Skocz do zawartości
Nerwica.com

Po prostu Cześć.


xTosia

Rekomendowane odpowiedzi

"Kiedy nie wiesz jak zacząć, zacznij od TU LEŻY KASZTAN a potem się zobaczy, co będzie dalej"

 

Tak więc (wiem, że nie zaczyna się tak zdania :P ) tu leży kasztan ... Kiedyś byłam już zarejestrowana na forum związanym z depresją ... ale jakoś tak za długo się tam nie utrzymałam ... Stwierdziłam, że mam za dużo swoich problemów, że muszę sobie pomóc i tylko sobie ... strasznie to samolubne, wiem, ale do pewnych rzeczy człowiek musi dojrzeć ... czasem nawet latami.

 

Mam na imię Karolina i 30 lat. Jestem mężatką i matką 6cio letniej wspaniałej i mądrej dziewczynki. Jednocześnie mając tak wiele czuję się po prostu nikim. Nigdy nie miałam odwagi zrobić bilansu swoich wad i zalet w obawie, że zalet mogłoby być więcej ... tak mam w sobie jakąś potrzebę udręczania się, której jednocześnie nienawidzę :(

 

Depresja zaczęła się u mnie wraz z urodzeniem dziecka, co dziwne upragnionego, wyczekanego i wystaranego. Wtedy to legło we mnie poczucie własnej wartości i wszelka wiara w siebie, swoje wewnętrzne i zewnętrzne piękno. Kiedy córcia miała niecały rok poszłam do psychologa przerażona samą sobą i myślami samobójczymi, które coraz to bardziej i bardziej kotłowały się w mojej głowie, czego rezultatem był już ułożony skrupulatnie plan.

Od tego czasu chodzę regularnie na terapię ... krok po kroku zaczęłam wychodzić z depresji, poznawać siebie i swoje potrzeby. Uczyłam się jak stawiać siebie na pierwszym miejscu i być szczęśliwą ... Jednak każde moje życiowe niepowodzenie powoduje moje uwstecznienie :(

 

Moi przyjaciele chociaż bardzo się starają działają raczej na moją niekorzyść. Głaskają mnie bojąc się zrobić mi krzywdy ... wiem, że wynika to zarówno z ich dobrych chęci jak i niewiedzy i nie mam im tego w żadnym wypadku za złe.

Potrzebuję aby czasem oprócz pochwalenia mnie ktoś powiedział "Kobieto weź się w garść, bo Ci przywalę" Potrzebuję, aby wziął mnie za "fraki" i wyciągnął z tej matni, którą sama sobie tworzę. Aby powiedział "Dasz radę!" :(

 

Alkohol w domu rodzinnym od jakiegoś czasu to była codzienność. Mamę moją kochaną zaprowadził do nieba (z jej własnej woli) tatę natomiast na terapię ... dziś jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu.

 

Zawsze sama z siebie staram się dawać 100% i nie oczekuję niczego w zamian, ale teraz potrzebuję obustronnego działania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×