Skocz do zawartości
Nerwica.com

Od 2 dni mam wrażenie, że zwariuję


tramwaj

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Cierpię na nerwicę lękową od ponad 2 lat. Nigdy nie miałam tego co dzieje mi się od 2 dni. Mam wrażenie, że zwariuję. Boje się i sama nie wiem czego. Nie mam przy tym żadnych objawów fizycznych typu duszność czy kołatania serca... Mam ochotę wyskoczyć przez okno albo biegać w kółko i płakać. Czuje się jakby moja własna głowa miała mnie zaraz wykończyć. Nie pomagają mi żadne tabletki. Nie wiem jak temu zaradzić. Nie było żadnego bodźca, który mógłby to spowodować. Nie mogę normalnie funkcjonować, ciężko mi usiedzieć w miejscu, ciężko mi cokolwiek robić. Czy ktoś z Was miał podobne przeżycia? Jak mogę to wyeliminować lub załagodzić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj tramwaj! Czy leczysz się u lekarza psychiatry? Bierzesz jakieś leki albo uczęszczasz na terapię? Skoro nie ma (jak twierdzisz) żadnego konkretnego bodźca, który uzasadniałby pogorszenie się Twojego stanu, to może warto skonsultować się ze specjalistą i powiedzieć mu o nasilających się stanach lękowych. Doraźnie możesz próbować się wyciszyć, np. poprzez słuchanie muzyki relaksacyjnej, trening autogenny, wysiłek fizyczny (mnie np. odpręża basen ;) albo skierowanie swoich myśli na jakieś zajęcia, które lubisz, na swoje pasje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj tramwaj! Czy leczysz się u lekarza psychiatry? Bierzesz jakieś leki albo uczęszczasz na terapię? Skoro nie ma (jak twierdzisz) żadnego konkretnego bodźca, który uzasadniałby pogorszenie się Twojego stanu, to może warto skonsultować się ze specjalistą i powiedzieć mu o nasilających się stanach lękowych. Doraźnie możesz próbować się wyciszyć, np. poprzez słuchanie muzyki relaksacyjnej, trening autogenny, wysiłek fizyczny (mnie np. odpręża basen ;) albo skierowanie swoich myśli na jakieś zajęcia, które lubisz, na swoje pasje.

 

Witam,

 

Chodziłam do różnych psychiatrów, ale z zerowym skutkiem. Biorę tylko afobam i teraz przepisano mi relanium zamiast afobamu. Chodziłam na terapię do psychologa, odczuwałam lekką poprawę, ale nie do końca. Wszyscy lekarze, zwłaszcza kardiolog zaleca mi nie branie psychotropów i gdy brałam tabletki od psychiatry kazał mi je odstawić. Nie tylko on, inni lekarze mają to samo podejście. Moje stany lękowe zaczęły się od ataków duszności spowodowanych przez zespół omdleń wazowagalnych, o których dowiedziałam się dopiero po 2 latach, ale przez tą niewiedzę nabawiłam się nerwicy i mimo świadomości, że wiem co mi jest nie mogę sobie poradzić z tymi lękami. Jednak zawsze są to lęki przed uduszeniem. Nigdy nie odczuwałam lęku bez uzasadnienia przy dobrym samopoczuciu fizycznym,

Dziękuję bardzo za odpowiedź i pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tramwaj, nie znam dokładnie całej Twojej historii choroby i na pewno lekarze, którzy Cię prowadzą, mają więcej do powiedzenia w tej kwestii. Być może branie tabletek przepisanych przez lekarza psychiatrę faktycznie nie ma najmniejszego sensu w Twoim stanie, skoro cierpisz na omdlenia wazowagalne. Niemniej jednak warto popracować nad tym, by lepiej radzić sobie ze stresem i emocjami, bo napięcia psychiczne należą do czynników, które mogą sprzyjać powstaniu omdleń. Także to, o czym wspominałam wcześniej (muzyka relaksacyjna, trening autogenny, ćwiczenia odprężające itd.), jest jak najbardziej wskazane i nie zaszkodzi ;) Pozdrawiam ciepło i życzę dużo zdrowia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak. Ja miałam kilka takich ataków. Raz to chyba ponad 24 godziny mnie trzymało z przerwami po kilka minut. Współczuję ci. Pamiętam jak stałam przy oknie i zastanawiałam się jakby to było wyskoczyć i nie czuć tego, co czuję. Chodziłam też i po pokoju. A potem szłam do łazienki i non stop powtarzałam jakieś zdanie żeby zająć czymś głowę i nie myśleć, albo natrętnie przekładałam rzeczy byle tylko coś robić, ale i tak przychodził moment lęku, bo przecież kiedyś przyjdzie czas snu, trzeba będzie przestać chodzić i gadać do siebie. Mam wrażenie, że to wszystko wzmagało tylko atak i trwał on dłużej.. myślę, że sama mogłam sprawić, że to trwało ponad 24 godziny, a nie np. 2.

 

Jak ja sobie radziłam?

Pomagało wyrzucenie tego z siebie i opowiedzenie komuś, ale po co ludzi obciążać i nie dawać im spać. Potem człowiek czuje się tylko winny.

Wyjście na spacer, nagła zmiana też pomagała.

A późnymi nocami, wiem, że to trudne, ale mimo, że mnie nosiło siadałam na dupie i czekałam.. czekałam aż się uspokoję. Ja sobie wtedy robiłam herbatę, wyjmowałam flamastry i kolorowankę i kolorowałam.. to było wspaniałe.. jednocześnie pozwalało się wyciszyć, powoli uspokoić i jednocześnie zająć głowę nieskomplikowaną czynnością polegającą na wypełnianiu kolorem pola i nie wyjściem poza obrys. Innym razem malowałam obraz kredkami i cienkopisami (wpadłam na pomysł wykorzystania do czegoś tego niecodziennego stanu, który nie wszystkich ludzi tak zaszczytnie dotyka), a obok, po drugiej stronie kładłam czystą kartkę a4 i notowałam na niej czego się boję.. punkt po punkcie. Rysowałam sobie i kiedy nagle poczułam lęk (bo przyznasz, że to uczucie jest raczej falowe.. u mnie było tak, że czułam jak lęk narasta falami, a po przypływie jest odpływ. Fale są coraz wyższe, nagle jest ta najwyższa i znowu fale stają się mniejsze aż do zupełnego wyciszenia) odkładałam kredkę i pisałam czego się boję i co czuję. Szlochałam przy tym i wchodziłam niekiedy w najsmutniejsze doświadczenia z życia. Przez te 2 godziny zapisałam ze 2 kartki a4 obustronnie i narysowałam obrazek. Pozwoliło mi to zobaczyć jak działa ten mechanizm.. poczuć jak narasta lęk. Wiedziałam też, że ten stan się skończy. Oczywiście były i wątpliwości co jeśli nie tym razem, ale też to zapisywałam na kartce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję wszystkim bardzo za odpowiedzi, długo nie wchodziłam na forum. MARIAN1967, tak to coś podobnego, tylko, że u mnie następuje to nie tylko przy zmianie pozycji, potrafi pojawić się nagle. Ciśnienie potrafi skoczyć do góry, a za chwilę spaść drastycznie, pojawia się tachykardia, utrudnia dosyć życie.

evvelinka, ja jak do tej pory miałam 2 takie ataki i w sumie teraz również coś mi brzęczy w głowie niemiłego, ale czekałam po prostu męcząc się sama ze sobą. Co do tych rysunków, może to jest myśl. Może nawet takie coś pozwoliłoby pokazać psychologowi, jak wygląda mechanizm całej tej sytuacji w moim przypadku :) Bo każdy z nas jest przecież inny, a nie zawsze potrafimy przekazać to co chcemy drugiej osobie. Ja jeszcze w sumie jak źle się czuję układam puzzle. Ale jak najtrudniejsze, żeby zająć głowę myśleniem, które elementy muszę ze sobą połączyć. Pomaga na chwilę zapomnieć, ale na dłuższą metę nie mam sposobu, bo czasem te paniki są takie duże, że nawet na puzzlach nie mogę się skupić.

 

Dziękuję bardzo za rady i pozdrawiam! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×