Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

"Prawdziwa kobiecość" i "prawdziwa męskość"

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

detektywmonk,

W takim razie w teście na prawdziwego mężczyznę uzyskałeś pół punktu (za tą wiedzę o autach z Wikipedii). Oblałeś totalnie. :D

 

 

do prac ma dwie lewe ręce

Tak się zastanawiam co ma powiedzieć mańkut w przypadku braku zdolności manualnych? Są tu tacy? Używacie wersji osób praworęcznych? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rotten soul, Ja jestem niby praworęczny ale mam skrzyżowaną lateralizację i robię wszystko na odwrót niż powinienem i nie raz się ze mnie wyśmiewano bo zawsze wszystko inaczej trzymam, robię i wielu myśli że leworęczny jestem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

carlosbueno,

ale mam skrzyżowaną lateralizację i robię wszystko na odwrót niż powinienem i

Podasz jakieś przykłady?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Np piszę ręcznie litery z odwrotnej strony, narzędzia budowlane trzymałem z odwrotnej strony bo tak jak się powinno było mi niewygodnie, no i mam wielkie problemy z zawiązaniem czegokolwiek, łącznie ze sznurowadłami, ogólnie przy kręceniu nigdy nie wiem czy kręcę w prawo czy lewo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
detektywmonk,

W takim razie w teście na prawdziwego mężczyznę uzyskałeś pół punktu (za tą wiedzę o autach z Wikipedii). Oblałeś totalnie. :D

 

 

do prac ma dwie lewe ręce

Tak się zastanawiam co ma powiedzieć mańkut w przypadku braku zdolności manualnych? Są tu tacy? Używacie wersji osób praworęcznych? :D

Ja nie naprawię kranu, ani roweru nie naprawię :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

detektywmonk,

Ja nie naprawię kranu, ani roweru nie naprawię :mrgreen:

O to jestem ciut prawdziwszy, bo takie rzeczy ogarniam. Z resztą w czasach miliarda poradników w necie, wykonanie takich czynności nie powinno raczej nastręczać jakiś problemów, no chyba, że ktoś klucza w ręku nie potrafi trzymać. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też roweru ani kranu nie naprawię, w życiu jeszcze niczego nie naprawiłem, za to zepsułem sporo. Powinni mnie dla dobra społeczeństwa przerobić na kompost.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

carlosbueno,

Powinni mnie dla dobra społeczeństwa przerobić na kompost.

Widzę, że wyznaczasz nowe standardy w dziedzinie samooceniania. No tak tytuł zobowiązuje. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1. Pobożność.

Czy ja wiem, na pewno dla mężczyzny jest dobrym pójść z żoną pod rękę w niedzielę do Kościoła. Może nawet czasem wspólna modlitwa. Niekiedy mozna jednak popaśc w dewocję i wieczne pouczanie o prawdach wiary, czy też spędzanie dużo czasu w Kościele. Wszystko z umiarem.

2. Czystość ( tak, chodzi tutaj o brak zainteresowania seksem).

Ogólnie mówi się tu czystości przedmałżeńskiej,( to samo tyczy się mężczyzn), oraz pozamałżeńskiej (zdrady). Biblia zachęca do współżycia: "Mąż niechaj oddaje żonie, co jej się należy, podobnie i żona mężowi. Nie żona rozporządza własnym ciałem, lecz mąż; podobnie nie mąż rozporządza własnym ciałem, lecz żona. Nie strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgodą do pewnego czasu, aby oddać się modlitwie, a potem znowu podejmujcie współżycie, aby was szatan nie kusił z powodu niepowściągliwości waszej. A to, co mówię, jest zaleceniem, a nie rozkazem." (1 Kor 7,3-6 BW)

3. Uległość.

Tu może chodzić o wybór małżonka, a w zasadzie jego wybór, kobiety zazwyczaj nie przebierały w facetach, były raczej pokorne. Uległośc też może oznaczać zgadzanie się ze współmałżonkiem w wielu sprawach, brak dyskusji, jezeli oczywiscie te sprawy nie zagrazaly moralnosci. Co ciekawe przy takim schemacie, nie zaobserwowano tendencji do rozwodów.

4. Domatorstwo.

Wiele kobiet dzisiaj gdyby mogłyby zrezygnowałyby z pracy zawodowej i zajęły sie budowaniem ciepła ogniska domowego.

Tutaj też chodzi o wsparcie mężczyzny, mężczyźni powinni doceniać to co kobieta robi w domu, wówczas zajęcia domowe, opieka nad dzieckiem będą dla kobiety radością.

 

Jeśli natomiast chodzi o cechy "prawdziwego mężczyzny", to tak jak przedmówcy to nie mam żadnej z nich :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kokos84, zaznaczyłam, że to, co wymieniłam na początku, to doktryna z XIX wieku, a nie współczesna. Z owej doktryny uchowało się echo w postaci stereotypów. Nie są to "wyznaczniki" współczesności, ale historyczne wzorce funkcjonujące jedynie w części we współczesnym społeczeństwie, których nie do końca jesteśmy świadomi, ponieważ przechodzą one niejako z pokolenia na pokolenie-i to niejednokrotnie w formie wypaczonej. Mają wpływ na postrzeganie roli kobiet i mężczyzn, niemniej jednak, przytoczonych cech nie należy interpretować dosłownie i dosłownie odnosić ich do współczesnego społeczeństwa. Dziwię się, że potraktowałeś to jako stricte aktualne wzorce...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Według kontekstu społecznego i kulturowego,
Czystość ( tak, chodzi tutaj o brak zainteresowania seksem).
Jako cechy "prawdziwie kobiece" postrzega się aseksualność

Wychowałaś się w Anglii epoki wiktoriańskiej? :lol:

 

-- 10 lis 2013, 21:28 --

 

Bo nie wiem, czyj to kontekst społeczny i kulturowy, ale raczej nie Polski/Słowiański.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wychowałaś się w Anglii epoki wiktoriańskiej?
Aż taka stara, to nie jestem 8)

 

NieznanySprawca, a o czymś takim jak religia i jej wpływ na społeczeństwo, kulturę, poglądy dotyczące rodziny, funkcjonowania w społeczeństwie, wzorców zachowań (taaaa w Polsce również), to Waćpan słyszał? :P To po pierwsze. Po drugie- kolejny, co nie zrozumiał pierwszego posta :bezradny: Komentarz o aseksualności odnosił się do jednej z dziewiętnastowiecznych cech, które wyszczególnione były w obrazie społeczeństwa (również polskiego) poruszającego się wówczas na płaszczyźnie innych realiów. Podkreślam- XIX wiek. Nie chodzi tutaj o kontekst tak daleki jak słowiańskie pochodzenie, ale o znacznie bliższy czas, kiedy to wiara była podstawą kształtowania życia społeczeństwa, podziału ról i tak dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie "prawdziwy" facet czy "prawdziwa" kobieta posiadaja nastepujące walory :

 

-lojalność

-uczciwość

-odwaga cywilna

-empatia

-odpowiedzialność

-troskliwość

-i lubia seks :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Waćpanno Nefertari, coś tam zrozumiał, ale stwierdził, że pewne dziwne prądy yntelektóalne, które to z tej Anglii epoki wiktoriańskiej przypłynęły do nas na przestrzeni kilkudziesięciu lat trudno nazwać uniwersalnie "kontekstem kulturowym i społecznym" (na pewno nie 1000letniej historii Polski) , a które to wkrótce (w pierwszej połowie XX wieku) odeszły do lamusa. Jak też trzeba powiedzieć, że błyskotliwe tezy o braku kobiecego pożądania/jego bezwartościowości biologicznej były raczej modą intelektualną, która w Polsce nie zagrzała miejsca na tyle, by mówić o tym, że stereotypową cechą kobiety (jeszcze raz-wg kontekstu społeczno-kultorowego) jest aseksualność. :shock:

 

Bo herezje KK dotyczące grzeszności seksu odnosiły się ogólnie do grzesznej przyjemności, jaką daję seks,a więc-o dziwo- zdawał sobie sprawę z jej istnienia (dla płci obojga), oraz surowo zabraniał seksu przedmałżeńskiego, "sodomii", i innych takich zabaw.

:mrgreen:

 

-- 10 lis 2013, 22:38 --

 

Nie chcę offtopować, ale skoro już się nawinął temat moralności w Polsce X|X wieku, to wrzucę dla zainteresowanych ciekawy list (wysłany do gazety) przez żydowskiego młodzieńca ;) :

Oto list jednego z czytelników „Świata Płciowego”

 

„Szanowna Redakcyo!

 

Jestem młody, bo mija mi zaledwie 22 lata życia. Pochodzę z biednej rodziny żydowskiej. Skazany od lat najwcześniejszych na walkę z brakami, wśród warunków nie do opisania trudnych, ukończyłem w r.z. seminaryum nauczycielskie.

 

Może wyda się to komu nieprawdopodobne, jest wszakże faktem, że doświadczenia moje ze sfery płciowej datuje się od 5-tego roku życia. Nie zdziwi jednak to zeznanie nikogo, kto zna stosunki ubogiej ludności żydowskiej naszych miast prowincyonalnych, a ja wywiodłem się właśnie z tego ludu i z takiego gniazda. Gdy ukończyłem lat cztery – oddano mię do chajderu na naukę języka hebrajskiego; odtąd też datuje się mniej więcej moja świadomość płciowa.

moda męska

 

moda męska

 

Pierwszym krokiem na tem polu była nabyta sposobem naśladowczym od rówieśników formalna mania manipulowania członkiem. Urządzano sobie istne popisy sprawności w tej manipulacyi, przyczem zawsze mimowoli, a potem świadomie zwracał na siebie naszą uwagę odmienny układ genitaliów kobiecych. Z czasem w dalszej konsekwencyi wciągnęliśmy do tej zabawy dziewczynki 5-6 letnie, wzajemnem dotykaniem części płciowych, drażniąc się obopólnie. Pokazało się przy tem, że dziewczynki lepiej znały od nas, przynajmniej ode mnie, sposób obcowania płciowego i jedna z nich licząca 6 lat najwyżej, już wówczas próbowała uczynić ze mną to samo, co wedle jej opowiadania i jak rzekomo widziała czynił ojciec śpiąc z matką! Wahałem się, czy przyjąć propozycyę; instynkt stawiał opór. Wreszcie przemogły presfazye koleżanki, ale zaledwie uległszy, uciekłem, unosząc z sobą uczucie przejmującego wstrętu. Dodam, że działo się to w obecności 4 jeszcze dziewczynek, z któremi kolejno miałem „bawić się w tatę i mamę”

 

W szóstym roku życia oddany na naukę do szkoły ludowej w K. wpadłem w grono łobuzów, którzy za stały niemal przedmiot rozmów obierali kwestye płciowe. I to była druga faza mego uświadomienia: teorya stawała mi się coraz jaśniejszą. Byłem w II. kl. wydziałowej, gdy podczas samotnej wycieczki za miasto, spotkałem w ustroniu dziewczynę wiejską, która wybadawszy, że mam 20h., ofiarowała się teoretyczne me wiadomości uzupełnić praktycznie. Tym razem już nie uciekłem, ale pozostał mi z tego pierwszego zetknięcia z kobietą wstręt, którego długi czas nie mogłem pokonać. Widocznie mścił się za przedwczesne użycie instynkt samozachowawczy.

 

To, co ja przebyłem, przechodzą prawie wszystkie dzieci rodziców biednych, tłumiące się razem z rodzicami w jednej izbie, pozbawione dozoru, wydane od dziecka na łup zepsucia. Widać stąd jak silnie kwestya moralności sprzęga się z warunkami ekonomicznymi. Bieda nie ma czasu, ni sposobności kłopotać się o etykę. Ale czy tylko bieda tak czyni? Czy lekkomyślność ojców i brak należytego wykształcenia matek mało czyni moralnego spustoszenia w sferach zamożnych?

 

Udzielając prawie od 10-tego r. życia lekcye w domach tych sfer właśnie, miałem nieraz sposobność widzieć i poznać, że i tam u dzieci zawcześnie rozwija się pobudliwość płciowa. Raz np. przechwyciłem dzieci adwokata, syna 7-letniego i córkę 5-letnią zajętych w salonie czynnością taką samą, jaką my uprawialiśmy w chajderze. A ileż razy zdarzało się mi spotykać uczniów szkól średnich, w wieku nienadającym się jeszcze do tego, jak na schodach czynili doświadczenia podobne do tych, w które wtajemniczyła mnie za cenę 20h. młoda hucułka w ustroniu podgórskiem!

 

F.H”

 

Zaczerpnięte z:

 

A. Lisak, Miłość kobieta i małżeństwo w XIX wieku

I parodia Fredry P.Tadeusza, wiek X|X:

Tadeusz miał myśl jedną - myśl ta to mineta

(...)(Sztuka wówczas na Litwie nikomu nie znana,

Dziś już rozpowszechniona, ale źle widziana

Przez strzegące cór swoich matrony

I księży, którzy nieraz ganią ją z ambony.)(...)

(...)Tadeusz po mistrzowsku wykonał minetę.

Najpierw lizał po wierzchu, czując tę podnietę

Jęła Zosia wzdychać, jęczeć w końcu krzyczeć,

Tadeusz, by jej wiekszej rozkoszy użyczyć,

Wsadził głębiej, języczkiem jak młynkiem obracał . (...)

Zosia już odrzuciwszy wstydliwość wszelką

Na chuja spoglądała z ciekawością wielką,

Bo dotychczas o chuju niewiele wiedziała -

Raz od służebnych coś tam usłyszała

Drugi raz leżąc w gaju rankiem, w cieniu drzewa,

Zobaczyła przypadkiem jak się chłop odlewa.

W grubej garści trzymając jakiś przedmiot wielki

I otrząsając na liście ostatnie kropelki

I ciocia Telimena coś jej tłumaczyła,

Lecz Zosia nie słuchała, strasznie się wstydziła,

A teraz żoną będąc, dziewczątko uznało,

Że święty obowiązek zbadać sprawę całą,

Więc spytała : " Ach to co ? Do czego służy ?

Przed chwilą taki mały, teraz taki duży,

Oj! Jak to się rozciąga, jak to się rozwija

Długi taki i gładki, niczym gęsia szyja.

A cóż go u dołu tak ładnie przystraja ?"

Rzekł Tadeusz z powagą : " Zosiu, to są jaja.

A to co cię w tak wielkie wprawiło zdumienie

Zwie się (gdy obyczajnie nazwać) - przyrodzeniem.

Kutasem także zwane, chociaż często bywa,

Że pospólstwo i chłopstwo chujem to nazywa. (...)

:pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
uniwersalnie "kontekstem kulturowym i społecznym"
A ja myślę, że jednak można, skoro do tej pory mamy do czynienia z echem, które rolę kobiety sprowadza do sprzątania, gotowania, zajmowania się domem i mężem, natomiast mężczyzn obarcza wyłącznym obowiązkiem utrzymania domu i rodziny. Nie mów, że tego nie dostrzegłeś. Nie raz, nie dwa mamy do czynienia z obrazem rodziny, który jest budowany na owych stereotypach, ponieważ żona, jako "słaba" płeć ma być posłuszna mężowi, przypilnować dzieci i domu, a mężczyzna jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo- w szczególności finansowe- rodziny. Takie poglądy nie są rzadkością. A skoro nie są rzadkością, to doktryny, z których się wywodzą, można włączyć w kontekst kulturowy i społeczny. Ponadto, w pierwszym poście pojęcie kontekstu odnosiło się nie do czterech wymienionych cech, ale do dwóch odrębnych standardów dotyczących płci. Nie powiesz mi, że to nie jest uniwersalne ;)
Według kontekstu społecznego i kulturowego, funkcjonują odmienne standardy postaw seksualnych i moralnych względem płci.
Standardy postaw seksualnych i moralnych u kobiet i mężczyzn są różne, prawda? Nawet, gdy mówimy o współczesności, to jednak różnice między płciami są widoczne. Jest to zatem kontekst kulturowy i społeczny, a przynajmniej jego fragment potrzebny w dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
A ja myślę, że jednak można, skoro do tej pory mamy do czynienia z echem, które rolę kobiety sprowadza do sprzątania, gotowania, zajmowania się domem i mężem, natomiast mężczyzn obarcza wyłącznym obowiązkiem utrzymania domu i rodziny. Nie mów, że tego nie dostrzegłeś.

Jasne, pełna zgoda.

Cytuj:

Według kontekstu społecznego i kulturowego, funkcjonują odmienne standardy postaw seksualnych i moralnych względem płci.

Standardy postaw seksualnych i moralnych u kobiet i mężczyzn są różne, prawda? Nawet, gdy mówimy o współczesności, to jednak różnice między płciami są widoczne. Jest to zatem kontekst kulturowy i społeczny.

Znów pełna zgoda. Moja wątpliwość co do przedstawionych stereotypów naszej kultury odnosiła się zacytowanych przeze mnie:

Czystość ( tak, chodzi tutaj o brak zainteresowania seksem).

Jako cechy "prawdziwie kobiece" postrzega się aseksualność

Co jest grubo przesadzone, i zastanowiłem się, czy my aby na pewno żyjemy w tej samej kulturze. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NieznanySprawca, Za to dzisiaj w Anglii nadrabiają zaległości w seksualnym wyzwoleniu i Polsce daleko do tego.

A co do modelu że facet ma być zaradny, dobrze zarabiać i utrzymywać rodzinę a kobieta utrzymywać ognisko domowe to jest on wciąż aktualny szczególnie na wsiach ale i w miastach też. Wg mnie to bardzo dobry model, szkoda tylko że w Polsce tak mało się zarabia i kobiety muszą tez pracować zamiast rodzić dzieci, bo spora cześć tych pracujących wolałaby miec 3-kę dzieci i się nimi zajmowac, tak jak to robią Polki za granica gdzie jest większa opieka socjlana a pensja męża parokrotnie wyższa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, tylko kobiety dzisiaj boją się, że mężczyzna nie będzie im wierny do smierci, porzuci ją, nie zapewnia ją o tym. Ona czuje się niepewnie i woli iść do pracy zarobić na swoją "emeryturę", zamiast być niepewną przyszłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta XIX-wieczna doktryna miała za zadanie zobrazować, że istnieją podwójne standardy w poruszanej przeze mnie kwestii. Nie chodziło tutaj o interpretację dosłowną, ale uświadomienie sobie, że jednak podział ról istnieje. Cztery wymienione cechy są dość mocno przerysowane, ponieważ dzięki temu łatwiej jest zobrazować fakt istnienia podwójnych standardów postaw względem moralności i seksualności przypisanych każdej z płci. Niezaprzeczalnie to wpływa na dzisiejsze społeczeństwo, ale nie jako doktryny tylko stereotypy, na których buduje się rodziny , związki...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

. Swoją wartość kobieta przeżywa głównie w kategoriach estetycznych i moralnych. Chce być piękna, chce być dobra, chce tworzyć piękno, chce dawać dobro, chce, żeby to było zauważane. I mężczyźni w ogóle, a mężowie w szczególności, często brutalnie odbierają swoim żonom poczucie własnej wartości. Wchodzi żona do domu w nowej sukience, a mąż mówi: Ile ta szmata kosztowała? Taki niby żart, ale on tak naprawdę trochę się zaniepokoił, bo do pierwszego daleko, pieniędzy za dużo nie ma... Ten sam mąż za ileś lat powie: Bo ty się ubierasz dla kolegów w pracy. Tak, bo jej koledzy w pracy powiedzieli: Ale masz śliczną sukienkę. Mało tego, on sam swojej koleżance w pracy powiedział: Jaką masz śliczną nową sukienkę. Jak się ładnie uczesałaś. A żonie: Co ty znowu na głowie zrobiłaś? Nie dziwmy się logicznym skutkom.

Zadaniem kobiet jest potwierdzanie światu męskiemu, że jest wartościowy, i mobilizowanie go do wysiłku. Czasem pytam dziewczyny: Która z was przypomina sobie, kiedy ostatnio powiedziała z niekłamanym zachwytem swojemu chłopakowi: Jaki ty jesteś mądry! Przeważnie jest cisza albo śmiech. A bo to ja jestem głupia? Będę mu takie rzeczy mówić? Jest lęk kobiety, jest lęk żony przed tym, żeby zachwycić się mądrością męża, bo w domyśle jest: A bo to ja jestem głupia? O, nie. Ja jestem wyemancypowana, jestem równie mądra jak on. Tymczasem nie jest wcale mądrością to niezachwycanie się mądrością męża, bo go się nie mobilizuje do jeszcze większej mądrości. On potwierdzenia swojej mądrości potrzebuje równie "organicznie" jak kobieta potwierdzenia swego piękna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Za to dzisiaj w Anglii nadrabiają zaległości w seksualnym wyzwoleniu i Polsce daleko do tego

Taak, ale chyba się cieszę, że na tym poziomie odstajemy od nich. ; )

A co do modelu że facet ma być zaradny, dobrze zarabiać i utrzymywać rodzinę a kobieta utrzymywać ognisko domowe to jest on wciąż aktualny szczególnie na wsiach ale i w miastach też. Wg mnie to bardzo dobry model,

Mówiłem już Ci, że kiedyś byłem feministą (i prędzej bym skonał, niż to powiedział), ale teraz, gdy widzę, że chrzaniliśmy tę idee po całości, nie udało sie wypracować równowagi, uważam, że chyba schyłkowy patriarchat (gwarantujący już pełne obywatelskie prawa kobiecie) był najbardziej efektywny dla rozwoju społeczeństwa. Może muzułmańskie/hinduskie społeczeństwa w oparciu o analizę naszych błędów stworzą sensowniejszy model równouprawnienia. Bo my możemy już nie zdążyć wszystkiego poukładać, co sam doskonale wiesz. :mrgreen:

 

A propos pogrubionego cytatu Twojej wypowiedzi, a zarazem szukania przyczyn stereotypowych ról płci:

BADANIA PROFESORA BUSSA

W 1982 roku, gdy David Buss rozpoczynał swoje badania, naukowa wiedza na temat kryteriów wyboru partnerów płci odmiennej przez ludzi była bardzo ograniczona. Nie było żadnych dowodów, że istnieją uniwersalne pragnienia czy preferencje niezależne od kultury i mody, a korzeniami tkwiące w biologii. Zastosowanie rozumowania zgodnego z teorią ewolucji prowadziło do hipotezy, że jeśli o wyborze partnera miałyby decydować uwarunkowania biologiczne, to niektóre przynajmniej cechy pożądane z punktu widzenia kobiet będą odmienne od cech pożądanych z punktu widzenia mężczyzn. Mężczyźni najbardziej winni cenić u swych partnerek młodość i atrakcyjność fizyczną, podczas gdy kobiety winny poszukiwać u partnerów poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Taka bowiem kombinacja cech u rodziców stwarza w ludzkim społeczeństwie najlepsze warunki do wydania na świat i wychowania potomstwa.

 

(...)W dalszym etapie badań David Buss i pięćdziesięciu jego współpracowników przeprowadzili więc podobne wywiady i ankiety w 37 krajach położonych na sześciu kontynentach i pięciu wyspach, od Australii do Zambii (także w Polsce). Identyczne pytania zadawano mieszkańcom wielkich miast takich, jak Rio de Janeiro, Szanghaj, Bangalor w Indiach, Jerozolima i Teheran oraz mieszkańcom terenów wiejskich między innymi Indianom Gujarrati i Zulusom z Afryki Południowej - wszystkim w ich macierzystych językach. Zasięgano opinii ludzi wykształconych i prostych, w wieku od 14 do 70 lat, mieszkańców krajów kapitalistycznych i komunistycznych, którzy reprezentowali wszystkie większe rasy, religie i grupy etniczne. Te monumentalne badania objęły ponad 10 tysięcy osób na całym świecie. Zbieranie danych zakończono w 1989 roku, a w roku 1994 w Nowym Jorku ukazała się książka Bussa szczegółowo relacjonująca uzyskane wyniki.

 

Co stwierdzono? Ogólnie rzecz ujmując, wykryto trzy uniwersalne reguły. Po pierwsze, pewne cechy preferowane w partnerach płci odmiennej wydają się być uniwersalne dla całego gatunku ludzkiego, gdyż pragną ich i poszukują przedstawiciele i przedstawicielki wszystkich badanych społeczeństw. Po drugie, mężczyźni poszukują i pragną innych cech niż kobiety. Po trzecie, wszystkie uniwersalne cechy ideału płci odmiennej mają stosunkowo proste uwarunkowania biologiczne, a więc ich źródła łatwo dają się wyjaśnić w ramach teorii ewolucji. Obecnie znaczenie tych poszukiwanych cech może już być nieco osłabione i zmodyfikowane przez kulturę i stosunki społeczne (szczególnie w krajach wysokorozwiniętych), ale one ciągle są ważne i nadają kierunek poszukiwaniom i wyborowi partnera.

 

KOGO PRAGNĄ MĘŻCZYŹNI, A KOGO KOBIETY?

Nieodmiennie we wszystkich społeczeństwach, kulturach i grupach mężczyźni bardziej od kobiet zwracają uwagę na atrakcyjność fizyczną. Pragną też mieć partnerkę (żonę) młodszą od siebie, chociaż najbardziej pożądana różnica wieku wydaje się tym mniejsza im wyżej rozwinięte jest dane społeczeństwo. Idealna kandydatka na żonę dla mężczyzny z Zambii czy Nigerii winna być od niego o 7-8 lat młodsza, podczas gdy w Kolumbii już tyklo o 4.5 roku, w Polsce o 2.5 roku, we Włoszech o 2 lata, a w USA tylko o rok.

 

Ogólne pojęcie fizycznej atrakcyjności daje się zdefiniować, także za pomocą mierzalnych cech budowy i wyglądu ciała. We wszystkich społeczeństwach najbardziej cenione i poszukiwane są kobiety cieńsze w tali niż w biodrach (obwód w talii podzielony przez obwód w biodrach powinien dać wynik równy 0.7). Wspólnymi cechami nadającymi kobietom atrakcyjny wygląd są ponadto proporcjonalna budowa ciała oraz gładka i czysta ("zdrowa") cera, czyste oczy, błyszczące włosy i pełne usta. To są warunki podstawowe, biologiczne fundamenty kobiecego piękna. Nie sa one wybrane arbitralnie lub narzucone przez kulturę, lecz są wyrazem powszechnego u mężczyzn poszukiwania kobiet młodych i zdrowych, bowiem to młodość i zdrowie są wskaźnikami płodności.

 

Kobiety zaś nieodmiennie zwracają większą niż mężczyźni uwagę na zamożność partnera, jego ambicję, zaradność, pozycję społeczną. Zawsze też pragną mężczyzn nieco starszych od siebie, zdrowych, wysokich, atletycznie zbudowanych. Nadto kobiety zwracają uwagę na solidność i dojrzałość emocjonalną mężczyzny. Jest to w pełni zgodne z przewidywaniami wynikającymi z teorii ewolucji, bowiem wszystkie te cechy sygnalizują zwiększone prawdopodobieństwo zapewnienia rodzinie środków niezbędnych do wychowania potomstwa.

 

Wszystkie uniwersalne cechy ideału kobiecej urody mają stosunkowo proste uwarunkowania biologiczne. Kobiety szczupłe w talii za to krągłe w biodrach zwykle bez większego kłopotu rodzą dzieci

 

Niektóre cechy poszukiwane są u partnerów zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn. Do takich należą miłe usposobienie i inteligencja. Wreszcie, nieodmiennie u przedstawicielek i przedstawicieli wszystkich badanych ras, kultur i grup wiekowych niezbędnym składnikiem obrazu poszukiwanego partnera lub partnerki jest miłość ze wzajemnością, traktowana przez większość ludzi jako niezbędny warunek założenia rodziny.

W tym momencie Czytelnik może poczuć się rozczarowany. Oto niebagatelnym zapewne kosztem przeprowadzono olbrzymie badania, a ich wynik okazał się dosyć oczywisty. Proszę jednak zauważyć, że wynik oczywisty dla każdego z nas, w odniesieniu do całego gatunku ludzkiego jest jednak dosyć zaskakujący. Przy całym szacunku dla indywidualnych preferencji, wyrażających się na przykład w tym, że jedni lubią blondynki, a inni zielonookie - wszyscy, Polacy i Polki, tak samo jak Zulusi i Zuluski, Hindusi i Hinduski, Indianie i Indianki - szukamy tak naprawdę partnerów i partnerek obdarzonych podobnym zestawem cech o fundamentalnym znaczeniu biologicznym. Dlaczego? - wyjaśnia to teoria ewolucji.

 

Wyobraźmy sobie prymitywne społeczeństwa, żyjące przed kilkoma dziesiątkami tysięcy lat pozbawione wsparcia ze strony techniki i medycyny. Dobór naturalny sprzyjający przekazywaniu następnym pokoleniom pewnych cech i eliminujący z rozrodu nosicieli innych cech działał wówczas znacznie ostrzej i bezwzględniej niż dziś. Mężczyźni wybierający sobie kobiety o wąskich biodrach zmniejszali swoje szanse na potomstwo, bowiem kobiety te częściej miały trudności z rodzeniem. Podobnie mężczyźni wiążący się z kobietami starszymi od siebie, ponieważ płodność kobiet obniża się z wiekiem. Kobiety zaś miały mniejsze szanse na wychowanie dzieci, wybierając młodszych od siebie partnerów, bowiem niedoświadczeni mężczyźni z trudem tworzyli rodzinie warunki do przeżycia. Jedynie pieniędzy w owych czasach nie było, ale przyjąć możemy, iż obecne preferencje kobiet, aby wybierać mężczyzn zamożnych są odzwierciedleniem dziedzicznych skłonności płci pięknej do wiązania się na stałe z partnerami dysponującymi środkami materialnymi niezbędnymi do zapewnienia rodzinie godziwej egzystencji.

 

Z powyższych obserwacji wynikają rozmaite wnioski i pytania wymagające wyjaśnienia w przyszłości. Wspomnę tylko o kilku. Po pierwsze, znalazła potwierdzenie biologiczna różnica pomiędzy kobietami i mężczyznami. Warto, aby fakt ten docenili zwolennicy pełnego równouprawnienia płci. Po drugie, gdybyśmy mieli rzeczywiście postępować zgodnie z naszą biologiczną naturą, to rodziny zakładane przez zamożnych, nieco starszych mężczyzn i piękne, nieco młodsze kobiety powinny być wielodzietne. A wcale tak nie jest. Po trzecie, jeśli nawet pewne preferencje dotyczące partnerów płci odmiennej są rzeczywiście uwarunkowane biologicznie i mają charakter dziedziczny (są "zapisane w genach"), to nie możemy jeszcze wyjaśnić, w jaki sposób następuje odczyt tego zapisu. Zawarta w DNA informacja genetyczna dotyczy struktury białek i regulacji ich syntezy. W jaki sposób białko lub białka miałyby decydować o tym, w kim się zakocha...

PAWEŁ GRIEB

 

Doc. dr hab. PAWEŁ GRIEB jest fizjologiem, pracuje w Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej Polskiej Akademii Nauk.

Do rozwagi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NieznanySprawca, Co do badań które przytoczyłeś to pamiętam że na studiach o nich mowa była, no i że generalnie wszyscy ludzie, kultury mają zbliżone wymagania i to prawie czysto darwinowskie cechy mające na celu jak najlepsze przedłużenie gatunku. Mnie tam zawsze kręciły panie o szerokich biodrach i wąskie w talii mimo że dzieci nie chce mieć, no ale ja jako mało zaradny nawet będąc szeroki w barach i wysoki dobrym kąskiem nie jestem chyba że na krótki okres bo nie zapewnie byty rodzinie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

NieznanySprawca, dzięki za te badania :) Czyli trzeba robić sylwetkę, zarabiać szmal, być wysoko społecznie i być silnym skurwysynem :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziś jednak potwierdziły się moje obawy iż kobieta nawet z lekką nadwagą przestaje być kobietą! Ostatni facet skasował mnie faktem iż jednak coś ma do moich kilogramów. Brat zawsze powtarzał, że skoro przed ślubem baba krągła to co będzie po... a dziś kumpel, któremu chciałam się wyżalić, powiedział że może być z kobietą mentalnie blisko ale jak zobaczy w łóżku oponę to... nic z tego nie będzie. A więc drogie panie. Zrzucamy kg! Rozmiar 38 - 40 jest nie do przyjęcia! Ma być a la Ania Rubik, koniec i kropka!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Luktar,

To rzuc w pierwszej kolejnosci te browarki, bo nie dosc ze kaloryczne sa to jeszcze zaostrzaja masakrycznie apetyt. No i wlodka sobie kup troche to Ci sprawniej pojdzie. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×