Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak reagują Wasi bliscy słysząc, że byliscie ofiarą przemocy


Rekomendowane odpowiedzi

Zauważyłam, że na przemoc fizyczną istnieje bardzo duża doza tolerancji. Natomiast gdy tylko pojawia się hasło przemocy seksualnej wszyscy zamierają i wstrzymują oddechy.

 

Kiedy powiedziałam mojemu chłopakowi, że byłam bita w domu. On tylko się roześmiał, bo nie dostawałam kablem jak przecież "wszyscy" w owych czasach, również on. Moja ciocia była zaskoczona, że ja też obrywałam, ale machnęła ręką, bo mniej niż ona.

 

O tym, że byłam gwałcona niewiele osób z mojego otoczenia wie, bo jednak ciężko to mówić i patrzeć komuś w oczy. Mojego chłopaka poznałam przez forum, więc wiedział o molestowaniu, nie wiedział do końca. Wymsknęło mi się po pijaku, kiedy bezwładną rozbierał do spania. W taki o to cudowny sposób wymamrotałam mu prawdę. Kiedy zrozumiał położył się i zastygł w bezruchu gapiąc się w przestrzeń. Następnego dnia zrobił cyrk, że w takim razie go oszukałam, zniknął na parogodzinny bieg, był wściekły, nie do końca wiem, czy na mnie, czy na to co mi się przytrafiło.

 

Miałam ochotę nim potrząsnąć to w końcu mnie krzywdzili czy jego? Jednak kiedy się uspokoił przeprosił mnie, choć nie do końca wiedział jak się dalej zachować. Czasami pojawia się wątek, że chciałby znać moją przeszłość, ale on boi się pytać, a ja... no jakoś nie umiem walnąć "no cześć, jak tak w pracy? potem jak chcesz możemy pogadać o gwałtach" ^^' A jakoś nie pojawiają się tematy nawiązujące i tak jakoś dziwnie to wyszło.

 

A Wasi bliscy, jak reagują?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie mówię, bo po co ? co to zmieni ? jeśli komus na mnie zalezy, tylko go to obiąży niepotrzebnie, jeśli nie zalezy, to nie będe sie wywnetrzniać. Zreszta z domu wyniosłam nastawienie, ze nalezy sobie samemu radzić, że skarża sie tylko ludzie słabi, nieporadni, żałośni i to oni padają ofiarą przemocy... to mnie blokuje i nie potrafie tego przeskoczyć :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet jak widzisz rzeczywiście bliscy szczególnie tą przemoc seksualną przyjmują ciężko. Mój facet długo dochodził do siebie, jakby naprawdę sam musiał poradzić sobie z traumą mojej traumy. Jednak, naprawdę myślisz że bliscy Ciebie zrozumieją? będą bliżej Ciebie, jak odgrodzisz ich tajemnicą? W ten sposób tworzysz tylko dystans między Wami i myślę, że dla tych, którym zależy jest on wyczuwalny i mają swoje podejrzenia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dusiorek, a czemu uważasz, że moi bliscy chcą się na tyle do mnie zbliżyć, żeby mnie zrozumieć ? moi rodzice na pewno nie :bezradny: na braku dystansu imo tez im nie zależy, dopóki zachowają sferę własnego komfortu.

Co do mojego faceta, nie chcę go denerwować niepotrzebnie i obciążać... dla mnie to sprawa najwyzej na terapie, zreszta tak skutecznie wyparta, ze na ostatnim miejscu wśród moich problemów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

że moi bliscy chcą się na tyle do mnie zbliżyć, żeby mnie zrozumieć
Bo definicja BLISKI zakłada, że ktoś zbliża się bardzo bardzo ;). Ja sama rodzinie nie mówiłam, ale z Twoim facetem wiążesz przyszłość. Mój czuł się oszukany kiedy się dowiedział. Ja chcę wiedzieć o nim jak najwięcej on o mnie. Po to jesteście ze sobą aby siebie rozumieć i wspierać. Podejrzewam,że u Ciebie jest podobnie.

 

A wyparte rzeczy tak mocno oddziaływają na nasze życie nawet jak nie zdajemy sobie z tego sprawy, że jednak warto się nimi zająć. Bez terapii ani rusz, no ale to Twoje życie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja raz powiedziałem o swoim wypadku rodzicom.. i siostrze. Na początku może i mi uwierzyli, ale z czasem przestali wierzyć w to co im opowiedziałem... A to bardzo boli, do teraz.. do końca życia będzie boleć :(. Uważam, że rozmawianie o tych przykrych sytuacjach jest zbędne. Nikt nie jest w stanie tego zrozumieć..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój czuł się oszukany kiedy się dowiedział.
a na czym polegało to "oszustwo" wg niego ?
Ja chcę wiedzieć o nim jak najwięcej on o mnie. Po to jesteście ze sobą aby siebie rozumieć i wspierać.
teoria sobie, życie sobie, a my sobie... bliscy to nie świrołapy, nie sa przygotowani, żeby przyjąć drastyczne fakty i sobie z nimi poradzic + stosownie pomóc ofiarze przemocy. Najcześciej ich to przerasta.

Nie uważam też, że w zwiazku trzeba wiedziec wszystko o sobie, bo to zabija wszelka romantyczność :arrow: jak mawiał mój kolega "po 15 latach małżeństwa seks z żona to juz kazirodztwo" ;) tym grozi nadmiar zażyłości i traktowanie partnera jak swojego bliźniaka syjamskiego, przed którym się nie ma tajemnic.

BTW, z ciekawosci zapytałam swojego chopa czy chciałby wiedziec o mnie wszystko i zdecydowanie zaprzeczył... nie wiem, czy to był komplement pod moim adresem, czy wręcz przeciwnie :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Anel, niezbyt wiem, jak mam rozumieć tą szeroką wypowiedź :D

Napisałam ale doszłam do wniosku,że chyba jeszcze nie jestem gotowa tego wszystkiego opisać, przepraszam :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a na czym polegało to "oszustwo" wg niego ?
Bo nie wiedział przez co przeszłam. Większość bliskich woli najgorsza prawdę wziąć na klatę byleby móc okazać nam wsparcie i odpowiednio o nas zadbać. Gorzej chyba nie wiedzieć co się dzieje.

 

bliscy to nie świrołapy, nie sa przygotowani, żeby przyjąć drastyczne fakty i sobie z nimi poradzic
Jak nie próbowałaś to skąd wiesz że sobie nie poradzą? ;)

 

Nie uważam też, że w zwiazku trzeba wiedziec wszystko o sobie, bo to zabija wszelka romantyczność :arrow: jak mawiał mój kolega "po 15 latach małżeństwa seks z żona to juz kazirodztwo" ;) tym grozi nadmiar zażyłości i traktowanie partnera jak swojego bliźniaka syjamskiego, przed którym się nie ma tajemnic.
Jest różnica pomiędzy WSZYSTKO wszystko z każdą pierdołą włącznie, a między zatajaniem tak ważnych faktów. Spytaj swojego faceta czy w takim razie jeśliby przydarzyło Ci się coś drastycznego, co mogłoby być trudne dla niego to chciałby wiedzieć czy nie. Jak już dajesz mu wybór to realny.

 

Mój jak już sobie poradził z tą informację wolałby wiedzieć więcej, aby mnie lepiej zrozumieć. Aby zrozumieć to co mnie ukształtowało, czy zdaje sobie sprawę jak ważne było to zdarzenie dla mnie, więc ważne jest również dla niego.

 

Ja raz powiedziałem o swoim wypadku rodzicom.. i siostrze. Na początku może i mi uwierzyli, ale z czasem przestali wierzyć w to co im opowiedziałem... A to bardzo boli, do teraz.. do końca życia będzie boleć :(. Uważam, że rozmawianie o tych przykrych sytuacjach jest zbędne. Nikt nie jest w stanie tego zrozumieć..

Nikt nie zrozumie tragedii, ale bliscy są po to by nas wspierać.

 

Gdyby zgwałcono moją przyjaciółkę chciałabym wiedzieć, by być przy niej. By mogła to wyrzucić z siebie i szybciej się z tym uporać. Dlaczego miałaby się męczyć i jeszcze zastanawiać się nad moja reakcją, skoro po to jestem! Wy nie chcielibyście by ktoś Wam powiedział w takiej sytuacji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdyby zgwałcono moją przyjaciółkę chciałabym wiedzieć, by być przy niej. By mogła to wyrzucić z siebie i szybciej się z tym uporać. Dlaczego miałaby się męczyć i jeszcze zastanawiać się nad moja reakcją, skoro po to jestem! Wy nie chcielibyście by ktoś Wam powiedział w takiej sytuacji?

chciałabym, bo chciałabym wesprzeć taką bliską osobę...ale nie miałabym jej za złe gdyby powiedziała po długim czasie

CHOCIAŻ kiedyś o czymś traumatycznym dowiedziałam się od bliskiej osoby i nie wiem ale na tamtą chwilę wolałam żyć w nieświadomości, dopiero po czasie to przegryzłam.

 

Ok. napiszę jak to było u mnie ale jeszcze pominę szczególne fragmenty bo nie jestem gotowa wszystkiego pisać. Przeszłam trudną sytuację w życiu o której powiedziałam mamie i chłopakowi, po czasie, nie od razu, dopiero jak poczułam się bezpieczna. Mama uwierzyła, pocieszała wykazała się dużym zrozumieniem, chłopak był chyba w dużym szoku, nie skomentował tego chyba w żaden sposób albo nie pamiętam pod wpływem stresu, ale wiedział i patrzył na mnie inaczej, nie gorzej,ale tak trochę jak z jajkiem czasem się obchodził

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dusiorek, po co są bliscy ?, po to by wspierać ?. Szkoda, że moi mnie nie wspierali..

 

Odnośnie wsparcia osoby po gwałcie..

Oczywiście, chciałbym, wsparłbym jak bym tylko mógł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja rozumiem, że nie wszyscy "bliscy" są tacy prawdziwi i zdają egzamin... Np. moja bliska rodzina niestety bardzo mnie rozczarowała ogólnie, więc mówiąc bliscy mam na myśli ludzi którym ufam i którym jestem w stanie się powierzyć.

 

Skoro Wy chcielibyście wiedzieć, po długim czasie, krótkim, nieważne. Chcielibyście mieć możliwość dania wsparcia wierzę że jednak warto jest ogólnie mówić również jak coś dzieje się nam. Po to mamy siebie nawzajem :)

 

Dzieki temu, że mój facet wiedział, nie spieszyliśmy się z kontaktami seksualnymi. Oswajał mnie z dotykiem, dawał dużo czułości. Nie żałuję

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dusiorek tak, tylko,że ja np wiem,że jednej osobie teoretycznie bliskiej nie mogę większości powiedzieć, bo spotkałabym się w najlepszym wypadku z nie zrozumieniem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba mamy w takim razie rożne definicje "bliskich" ;)

Nie mam na myśli tych bliskich, którzy nas nie rozumieją, którym nie ufamy,którzy nie mają chęci/nie potrafią nas wspierać, ale łączą nas np więzy krwi, czy kółko gospodyń wiejskich.

Tylko BLISKICH, naszych partnerów chociażby, PRAWDZIWYCH przyjaciół.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam, tylko nie wiem czemu skojarzyłam bliskich konkretnie tylko z rodziną, mam 3 osoby w swoim otoczeniu na prawdę mi bliskie, które wiedzą o mnie dużo bo może nie wszystko ale stopniowo kiedyś dowiedzą się całej prawdy na temat mojego życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak miałam 16 lat, po tej próbie gwałtu rodzice zostawili mnie z tym ciężarem samą, kazali milczeć, nie było opieki ni przytulenia a tego tak k***a potrzebowałam...miałam nie czuć, nie czuć tym bardziej że koleżance z klasy matka zmarła - dopiero niedawno uporałam się z poczuciem winy, żyłyśmy w dwóch odrębnych światach a kontakt był na zasadzie:daj odpisać... byli źli, gdy przełamałam milczenie i powiedziałam o tym szkolnej pedagog, zadyma się rozpętała gdy miałam niedawno ochotę tego gnoja podać do sądu;jestem na nich wkur.wiona i smutna; dlatego nie pamiętam abym mówiła im o dwóch pozostałych gwałtach - po co, by usłyszeć że to moja wina? tak jak usłyszałam jako 12 latka gdy obcy facet złapał mnie za pierś... :evil::evil::evil::evil::evil::evil::evil:

 

Mój przyszły mąż natomiast nie mówi za wiele tylko tuli...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety nie mam odwagi powiedzieć rodzicom że byłam molestowana. Chciałabym to zrobić, bo wiem, że myślą, że to oni głownie przyczynili się do mojej choroby a tak nie było. Z drugiej strony boję się, że mogą się zszokować (nie chodzi o sam fakt, ale o to, jak na mnie to wpłynęło, że ten chłopak mnie wykorzystywał) i nie wiem, czy dodawać im zmartwień. No i trochę mi wstyd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

po co mam mowic rodzinie ktorej zawsze zalezalo na tym zebym tylko sie uczyl, zarabial. pieniadze to w tej chwili jedna z ostatnich rzeczy jaka sie dla mnie liczy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Shannon, jak wyżej, to Twoja decyzja ale popatrz też na tą sytuację z drugiej strony. Nie chcesz rodzicom dodawać zmartwień ale sama napisałaś, że oni myślą, iż głównie z ich przyczyny wynika Twoja choroba - więc zasadniczo i tak się martwią, a być może nawet bardziej bo obarczają siebie za taką a nie inną sytuację. Wiadome jest, że przy takich okolicznościach można mieć wiele wątpliwości niemniej jednak przemyśl sobie te standardowe "za" i "przeciw" ew. wybierz "mniejsze zło" bo tak czy siak się męczysz.

 

Poza tym, jeśli chodzi o temat ogólnie - ludzie są różni to i reakcje są różne, nie można też wrzucać do jednego wora wszystkich, którzy negatywnie zareagowali na takie informacje bo takiego wyniku mogą być różne przyczyny.

Aczkolwiek w kwestii bliskich osób, osobiście uważam, że powinni oni o takich sprawach wiedzieć, chociażby ze względu na to, żeby mieli świadomość z czego pewne zachowania wynikają, jak ewentualnie reagować. A nie informowanie o takich rzeczach jest w stylu "polskich seriali" -

- coś się stało?

- nic

(w założeniu, domyśl się dlaczego tak a nie inaczej się zachowuję).

A potem z takich niedomówień może wynikać więcej problemów.

Oczywiście przypadek molestowania czy przemocy to już skrajna sytuacja, jednak gdy człowiek ma już świadomość tego co się stało i że jest to złe powinien rozmawiać o tym z bliskimi osobami (mam na myśli takimi, z którymi na co dzień się obcuje - niekoniecznie rodzinę)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×