginesie - przypomniało mi to jeden z felietonów Jacka Piekary, publikowany w stareńkim Gamblerze, pod pseudonimem Randall I Duch Hopkirka. Wyglądał mniej więcej tak: zaczynał się od słów "Randall jest generalnie bardzo tolerancyjnym człowiekiem. Nie lubi jedynie..." i tu następowało wyliczanie po kolei przez pół strony A4 kolejnych rzeczy które wyprowadzają Randalla z równowagi. Felieton konkludowało: "Jak więc widać, poza tymi nielicznymi i nie wartymi wzmiankowania drobnostkami, Randall jest człowiekiem absolutnie tolerancyjnym i nic w zasadzie mu nie wadzi" :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie przejmuj się - sam znajduję się w co najmniej pięciu z nich
I z tego właśnie powodu uniknąłem zbyt szczegółowego wypowiadania się na ten temat. :smile:

 

"Jak więc widać, poza tymi nielicznymi i nie wartymi wzmiankowania drobnostkami, Randall jest człowiekiem absolutnie tolerancyjnym i nic w zasadzie mu nie wadzi"
Mam tak samo, dlatego sam siebie nazywam niespotykanie spokojnym człowiekiem (bo w sumie się zgadza... jak u Randalla) :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak właściwie dopiero teraz zacząłem się nad tym oto fragmentem głębiej zastanawiać:

 

Najlepiej narzekać cały dzień, bo szkoda czasu na zmianę postawy.

Czy zmiana postawy jest zawsze najlepszym rozwiązaniem? Ba, czy zawsze jest choć dobrym, a nawet "w miarę OK" rozwiązaniem?

 

Załóżmy - całkowicie hipotetycznie, nikomu nie zdarzają się takie absurdalne sytuacje - że pracuję w pewnym miejscu. W miejscu owym mam styczność z ludźmi. Jednymi z tych ludzi są klienci, innymi ludźmi jest mój szef (jestem pewien że facet cierpi na roztrojenie jaźni więc chyba można o nim mówić w liczbie mnogiej). Ci pierwsi torturują mnie żądaniami z kosmosu, ci drudzy gnębią mnie praktycznie dla zasady, ot, tak, żebym nie poczuł się przypadkiem zbyt pewnie i nie poprosił o podwyżkę.

 

Pytanie: czy narzekanie na ludzi którzy zmieniają moje życie w piekło jest złe, i lepiej byłoby zmienić postawę i zacząć cieszyć się i radować z tego że klienci zachowują się jak ostatni debile a szef gnoi i gnębi?

 

Przykład inny:

 

Załóżmy - w 100% fikcyjną sytuację, w żadnym przecież cywilizowanym kraju nie mają miejsca takie komedie - że przyszło mi żyć w kraju gdzie panuje ustrój w którym wybrani przedstawiciele społeczeństwa sprawują władzę nad całością. Owe gwiazdy, przywódcy narodu, codziennie (a przynajmniej kilka razy w tygodniu) podejmują decyzje z którymi się nie zgadzam i które nie chcę żeby regulowały moje życie. Nie mogę realnie nic z tym zrobić (wysadzenie Sejmu nic nie zdziała - odbudują i kolejna banda się zlezie). Mogę jedynie werbalnie wyrazić swój sprzeciw wobec działań władzy.

 

Pytanie: czy narzekanie na debilne posunięcia polityków jest złe, i lepiej żebym zmienił postawę i zaczął się radować z każdej kolejnej głupoty którą wymyślają ludzie którzy nigdy w życiu nie widzieli mnie na oczy?

 

Przykład jeszcze inny:

 

Przyjmijmy - absolutnie fantastyczny scenariusz, w żadnym Wszechświecie zamieszkanym przez istoty rozumne nie doszłoby do takich fars - że żyję w społeczeństwie które w zdecydowanej większości deklaruje wiarę w istotę obdarzoną nadnaturalnymi mocami, pokładającą szczególne zainteresowanie w kwestii "gdzie i jak dochodzi do prokreacji", do tego stopnia, że ponoć swą mocą zesłała oświecone słowa na kilku przedstawicieli społeczeństwa i oprócz deklaracji stworzenia świata w 7 dni, potopu który wybił całą populację na planecie oprócz wyselekcjonowanych przedstawicieli świata zwierzęcego uratowanych na wielkiej łódce, i tym podobnych ciekawostek, zaznaczyła także że wyraźnie nie życzy sobie nastąpienia defloracji przed dniem specjalnego rytuału. Nie podzielam wiary owego społeczeństwa a ich system wierzeń doprowadza mój mózg do ekwiwalentu padaczki kiedy myślę o tym jak są one bezsensowne.

 

Pytanie: czy narzekanie na to że 90% ludzi wierzy w absolutnie absurdalne rzeczy jest złe, i lepiej zmienić postawę i zacząć cieszyć się z tego że należę do pozostałych 10%, zapewniając tym samym różnorodność na świecie? Zmienić postawę i przyłączyć się do 90% mimo że jest to całkowicie sprzeczne z moimi przekonaniami i sumieniem?

 

 

 

Wow. Też mógłbym tak długo. I teraz pytanie: czy jestem narzekaczem pospolitym, który cały dzień nie robi nic innego tylko narzeka - czy też może na tym świecie (hipotetycznie tym - przecież żaden normalny świat... ah, ch*j z tym, przecież wiadomo że chodzi o nasz, o to że NIE jest normalny - i o to w tym wszystkim chodzi) jest tak wykurwiście dużo rzeczy które same proszą się żeby na nie narzekać? ;) Narzekanie to jedyna broń jaka nam, cynikom, została!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

deader, to mnie nienawidzisz bo ja jestem książkowym przykładem narzekacza, przegrańca i pesymisty. :mrgreen: W ogole widze że narzekacze są najgorzej tu oceniani to nie dziwota że ja wiecznie samotny jestem. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam w sobie łącznie 5 negatywnych postaw albo może i więcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O lol :lol:

 

Największy paradoks w tym że ludzie narzekając na narzekaczy sami się nimi stają, fuck, jakbym napradę był robotem to przepaliłyby mi się obwody

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jet narzekanctwo i narzekanctwo, Bunusowe tez mnie wkurzało bo on nigdy w sobie winy nie widział, a ja np widzę. Mnie drażnią ludzie którzy się ciągle cieszą i nie wiadomo z czego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestm pewna różnica między ludźmi, któzy narzekają ciągle w trybie stałym, na wszystko, a narzekającymi na narzekaczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie drażnią ludzie którzy się ciągle cieszą i nie wiadomo z czego.

Oni pewnie wiedza :D Nie trawie narzekaczy tzn. takich wiecznych ktorym weszlo to w krew i ciagle jecza i kazda nawet pozytywna rzecz ktora im sie trafi musza przekuc w jeczenie bo inaczej traca sens zycia . Wyjatkiem jest Carlos bo on jeczy z wdzekiem poza tym jest w porzadku i lubie jego towarzystwo.

 

Nie lubie ludzi chorągiewek ktorzy w zaleznosci w jakim towarzystwie sie znajduja to obrabiaja dupe poprzedniemu. Czy tak trudno powiedziec w oczy co sie mysli?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jestm pewna różnica między ludźmi, któzy narzekają ciągle w trybie stałym, na wszystko, a narzekającymi na narzekaczy.

Uspokoiłaś mnie: jestem pewien że leżąc na hamaku na Karaibach z drinkiem z palemką - naprawdę nie narzekałbym na to że jest mi za gorąco albo że komar czasem jakiś nadleci :D A przynajmniej nie ustawicznie :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja cenię postawę elastyczną intelektualnie, z mocnym kręgosłupem moralnym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pytanie: czy narzekanie na ludzi którzy zmieniają moje życie w piekło jest złe, i lepiej byłoby zmienić postawę i zacząć cieszyć się i radować z tego że klienci zachowują się jak ostatni debile a szef gnoi i gnębi?

Byron Katie mówi, że TAK :lol:

the-work-by-byron-katie-t23257.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jestm pewna różnica między ludźmi, któzy narzekają ciągle w trybie stałym, na wszystko, a narzekającymi na narzekaczy.

Narzekanie można by jeszcze podzielić na narzekanie wewnętrzne i narzekanie zewnętrzne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu każda przesada jest zła, wszystko jest dobre w umiarze. Tak jest ze wszystkim, choćby z jedzeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mark123, rozwiniesz myśl?

Narzekanie wewnętrzne to narzekanie w myślach; narzekanie zewnętrzne to narzekanie mówiąc lub pisząc w formie narzekającej.

 

-- 08 kwi 2015, 15:50:10 --

 

Denerwują mnie ludzie, którzy bardzo ufają swoim emocjom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×