Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jaki lek pomoże wyciągnąć z ciężkiej depresji???


eunika

Rekomendowane odpowiedzi

Myślę, że nikt z nas tu nie zna odpowiedzi. Sam lekarz dobiera orientacyjnie leki.

Nie każdy wychodzi szybko z depresji. Im cięzka tym wychodzenie z niej zajmuje więcej czasu.

Moja matka za pierwszym razem wychodziła 6 miesięcy, za drugim 4.

Brała citabax, i chlorprotixen zentiva

Mi wyjście z depresji umiarkowano-cięzkiej zajęło ok miesiąca. effectin ER + doraźnie chlorprotixen + doraźnie stillnox

Nie przytyłam w tamtym okresie ani 1 kg

Ale wątpie by leki miały tu główne znaczenie. Raczej nasza determinacja i dażenie do celu

Trzymam kciuki za szybkie ozrowienie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że nikt z nas tu nie zna odpowiedzi. Sam lekarz dobiera orientacyjnie leki.

Nie każdy wychodzi szybko z depresji. Im cięzka tym wychodzenie z niej zajmuje więcej czasu.

Moja matka za pierwszym razem wychodziła 6 miesięcy, za drugim 4.

Brała citabax, i chlorprotixen zentiva

Mi wyjście z depresji umiarkowano-cięzkiej zajęło ok miesiąca. effectin ER + doraźnie chlorprotixen + doraźnie stillnox

Nie przytyłam w tamtym okresie ani 1 kg

Ale wątpie by leki miały tu główne znaczenie. Raczej nasza determinacja i dażenie do celu

Trzymam kciuki za szybkie ozrowienie!

 

Dziękuję,że odpisałaś. Leki trzeba już do końca życia brać?? jakie miałaś objawy ? ja w sumie nie mam celu wstać z łóżka,dobrze że mam osobę która mnie wspiera,ale wychodzę na dwór ,robię zakupy,coś tam sprzątam..staram się pomagać,tylko nic mnie nie cieszy..jestem automat..i mam coraz to gorszę myśli,szczególnie rano..ta choroba jest chyba najgorszą jaka może być.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z cieżkeij postaci tak to znaczy ,ze lezysz w łożku i nic nie jesteś w stanie robić, jak zaczyna sie poprawiać i zaczyna sie wychodzic do ludzi to zacząć brac słabsze leki i motywowac sie samemu, bo po mocnych lekach wtedy czuć spłycenie uczuc w cięzkiej depresji jest tak ogromne cierpienie,ze leki tłumiące uczucia sa jak nabardziej ok, bo dzieki temu zaczyna sie funkcjonować,ze ma sie słąbsze odczuwanie i nie cierpi sie zbyt mocno i mozna się ruszyc dzieki temu i nawet porozmawiac z ludźmi i zrozumieć trudniejszy film.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z cieżkeij postaci tak to znaczy ,ze lezysz w łożku i nic nie jesteś w stanie robić, jak zaczyna sie poprawiać i zaczyna sie wychodzic do ludzi to zacząć brac słabsze leki i motywowac sie samemu, bo po mocnych lekach wtedy czuć spłycenie uczuc w cięzkiej depresji jest tak ogromne cierpienie,ze leki tłumiące uczucia sa jak nabardziej ok, bo dzieki temu zaczyna sie funkcjonować,ze ma sie słąbsze odczuwanie i nie cierpi sie zbyt mocno i mozna się ruszyc dzieki temu i nawet porozmawiac z ludźmi i zrozumieć trudniejszy film.

 

To jak mogłabyś ocenić mój stan ? śpię bardzoo długo,wstaje coś zjeść zwykle i się kładę,brak mi motywacji,na filmie jestem w stanie się skupić,wychodzę na dwór codziennie,ale przykładam mniejszą wagę do makijażu i ubioru.. obojętność jest ogromna,do ludzi się uśmiecham,rozmawiam,w środku cierpię bardzooo..świat widzę jak za szybą i wszystko co najpiękniejsze ,kolorowe wystawy w sklepach są poza mną..dzięki mojej rodzinie jeszcze żyję..nie wiem jak będzie dalej,miałam plany ,a każdy dzień to gehenna..może na wieczór jest minimalnie lepiej..ta choroba to koszmar,rujnuje życie ,zabiera motywacje do prostych czynności.. nawet kąpiel nie sprawia mi radości..żyję w świecie pustki i nie widzę już ratunku dla siebie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eunika, depreche masz ale czy ciezka? funkcjonujesz, wchodzisz, potrafisz zadbac siebie. Co z terapia?

 

Funkcjonuje ,ale zmuszam się.nic mnie nie cieszy..na terapię chodzę,ale mi nie pomaga,nie mam problemów żadnych..moja depresja pojawiła się nagle..nie spałam kilka nocy,utrata zainteresowań,obojętność,smutek,drżenie ciała..straciłam wszystko..

 

-- 15 sty 2014, 22:13 --

 

eunika,

ruszasz sie , wychodzisz do ludzi, idź na terapie i moze jakies słabsze RRSI czyli nie paroksetyne tylko cital albo seratline i w mniejszej dawce, wenlaflaksyne tez bym w tym stanie odpusciła

 

Citabax mi nie pomógł,Aurorix również...najbardziej boli mnie to,że nie mogę się cieszyć. teraz biorę Seronil (SRRI)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polecanie lub odradzanie Eunice zażywania poszczególnych leków jest niepoważne. Nie mieszajcie dziewczynie w głowie, tym bardziej, że to chyba jej pierwsza depresja.

Dobowe zmiany nastroju: rano-gorzej, wieczorem-lepiej, niepokój (zlokalizowany w klatce piersiowej) - mogą (ale nie muszą) wskazywać na depresję endogenną co mogłyby potwierdzać słowa "nie mam problemów żadnych..moja depresja pojawiła się nagle". W takim wypadku sens ma jedynie psychoterapia poznawcza bo źródłem depresji mogą być tylko biologiczne zaburzenia w mózgu. Należałoby także wykluczyć depresję dwubiegunową. Skoro trzech psychiatrów wydało trzy różne diagnozy, należałoby szukać dalej u innych, najlepiej sprawdzonych i z dobrymi opiniami specjalistów (to podstawa), gdyż - pozwolę sobie zacytować wpis INTELA1:

 

"Niestety chyba relatywnie najwięcej debili jest w psychiatrii.. To taka strasznie niemierzalna gałąź medycyny, gdzie granica pomiędzy skutecznością a nieskutecznością często jest umowna....Gdzie winę za niepowodzenia zawsze można zwalić na pacjenta. Gdzie nie ma jak tak naprawdę zweryfikować prawidłowości i skuteczności leczenia. Dlatego psychiatria jest często kloaką indolentów medycznych."

 

Leczenie depresji jest często długotrwałe, a w wielu przypadkach mało skuteczne (ok. 30% depresji lekoopornych).

 

Moje własne doświadczenia z farmakoterapią (na pewno część osób lepiej reaguje na leki):

farmakologia-depresji-w-tpliwa-skuteczno-t47581.html

 

Niemałym wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniego leku lub kombinacji kilku leków, które przynoszą poprawę.

Wystarczy zerknąć na wyniki ankiet skuteczności poszczególnych leków (tu na forum).

 

Nie piszę tego wszystkiego żeby straszyć, czy zniechęcać, tylko żeby uświadomić jakie są możliwe scenariusze i żeby uniknąć ew. rozczarowań, a z tego co czytam na forum wiele osób boryka się z podobnymi problemami.

Najważniejsze, że każda depresja ustępuje (wcześniej, czy poźniej) ale zazwyczaj co najmniej kilka miesięcy jest wyjętych z życiorysu.

 

Życzę Ci żebyś znalazła dobrego lekarza, prawidłową diagnozę i skuteczny lek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Funkcjonuje ,ale zmuszam się.nic mnie nie cieszy..na terapię chodzę,ale mi nie pomaga,nie mam problemów żadnych..moja depresja pojawiła się nagle

terapeutka powinna znalezc zrodlo,,,, jaki to rodzaj terapii? do kogo chodzisz?

 

 

chodzę do psychologa u mnie w mieście. mieszkam w małym mieście i nie ma dużego wyboru..moja depresja prawdopodobnie jest endogenna,a przyczyną mogą być zaburzenia adaptacyjne..nie potrafię się pogodzić z różnymi sytuacjami..jak nie dostałam się do wymarzonego liceum,to przejeżdzając autobusem obok niego i widząc wychodzących ludzi płakałam..nie mogłam się pogodzić ,że tam nie chodzę..i długo to trwało. druga sytuacja odrzucona miłość,najpierw dawał mi znaki,było pięknie zakochałam się,a poźniej po kilku miesiącach znalazł sobie inną i wrzucał z nią zdjęcia na portal..a w moim serce nadal była wielka miłość,a zarazem złość..to jest mój problem.kompletnie nie wiem jak sobie poradzić,mój mózg źle funkcjonuje.. Biorę pod uwagę jeszcze elektrowstrząsy,bo teraz to wegetuje..nie czuję,że istnieje..wstaje ,robię coś w domu, idę na zakupy,ale jakby nie to to patrzyłabym w ścianę,żadnej radości,utrata zainteresowań,poczucia bezpieczeństwa na świecie..mam nadzieję,że jakiś lek odbuduje mi mózg.bo takie życie to cierpienie..To jak umrzeć za życia..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polecanie lub odradzanie Eunice zażywania poszczególnych leków jest niepoważne. Nie mieszajcie dziewczynie w głowie, tym bardziej, że to chyba jej pierwsza depresja.

Dobowe zmiany nastroju: rano-gorzej, wieczorem-lepiej, niepokój (zlokalizowany w klatce piersiowej) - mogą (ale nie muszą) wskazywać na depresję endogenną co mogłyby potwierdzać słowa "nie mam problemów żadnych..moja depresja pojawiła się nagle". W takim wypadku sens ma jedynie psychoterapia poznawcza bo źródłem depresji mogą być tylko biologiczne zaburzenia w mózgu. Należałoby także wykluczyć depresję dwubiegunową. Skoro trzech psychiatrów wydało trzy różne diagnozy, należałoby szukać dalej u innych, najlepiej sprawdzonych i z dobrymi opiniami specjalistów (to podstawa), gdyż - pozwolę sobie zacytować wpis INTELA1:

 

"Niestety chyba relatywnie najwięcej debili jest w psychiatrii.. To taka strasznie niemierzalna gałąź medycyny, gdzie granica pomiędzy skutecznością a nieskutecznością często jest umowna....Gdzie winę za niepowodzenia zawsze można zwalić na pacjenta. Gdzie nie ma jak tak naprawdę zweryfikować prawidłowości i skuteczności leczenia. Dlatego psychiatria jest często kloaką indolentów medycznych."

 

Leczenie depresji jest często długotrwałe, a w wielu przypadkach mało skuteczne (ok. 30% depresji lekoopornych).

 

Moje własne doświadczenia z farmakoterapią (na pewno część osób lepiej reaguje na leki):

farmakologia-depresji-w-tpliwa-skuteczno-t47581.html

 

Niemałym wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniego leku lub kombinacji kilku leków, które przynoszą poprawę.

Wystarczy zerknąć na wyniki ankiet skuteczności poszczególnych leków (tu na forum).

 

Nie piszę tego wszystkiego żeby straszyć, czy zniechęcać, tylko żeby uświadomić jakie są możliwe scenariusze i żeby uniknąć ew. rozczarowań, a z tego co czytam na forum wiele osób boryka się z podobnymi problemami.

Najważniejsze, że każda depresja ustępuje (wcześniej, czy poźniej) ale zazwyczaj co najmniej kilka miesięcy jest wyjętych z życiorysu.

 

Życzę Ci żebyś znalazła dobrego lekarza, prawidłową diagnozę i skuteczny lek.

 

Dziękuję za odpowiedz..nie wiem czy mam chad..miałam kiedyś długo utrzymujący się stan smutku ,wtedy nie wiedziałam jeszcze co to depresja, pozniej przyszła miłość i ogromne szczęście,kazde spotkanie z nim to był zastrzyk energii,szczęscia,wszystko przychodziło z łatwością,byłam ciagle nakręcona,przemiła dla wszystkich,jakbym latała ponad ziemią,szkoda mi było czasu na spanie..było pięknie..myśle ,że to był stan hipomaniakalny..manii nigdy nie miałam,tzn.nigdy nie robiłam jakiś głupot,zawsze byłam rozsądna i spokojna..(z tego co czytałam w manii ludzie robią strasznee rzeczy) pozniej się skończyło,on znalazł inną wybuchła wielkkka depresja..i straciłam wszystko energie,motywację, plany,marzenia,sens i całkowita anhedonia..zatraciłam siebie,bo tak jakbym czyjeś szczęscie uzależniła od kogoś..a ja chciałabym się cieszyć codziennością,a nie cierpieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×