Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Lilith

Nieświadome mechanizmy

Rekomendowane odpowiedzi

Problem z tą kwestią jest też taki, że nawet, jak się już odkryje istnienie takiego automatu, to wcale nie jest takie proste nad tym zapanować, kontrolować, zmienić. Wiem, że coś takiego istnieje, ale mimo tej świadomości automat lubi brać górę. I jak za którymś razem sytuacja się powtarza i orientujemy się, że znów zadziałał, to trochę łapki opadają...

 

Ja mam koncepcję, że świadomość jest wszystkim. Nie po to, żeby dzięki niej w odpowiedniej chwili interweniować, ale żeby z czasem samo się poprawiło. Psychikę infekują bakterie beztlenowe - giną na powietrzu, czyli w świadomości. Szukam jeszcze porównania i przychodzi mi takie, że w układzie krwionośnym mamy jakieś straty krwi, a to jakaś dziura, a to jakieś sztuczne naczynie krwionośne prowadzące donikąd, przez to nasze tkanki są niedotlenione i dodatkowo chorują. Wiedza o tym jest nie po to, żeby zatkać to sztuczne naczynie krwionośne albo dziurę albo żeby pompować krew w niedokrwione tkanki. Tylko po to, że to naczynie jest wytworem bakterii i obumrze na powietrzu. Dziura się na powietrzu zasklepi. Nie ma też sensu sztucznie pompować krew tam gdzie nie dochodzi - zacznie dochodzić, jak sztuczne naczynia obumrą a dziury się zasklepią. Moja obecna koncepcja terapii jest więc przeciwieństwem tej o ciężkiej pracy i o tym że nic się samo nie zrobi. Wszystko się samo zrobi, poza ekspozycją na tlen. A że terapeuta za nas nie zrobi, to się zgodzę.

 

Automat to często zawiły system kar, nagród i usprawiedliwień. Te sztuczne i niepotrzebne usychają od samej świadomości. Zwykle usychają najpierw nagrody i usprawiedliwienia - stąd ból początków terapii. Nieautentyczne dowartościowanie się przestaje być fajne/skuteczne jak jest uświadomione, bo nie przynosi już nagrody albo ulgi. Co nie znaczy że się nie wzmaga - może się wzmagać, właśnie w poszukiwaniu tej nagrody albo ulgi, dlatego nie jest tak, że terapia od początku zmierza żebyśmy funkcjonowali lepiej, na początku często funkcjonujemy gorzej. Ale kary też się osłabiają, np. samobiczowanie w świetle okazuje się nieadekwatne. W takim stanie mniej prawdopodobne jest wpadnięcie w chory mechanizm, a jak już się wpadnie, to może z kolei nasze samobiczowanie się z tego powodu jest przesadne? No chyba że na końcu mechanizmu jest np. morderstwo, jazda samochodem po pijaku itp. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Problem z tą kwestią jest też taki, że nawet, jak się już odkryje istnienie takiego automatu, to wcale nie jest takie proste nad tym zapanować, kontrolować, zmienić. Wiem, że coś takiego istnieje, ale mimo tej świadomości automat lubi brać górę. I jak za którymś razem sytuacja się powtarza i orientujemy się, że znów zadziałał, to trochę łapki opadają...

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Praca nad sobą jest niełatwym zadaniem.

 

rupert, jaki piękny bełkot bez treści.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak.

Wzrosła nieufność do własnych durnowatych wymysłów.

Wzrosła samoświadomość - w znaczeniu dostrzegania własnej głupoty, niezależnie od relatywnie wysokiego IQ i zdolności analitycznych.

 

Hahahahahaha :D:D:D Nie mogę, trzymajcie mnie, wzrosła jego samoświadomość :D:D:D Hahahahahahaha.

 

Wysokie IQ? W porównaniu do kogo, do dzieci w przedszkolu czy do tego kota w twoim awatarze? Wysokie IQ, ha ha ha, chyba mama ci je mierzyła, poprzez swój zniekształcony obraz postrzegania własnego dziecka. Hahaha.

 

Skoro wzrosła ci samoświadomość, to dlaczego nadal przejawiasz skrajnie nie dojrzałe, nie rozumne zachowania, poniżając innych ludzi? Czy może to ściema dla forum z tym wzrostem samoświadomości aby podbudować własne ego? A może faktycznie wzrosła Ci samoświadomość, bo w kwestii bycia skurwielem już nie jesteś 8/10, teraz nadal jesteś wredny ale w swojej wredocie jesteś obecnie 7/10. Jeżeli tak jest to się zgodzę, wzrosła ci samoświadomość, tyle, że to gówno dało, bo nadal jesteś wredotą, która poniża innych wywyższając siebie. Także reasumując, nadal jesteś skrajnie nie świadomy ale ja w ciebie wierzę, że ci się uda, choć widząc jak oporny jesteś w uczeniu się to obawiam się, że zabraknie ci po prostu życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam bardzo dużą samoświadomość, ale mimo to i tak nie zawsze udaje mi się zwyciężyć niektórych błędnych schematów reagowania, postępowania. Zwłaszcza powodowanych przez lęk. Np. wiem, że w jakiejś sytuacji tak naprawdę nie ma czego się bać, ale i tak lęk zmusza mnie do wycofania się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Problem z tą kwestią jest też taki, że nawet, jak się już odkryje istnienie takiego automatu, to wcale nie jest takie proste nad tym zapanować, kontrolować, zmienić. Wiem, że coś takiego istnieje, ale mimo tej świadomości automat lubi brać górę. I jak za którymś razem sytuacja się powtarza i orientujemy się, że znów zadziałał, to trochę łapki opadają...

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Praca nad sobą jest niełatwym zadaniem.

 

rupert, jaki piękny bełkot bez treści.

 

Może bełkot przez to zabrnięcie w porównanie, ale nie bez treści ;). Chodzi mi o to, że ja tak tego nie widzę: że terapia daje wgląd, który umożliwia reagowanie gdy wpadniemy w schemat postępowania, a jak nie pójdzie za tym praca, to ten krok jest bezużyteczny, zmarnowany. Jak dostanie recepty i nawet nie wykupienie leków. To byłoby faktycznie bezużyteczne, albo użyteczne, ale jedynie potencjalnie. Mój głos w tej sprawie jest taki, że świadomość jest najważniejsza i sama zmienia to co powinno się zmienić. Jest lekiem a nie receptą.

 

Czym ma być reagowanie w odpowiedniej chwili? Czym ma być zastosowanie wiedzy w praktyce? Powstrzymaniem jakiejś myśli? Emocji? Działania?

 

Dla mnie to jest działanie siłowe, które się nie sprawdza. Jak walka z bezsennością przez mówienie sobie: śpij, a nie myśl nad pierdołami! Nie stresuj się bo wtedy to na pewno nie zaśniesz! Albo działanie "na miękko", ale wciąż siłowe: relaks, lekki wczesny posiłek, myślenie tylko o przyjemnych rzeczach, a potem wkurzanie się, że znowu nie zasnąłem.

Jak z oporem na terapii: nie przełamuje się go, bo on rośnie odpowiednio do przyłożonej siły. To byłoby traktowanie ciała i emocji jak osła do ciągnięcia wozu. Logiczne myślenie - człowiek, jest ok, reszta to osioł, który ma się podporządkować. Nie przełamie się go agresywnie, siłowo - "na twardo" (ciągnięcie za uzdę na siłę, osioł się zapiera). Ani "na miękko" - zdejmujemy uzdę, dajemy owsa, po czym zakładamy uzdę i wio (np. do krainy Morfeusza) - i dziwimy się, że niewdzięczne bydlę zapiera się wcale nie mniej niż poprzednio. Takie niby odpuszczenie, a tak naprawdę liczenie minut do zaśnięcia, co i tak w efekcie doprowadzi do wkurzenia typu: no dobra, masz prawo nie spać, wyciszać się ile chcesz, ale już k... świta! Masz prawo mieć opór ale nie przez p...ych 25 sesji!

To nie działa w przypadku oporu na terapii i w przypadku zmiany schematów - powiedziałbym że też.

 

Wiele schematów niszczy się przez sam wgląd, np. wiele mechanizmów obronnych. Żeby nie powiedzieć: wszystkie mechanizmy nieświadome niszczą się przez uświadomienie. A jak nadal działają, to są to już świadome mechanizmy. Ale wiele z nich jest zniszczona, a co najmniej uszkodzona i jako świadome mechanizmy nie funkcjonuje - ta nieświadomość jest im potrzebna do działania. Np. gdy uświadomię sobie realny problem, to nie stworzę sobie sztucznego problemu, tylko po to żeby odwrócić uwagę - bo i tak tej uwagi już skutecznie nie odwrócę.

 

Jak zauważę, że osiołek wyjada mi trawę z ogródka, i nie odciągnę go za uzdę, to nie znaczy, że ta wiedza jest zmarnowana. Osiołek sam zmieni zwyczaje na mniej dla nas dotkliwe, po to się go oswaja, a nie żeby w końcu łatwiej go złapać i gdzieś przeciągnąć. Nie będzie też osłem pociągowym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam hipotezę, która sytuacja z dzieciństwa mogła doprowadzić u mnie do tego, że brudne dłonie obsesyjnie kojarzą mi się z krzywdą i "wołaniem o pomoc" oraz do mojej "buzującej" w środku potrzeby uratowania ludzi z brudnymi dłoniami.

Teraz już mogę się domyślać, skąd to u mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×