Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zawiła sytuacja rodzinna. Zagubienie emocjonalne.


dominicov

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Mam lat niespełna 21. Z intencji babci, mamy mojej mamy, nadali mi imię Dominik, które mi się podoba.

Mój ojciec jest, nieinteresującym się mną alkoholikiem. Przemocy w domu nie było, po prostu Z-wa nie było. Był nieobecny emocjonalnie, choć fizycznie tak. Nie interesował się mną. Nigdy nie rozmawiał ze mną na jakiekolwiek tematy z działu "sprawy męskie"... w ogóle zresztą nie rozmawiał. Pamiętam strofowanie z jego strony. Rywalizację (normalne zachowanie zakompleksionych). W domu nie ma go już od 2 lat.

Z. był wybuchowy, ale jak już zaznaczyłem - nieagresywny. Typ choleryka.

 

Teraz nakreślę Wam moje stosunki z matką, które nie są normalne.

O. traktuje mnie jako kalekiego. Tego, którego trzeba monitorować, najlepiej cały czas. Co godzi w moje poczucie wartości, jako jednostki niezależnej, samodzielnej.

Nadopiekuńczość to zawężanie pola mojego działania. Gdy 3 lata temu chciałem podjąć pracę zagranicą, O. kwitowała to "nie dasz rady" i "boję się". Wówczas nie myślałem nad destruktywnym wpływem takich słów, które zakodują się w mojej podświadomości. A dziś będą schematyzowały moje działania. Podświadomość wpisze skrypt, który co rusz zostanie wywołany. Niechęć przed rywalizacją, stagnacja, bierność, niepewność. Nie obchodzi ją to, że jestem sam. Dziwne?!

 

A z drugiej strony chcę i pragnę normalności. Ja marzę. Ja jestem oćpany marzeniami. Dostrzegam utopijność, patologię takiego myślenia. Nie pomaga jednak na to nic. Jestem wizjonerem?! A kim ja jestem?! A może to ucieczka przed starciem z rzeczywistością? Co złego jest w marzeniach?! Przecież nic. Ja chce realizować swe pasje!

Jestem świadom drogi, którą należy przebyć, aby dostać swój owoc. Jednak zatrzymałem się tu. Tu, czyli chcę, ale nie mogę. Jestem niepewny siebie. Przez krzywdę, którą wyrządzono mojemu wewnętrznemu dziecku.

To wewnętrzne dziecko nie chce dorosnąć. To przecież ono słyszało, że dorosłość to tylko podatki i rachunki. Bo trzeba płacić za wodę, prąd itd. A ty masz to za darmo. Zostań dzieckiem.

Trzeba na wszystko ciężko pracować a i tak ledwo co ci zostanie. Inne drogi obierają cwaniacy. Zostań dzieckiem.

A jednocześnie prawi się o szkole. Bo ma nam zapewnić w życiu luksusy, których nie mieli nasi rodzice.

I co ma sobie myśleć takie dziecko? Czuje dysonans.

Nie będę miał lepiej jak moi rodzice. Życie jest trudne.

Najgorszy jest jednak rodzic zakompleksiony. Ten, który szuka oponenta w swoim dziecku. Taki był Z-ew wobec mnie. Gdy jeszcze nie doszło do przewartościowania aspiracji chciałem zostać programistą-freelancerem (osoba pracująca w domu). Z. skrytykował to. Wyraził swoją dezaprobatę. Więc co wtedy poczułem? Chciałem zadowolić tatusia. Wtedy nie miałem poczucia tej patologii na linii Ja - Z-ew. Moja podświadomość chciała uchronić mnie przed odrzuceniem, więc zagrała na swój sposób. Zapisała skrypt, ten skrypt zapisał: "nie robię nic w tym kierunku, aby zostać programistą-freelancerem".

Po około 5 latach... dokładnie. Nie jestem tym, kim chciałem być. Zadowoliłem maluczkiego ojca.

Podobno, gdy człowiek dozna odrzucenia przez inną osobę, którą kocha, w mózgu aktywują się rejony podobne do tych, które uległyby aktywizacji po ugodzeniu nożem.

Więc konkludując, ja nie chciałem zostać ugodzony przez nóż odrzucenia. Nóż osoby, którą kochałem, stawiałem za autorytet. Miał być moim opiekunem.

Więc siłą rzeczy... zostałem dzieckiem.

Widzisz tych z tym samochodem?! Są lepsi. Ty nigdy nie będziesz taki, to jest dla wybranych. I tak nic nie wskórasz.

Lepiej... zostań dzieckiem.

 

Jednak O-a nie okalecza mnie wprost. Robi to poprzez matczyne działania. Jakby się bała. A boi się, że pójdę w ślady ojca. Kazała schować pieniądze siostrze, abym... nie ukradł ich i nie przepił?! Postąpiła tak samo, gdy Z. był jeszcze w domu. Ja nigdy nie miałem kaca. To boli, bo jestem traktowany jak osoba chora umysłowo.

Nieodpowiedzialna. Czy osoba, która jest traktowana jako nieodpowiedzialna chce tak naprawdę wziąć życie w swoje ręce? Człowiek jako podmiot egoistyczny, wygodnicki zawsze będzie dążył do optymalizacji swojego życia. To, co jest dla niego wygodne na tu i teraz. Więc nie ma powodów, ku temu, mimo świadomości kryzysu, aby starać się walczyć. Tak jest dobrze. Przecież: "najgorsze piekło jest lepsze jak największy nieznany raj.

Po siostrze widzę, że przejęła zachowania wobec mnie takie, jakie O. przejawiała wobec Z-a. Nie będę z tym walczył. Siostra jest teraz, ale my się rozejdziemy. I na pewno nie będziemy utrzymywali kontaktu. Brak jej wyrozumiałości, jakiegokolwiek myślenia o moich potrzebach. Przecież to ona trzyma kabzę. Pewnego dnia nie ma ani obiadu, ani pieniędzy. Dzwonię do mamy rozgoryczony, po czym O. mówi: "dogadujcie się między sobą". Tyle, sprawa zakończona.

Takie zachowanie budzi we mnie poczucie niesprawiedliwości i godzi w wartość jako jej dziecka. Czuje się gorszy, mniej wartościowy. I noszę wobec niej pustkę.

Siostra. A-ka, ma chłopaka. Chłopak jest uległy. Ja natomiast stawiam się, oporuję jej.

Przez takie zachowanie mamy i A-ki mam taki obraz kobiet, w oparciu o doświadczenia. Chciwe i dwulicowe. Trzeba je trzymać krótko. Manipulować, grać na emocjach. Chcę i nie chcę być w związku.

Zgadzam się z tym, że jest to jedynie wycinek rzeczywistości. Zbudowany na toksycznych fundamentach. I nijak ma się do ogółu. Są ludzie emocjonalnie spaczeni i ci normalni. Cechą biedy jest to, że często produkuje zachwiane jednostki. Te same, które tę biedę podtrzymają. Koło się zamyka bo trauma jest dziedziczna pokoleniowo. A czy ja przerwę ten krąg? Dziadek pił, ojciec też.

 

 

Ale ja się nie poddam. Wyszukuję wszystkie najsłabsze punkty mojej konstrukcji. Znajdę drogę do swojego owoca i wytrwam.

 

Wygrałem z uzależnieniem od gier komputerowych, ze słodyczami i tłustym jedzeniem. Od czerwca schudłem 12 kg. Wygrałem z myśleniem "nie da się". Nie boję się ludzi, nie szukam już wrogów. Jestem samoświadomy swoich wad i zalet. Widziałem normalne rodziny, a ja nie chcę niczego nadzwyczajnego. Chcę żyć tak samo jak i one.

O dziwo, najtrudniejsze było to, aby uświadomić sobie toksyczność środowiska w którym się żyło i poniekąd żyje nadal. To ono determinuje nasze chciejstwa i postawy. To ono jest absolutną bazą Twoich lęków. Od chorych ludzi trzeba się odciąć, bo się nimi zarazisz. Panuję nad sobą, nie przeklinam, zaakceptowałem to co było.

Jak bardzo tego chcę i pragnę? Jestem zdeterminowany. Odetnę się od nich wszystkich.

I będę żył tak jak JA tego chcę! Co w tym kierunku robię? Uczę się niemieckiego. Pragnę jak najdalej i jak najszybciej. Zacząć pracować, gdziekolwiek. Ale żyć sam!

Co jest najważniejsze?

Nie dać się sparaliżować przez strach! Nie ważne gdzie i kiedy, z jakiego powodu. Opanowanie jest najważniejszą cechą charakteru! Ono rodzi cierpliwość. Człowiek opanowany to człowiek systematyczny.

 

D.B.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez większą część czasu miałam wrażenie, że czytam o usprawiedliwianiu swoich czynów. Nie miałeś łatwo, ale w zasadzie nie znam dziecka, którego rodzice akceptowaliby wszystkie jego plany na przyszłość i niekoniecznie doszukiwałabym się tutaj patologii. Nadopiekuńcza mama to także problem dość istotny, jak i pijący ojciec, co mogło zachwiać Twoją wiarę w siebie i sprawiło, że nie podążyłeś za marzeniami. Sam piszesz w takim temacie, że zapewne wiesz na czym polega DDA. Także niekoniecznie w ogóle to wina mamy, że utknąłeś gdzieś w swoim życiu.

 

Mam nadzieję, że skoro już dostrzegłeś swoje ograniczenia podążysz tą drogą, którą chcesz, niekoniecznie zrywając kontakty z rodziną. Mieć dystans, a być uległym, to Twój wybór wobec osób, które podcinają Ci skrzydła, jednakże czy przez to, że ktoś w Ciebie nie wierzy, warto stracić całą rodzinę?

 

Przemyślałeś czego chcesz, a teraz rozważ WSZYSTKIE opcje, nie tylko jedną. I może jakaś grupa dla DDA? Taka uświadamiająca kontrola dla Ciebie dobrze by Ci zrobiła, abyś nie przesadził teraz w drugą stronę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×