Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dziecko niewidzialne, kozioł ofiarny i bohater


carmen.s

Rekomendowane odpowiedzi

Kiedyś czytałam w jednym artykule, że dzieci wychowujące się w rodzinach alkoholowych przyjmują najczęściej jedną z trzech ról: dziecko bohater, dziecko kozioł ofiarny, dziecko niewidzialne.

 

Pokrótce tak one wyglądają:

 

Bohater ” to dziecko pełniące w rodzinie rolę dorosłego. Jego zadaniem jest dostarczenie rodzinie poczucia własnej wartości, nadziei, dumy i sukcesu. Dziecko obejmuje tę rolę ponieważ jedno z rodziców lub oboje jest niedostępne emocjonalnie w związku z własnymi problemami. Mimo, że nie przeszło pełnego cyklu dorastania i dojrzewania i nie jest w stanie sprostać takiemu wyzwaniu odgrywa taką rolę, choć wewnętrznie nie jest na to przygotowane. Bierze na siebie różne obowiązki i świetnie sobie z nimi radzi (np. gotowanie, sprzątanie, wychowywanie młodszego rodzeństwa).

Żyje w przeświadczeniach:

„Nie będę współczuł samemu sobie, muszę współczuć innym”

„Nie wolno mi przysparzać zmartwień rodzinie ani nikomu innemu”

„Zaopiekuję się wszystkimi i wszystkim”

„Nie wolno mi popełniać błędów”

 

Kozioł ofiarny” Dzięki niemu rodzina może odwrócić uwagę od swoich rzeczywistych problemów. Traktuje bowiem dziecko jako swoisty obiekt zastępczy, na którym można się skoncentrować i wyładować negatywne uczucia. „Kozioł ofiarny” jest z pozoru przeciwieństwem „bohatera rodzinnego”. Dorośli postrzegają takie dziecko jako nieodpowiedzialne i trudne, przynoszące swoim zachowaniem kłopoty i problemy. Często kiepsko się uczy, wcześnie sięga po używki, wpada w tzw. złe towarzystwo. Wobec rodziców jest zwykle bezczelne i aroganckie.

„Kozioł ofiarny” może być jednak zadziwiająco podobny do „bohatera rodzinnego”: tak jak on potrafi wziąć odpowiedzialność za to, co dzieje się w rodzinie. Ale bohater bierze na siebie odpowiedzialność za pozytywny wizerunek rodziny, zaś kozioł - za negatywny. Dzieci w obu rolach przeżywają lęk, poczucie odrzucenia, osamotnienia i skrzywdzenia. U „kozła ofiarnego” czasem pojawia się również uczucie nienawiści do świata i ludzi, którzy nie dają mu żadnej szansy na bycie dobrym, a także uczucie zazdrości i niedoceniania.

Żyje w przeświadczeniach:

„Jeszcze wam pokażę”

„Nikogo nie potrzebuję”

„Nie przywiązuję wartości do niczego, co jest dla was ważne”

„Nie dowiem się co jest we mnie w środku”

„Nigdy nie będę w porządku”

„Nie dam się wam skrzywdzić”

 

Dziecko „niewidzialne” (zwane także dzieckiem we mgle lub dzieckiem zagubionym) zachowuje się tak, jakby go nie było. Często ma poczucie, że lepiej by było gdyby go w ogóle nie było. Robi wszystko, żeby nie zwracać na siebie uwagi. Czasem udaje mu się to na tyle dobrze, że wychowuje się w swoistej izolacji społecznej, pomimo ludzi wokół. Takiemu dziecku brakuje podstawowych umiejętności interpersonalnych: nawiązywania kontaktu, wyrażania swoich potrzeb czy współpracy z innymi. W szkole wyraźnie odbiega od swoich rówieśników poziomem umiejętności społecznych.

Żyje w przeświadczeniach

„nie liczę się"

„mogę polegać tylko na sobie"

„jestem nic nie wart"

„moje Ja nie istnieje"

 

Pełny artykuł tu: http://www.psychologyhub.eu/artykuly/27,role-w-rodzinie-dda

 

Jak myślicie, które role dotyczą Was? Myślicie, że się z nich wyrasta? Przenosi się je na swoją własną rodzine, a może przynoszą zupełnie inne skutki.

W moim przypadku było tak, że przyjęłam rolę najprawdopodobniej dziecka niewidzialnego. Faktycznie do tej pory nieraz taka sie czuje, a przez długie lata zawsze byłam outsaiderką. Jednak kiedy już z kimś nawiązywałam kontakt, miałam sklonność do kompensowania sobie swojego niedowartościowania z dzieciństwa, często mówiłam "co to nie ja", próbowałam udawać że mam megawysoką samooceną, co już w ogóle skutkowało dziwnym obrazem mojej osoby a ja potem czułam sie jak chora umysłowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

istnieje również "dziecko maskotka". Co do cech, nie każdy dda przejmuje te same, jedni mają tych cech mniej inni mają więcej i mogą przejmować nawet więcej niż jedną z ról, mogą być jednocześnie bohaterem, maskotką niewidzialnym itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

potworek, też słyszałam o dziecku "maskotka" ale tylko tyle, że jest, nie wiem co je cechuje, czy jest to odrębny typ, czy chwilowo przejmuje je dziecko niewidzialne lub bohater.

Wiem, że każdy ma indywidualne cechy i nie ma typu "kropka w kropkę", jednak ten podział wydaje mi się warty uwagi i być może pomocny w ukierunkowaniu odpowiednio terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, masz racja, nie wiem jak to możliwe, że to przeoczyłam :o kiedyś przeczytałam o trzech typach, potem znalazłam ten artykuł i już go nie czytałam dokładnie tylko wzięłam trochę zdań do tego posta. Chociaż i tak nie wiem jak mogłam to ominąć :o

Wklejam żeby było już o wszystkich w tym temacie:

 

Dziecko "maskotka" - odpowiada za poprawianie nastroju i humoru rodziny. Zapewnia rozładowanie napięć smiechem, wygłupami, humorem w smutnym skądinąd środowisku rodzinnym. Często staje się ono domowym antidotum na kryzysowe chwile: „Uspokój ojca, ciebie posłucha”. Wiele dzieci, u których stwierdza się nadpobudliwość , po prostu stara sie rozładować napięcie w rodzinie wygłupiając się i skupiając na sobie uwagę.

Rodzice lubią popisywać się maskotką przed innymi. Jednocześnie - bez względu na wiek - traktują ją jak osobę niedojrzałą, niewiele rozumiejącą z tego, co się wokół niej dzieje. Ponieważ nie jest traktowana przez rodzinę zbyt poważnie, często nie informuje się jej o różnych sprawach, nie bierze udziału w podejmowaniu decyzji. Kiedy maskotka musi poradzić sobie z czyjąś złością czy wściekłością, wobec których bezsilni są dorośli domownicy - tak naprawdę jest przestraszona i napięta. Ma poczucie, że jeśli nie może poprawić komuś nastroju, staje się niepotrzebna jak porzucona przytulanka.

Przeświadczenia:

Uwewnętrznione przekazy:

- lubią mnie jeśli się śmieją

- dostosuję się i pozostanę z boku

- moja rola to sprawiać przyjemność, przy mnie poczujesz się lepszy

- nikt mnie nie będzie lubił, jeśli będę poważna; nikt mnie nie potraktuje poważnie

- to się da załatwić z humorem

- muszę coś robić, bo mnie nie zauważą

 

Najlepiej jakby się to dało przenieść do pierwszego posta, ale mi się już ta opcja "zmień" nie wyświetla.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

myślę, że jestem "niewidzialnym dzieckiem" oraz czasami "dzieckiem maskotką". to pierwsze pewnie dlatego że się izoluję i żyję sobie we własnym świecie a drugie ponieważ w wielu sytuacjach wchodzę w jakiś schemat zabawiania innych

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

koziol ofiarny to moj mlodszy brat po calosci az sama nie moge uwierzyc ze tyle sie zgadza! co do mnie to sama nie wiem ale wydaje mi sie ze najblizej mi do maskotki gdyz wiekszosc opisu pasuje:

Czuje się:

- przestraszona, niepewna, zdezorientowana, samotna, pełna lęku, napięta

Na zewnątrz:

- nad wyraz rezolutna

- urocza

- rodzice lubią się nią popisywać

- zrobi wszystko żeby zwrócić na siebie uwagę

- cierpi na choroby związane ze stresem

- manipuluje i steruje innymi

- ma trudności z koncentracją uwagi

- kiepska uczennica

- nadpobudliwa, często korzysta ze środków uspokajających

- czarująca

- nieuczciwa

- rzadko traktowana poważnie

- niestosowne żarty (np. w niewłaściwym momencie, wobec niewłaściwych osób)

- oceniana i traktowana jako osoba niedojrzała, w rezultacie – opóźniony rozwój

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pani pedagog w szkole mi powiedziała, że jestem bohaterem i wszystko się zgadza. Aż szlag mnie trafia jak sobie przypominam ile było martwienia się o wszystko. Czy rodzice mają przy sobie portfel, czy nie pogubili telefonów, czy w ogóle jeszcze żyją i milion innych. Pamiętam jak raz tata zgubił portfel, poszedł se spać jak gdyby nigdy nic, matka gdzieś zarzygana leży a ja stoję i beczę czy będziemy mieć za co żyć. Aczkolwiek rano się znalazł. Oczywiście była też (i dalej jest) opieka nad młodszym rodzeństwem. Ale z tego raczej się wyrasta, przynajmniej ja. Już większość spraw jest mi obojętna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja byłem dzieckiem zdecydowanie widzialnym, z perspektywy czasu myślę, że stanowczo zbyt widzialnym, gdyby nie było mnie widać oszczędziłoby mi to mnóstwa cierpień. Niewidzialność jest dobra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja byłem dzieckiem zdecydowanie widzialnym, z perspektywy czasu myślę, że stanowczo zbyt widzialnym, gdyby nie było mnie widać oszczędziłoby mi to mnóstwa cierpień. Niewidzialność jest dobra.

 

Dokładnie. U mnie rodzina DDD pomimo iż rodzice dalej sądzą, że nie było żadnych zachowań patologicznych.

Nie pili i nie ćpali. Nie bili za często - znaczy patologii nie ma.

A o awanturach od początku mojego życia, aż do rozwodu (21 lat!) nie pamiętają.

Byłem aż za bardzo widoczny. Czasami w centrum ich kłótni. Nie raz słyszałem, że mama rzuci się pod samochód, bo ma dość życia. Albo, że wyjdzie i już nigdy nie wróci. Płacz dwójki małych dzieci. Cały czas. A nikt nawet po policje nie zadzwonił. Przez tyle lat.Taka dzielnica.

 

A z drugiej strony, mama była tak opiekuńcza, że brat w wieku 10 lat nie umiał sam się ubrać.

Ja po zakupy mogłem chodzić. Ale już sam na podwórko nie. Aż do czasów gimnazjum byłem pod stałym nadzorem. 24h na dobę.

 

Zbyt widoczny... Zbyt...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja byłam jak najbardziej dzieckiem niewidzialnym. Matka potrafiła nie rozmawiać ze mną miesiącami bez powodu mimo tego że mieszkaliśmy razem. Lubiła mnie obarczac wina o wszystko. Pamiętam jak kiedyś dostałam jedynkę a ona w złości powiedziała że właśnie przez to nie potrafi przestać pić. Ojciec mnie rozpieszczal do pewnego momentu. Później był jak matka. Siostry tez nic nie widziały rozładowywaly emocje na mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie raz słyszałem, że mama rzuci się pod samochód, bo ma dość życia. Albo, że wyjdzie i już nigdy nie wróci.

O, albo że weźmie całą paczkę tabletek uspokajających i będzie miała już na zawsze spokój. Coś znajomego.

Najgorsze w tym było to, że jako dzieciak brałem to na poważnie i się bałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

albo że weźmie całą paczkę tabletek uspokajających i będzie miała już na zawsze spokój

I ze to bedzie Twoja wina, ze to przez Ciebie bo ja do tego doprowadzisz.

A dziecko ... coz, rodzice to dla niego autorytet i co powiedza jest swiete, jest prawda i staje sie punktem odniesienia, niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, to była "wina" ojca.

Aż tak źle nie miałem. Rodzice starali się jak najlepiej, do ideału dużo im brakowało, ale najbardziej szkodliwa była dla mnie relacja między nimi (czy raczej jej szczątki).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam cechy wszystkich po trochu.

Bohater- umiesz liczyć-licz na siebie.

niewidzialna- dla rodziców, sióstr. Najlepiej się czułam sama ze sobą. Nie miałam za dużo koleżanek,nie umiałam walczyć o swoje-bo nauczyli mnie,ze trzeba ustępować, a walka o swoje to sie nazywa-samolubstwo. Ewentualnie- rozwydrzenie i złe wychowanie.

maskotka- bo matka zawsze się mną chwaliła, bo w świąta przy choince śpiewałam kolędy,grałam na flecie.

Ot dostosowywałam swój ,,profil,, do zaistniałej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam cechy wszystkich po trochu.

Bohater- umiesz liczyć-licz na siebie.

niewidzialna- dla rodziców, sióstr. Najlepiej się czułam sama ze sobą. Nie miałam za dużo koleżanek,nie umiałam walczyć o swoje-bo nauczyli mnie,ze trzeba ustępować, a walka o swoje to sie nazywa-samolubstwo. Ewentualnie- rozwydrzenie i złe wychowanie.

maskotka- bo matka zawsze się mną chwaliła, bo w świąta przy choince śpiewałam kolędy,grałam na flecie.

Ot dostosowywałam swój ,,profil,, do zaistniałej sytuacji.

Wlasnie tak, Gunia76, bylo w moim przypadku.

Plus nie sprawianie klopotow - jakikolwiek problem z mojej strony byl albo totalnie bagatelizowany i wysmiewany (plus stwierdzenie: w glowie ci sie przewraca, nie wiesz co to problemy, nie przezylas wojny) albo byl przyczyna do obarczania wina typu: gdybys tam nie poszla, gdybys tego nie zrobila - czyli zawsze na pozycji przegranej.

Dla matki nie istnialy przyczyny obiektywne, wszystko musialo miec wytlumaczenie w czyims celowym lub bezmyslnym dzialaniu. Lub jego braku.

Do dzis ten glos mam w glowie jak cos sie stanie. Juz nie ma na mnie az takiego wplywu ale tam gdzies jest i pobrzmiewa.

Nie mialam wsparcia w trudnych chwilach i nie umiem go przyjmowac, nie potrafie uwierzyc w szczere intencje.

I wciaz sie obawiam "bycia ciezarem" - tak sie czulam przez wieksza czesc dziecinstwa. Szczegolnie wtedy, gdy nie bylam taka, jaka chcieli mnie widziec rodzice. Gdy mialam jakies problemy, gdy bylam chora itp

 

-- 04 lip 2014, 10:15 --

 

Ot dostosowywałam swój ,,profil,, do zaistniałej sytuacji.

To jest dokladny opis mojego sposobu na zycie przez lata! Jak ja sie z tym paskudnie czulam - a z drugiej strony nie znalam niczego innego i taka postawa byla dla mnie bezpieczna, nic mi nie grozilo a jezeli juz to potrafilam sie ochronic jakos. Rznac glupa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Według Wikipedii jest sześć ról

 

The Good Child (also known as the Hero): a child who assumes the parental role.

The Problem Child or Rebel (also known as the Scapegoat): the child who is blamed for most problems related to the family's dysfunction, despite often being the only emotionally stable one in the family.

The Caretaker: the one who takes responsibility for the emotional well-being of the family.

The Lost Child: the inconspicuous, quiet one, whose needs are usually ignored or hidden.

The Mascot: uses comedy to divert attention away from the increasingly dysfunctional family system.

The Mastermind: the opportunist who capitalizes on the other family members' faults to get whatever he or she wants. Often the object of appeasement by grown-ups.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×