Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Limonka19

On mnie rzucił a ja cierpię?

Rekomendowane odpowiedzi

Byłam z chorym na Chad jak się potem okazało (wcześniej depresję).

Ostatnio powiedział, że nie możemy być już razem.

Rzucił mnie. Czuł się dobrze. Nie miał swoich stanów. I mówi mi, że to już od dawna. On się dusił w tym związku. Ja go przytłaczałam tym, że chciałam pomóc...

Byliśmy wbrew pozorom krótko bo rok...

Jednak po rozstaniu to ja cierpię. Nie mogę przestać myśleć o nim. Co robiłam źle. W kółko sie obwiniam.

Ustaliliśmy , ze dajemy miesiąc i zobaczymy. Jednak on z dnia na dzień mniej chce. Że to raczej nie wypali. Najpierw prosi żebym mu zaufała a potem jest oschły i mówi, ze już nie znaczę dla niego tak dużo...

Z jednej strony bardzo boję się o niego. Nie ma wsparcia ani w rodzinie ani w znajomych itp.

Czy powinnam kompletnie odpuścić?

Nie chcę mu się narzucać dać czas itp ale wiedzieć, że jest szansa na powrót. Nie wiem co mogę jeszcze zrobić w tej sytuacji.

Bardzo mi na nim zależy przez cały czas. Po prostu chciałam mu pomóc. Stosowałam wszelkie rady dla bliskich osób chorych. A on stwierdził, że na pewno nie robię tego z własnej woli bo nikt nigdy tak nie robił w stosunku do niego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Limonka19, nie chce to nie, nic z tym nie zrobisz. Jest takie przysłowie: daj milosci odejsc, jak wroci czyli kocha, jak nie, to nie. Wiec nie ma co czekac, jak chłopak nie wykazuje ochoty, tylko zajac sie swoim zyciem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
(...) A on stwierdził, że na pewno nie robię tego z własnej woli bo nikt nigdy tak nie robił w stosunku do niego.

Zaniżyła mu się samoocena... Według mnie, powinnaś jeszcze trochę poczekać, może jakoś z nim porozmawiać, wybić mu z głowy to co on Ci mówi.

Albo.. poddać się, nie narzucać się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Limonka19 poczekaj, daj mu czas, nie choruje na to samo co on ale z własnego doświadczenia wiem,że nie zawsze jak się mówi, że się czuje dobrze to tak jest i może mieć teraz gorszy moment a jak taki ma to narzucaniem się nic nie zrobisz :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Limonka, nie obwiniaj sie, nie mysl w kolko, nic nie zrobilas zle. Sorry ale piszesz jak osoba wspoluzalezniona a nie jak mloda zakochana dziewczyna ;) "jak sobie poradzi, kto mu pomoze, przeciez on nie ma nikogo" .... nie martw sie, poradzi sobie! To ze Cie porzucil, bo go przytlaczalas - to jest objaw tego ze .... ma "gorke" albo jest w remisji a nie tego, ze samoocene ma zanizona czy ma gorszy moment. On w tej chwili nie uwaza sie za "chorego" i nie chce zebys go tym obarczala i go tak odbierala..... do tego moze Ci nie ufac. Moze woli Cie odrzucic, niz zebys np mogla to wykorzystac przeciwko niemu albo go "zdradzila" /nie chodzi mi tu o zdrade cielesna/ tym przed Kims innym .... wiesz, roznie czlek mysli w swojej glupiej glowie.

Ja jestem juz kupe lat w kochajacym sie zwiazku, duzo lat od postawienia diagnozy a i tak nieraz ogarnia mnie wscieklosc i uciekala bym tylko dlatego ze wydaje mi sie ze M. mnie stopuje niepotrzebnie ze wzgledu na moja chorobe i ciagle mi ja przypomina a ja akurat czuje sie jak mlody Bog..... co jest kompletna bzdura, bo on tego nie robi i nigdy nie robil. To ja to robie, tylko zawsze zwalam na niego :twisted: Jest to pokretne myslenie - na zasadzie kozla ofiarnego - przykre ale prawdziwe. W moim zwiazku nie przynosi to zadnych ujemnych nastepstw, bo moj M. jest zawsze krok przedemna i takie rzeczy przyjmuje z przymrozeniem oka, do tego ja jestem osoba ktora umie sie sama z siebie smiac po czasie ale w pierwszych latach zwiazku mial ze mna jazde bez trzymanki.

Tak ze z reka na sercu .... jezeli odszedl od Ciebie a nie musisz czekac, to zadbaj o siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję bardzo za wszelkie rady :)

Jest ciężko.

Co rozmawiamy to albo się kłócimy albo jest dobrze.

Postanowiliśmy nie utrzymywać już bliższych relacji. Dać odpocząć zarówno jemu jak i mi. Może później spróbujemy kto wie :)

 

Najgorzej teraz znaleźć mis woje miejsce i jakieś zajęcie... :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu chciałam mu pomóc.

zwiazek oparty na pomocowaniu to nie jest dobry pomysl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Pomieszkiwaliśmy" całe szczęście. Nadal nie oddaliśmy sobie rzeczy. No i mamy wspólne zwierzątko które mieszka u niego.

W sumie stan jego uczuć zmienia się z dnia na dzień, z rozmowy na rozmowę. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×