Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Państwowa a prywatna służba zdrowia

Rekomendowane odpowiedzi

mark123, niestety wielu ludzi zawó lekarza bardzo "niszczy" w sensie powoduje zbyt wyniosłe ego. Jakby nie było, to w pewnym momencie dochodzi do nich, że mają pewnego rodzaju władzę nad innym człowiekiem. Mam koleżankę, która jest pielęgniarką na oddziale kardio i opowiadała mi jak obserwuje zmiany w zachowaniu lekarzy - poczawszy od bycia stażystą.

Inna rzecz to taka, że wielu lekarzy traktuje pacjentó jak maszynkę do zarabiania pieniędzy. W Polsce jest w społeczeństwie tendencja do osiągania za wszelką cenę większego dobrobytu niż ma "sąsiad", każdy chce się lansować, mieć najlepsze auto itd. itd. więc siłą rzeczy musi wyciągać od pajentów jak nawięcej kasy. Dobry lekarz wbrew pozorom będzie miał mniej pacjentów niż ten kiepski bo dobry lekarz będzie zbyt szybko diagnozował. Kiepski lekarz albo taki, który celowo opóźnia zdiagnozowanie będzie zarabiał więcej bo jeden pacjen będzie musiał przyjśc do niego na kilka wizyt.

 

Widać to dobrze w sytuacji gdzie: idę do lekarza a on zleca mi jedno badanie. Badanie wychodzi pomyslnie więc wracam do tego samego lekarza a on stwierdza, to w takim razie zróbny jeszcze inne badanie. Zamiast na pierwszej wizycie oznajmić - proszę zrobić "to" badanie a jeśli wyjdzie pomyslnie to inne konkretne badanie, to tak kasuje za 2 wizyty a nie za jedną.

To, że lekarze traktują pacjentó jak dojna krowę mocno pokazuje też sprawa braku wizyt związanych z receptami. Gdyby lekarze podchodzili do pacjentów po ludzku, to za wizytę polegającą na wręczeniu recepty powinno płacić się max 10PLN a nie za jak normalną konsultację lekarską.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wolę państwową służbę zdrowia, bo nie zamierzam nikomu płacić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mark123, w każdym zawodzie zdarzają sie ludzie bardzo w porządku, do rany przyłóż oraz taborety, którymi chciałoby się trzasnąć o ścianę ;) Nie ma na to reguły. Wszystko zależy od człowieka. A, że lekarze bardzo często są wyniośli i traktuja ludzi z góry - no to prawda. Personel przychodni niejednokrotnie jest dla nich ludźmi gorszej kategorii. Nie mówiąc o pacjentach. Nie można jednak powiedzieć, że wszyscy mają takie podejście.

Wiem, że w każdym zawodzie są i tacy i tacy, ale mam wrażenie, że wśród lekarzy oraz pracowników NFZ roi się od "taboretów"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, to samo można powiedzieć o urzędnikach ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W podejściu lekarzy nie zauważyłam większej różnicy . Zdecydowanie większą różnicę widzę w zachowaniu pań rejestratorek :D Te z państwowej faktycznie często robią wszystko "na odwal się" z wyczuwalnym "bo muszą", a te z prywatnych gabinetów są tak nienaturalnie słodkie, uprzejme i przelukrowane, że aż się zbiera człowiekowi na pewien charakterystyczny odruch:P

 

Co do rejestracji w prywatnej przychodni ale przyjmujących pacjentów na nfz, to bywa i tak że w rejestracji pracuje np pani która skonczyla szkołę "odzieżową", i kompletnie nie ma podejścia do pacjenta. Pacjent musiał czekać aż w/w pani się odwróci do pacjenta i zacznie go obsługiwać bo była zajęta rozmową z pielęgniarką. Takie panie nie powinny pracować w rejestracji.!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg, mnie w rejestracji powinny pracowac osoby po szkole medycznej, pielęgniarskiej, które "liznęły" nieco tematu medycznego i miały kontakt z pacjentem, czy też były szkolone do kontaktu z pacjentem, ale nie po szkole odzieżowej, gastronomicznej i innej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

serce, powinny, ale nie pracują, bo wprowadzono nowe standardy. Teraz w rejestracji może pracować każdy i nie jest to do końca złe rozwiązanie, jeśli te osoby "ogarniaja".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mark123, w każdym zawodzie zdarzają sie ludzie bardzo w porządku, do rany przyłóż oraz taborety, którymi chciałoby się trzasnąć o ścianę ;) Nie ma na to reguły. Wszystko zależy od człowieka. A, że lekarze bardzo często są wyniośli i traktuja ludzi z góry - no to prawda. Personel przychodni niejednokrotnie jest dla nich ludźmi gorszej kategorii. Nie mówiąc o pacjentach. Nie można jednak powiedzieć, że wszyscy mają takie podejście.

Wiem, że w każdym zawodzie są i tacy i tacy, ale mam wrażenie, że wśród lekarzy oraz pracowników NFZ roi się od "taboretów"

sooż..."państwówka" legendy mówią że lekarz by stracić robote musi zostawić w 3 pacjentach 4 torby narzędzi lekarskich i spi^&^ jakieś 63 operacje,wtedy może wyleci.

Ewentualnie gdy przyjdzie nae&&*& jak stodoła do szpitala.

W super duper prywatnych klinikach gdzie mikrometr marmuru kosztuje więcej niż przeważnie zarobimy przez całe życie,zwłaszcza lekarz który jest pleb szeregowym pracownikiem musi uważać choć trochę coby go nie wysłali w kosmos i by miał na swojego merola klasy S dość piniondza.

Disclaimer - ta opinia jest prześmiewcza,subiektywna i niekoniecznie wiele wartościowa,nim ruszysz z krucjatą by bronić umieralni tfu szpitala bądź bogatszego odpowiednika miej na uwadze że to powyższe może być bullshitem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
serce, powinny, ale nie pracują, bo wprowadzono nowe standardy. Teraz w rejestracji może pracować każdy i nie jest to do końca złe rozwiązanie, jeśli te osoby "ogarniaja".

 

Artemizja - Kto wprowadził te standardy i kiedy? Niektóre osoby nie ogarniają nie mają nastawienia na pacjenta kompletnie.! I są to te po szkole "odzieżowej". Kompletnie nie ogarniają i nie mają nastawienia na pacjenta kompletnie ! Za to te po szkole medycznej np z tytułem mgr czy też po fizjoterapii z tytułem mgr zupełnie inaczej podchodzą do pacjenta życzliwiej i z nastawieniem na pacjenta. ! Pozdrawiam !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

serce, w prywatnych przychodniach to już jest standard. Wprowadza go pieniądz, a właściwie jego brak. Rejestracje to ostatnie, za co chcą płacić. Poza tym, kto z tytułem magistra przyjdzie pracować w rejestracji na umowę zlecenie i stawkę 6,50 zł za godzinę? Znam to od środka i nikt poza studentami, osobami z nożem na gardle bądź osobami jak je wyżej okresliles nie chce tak pracować. Ja jak skończyłam studia. to też tej branży powiedzialam papa. Kiepskie warunki pracy, kiepska płaca = duża rotacja + łapanki personelu = obecny standard. Aby mieć wykwalifikowaną kadrę trzeba zapłacić. A skoro pracodawca nie chce tego zrobić, to personel pakuje manatki i wyjeżdża za granicę bądź idzie tam, gdzie dają więcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Artemizja, Dziękuję za wyjaśnienia. Właśnie fizjoterapeuta z tytułem mgr pracuje przychodni w rejestracji prywatnej lecz przyjmującej pacjentów na NFZ ale tam pracuje i ma inne podejście do pacjenta niż osoba po szkole odzieżowej - dosłownie odzieżowej która też tam pracuje w rejestacji. Tamta osoba kompletnie nie ma podejścia do pacjenta. A skoro nie liznęła tematu medycznego nie powinna być przy pacjentach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

serce, a może to po prostu kwestia człowieka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Artemizja - Też ale i rozumienia pacjenta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak. Na pewno ogólną sytuacje pacjentów poprawi regulacja wprowadzająca konieczność posiadania tytułu doktora hab. na super odpowiedzialne stanowisko w rejestracji. Bo jedna pani w swojej wiosce spotkała krawcową na tym stanowisku, więc doskonale wie, że żadna krawcowa na rejestratorkę nie nadaje się.

 

Osobiście jednak podejrzewam, że ktoś z tak ograniczonym horyzontem myślenia zepsuje sobie relację z każdym rejestrującym, nawet jeśli będzie to prof. dr. hab. mgr. inż. insz. (insztalator rozruszników).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Sytuację Pacjentów poprawiłaby likwidacja NFZu - całkowita prywatyzacja Służby Zdrowia przy wpuszczeniu na rynek licznych firm ubezpieczeniowych (konkurencja!) i emisji dla każdego obywatela RP tego "bonu" zdrowotnego.

 

No ale nie - za wiele urzędów by się potraciło, "świniom" tego koryta by zabrakło ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tej kwestii to można doktorat napisać..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedna i druga ma wady i zalety. W państwowej wadą jest długi czas oczekiwania na wizyty czy też na operacje chirurgiczne i rehabilitację po nich, a także jakość żywienia zbiorowego w szpitalach, czyli ogólnie niedofinansowanie, jakieś chore limity przyjęć pacjentów i ogólnie burdel organizacyjny. W prywatnej z kolei często można się naciąć na byznes-konowałów o niskim poziomie wiedzy merytorycznej, ale za to żądających wygórowanych opłat za leczenie (niejeden potrafi skasować 100 PLN lub więcej za wypisanie recepty a nawet za założenie historii choroby).

 

Inna sprawa to podejście lekarzy i niższego personelu medycznego do pacjenta. Ja dość często spotykam się z notorycznym spóźnianiem się lekarzy do pracy. Ostatnio byłem na wizycie refundowanej przez NFZ u swojej psychiatry. Pani rejestratorka umawiając mnie na wizytę nie podała mi ściśle określonej godziny, lecz 3,5 - godzinny przedział czasowy, w którym tego dnia powinienem się zgłosić. Zgłosiłem się w owym przedziale, ale okazało się, że Pani doktor spóźniła się do pracy o 30 min. a przez kolejne pół godziny rozmawiała z kimś przez telefon, bo w rejestracji mieli jakieś problemy z systemem komputerowym. Dopiero po tej rozmowie, oczywiście bez słowa przepraszam, przyjęła pierwszego pacjenta, a ja musiałem czekać na wezwanie do gabinetu przeszło 4 godz. w niewielkiej poczekalni wraz z kilkunastoma innymi zdenerwowanymi całą tą sytuacją pacjentami. Cóż, takie sytuacje zapewne sprzyjają zdrowiu psychicznemu osób zaburzonych. Czy ktoś z Was spotkał się kiedyś z czymś takim?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
byznes-konowałów o niskim poziomie wiedzy merytorycznej, ale za to żądających wygórowanych opłat za leczenie (niejeden potrafi skasować 100 PLN lub więcej za wypisanie recepty a nawet za założenie historii choroby).

 

Bo do takich się idzie po śliską receptę. Jak mu zapłacisz odpowiednio za wizytę, to wypisze ci prawie wszystko.

 

Czy ktoś z Was spotkał się kiedyś z czymś takim?

 

U mnie wizyty są na konkretną godzinę. Zazwyczaj zdarzają się poślizgi, co związane jest z tym, że pani doktor poświęca każdemu naprawdę dużo czasu. Ja sam potrafiłem tam przesiedzieć godzinę, gdy była taka potrzeba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem leży w systemie oraz małej ilości lekarzy. NFZ narzuca ilośc pacjentów, ilośc punktów na placówkę. Są głupie limity i czestop jest tak, że ludzie długo czekaja na tomograf czy rezonans...bo tylko tyle dziennie mozna. Paradoks w rezonansie jest taki że tej maszyny się nie wyłącza..ona cały czas jest na czuwaniu, czyli mogłaby być używana. Poza tym popatrzmy ile jeden lekaz w ilu placówkach przyjmuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

thaur, Tella chodziło mi o to, czy kiedykolwiek spotkaliście się z takim systemem w jakiejkolwiek poradni czy NZOZ-ie, że powiedzą Ci "Proszę przyjść 15 grudnia pomiędzy 13 a 16:30", zamiast umawiać ludzi na konkretną godzinę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
thaur, Tella chodziło mi o to, czy kiedykolwiek spotkaliście się z takim systemem w jakiejkolwiek poradni czy NZOZ-ie, że powiedzą Ci "Proszę przyjść 15 grudnia pomiędzy 13 a 16:30", zamiast umawiać ludzi na konkretną godzinę?

 

Tak, spotkałam się..nawet teraz u psychiatry

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
thaur, Tella chodziło mi o to, czy kiedykolwiek spotkaliście się z takim systemem w jakiejkolwiek poradni czy NZOZ-ie, że powiedzą Ci "Proszę przyjść 15 grudnia pomiędzy 13 a 16:30", zamiast umawiać ludzi na konkretną godzinę?

 

Tak, spotkałam się..nawet teraz u psychiatry

 

A więc nie jest to odosobniony przypadek. Zastanawia mnie tylko czym to jest spowodowane, skoro w wielu innych poradniach zdrowia psychicznego można ustalić termin wizyty na ściśle określoną godzinę? Przecież lekarze w nich przyjmujący również pracują w kilku ośrodkach, mają wizyty domowe czy też są biegłymi sądowymi itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od kontraktu między lekarzem a przychodnią...może wiecej pacjentów przyjąć...choć ma z góry powiedziane ilu to ma być ale zawsze więcej się ich zmieścni niż na ustawowe minuty co daja NFZ. Ale nie wiem jak to rozliczają? Może lekarze początkujący tak mają? Albo biorą punkty od innego lekarza..a liczy się zbiorowość w placówce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mark123, to samo można powiedzieć o urzędnikach ;)

Urzędnicy chociaż nie mają takiego wpływu na zdrowie i życie ludzi.

 

W super duper prywatnych klinikach gdzie mikrometr marmuru kosztuje więcej niż przeważnie zarobimy przez całe życie,zwłaszcza lekarz który jest pleb szeregowym pracownikiem musi uważać choć trochę coby go nie wysłali w kosmos i by miał na swojego merola klasy S dość piniondza.

Ale Ci, którzy nie są "pleb szeregowymi" to raczej też łatwo nie usuwają za ewentualne błędy/zaniedbania.

W prywatnych klinikach też moim zdaniem roi się od "taboretów". W całej branży lekarskiej dominują takie osoby. Lekarzom i prywatnej i państwowej służby zdrowia chodzi w życiu o zarabianie kroci i życiu w luksusach. Ci, którzy pracują jednocześnie państwowo i prywatnie dodatkowo lubią karać pacjentów, którzy przychodzą państwowo, poprzez celowe przepisywanie nieskutecznych leków bądź też leków mających pogorszyć stan zdrowia oraz poprzez poświęcanie pracy prywatnie tyle czasu, ile się da, żeby państwowo przyjmować jak najmniej i żeby terminy były jak najdłuższe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Urzędnicy chociaż nie mają takiego wpływu na zdrowie i życie ludzi.
Zależy, jak na to spojrzeć ;) I przez jednych i drugich można dostać zawału :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×