Skocz do zawartości
Nerwica.com

wpływ matki na dziecko i jego rozwój.


forwhomthebelltolls

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

Jestem nowa na forum, w sumie założyłam konto głównie z myślą o tym poście, ale mam nadzieję, że zostanę tu na dłużej, gdyż psychologia to ciekawy temat, można powymieniać się doświadczeniami.

Do tej pory z uśmiechem na ustach i pobłażaniem przyjmowałam wszelkie skargi ''nieszczęśliwych dorosłych'', którzy o każde życiowe niepowodzenie obwiniali swoich rodziców. Ostatnio jednak zaczęłam nad tym głębiej rozmyślać.

W związku z tym, że coraz intensywniej poznaję samą siebie, coraz bardziej się rozczarowuję. Z jednej strony jest mi ze sobą dobrze, z drugiej nie lubię swojego charakteru- ludzie opisują mnie jako ciepłe kluchy, lenia, smutasa, domatora. Ogólnie nie wychodzi z tego ciekawy obraz osoby, a co najgorsze jest prawdziwy.

Ale przepraszam, nie było moim celem rozpisywanie się o sobie. Chciałam jedynie wyjaśnić, że w związku z tym, że rozmyślam nad swoją osobą i dostrzegam wady, zaczęłam zastanawiać się nad ich przyczyną. Z pewnymi niedoskonałościami po prostu się rodzimy, ale są też takie, które nie biorą się z niczego i potrafią skutecznie psuć życie. Tak więc, czytając trochę w internecie o psychologii trafiłam na temat matki i jej wpływu na dziecko i w sumie dopiero teraz zrozumiałam, jak bardzo jest to ważne. W sumie to punkt wyjściowy, związek z matką kształtuje nas, naszą osobowość, podejście do życia itd, a co za tym idzie, rzutuje na nasze dorosłe życie.

Jestem człowiekiem specyficznym, ale nie będę się o tym rozpisywać. Zastanawia mnie jedno: moja mama była zarazem kochająca i bardzo wybuchowa. Nigdy nie potrafiłam jej określić. Humor zmieniał się jej kilka razy na dzień, a ja byłam dzieckiem wrażliwym na krzyki, ewentualne szarpanie i wyzwiska. Jednocześnie mama była aż nadopiekuńcza, mówiła mi, że mnie kocha itd. Nie wiedziałam jaka ona jest. Do dzisiaj pamiętam, jak w zerówce mieliśmy zrobić ćwiczenie polegające na podkreśleniu cech naszych mam (wrażliwa, opiekuńcza, życzliwa, kochająca). W związku z tym, że kłamstwo przychodziło mi trudno, siedziałam i zastanawiałam się co zrobić, patrząc, jak inne dzieci podkreślają wszystkie cechy jedna po drugiej. Ostatecznie wybrałam opiekuńcza i kochająca.

Nie miałam jakiegoś ciężkiego dzieciństwa, chociaż przyznam, że było stresujące, ale na to złożyło się wiele czynników, nie tylko mama. A jestem człowiekiem jakim jestem, jeśli mam się opisać w dwóch słowach- lękliwym i niepewnym.

Na podstawie analizy własnych doświadczeń wysnułam wniosek, że matka jest cholernie ważna w całym życiu swojego dziecka- nie tylko dzieciństwie, ale i starości, bo to ona pokazuje nam świat (Zależy tylko, czy pokaże go obiektywnie czy w swojej wersji) i takim my go później widzimy. Co wy sądzicie na ten temat? Czy jeśli matka daje dziecku zły wzorzec, jest ono później w stanie go zmienić? Czy będzie w stanie postrzegać życie zupełnie po swojemu, gdy wie co jest dobre a co złe?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na podstawie analizy własnych doświadczeń wysnułam wniosek, że matka jest cholernie ważna w całym życiu swojego dziecka- nie tylko dzieciństwie, ale i starości, bo to ona pokazuje nam świat (Zależy tylko, czy pokaże go obiektywnie czy w swojej wersji) i takim my go później widzimy. Co wy sądzicie na ten temat? Czy jeśli matka daje dziecku zły wzorzec, jest ono później w stanie go zmienić? Czy będzie w stanie postrzegać życie zupełnie po swojemu, gdy wie co jest dobre a co złe?

Matka i ojciec a jak nie wychowują nas rodzice to osoby z którymi przebywamy i wzrastamy. Rodzice dla malucha są całym światem i od nich się uczy przede wszystkim jak budować relacje w związku, jak reagować na pewne sytuacje, jak wyrażać uczucia, budują swoje poczucie wartości i można by tak pisać. Niemowlę to taki na początku pusty pojemniczek do którego rodzice wlewają różne rzeczy. Potem się okazuje czy są one lekkostrawne czy trujące. Dlatego na tym forum jest mnóstwo "zatrutych" ;) A zmienić się da poprzez terapię wiele osób to robi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Humor zmieniał się jej kilka razy na dzień,

U mnie to byly czasami minuty..usmichala sie do mnie by za chwle strzelic z liscia. Cale dziecinstwo kojarzy mi sie z czujnoscia, napieciem,przewidywaniem co za chwile moze nastapic. Zero poczucia bezpieczenstwa.

Czy jeśli matka daje dziecku zły wzorzec, jest ono później w stanie go zmienić? Czy będzie w stanie postrzegać życie zupełnie po swojemu, gdy wie co jest dobre a co złe?

 

Jasne..tylko potrzeba przewodnika ... czyli terapii

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

forwhomthebelltolls, Podpisuje się pod koleżankami powyżej, chociaż bynajmniej mi zmiany przychodzą niełatwo, np. wyuczony przez lata brak konsekwencji i regularnych działań przyniósł swoje skutki i teraz dąże do tego żeby to zmienić co nie jest takie łatwe. Ale skoro nikt nie potrafił mnie przypilnować, po trochu może zmusić i wytłumaczyć po co muszę się zmuszać do mniej przyjemnych rzeczy to skąd JA w wersji 10 lat wstecz mogłem sobie z tego zdawać sprawe? Nasi opiekunowie budują nam mentalne fundamenty przez pierwsze lata naszego życia. Ale ja tam wierze w poprawe :) Zbyt wiele osób mi to teraz powtarza żeby się nie udało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

forwhomthebelltolls, Podpisuje się pod koleżankami powyżej, chociaż bynajmniej mi zmiany przychodzą niełatwo, np. wyuczony przez lata brak konsekwencji i regularnych działań przyniósł swoje skutki i teraz dąże do tego żeby to zmienić co nie jest takie łatwe. Ale skoro nikt nie potrafił mnie przypilnować, po trochu może zmusić i wytłumaczyć po co muszę się zmuszać do mniej przyjemnych rzeczy to skąd JA w wersji 10 lat wstecz mogłem sobie z tego zdawać sprawe? Nasi opiekunowie budują nam mentalne fundamenty przez pierwsze lata naszego życia. Ale ja tam wierze w poprawe :) Zbyt wiele osób mi to teraz powtarza żeby się nie udało.

 

Często jest niestety tak, że problemy mają swoje podłoże w dzieciństwie i jeśli wtedy ktoś dorosły odpowiednio nie zareaguje to potem człowiek się męczy. Sytuacja jest trudna gdy nie można w tej kwestii liczyć na rodziców, zostaje jeszcze niby szkoła, ale tam mam wrażenie często myślą na zasadzie: " no jak to mamy zaproponować psychologa, co sobie o nas rodzice pomyślą, że chcemy z ich dziecka zrobić nie wiadomo kogo?"

 

Pamiętam jak mi w szkole ciągle powtarzano ze jestem smutna. W podstawówce dyrektorka jak koło mnie przechodziła mówiła "dlaczego ty zawsze jesteś taka smutna, poważna, nigdy się nie uśmiechasz, popatrz na..., zawsze taka uśmiechnięta" i nic. Raz jeden nauczyciel przyjechał do mnie do domu, żeby niby porozmawiać o moich stosunkach z koleżankami, ale rozegrał to tak fatalnie, naprawdę... nic mi nie pomógł. Zamienił z mamą kilka zdań na zewnątrz, zapytał czy się skarzę, mama powiedziała ze nawet nie, a potem do mnie "to co miałam mówić, że skarżysz się na ...?". Ta dziewczyna była córką nauczycielki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchajcie, bo tak się zastanawiam, czy wpływ na problemy nerwicowe u dziecka może mieć też fakt, że zostało odrzucone w łonie matki? W sensie czy życie płodowe dziecka pozbawione miłości może mieć wpływ na jego psychikę, jeśli później wychowuje się w kochającej rodzinie? Czy to zapada gdzieś w pamięć i jest traumą, czy sobie to teraz wymyślam?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×