Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nerwus84

Problem w temacie byłej już dziewczyny

Rekomendowane odpowiedzi

Witam państwa. Mam pewien problem związany z byłą już dziewczyną. Otóż zaczęło się to tak. Znamy się z firmy już dosyć długo (około 4 lata) jednakże gdzieś pół roku temu postanowiłem powiedzieć jej co do niej czuję (wcześniej myślałem o niej w charakterze nie tylko koleżanki ale generalnie poza myśli mi to nie wychodziło i nie miało to znamion myśli obsesyjnych tylko raczej "marzeń erotycznych"). O dziwo jak jej to powiedziałem to nie była tym bardzo zszokowana tylko była zadowolona i nie przeszkadzało jej to. Generalnie od tego czasu nasze załóżmy uczucie zaczęło się rozwijać. Mniej więcej po tygodniu od tego powiedziała mi, że jest z byłym ale ich związek się nie układa. Ja jej na to "czy mam jakieś szanse u niej" albo niech wybiera czy ja czy on bądź niech załatwi z byłym żeby się rozstali jeżeli jej na mnie choć trochę zależy. Pokazywała mi wszystko, całą korespondencję z nim itp. Uwierzyłem w to, że z nim zrywa. Ok. Któryś dzień świąt spędziliśmy wspólnie (mniej więcej 3 tydzień znajomości). Rozwijało się to nasze uczucie, a przynajmniej ja tak myślałem. Jaki był szok dla mnie jak mi powiedziała "były mnie na sylwestra zaprasza i nie wiem co z nami będzie". Wtedy się wahała czy iść do mnie na sylwka czy do niego. W ostateczności 3 godziny przed sylwestrem poszła do mnie. Wtedy jeszcze myślałem - waha się pomiędzy mną, a nim w końcu 13 lat byli razem. OK. Przebolałem to choć sylwester był udany. Co było dla mnie dziwne - 30 letnia kobieta próbowała mnie jakoś ukryć przed rodzicami swoimi choć znali mnie może 10 minut (tyle trwała mniej więcej moja rozmowa z jej matką). Wszystko spoko git ale tu znowu grom z jasnego nieba - jak to powiedziała "muszę z tobą zerwać bo rodzice cię nie akceptują bo mało zarabiasz, jesteś gruby itp". Wkurzyłem się na nią. Wygarnąłem jej co ty kobieto się mną bawisz? a może mnie rzucasz bo do innego idziesz itp. To była nasza pierwsza kłótnia gdzieś po 2 miesiącach "związku". Wróciliśmy do siebie po jakimś czasie. Znowu było spokojnie, ona mnie przepraszała i jakoś się to rozmyło. Sytuacja następna była taka, że chciała sama iść na domówkę na całą noc. Mniej więcej znałem jej przeszłość i wiedziałem jak traktowała swojego byłego. Były w firmie nie pracował dlatego też mogła kręcić z innym i kręciła przez dobre 2 lata co widziałem naocznie, a co ze względu na rozwijające się uczucie odeszło w niepamięć. Wkurzyłem się na to, że sama chce iść na domówkę, pytałem się czemu nie zabierzesz mnie przecież są to kolesie z firmy i mnie znają (swoją drogą prawie sami faceci tam byli). Ona na to "nie chcę mieć przyzwoitki". Potem postawiłem sprawę jasno - albo ja albo impreza gdyż nie chcę skończyć jak twój były. Ostatecznie wybrała mnie choć mi potem wypominała dlaczego chciałem ją zostawić. Domyślałem się już wcześniej, że ma charakter kobiety, która lubi facetów podrywać. Ta sytuacja rozmyła się też i znowu było dobrze przez jakiś czas. Powróciła niestety sprawa byłego faceta - chciała się z nim spotkać niby jako z przyjacielem. Swoją drogą ta sprawa wyszła gdzieś 3 dni po walentynkach, w których on ją zapraszał gdzieś tam do restauracji (ja byłem wtedy w pracy i jej kwiaty pocztą kwiatową wysłałem bo uważałem to za słuszne). Powiedziałem jej, że po co masz się z byłym spotykać? były to były i po co macie kontakt utrzymywać. Sprawa się rozmyła jakoś ale znowu powróciła w postaci sytuacji gdzie jadąc autem przez okolice gdzie były jej mieszkał (mieszkają na tej samej dzielnicy) on gdzieś tam stał, a ona od razu spanikowała żeby on nas nie ujrzał. Nie podobało mi się to przyznam szczerze. Wyglądało to tak jakby ona coś ukrywała przede mną. Na drugi dzień chciałem wyjaśnić tę sprawę czemu tak panikowała, równie dobrze mógłby nas wszędzie zobaczyć i co? W ten sam dzień jak próbowałem to wyjaśnić to ona mi z tekstem "idę z byłym na piwo"...niespodziewanie. Wkurzyłem się znowu mówiąc co to za picie z byłym? Oczywiście to ja byłem winny bo jej nie wierzyłem (ze względu na jej przeszłość wolałem uważać). Ale w ostateczności nie poszła. Oczywiście była obrażona bo jej aferę zrobiłem. Nie chciałem by coś między nimi znowu zaiskrzyło. W końcu byli 13 lat ze sobą i nie chciałem zostać na lodzie. Niedługo potem sama poszła z nim na spacer, oznajmiając mi o tym na drugi dzień dopiero. Ja się wkurzyłem i powiedziałem żeby mi dała jego numer. Napisałem mu żeby nie liczył na nic więcej niż przyjaźń. Skoro chcą być przyjaciółmi to niech wie, że ma kogoś już. Uważałem to za zdrowe podejście ale oczywiście z tego afera wynikła. Jakoś się to potem uspokoiło. Inne sytuacje, po których powstawały kłótnie to np. podrywanie przez kolegę z pracy (niewybredne teksty typu w czym śpi itp), jej wściekłość, że nie chciałem się z nią spotkać (bo musiałem się babcią zajmować, a była chora), wkurzenie bo się spiła i chodziła do późna w nocy po polach z kolegami (co robiła od czasu do czasu choć z początku niezbyt mnie to ruszało). Wkurzenie, że jej starzy się wtrącali do związku (choć tak na dobrą sprawę przez całe pół roku to byłem może 3 razy u nich, a oni ze mną zamienili parę słów, a mi gadała, że ja się starym nie podobam bo mam schudnąć i lepszą robotę znaleźć bo za co będziemy żyli). Częste nie odzywanie się bo...8 godzin na tv patrzała. Raz się pokłóciliśmy jak byliśmy w górach w jej urodziny. Zaczęło się od tego, że gdzieś zapodziałem kasę i się wkurzyłem sam na siebie, że kasę straciłem. Ona oczywiście, że ja schizuję i wróciliśmy do hotelu i była obrażona (gdzieś wieczorem to było). Potem jak się okazało po czasie. Jej były kochanek do niej pisał i złożył życzenia urodzinowe typu "wszystkiego najlepszego dla najseksowniejszej laski" (sama mi o tym powiedziała) ale wtedy w górach w godzinach nocnych wzięła komórkę i poszła do łazienki i się zamknęła. Wydawało mi się to conajmniej podejrzane ale nie drążyłem tematu.Wydawało to mi się też podejrzane czemu ten koleś z roboty tak często ją na papierosa zabiera. Nic nie byłoby w tym złego gdyby nie to, że wcześniej próbował ją dotykać za włosy, za jakieś tam chustki czy czy też inne rzeczy jakie miała na sobie ubrane. Z początku olewałem temat (z początku związku) bo nawet sama jak byliśmy w 3 to się do mnie przytulała żeby pokazać mu, że ja tu jestem i mi to najzwyczajniej w świecie przeszkadza. Potem jak mi powiedziała, że on się pytał "w czym śpisz" i czy śpisz nago to się wkurzyłem i jej powiedziałem "daj mu jakoś do zrozumienia, że nie życzysz sobie takich tekstów" dobrze wiedziała, że on ją podrywa. Oczywiście gadała "a jakbym chciała od niego pomocy". Takie koleżeństwo to ja dziękuję. Oczywiście afera była z tego itp. Uspokoiło się to trochę jednakże znowu gdzieś chciała łazić na piwo po polach z pewnym kolesiem. Postanowiłem wtedy, że z nią skończę. Alkohol często bez umiaru, życie ponad stan, wieczne nerwy, niejasna przeszłość, byli kolesie, którzy się do niej odzywali itp. Jakież było moje zdziwienie jak zaczęła za mną latać. Pisała, że tęskni, że nie chciała bym zrywał. Pisałem jej, że zrywam bo nie uszanowała śmierci Babci mówiąc, że "to nie moja sprawa". Po dwóch tygodniach wróciłem do niej ale popełniłem błąd. W czasie jak ona pisała do mnie, że tęskni to okazało się, że spotkała byłego innego (byłego kochanka). Wściekłem się na to, chciałem to wyjaśnić czemu tak było, byłem zazdrosny. Ona na to, że ja jej nie ufam itp. W ciągu tygodnia znowu zerwałem i chciałem mieć już z nią spokój. Jednakże po paru dniach mi pisała (po pijaku oczywiście), że mnie kocha no i chciałem powrócić. Na drugi dzień się nie odzywała. Wkurzony pisałem jej pierdoły. Potem się spotkaliśmy i chciałem wrócić ale ona już nie chciała no to jej powiedziałem, że mam inną to się wkurzyła, że ją zdradzałem. Potem kolejny tydzień przezywania się wzajemnego. Potem chciała byśmy przyjaciółmi zostali ale ja jej na to, że nie chcę przyjaciółki, która ma taką przeszłość, która byłego zdradzała, a jak chodziła na imprezy to się wieszała na szyi innych gości. Pisała mi, że mnie kochała ale to ja zerwałem. Nie chciała też tego przeżywać. Owszem byłem bardzo zazdrosny ale sytuacja sylwester i to, że chciała zerwać bo rodzice mieli jakieś tam pretensje mnie zmieniła o 180 stopni. Moje pytanie jest takie. Na co ja jestem chory i jak to wyleczyć. Drugie pytanie. Czy da się z tej "chorej miłości". Czy zazdrość o byłego, o byłego kochanka, o kolesia, który jej gada różne głupoty okołoerotyczne i próbuje ją dotykać, o to, że się szlaja po polach do późna w nocy z kolegami i się upija totalnie, o to że się zachwycała jakimś tam kolesiem, a mi gadała że mam schudnąć. Czy taka zazdrość jest normalna? Czy to już wymaga leczenia psychiatrycznego? Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nerwus84, trochę długie, żeby mi się chciało czytać o 00:47. :pirate:

Może przeczytam jutro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja przy 3, wytrwala jestes.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przeczytałem całe :yeah: Po mojemu zrobiła sobie z Ciebie przydupasa i zabawkę. Współczuje Ci ;)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No rozpisałem się niestety ale może to streszczę. Generalnie w tym związku było dobrze przez pierwsze 2 miesiące ale to i tak wtedy były sytuacje typu: chciała iść z byłym na sylwestra, a ze mną zerwać, chciała zerwać bo rodzice mnie nie akceptowali (kobieta wiek 30 lat). Potem były kłótnie o to, że z byłym się chciała spotykać, że ją zagadywał koleś z roboty typu "w czym śpi", no i że lubił ją dotykać za włosy itp (taki typ taniego podrywacza) jej to zbytnio nie przeszkadzało. Dodatkowo poprzedniego faceta zdradzała z innym, z którym też się spotkała i utrzymywała kontakt jak ze mną była (wtedy zerwałem i ciągle pisała, że tęskni, że brakuje jej itp), byłem zazdrosny, że do późna w nocy szlaja się z kolesiami po polach na piwie. Dopiero jak zerwałem to latała za mną i zmięknąłem i wróciłem ale potem było już tylko gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem Twoja zazdrość jest zasadna. Poza tym jeśli opisywana Pani jest bardzo towarzyska, nie było dobrym pomysłem pisanie do byłego, żeby nie liczył na nic więcej niż przyjaźń. Jeśli ona nadal coś do niego czuła, a skoro nie chciała, by on widział Was razem, wnioskuję, że coś mogło być na rzeczy, takie pisanie po prostu Ciebie ośmiesza. Historia przedstawiona przez Ciebie nie brzmi dobrze - kłótnie, szarpaniny, przepychanki, w tym przypadku nie chodzi o samą zazdrość, po prostu macie różne style życia i nie pasujecie do siebie. Tylko i aż tyle, nie powiedziałabym, że ktoś ma problemy psychiczne /nie oceniam motywacji i ogólnie przyczyn zachowania opisanej Pani/.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lux24, Dokładnie. Dwie różne bajki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

nerwus84, nie nerwuj sie bracie, poszukaj innej przyjaciolki. taki typ czlowieka raczej sie nie ogarnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardziej mnie boli to, że nie wylazłem z tego z twarzą, że zmięknąłem po tym jak latała za mną jak zerwałem (potrafiła nawet autem za mną jechać jak z matką z zakupów wracałem). Bardziej chyba mnie boli to, że zamiast trzymać się swojej decyzji o zerwaniu to wróciłem i wtedy się zaczęło "eldorado". Najgorsze jest to, że widzę ją w robocie często i gęsto. Poza tym jak zerwałem to sam chciałem "leczyć" się innymi dziewczynami (udało mi się poderwać jedną fajną i nawet były sytuacje intymne) ale potem wymięknąłem choć wtedy po moim zerwaniu się wreszcie czułem jak facet. Fajnie było z tamtą co ją poderwałem ale jakoś się rozmyło niestety z mojej winy. Po prostu czuję się jak frajer, czasami mam poczucie winy, a czasami po prostu szukam jakiejś porady albo myślę czy może ja jestem na coś chory. Czy to syndrom otella czy inne tego typu zaburzenia, a czasami próbuję się "leczyć" na swój sposób. Generalnie taka huśtawka trwa od miesiąca od kiedy wróciłem do niej, a potem zerwałem czy ona zerwała. Normalnie Izrael i Palestyna. Tylko, że ja jestem ten Izrael:D

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
nerwus84, nie nerwuj sie bracie, poszukaj innej przyjaciolki. taki typ czlowieka raczej sie nie ogarnie.

 

Bingo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja przeczytalam prawie calosc. Pierwsza mysl jaka mi sie nasunela to kurde laska ma 30 lat i mieszka z rodzicami? Na dokladke zrywa bo rodzicom sie chlopak nie podoba? Zachowuje sie jak 15 latka. Druga sprawa, ze autor znajac jej rozrywkowe preferencje zdziwiony jest , ze zachowuje jak zachowuje. Widzialy galy co braly wiec nie ma sie co dziwic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja przeczytalam prawie calosc. Pierwsza mysl jaka mi sie nasunela to kurde laska ma 30 lat i mieszka z rodzicami? Na dokladke zrywa bo rodzicom sie chlopak nie podoba? Zachowuje sie jak 15 latka. Druga sprawa, ze autor znajac jej rozrywkowe preferencje zdziwiony jest , ze zachowuje jak zachowuje. Widzialy galy co braly wiec nie ma sie co dziwic.

Wiesz ja ją znałem ze strony jakby to powiedzieć "korporacyjnej". Dopiero potem w trakcie związku pokazywała się jej druga natura. Niektóre rzeczy np jej zdradzanie byłego z innym wymazywałem gdyż było to dawno temu i nawet nie myślałem o tym zbytnio. Potem z czasem to wszystko zaczynało się układać w całość. Po prostu ślepy byłem i głupi widocznie. Najbardziej jednak przekonało mnie to, że po tym jak zerwałem to mi pisała, że podcięła sobie żyły. Myślałem wtedy "durna baba mnie chce straszyć" ale na drugi dzień widziałem plaster naklejony w miejsce żył i mnie to podłamało. Jak później się okazało była to zwykła rana spowodowana czynnościami kulinarnymi, a dokładniej krojeniem chleba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doczytalam koncowke. Laska strasznie infantylna jest. W ogole jak czytam to co wyprawiala to jakbys zwiazek z podstawowki byl. PO co sie w to ladowales? Masz niska samoocene ze byle co bierzesz? Po takich tekstach

"muszę z tobą zerwać bo rodzice cię nie akceptują bo mało zarabiasz, jesteś gruby itp".

powinienes jej zasadzic kopa w dupe i wywalic ze swojego zycia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie umiem sobie za bardzo poradzić z myślami na temat jej. Niby zerwałem ale potem wróciłem, potem znowu zerwałem i chciałem wrócić. Przy okazji parę tekstów jej mówiłem żeby jej dopiec np. że ją zdradzałem (co przy końcu związku, a raczej tuż po jego zakończeniu było prawdą). Wiem, że nie warto za taką płakać ale czasami myślę sobie jakbym się inaczej zachowywał na te jej akcje. Z większą dozą spokoju, opanowania emocji to może nie byłaby taka do mnie, a tak to parę razy zdarzało mi się na nią nakrzyczeć typu "co ty robisz kobieto!!!". Choć czy warto się zastanawiać nad kobietą, która pije hurtowe ilości alkoholu, lubi jak ją faceci podrywają (choć jest w związku), szlaja się z podejrzanymi typami po polach itp. Może wtedy mi się to podobało jak za mną latała. Sam nie wiem już. Często ukrywała nasz związek przed rodzicami żeby nas nie zobaczyli itp. Choć przy końcu związku zaczęła się cywilizować. Wspólny wypad na rower, na basen, nawet 2 razy byłem w domu u niej (choć siedzenie w domu mało mnie interesuje). Ponoć zaczęli mnie rodzice "akceptować". Na swoim profilu na fb dała moje zdjęcie (wcześniej miała zdjęcie z jakimś arabem gdyż ze swoim byłym lubiła jeździć do Egiptu na wczasy). Zauważyłem, że zaczyna się zmieniać ale to wtedy ja chciałem się od tego związku odsunąć i to skończyć po tym co z początku było. Niby skończyłem, a wyszło na to, że bardziej cierpię niż jak wtedy ona za mną latała. Nie chciałbym z nią być ale każdy jej widok w pracy przygnębia mnie, a jak widzę jak z innym już kręci to mnie to załamuje. Choć po moim zerwaniu też nie byłem święty. Po prostu chcę się pozbyć myśli na jej temat i zacząć normalnie żyć tak jak przed związkiem z nią. Wtedy umiałem żartować i się śmiać. Teraz jestem wrakiem życiowym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

typowa lasencja z korpo jak dla mnie, sorry, ale takie mam stereotypowe postrzeganie wielu pracowników duużych firm, zwłaszcza przedstawicieli handlowych, że raz tu raz tam...zabawa 24/7, bo życie miesza się w pracę i odwrotnie

 

a swoją drogą - myślałam, że ja jestem niedojrzała, ale ta historia to przegięcie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też jej trochę problemów narobiłem. A to powiedziałem byłemu o tym jak go zdradzała (serdecznie mi za to podziękował), a to paru znajomym na fb napisałem jaka ona jest na prawdę. Ale to wszystko było po tym jak ja zerwałem, a ona potem chciała wrócić i się na to nabrałem. Wcześniej raczej tylko przezywania wzajemne były i wieczne kłótnie. Tak myślę z czego tu się leczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Druga sprawa, ze autor znajac jej rozrywkowe preferencje zdziwiony jest , ze zachowuje jak zachowuje. Widzialy galy co braly wiec nie ma sie co dziwic.

 

Otóż to. Wiedział jaka jest, mógł się nie wiązać z nią. Wygląd to nie wszystko. Widać że mają inne charaktety, zupelnie inne podejcie do zycia, takie na siłę uszczęśliwanie się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałbym jeszcze dodać, że te wieszanie się kolesiom na szyi to było za czasów byłego faceta. Przy mnie rezygnowała z imprez ale wtedy jak chciała iść to musiałem się posunąć do metod radykalnych typu "albo ja albo impreza". Z resztą były inne podejrzane sytuacje, o których w miarę szczegółowo opisałem. Owszem też napsułem nerwów jej ale byłem wkurzony i to nieźle wkurzony. Z jednej strony wiem, że "tego kwiatu jest pół światu", z drugiej często myślę jakby to było jakbym nie świrował, nie schizował (choć było o co moim zdaniem). Często mi gadała "ja nie mam w tobie wsparcia". Ale często nasze kłótnie trwały nawet tydzień. Ja byłem wściekły za te podejrzane sytuacje, ona była wściekła, że jej nie wierzę, a mi czasami nie umiało wyjść z umysłu to jak było na początku i inne w/w sytuacje. Chyba potrzebna mi pomoc jakiegoś psychologa. Kij z kasą. Spokój umysłu i normalność są ważniejsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przeczytałem skróconą wersję. Kopnąć w dupę :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No nie wiem, skoro mówią żebyś kopnął to kopnij, wprawdzie nie wiem o co chodzi, bo nie chce mi się czytać hmm... :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poległem w połowie tekstu gdzieś,gratuluje temu kto doczytał do końca

Puenta co do owej pani

[videoyoutube=2h9zNR2NA4U][/videoyoutube] i żyj dalej :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie dziwię się. Ja też przez dłuższy czas się zastanawiałem o co tu chodzi. Tym bardziej, że sama była zazdrosna jak się patrzałem za innymi laskami, albo o byłą albo o to, że porno oglądam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×