Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Seks- droga do raju czy piekła?

Rekomendowane odpowiedzi

kurcze znowu nie chwycilo:p chyba musze napisac do Maka po nowe teksty na Lanie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

albo, odezwać

sie i rozwiać wszelkie wątpliwości:d

Mialas swoja szanse Mala, ide juz spac. Dobranoc panstwu :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odpowiem nieco przewrotnie na pytanie w temacie wątku...

Wiem, że to bardzo niepopularne co powiem, ale jako facet kontrolujący w miarę swoje libido ("zimny od pasa w dół" :mrgreen: ) mogę powiedzieć, że seks to droga tylko i wyłącznie do raju, bo chęć kochania się, uprawiania seksu czy pieprzenia się, zwijcie to jak chcecie, nie zasłania mi całego życia.

Natomiast uważam, że dla osób dla których seks to bardzo, bardzo ważna składowa życia to seks to często droga do piekła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mnie irytuje wartosciowanie kogos z powodu seksu, ze jak uprawia przypadkowy to jest be i fujka, a jak sie ogranicza to dobrze o nim swiadczy. Dla mnie to absurd wywodzacy sie ze sredniowiecznego postrzegania grzesznej cielesnosci ;) sam seks nie jest dobry ani zly, przypisywanie mu podtekstow moralnych ma sens tylko w okreslonym kontekscie, gdy uprawianie go powoduje negatywne skutki - typu agresja, wykorzystanie, sprawienie komus przykrosci.

 

Właśnie!

Szczerze mówiąc mniej złych odczuć i mysli wzbudza we mnie seks z nieznajomym jesli koś wchodzi w to świadomie, w zgodzie z wlasną wolą, aktualnymi potrzebami, odrzucając niepotrzebna i niesłużącą niczemu pruderię etc niż wchodzenie w ,,poważne" i symbiotyczne związki miedzy ktorymi są 2 miesiące przerwy...

 

Dla mnie osobiście istotne jest szkanie jakiegoś autentyzmu. Jeśli ktos eksploruje motyw ,,Ostatnie tango w Paryzu " * i jest otwarty na to co mozna w takimś czymś poznać jest okej. Zautomatyzowane włażenie w zwiazki i oddawanie się emocjonalnie na fali jakiś tam przyusów i nieuświadamianych patternów jest dla mnie przerazające. Ot to takie dwie skrajne sytuacje, w sumie dwie strony tego samego kija. Wolę ta pierwszą.

 

Dojrzałość musi z czegos chyba wyrastać. A zwiazek gdzie seks idzie w parze z byciem z kimś z całym jego człowieczeństwem to jak dla mnie wlasnie dojrzałość i jakiś level miliard.

Amen

 

*stale przywołuję ten motyw... lubię to :D

 

-- 15 gru 2014, 00:19 --

 

Zazdroszczę wszystkim co mają seks za sobą.

 

a jak stoisz z hajsem? :D:D :pirate:

Cienko,renta 620 zł,zasiłek 153.A czemu pytasz ? :mrgreen:

 

-- 15 gru 2014, 10:29 --

 

w bialych kozakach wyłącznie ;p

Pobudziłem wyobraźnie,super.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zazdroszczę wszystkim co mają seks za sobą.

 

A ja nie zazdroszczę, chociaż podobno wesołe jest życie staruszka.

 

;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Seks to po prost....seks

Ani nie jest on piekłem, ani przesadnym rajem jakim go kreują media.

Prawda jest taka, że do tego specjalnych uczuć też nie trzeba wystarczy...hm...chemia i pożądanie. :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dla mnie cudownym dopełnieniem relacji z drugą osobą z którą jestem w jakiś sposób związana emocjonalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 15.12.2014 o 02:55, Łapa napisał:

Wiem, że to bardzo niepopularne co powiem, ale jako facet kontrolujący w miarę swoje libido ("zimny od pasa w dół" :mrgreen: ) mogę powiedzieć, że seks to droga tylko i wyłącznie do raju, bo chęć kochania się, uprawiania seksu czy pieprzenia się, zwijcie to jak chcecie, nie zasłania mi całego życia.

Natomiast uważam, że dla osób dla których seks to bardzo, bardzo ważna składowa życia to seks to często droga do piekła.

Zacytuję, ponieważ uważam za słuszne. Do kobiet to się również odnosi. A Wy co o takim stwierdzeniu myślicie? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odnosząc się do kwestii seksu bez zobowiązań, nie lubię seksu na tyle, by to robić z byle kim, ale gdyby było to związane z poważniejszą relacją, to co innego 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.03.2019 o 18:56, wTymTygodniu napisał:

Odnosząc się do kwestii seksu bez zobowiązań, nie lubię seksu na tyle, by to robić z byle kim, ale gdyby było to związane z poważniejszą relacją, to co innego 

A co dla Ciebie znaczy poważniejsza relacja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Lilith napisał:

A co dla Ciebie znaczy poważniejsza relacja?

Uczuciowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Zastanawiam się, jak postrzegacie seks? Przeżywacie w sposób emocjonalny, jako dopełnienie relacji z drugą osobą, czy może jest to jedynie przyjemność fizyczna, która nie idzie w parze z uczuciami? 

Jak już kiedyś pisałem, ja mam dość spory problem ze swoją seksualnością i niestety nieprzepracowany w żaden sposób. Problem w tym, że właśnie seks i uczucia są u mnie jakoś zupełnie rozdzielone. Miałem kilka partnerek z którymi byłem w związku i praktycznie zawsze kończyło się to jakąś blokadą, nie wiem jak to nazwać. Ostatni, ponad sześcioletni związek był prawie bez seksu, oboje mięliśmy jakieś opory, nie umieliśmy o tym rozmawiać. W dużym skrócie: jak poczuję coś do kogoś, to nie potrafię z tą dziewczyną współżyć. W głowie tylko poczucie winy, wstyd, jakbym robił coś czego nie powinienem.

Przygodny seks praktycznie odpada, parę razy próbowałem i za każdym razem mimo że było to przyjemne to też więcej potem było poczucia winy i złości na samego siebie.

O dziwo, przez ostatnie dwa lata spotykałem się z dziewczyną i wszedłem w taką dziwną relację: ani para, ani przyjaźń, tylko sam seks (przypadkiem po pijaku zaczęliśmy gadać o swoich upodobaniach i fantazjach, wylądowaliśmy w łóżku i tak to się ciągnęło). Powiem tak, w życiu przyjemniejszych doznań nie przeżyłem, ale nie było w tym żadnych głębszych uczuć. 

Obecnie zrezygnowaliśmy z tego układu (od początku mówiliśmy sobie że jeżeli któreś z nas będzie chciało zrezygnować albo sobie kogoś znajdzie na stałe, od razu się rozstajemy bez ceregieli) bo doszedłem do wniosku, że takie życie erotyczne na pół gwizdka mnie nie satysfakcjonuje, chciałbym potrafić taki ogień wykrzesać z kochaną osobą a dopóki w tym tkwię, nawet szukać mi się nie chce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 15.12.2014 o 16:07, refren napisał:

 

A ja nie zazdroszczę, chociaż podobno wesołe jest życie staruszka.

 

;)

z przodu cewnik z tyłu gruszka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, na_leśnik napisał:

Obecnie zrezygnowaliśmy z tego układu (od początku mówiliśmy sobie że jeżeli któreś z nas będzie chciało zrezygnować albo sobie kogoś znajdzie na stałe, od razu się rozstajemy bez ceregieli) bo doszedłem do wniosku, że takie życie erotyczne na pół gwizdka mnie nie satysfakcjonuje, chciałbym potrafić taki ogień wykrzesać z kochaną osobą a dopóki w tym tkwię, nawet szukać mi się nie chce.

Jeśli raz Ci się udało, to myślę, że możesz to powtórzyć. I to właśnie z kimś, kogo obdarzysz uczuciem. Kwestia jest tylko/aż taka, żebyś o tych doświadczeniach nie zapomniał i nie wycofał się, nie zamknął w nowym związku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith to już jest kwestia lęku przed ryzykiem. Wiesz, gadając z obcą osobą o swoich potrzebach (a moje są dość hmmm, dziwne?) nie ryzykuję praktycznie nic, może poza niezrozumieniem czy wyśmianiem. W przypadku kogoś bliskiego (a ja zakochuje się na prawdę bardzo rzadko) to ryzyko odrzucenia rośnie.

To jest kwestia akceptacji swoich potrzeb, zdaję sobie z tego sprawę. Niby racjonalnie wiem że nie ma w tym nic złego, ale znalezienie egzemplarza samicy homo sapiens kompatybilnego z moimi fantazjami i jednocześnie takiego, w którym mógłbym się zakochać graniczy z cudem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 17.03.2019 o 14:52, na_leśnik napisał:

@Lilith to już jest kwestia lęku przed ryzykiem. Wiesz, gadając z obcą osobą o swoich potrzebach (a moje są dość hmmm, dziwne?) nie ryzykuję praktycznie nic, może poza niezrozumieniem czy wyśmianiem. W przypadku kogoś bliskiego (a ja zakochuje się na prawdę bardzo rzadko) to ryzyko odrzucenia rośnie.

Z kim bym nie rozmawiała, to uważa, że Jego potrzeby seksualne są dziwne. Pojawia się wstyd i zamknięcie we własnej skorupie. Wiem, ze lęk przed odrzuceniem rośnie wraz z więzią emocjonalną, ale jak inaczej można to rozwiązać? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×