Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Nieświadome mechanizmy

Rekomendowane odpowiedzi

Sporo razy słyszałam na terapii o tak zwanych nieświadomych mechanizmach. Zachowania, schematy, które odtwarzamy nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Czy mieliście wrażenie, że coś się nieustannie w Waszym życiu powtarza, ale nie potrafiliście sobie odpowiedzieć na pytanie "dlaczego"? Spotkaliście się już z pojęciem nieświadomych mechanizmów? Udało Wam się je "zdemaskować" i nad nimi popracować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sporo razy słyszałam na terapii o tak zwanych nieświadomych mechanizmach. Zachowania, schematy, które odtwarzamy nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Czy mieliście wrażenie, że coś się nieustannie w Waszym życiu powtarza, ale nie potrafiliście sobie odpowiedzieć na pytanie "dlaczego"? Spotkaliście się już z pojęciem nieświadomych mechanizmów? Udało Wam się je "zdemaskować" i nad nimi popracować?

Wydaje mi się, że powtarzalność zależna jest od intensywności i dynamiki współdziałania systemu wspierającego oraz, co chyba najistotniejsze, od częstotliwości wpływu obserwacji grupowej. Jeśli nie przeciążysz percepcji, to będziesz mieć większe szanse na uświadomienie odbioru w procesie odtwarzania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdzieś czytałem, że dobra na to jest medytacja, bo człowiek obserwuje myśli i może łatwiej wyłapywać schematy w głowie.

 

Ja właściwie uważam, że te nieświadome mechanizmy grają bardzo dużą rolę w życiu człowieka. Każdy odgrywa jakąś rolę i wszystko zależy od tego jak jest zaprogramowany. Nie można od tak sobie pstryknąć palcem i stać się np. bardziej towarzyskim. Człowiek jest jak komputer, widać tylko obudowę, a i tak wszystko zależy od bebechów. Czasem można się przeprogramować. Gorzej jak coś się zatnie i nie da rady.

 

Z moich nieświadomych mechanizmów wymieniłbym:

nic bym nie wymienił, bo wtedy były by świadome. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Udało Wam się je "zdemaskować" i nad nimi popracować?

Napisz konkretnie co masz na mysli pod pojeciem mechanizmy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, schematy zachowań, których nie jesteśmy świadomi, a które powtarzamy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

jestem świadomy, a ciągle je powtarzam.

to może nie jestem naprawdę świadomy? 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NieznanySprawca, a może wygodniej jest je powtarzać niż się przyłożyć do zmian?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

NieznanySprawca, to samo mowilam za mlodu po wodce... ,, to niesamowite... jestem swiadoma ze jestem nietrzexwa ale dalej jestem nietrzexwa :o :O :o " ;p

 

a co do tematu to ja mialam zawsze problem z tym świadome/nieświadome. bo co to znaczy nieświadome...? przeciez wazne są mysli, decyzje... teraxniejszosc. no ale w sumie zgodze sie na to ze tym sie roznimy od psa ze nie tylko teraxniejszosc, percepcja i apercepcja tu i teraz stanowią o naszym byc albo nie byc i tak dalej...

 

i mysle ze udaje mi sie gdzies tam rozeprzec te mechanizmy powiedzmy nieswiadome w tym sensie ze odczytane ale schowae w tył głowy i kontrolujące mnie juz bez mojej kontroli... i to wcale nie przez jakąś hinoze tylko jednak danie szansy terapii... w ktorej staralam sie na tyle wysilic zeby nie dać zrobiec z siebie obiektu do analizy ale mowic zo mysle, co sądze... proste niby...

schematy dotyczyły wchodzenia w pewien typ relacji, z roznymi coraz to nowymi osobami... bardzo silne emocje, destrukcyjne... zawzse tak jak mowie w chwili skupienia ciszy moglam sobie cos tam uswiadomic, odczytac... ale potem ,, w zyciu" wiedza nie przekladala sie na rzeczywistosc ( swoja droga czy to nie typowe dla nerwicy??? ). nie bede tutaj przytazcas dokladnie swoich opcji i przebiegu terapii ( wcale nie uslanej rozami, bo wkurzalam sie tam na maksa, nie przychodzilam czasem, nie moglam przeciez dac sie złamać... ). Ale jest we mnie duzo nadziei ze mozna pewne mechanizmy, role uksztaltowane w rozdinie wybawić... i niestety, powtarzam, co jest w tym gorzkie, czasami swiadomosc, zrozumienie i wiedza same nie wystarczaja tylko wlasnie rozmowa , wykorzystanie jakiegos czlowieka do tego zeby to wyrzygac, przezygac... zeby miec motyw pt. regularnie musze wyjsc z domu , nawet jak czuje sie w zlej do tego kondycji, wziac swoje flaki na warsztat i rozmawiac o swoim problemie, zmusic sie do tego skupienia i miec szanse porozmawiac o tym ze np ,, po raz kolejny zachowuje sie tak samo nieracjonalnie, wlasnie realizuje swoj taniec swoj schemat ".

 

hmm... pozdro :D

 

-- Pt lis 29, 2013 5:40 pm --

 

w ogole to lol. ca propos terapii i sajkoanalajz...

 

czytam sobie rzeczy, mysle sobie mysle...

 

i tak. docieraja do mnie, bardzo zresztą uzasadnione opinie, wg ktorych terapia ma na celu ( fromm troche tak mowil ) pomoc czlowiekowi przystosowac sie do rzeczywistosci,do spoleczenstwa czyli w jakims sensie zrezygnowac z siebie, dac zmienic, ulec.

w jakims sensie myse sobie tak , tak wlasnie jest. terapia jest dla slabych.

 

ale kurde. jesli jestem swiadomym czlowiekiem i widze dokladnie ktore opcje zagrazaja mojej wolnosci, dzialaniu to idę pogadac o tym z kims , wiedząc ze wlasnie te opcje w mojej glowie ktore są dlatego nieswiadome ze przez rodzinną machine lękowy mur odgradza mnie orzed samą sobą ( nie wiem na ile to zrozumiałe ) i druga osoba ktora zna sie na tych mechanizmach ktore sa uniwersalne pomoze mi sie uspokoic na tyle zeby to wydobyc i usmierzyc...

 

bardzo dlugo ambicja mi nie pozwalala isc na terapie, ale teraz widze ze to i tak jest moja batalia. a walcze o swoja wolnosc od schematow ktore rodzina napakowala mi mega silnie a nie durne przystosowanie.

 

( znowu wyrzyguje tu swoje emocje..eee... ; p )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nefertari, rozumiem.

 

jestem świadomy, a ciągle je powtarzam.

to może nie jestem naprawdę świadomy? 8)

Ja np. mialam swiadomosc ze zachowanie mojej matki wobec mnie jest mega naganne a pomimo to zdarzylo mi sie kilka razy poleciec z automatu dokladnie tak samo do mojego dziecka i dopiero slyszac co mowie przerwac i przeprosic. Nad tym trzeba ciezko pracowac bo przez x lat przesiakalismy takimi zachowaniami i nielatwo je wyeliminowac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nefertari, jeśli masz na myśli mechanizmy obronne, to ja między innymi idealizuję. Idealizacja to chyba jedyny mechanizm, na którym sama się przyłapałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o nieświadome mechanizmy to pierwsze co mi przyszło do głowy to gry i potwierdzanie przeświadczeń. Jeśli ktoś np. w młodym wieku utwierdzi się w przeświadczeniu "jestem beznadziejny" podświadomie robi wszystko, aby to sobie potwierdzić. Gry na tym samym polegają, tylko że są to przeświadczenia bardziej precyzyjne i niekoniecznie nt własnej osoby. Np. gry małżeńskie z przeświadczeniem "gdyby nie ty (zrobiłabym karierę itp)", gdzie żona podświadomie tak organizuje czas, aby nie mieć go ani trochę dla siebie i poczucie winy w związku z niespełnionymi ambicjami (albo jakiekolwiek nieszczęście) móc zrzucić na męża. Albo są też bardziej trywialne przykłady, jak np. gra w długi, gdzie osoba z przeświadczeniem o swojej biedzie i tym, że posiadanie pieniędzy wiąże się z oszustwem (komunikaty z dzieciństwa takie jak:"ci to mają pieniądze, bo sie nakradli, my jesteśmy biedni i uczciwi") cały swój czas poświęca na wiązanie końca z końcem, a kiedy sytuacja zaczyna się poprawiać, osoba ta zadłuża się, tak jakby z obawy przed "psychiczna nudą".

 

No i oczywiście mechanizmy obronne, które też potrafią być tak obszerne, że wywołują szereg powtarzalnych zachowań. Oraz uzależniania, np. cykle alkoholików przeplatane ze złotymi okresami trzeźwości ciągi alkoholowe.

 

Spotkaliście się już z pojęciem nieświadomych mechanizmów? Udało Wam się je "zdemaskować" i nad nimi popracować?

Jak przyglądałam sie innym ludziom to wydawało mi się że czasem widze ich powtarzalność i nieświadome mechanizmy, w co grają (choć oczywiście trzymałam swoje opinie dla siebie ;)), ale ze sobą było najciężej. Trudno u siebie to zauważyć, a jak już wpadłam na coś ogólnikowego, to niestety po fakcie. Nie potrafiłam w porę sobie powiedzieć, że mam inne motywy niż mi się wydaje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam sporo mechanizmów które są jednak uświadomione, ale nie wyrobiłam sobie jeszcze innych, zdrowszych. Trochę jakby zatrzymać się w połowie drogi. Tylko bardziej boli kiedy widzi się swoją winę i czuje bezsilność wobec tego, że nie umie się zareagować inaczej :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wpadła mi ciekawa xiążka w tym temacie "DIANETYKA"

fascynująca lektura, opisuje też jak wyłapywać engramy.. bo tak w nomenklaturze tejże dziedziny tak nazwya sie te mechanizmy.

 

Narazie ją dopiero zaczełam czytac , moze będę mogła sie podzielić praktyczną wiedzą trzoszkę później ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja raczej jestem wszystkich swoich zachowań świadomy.

 

-- 06 lut 2015, 15:10:56 --

 

W niektórych odczuciach działają mi jakieś nieświadome mechanizmy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W niektórych odczuciach działają mi jakieś nieświadome mechanizmy.
W odczuciach? A dokładniej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W niektórych odczuciach działają mi jakieś nieświadome mechanizmy.
W odczuciach? A dokładniej?

To znaczy, że czasem jak coś czuję, to nie wiem, dlaczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

każdy człowiek ma pełno schematów. Chodzi tylko o to żeby dostosowywać się do sytuacji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do nieświadomych mechanizmów można zaliczyć też "przekształcenie" (nie wiem, pod jaki oficjalny mechanizm to podchodzi, więc dałem własną nazwę). Niedopuszczane do świadomości uczucie lub potrzeba by znaleźć ujście zostają niby przekształcone na całkiem inne, takie, które mogą zostać dopuszczone do świadomości i osoba wyrażając jakąś emocje lub realizując jakąś potrzebę, które niby ma, nie zdaje sobie sprawy, że tak naprawdę daje upust czemuś całkiem innemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sporo razy słyszałam na terapii o tak zwanych nieświadomych mechanizmach. Zachowania, schematy, które odtwarzamy nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Czy mieliście wrażenie, że coś się nieustannie w Waszym życiu powtarza, ale nie potrafiliście sobie odpowiedzieć na pytanie "dlaczego"? Spotkaliście się już z pojęciem nieświadomych mechanizmów? Udało Wam się je "zdemaskować" i nad nimi popracować?

Tak, udało się.

Łatwiejszym od zdemaskowania własnych, jest zdemaskowanie obcych. Dlatego wolałbym, by moje demaskował ktoś z zewnątrz. Ktoś, komu ufam. Dobry analityk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak, udało się.
Czy dzięki temu coś się u Ciebie zmieniło?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy dzięki temu coś się u Ciebie zmieniło?

Tak.

Wzrosła nieufność do własnych durnowatych wymysłów.

Wzrosła samoświadomość - w znaczeniu dostrzegania własnej głupoty, niezależnie od relatywnie wysokiego IQ i zdolności analitycznych.

 

Wzrosła potrzeba nawiązania i utrzymania relacji z osobą, z której zdaniem (o mnie i moich pomysłach, domniemaniach) będę się liczył.

Osobą, która weryfikuje moje iluzje przez pryzmat swojego myślenia (równiez często iluzje) i własny światopogląd.

Osobą, która potrafi mi logicznie uzasadnić gdzie popełniam błąd.

Trudno jest znaleźć kogoś takiego. Musi zdobyć zaufanie. Musi zdobyć szacunek.

 

Ups... poniosło mnie w jakiś róg - najprawdopodobniej kozi. ;)

Mam dziś niż psychofizyczny - wybacz - może kiedyś coś konkretniejszego dopiszę.

 

Kiedyś (niedawno) pomyślałem, ze ludzie byliby szczęśliwsi, gdyby podstaw ludzkiej psychiki uczono w szkole.

Większość pozostaje nieświadoma do śmierci.

Nieświadoma mechanizmów jakie stoją za ich ocenami i imperatywami.

Nieświadoma własnych możliwości i własnych słabości.

A przecież wiele z nieświadomych mechanizmów jest nietrudne do przechwycenia - gdy się ma o nich wiedzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku (DDA) w dzieciństwie organizm żeby się chronić zastosował szereg mechanizmów obronnych. O ile sprawdzały się one u kilkuletniego dziecka, to w dorosłym życiu nie są już korzystne, a co więcej utrudniają życie. Mój T. pomaga mi je sobie uświadomić i wspólnie pracujemy nad skorygowaniem tych zachowań.

Przykładowo przed terapią nie miałam pojęcia, że poczucie bezpieczeństwa daje mi tylko nadmierna kontrola...mojego życia i wszystkiego co się z nim łączy. Jej brak powodował szereg emocji, "nakręcanie się" , złość, łzy, przerażenie, strach, niepewność, które rozkręcały się z prędkością światła. Uświadomienie nam naszych problemów pozwala nad nimi pracować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...

Przykładowo przed terapią nie miałam pojęcia, że poczucie bezpieczeństwa daje mi tylko nadmierna kontrola...mojego życia i wszystkiego co się z nim łączy. .

Przykładowo kontrola czego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...

Przykładowo przed terapią nie miałam pojęcia, że poczucie bezpieczeństwa daje mi tylko nadmierna kontrola...mojego życia i wszystkiego co się z nim łączy. .

Przykładowo kontrola czego?

tak na szybko...

- kontrola własnego dziecka - np. nakręcanie się, że nie wróci na czas 2h przed czasem i wydzwanianie do niej, układanie w głowie miliona scenariuszy, co się stanie...

- zawodowo... kontrola pracy podwładnych i potajemne poprawianie... ale to już nadmierna kontrola połączona z nadmierną perfekcyjnością...

Generalnie bezpiecznie czułam się w warunkach, w których nie działo się nic ponad to, co przewidziałam. Nagła zmiana planów dokonana przez innych ... wprowadzała duzy chaos w moje życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem z tą kwestią jest też taki, że nawet, jak się już odkryje istnienie takiego automatu, to wcale nie jest takie proste nad tym zapanować, kontrolować, zmienić. Wiem, że coś takiego istnieje, ale mimo tej świadomości automat lubi brać górę. I jak za którymś razem sytuacja się powtarza i orientujemy się, że znów zadziałał, to trochę łapki opadają...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×