Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Bolesna rzeczywistość

Rekomendowane odpowiedzi

Zdarzyło Wam się zdać sobie sprawę z tego, że mimo starań i wysiłków niczego nie udało Wam się zmienić? Czy w pewnym momencie okazało się, że mieliście wrażenie względnej stabilności, a jedno wydarzenie spowodowało załamanie i powrót do punktu wyjścia? Mieliście poczucie, że szarpiąc się, straciliście tylko czas?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie, nigdy nie mialam takiego odczucia. Kiedy chce cos zmienic i sie staram, udaje mi sie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to o mnie. właśnie utknęłam w takim punkcie życia w którym nie wierzę już, że kiedyś będę normalna a dalsze funkcjonowanie sprawia mi taki ból, że widzę tylko jedno wyjście :( Żadna serotonina nigdy nie zmieni mojego sposobu myślenia. Ani rozmowy z kimkolwiek. Ani czyjeś słowa.

Mogę stawać na głowie i klaskać uszami w wysiłku i trudzie zmienienia siebie, pokonywać wielkie doliny i góry problemów by na koniec potknąć się boleśnie o drobny kamyczek i musieć zaczynać wszystko od nowa. jakie to zniechęcające, bolesne i niesprawiedliwe :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie spotyka, gdy próbuję zmienić swoje życie. Co ciekawe każda próba niesie jakąś zauważalną zmianę. Problem tylko taki, że w trakcie wysiłków nie idzie przewidzieć jak będzie owa zmiana wyglądała. Czasem na lepsze, czasem na gorsze. Mam takie wrażenie, że w jednym miejscu się wzmocnię, to w drugim przychodzi strata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeśli masz w sobie chociaż minimalny instynkt profetyczny, skutek jest do przewidzenia. zaskoczenie po dokonaniu zmian, może przyjść tylko jeśli działasz zmieniając kwestię osób trzecich, będących ponad zamiarami i ze średnią świadomością twojego działania. niezadowolenie z efektu jest skutkiem zmian wprowadzanych przez ludzi pomijających konkretne wyznaczanie celów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy w pewnym momencie okazało się, że mieliście wrażenie względnej stabilności, a jedno wydarzenie spowodowało załamanie i powrót do punktu wyjścia?

 

Oczywiście, że tak. Takie mniej lub bardziej trudne sytuacje zdarzają się każdemu. Najgorzej jest jak wszystko straci się w ułamek sekundy, u mnie było tak, że moje życie przekręciło się o 180 stopni w chwilę - straciłam wszystko łącznie z możliwością wykonywania zawodu w jeden wieczór i nic się nie dało zmienić. Szybko trzeba było się przekwalifikować i życie biegło dalej. Do dziś, chyba tak naprawdę nie jestem przekonana, czy wyszło mi to na dobre, wiem, że nigdy nie będę już tak bardzo "kochała" tego co robię. Trudno, czasu się nie cofnie.

 

 

Mieliście poczucie, że szarpiąc się, straciliście tylko czas?

 

Później szarpałam się przez dwa lata aby móc wrócić - nie dało się. Z jednej strony straciłam czas, z drugiej strony wiem, że gdybym wtedy się poddała i nie miałabym takiej mobilizacji, nigdy nie byłabym w takim stanie jak dzisiaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cały czas zmagam się, z chorobą, brakiem pracy i pieniędzy, bbrakiem własnego miejsca, możliwości rozwoju bo brakuje na to funduszy...zamkniete koło...i choćbym nie wiem ile razy próbowała nie mam na to wpływu i to jest takie trudne....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie także rzeczywistość boli, teraz są czasy gorsze,ludzie gorsi,młodzież i ich makabryczne zachowanie,ich pustota,normalnie.Nie da się tego zwalczyć ,trzeba czekać aż zmienią się.Takie czekanie jest męczące ale jakoś poczekam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy macie jeszcze nadzieję, że uda Wam się zmienić swoją rzeczywistość?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy macie jeszcze nadzieję, że uda Wam się zmienić swoją rzeczywistość?

 

Raczej nie. Mam raczej nadzieję, że uda mi się zmienić własny stosunek do zastanej rzeczywistości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy macie jeszcze nadzieję, że uda Wam się zmienić swoją rzeczywistość?

Inaczej mówiąc " Nadzieję na lepsze jutro ".

Tak . Wierzę i mam Nadzieję ,że Tylko Bóg tak pokieruje moim życiem ,że dam radę we właściwy, dobry sposób każdego dnia na nowo .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy macie jeszcze nadzieję, że uda Wam się zmienić swoją rzeczywistość?

 

Pytanie co pojmujemy jako "swoją rzeczywistość": czy sferę rzeczywistości na którą możemy mieć jakiś wpływ, czy też rzeczywistość ogólnie. Jeśli to drugie, to nie mam najmniejszych wątpliwości: jestem ziarnkiem piasku na pustyni, rzeczywistość nigdy nie usłyszy mojego krzyku choćbym nie wiem jak się wydzierał, nie mam na nią w 99,999% najmniejszego wpływu. Czy pójdę na głosowanie czy nie; jak pójdę na głosowanie to czy zagłosuję za tym czy za tamtym; czy pójdę na jakiś marsz, obojętne czy z lewej czy z prawej strony; czy wystawię pierdyliard lajków na fejsbuku na profilu "uwolnić Krym" - nic nie zmienię. Nawet jak wygram w totka i wybuduję sierociniec to w gruncie rzeczy i tak świat gówno to będzie obchodzić. Jest tylko ten 0,001% możliwości odciśnięcia jakiegoś śladu na tym świecie, mianowicie zaopatrzyć się w pistolet i zastrzelić kogoś sławnego, wpływowego, bogatego - a najlepiej kombinację powyższych. Od takich zdarzeń zaczynały się wojny, rewolucje, przewroty. Bliski jestem tego co naleśnik:

 

Mam raczej nadzieję, że uda mi się zmienić własny stosunek do zastanej rzeczywistości.

ale z lekką modyfikacją: ja "mam nadzieję że uda mi się zwalczyć swoje odruchy buntu wobec zastanej rzeczywistości".

 

Natomiast jeśli chodzi o "swoją rzeczywistość" to jak potrzeba to staram się ją zmienić, jak czuję potrzebę i jeśli się da. Jeśli się da, bo z gówna to tylko Picasso coś wyrzeźbi a ja mu niegodzien buty czyścić (metaforycznie). Jak się nie da to jest to związane z rzeczywistością niezależną ode mnie i wtedy mogę tylko starać się o to żeby przez to za bardzo nie zwariować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Najlepiej jest żyć w zgodzie z własną naturą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o zmianę rzeczywistości rozumianej jako moje życie, to mam małą nadzieję że uda mi się zmienić, ale nie wcześniej niż za 5-10 lat. Jeśli chodzi o zmianę rzeczywistości rozumianej jako ogólna rzeczywistość, to oczywiste jest, że nie da się jej zmienić, można się jedynie dostosować, ale i z tym będzie problem, ponieważ pomiędzy moją osobowością, a ogólną rzeczywistością jest bardzo duża przepaść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Najlepiej jest żyć w zgodzie z własną naturą.

 

Zgadzam się! To dopiero zmienia rzeczywistość :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja, jakbym miał żyć w zgodzie z własną naturą, to ogólna rzeczywistość musiałaby dostosować się do mnie, potrzebny byłby nowy porządek na świecie według moich zasad.

 

-- 19 cze 2014, 15:57:42 --

 

Najlepiej jest żyć w zgodzie z własną naturą.

A tak w ogóle to stwierdzenie to bzdura. To czy najlepiej jest żyć w zgodzie ze swoją naturą zależy od tego, jaką kto ma naturę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×