Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Nasze zahamowania

Rekomendowane odpowiedzi

W jakich sferach życia macie najwięcej zahamowań? Kiedy nie jesteście się w stanie przełamać, bo z różnych powodów coś Was blokuje? Robicie coś z tym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja np mam zahamowania prawie w kazdej dziedzinie życia. własie mam zamiar zrobic z tym coś konkretnego i pójść do psychologa^^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nienawidzę swoich zahamowań, czuje się ograniczony przez to, że blokują mnie przed byciem sobą w pełni, niewidzialna siła, która dyktuje mi co innego niż to z czym się utożsamiam i identyfikuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W kontaktach z ludźmi. Nie chodzę do najbliższego sklepu, bo boję się, że ekspedientka skrytykuje mnie za to, co chcę kupić. Przestałam wychodzić z domu i spotykać się ze znajomymi, bo nie wiem co mogłabym im powiedzieć. Nawet przy rejestracji do terapeuty mam problem. Chore to wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podobnie, jak Yvaine, z tym, że ja najbardziej unikam załatwiania spraw urzędowych- przerażają mnie zimne gmachy urzędów, ta ich zatęchła oficjalna atmosfera, opryskliwi urzędnicy, te wszystkie zawiłości i detale, przez które boję się wyjść na jakąś analfabetkę funkcjonalną ... brrrrr :o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety i ja mam pełno zahamowań. Ogólnie w obecności ludzi staram się zachowywać, jakby mnie w ogóle nie było, nie odzywam się nie pytany, jak jestem u kogoś w odwiedziny to nie jestem w stanie się czymś poczęstować ani o cokolwiek poprosić (zresztą to wychodzi nie tylko przy odwiedzinach, nawet jak chodziłem na terapię to miałem opory przed "poczęstowaniem się" chusteczką higieniczną...). Niestety nie chce to w żaden sposób ustąpić :? .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie zahamowanie w jakiejś sferze oznacza punkt zaczepienia do pracy nad tym. Zawsze staram się temu przyjrzeć i ocenić, w jakim stopniu jest to racjonalne, a w jakim wynika z jakichś nieciekawych doświadczeń, wyolbrzymień i innych podobnych rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I to jest bardzo dobre podejście Nefertari. Niestety ja chyba wiem skąd wynikają moje zahamowania - wiele lat życia w stresie i ciągłe krytyki ze strony mamy. W sumie mój psycholog uważa, że większość moich dolegliwości jest wywołana relacjami z matką. W każdym razie to gdzieś tam zostaje w nas i ciężko sobie z tym radzić. Ja przynajmniej mam z tym straszny problem, zwłaszcza jeśli chodzi o głupie wyjście do sklepu. Nie zliczę ile razy czegoś potrzebowałam, ale czekałam aż wróci mąż i kupi. Po prostu nie pójdę i koniec. Raz tylko odważyłam się pójść razem z nim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Największe moje zahamowania to całkowite unikanie nawiązywania jakichkolwiek znajomości i unikanie w dużym stopniu odzywania się do ludzi oraz unikanie w dużym stopniu zrobienia czegoś bez wyraźnego pozwolenia innych, a także spraw wymagających zaradności i samodzielności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Również mam zahamowania jeśli chodzi o sferę kontaktów z ludźmi. Czuję się dobrze w towarzystwie osób, które dobrze znam, wiem, że mogę z nimi porozmawiać itd. Ale jak gdzieś wychodzimy i jest tam grono osób, których nie znam, wycofuję się, nie rozmawiam z nimi, boję się odezwać. Po prostu boję się, że mnie wyśmieją. Nie lubię też rozmów telefonicznych. Jeśli muszę coś załatwić drogą telefoniczną, kilka razy wybieram numer, jąkam się. Zazwyczaj osoba po drugiej stronie nie dowie się w jakiej sprawie dzwonię. Chciałabym jakoś się przemóc, ale nie wiem jak...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasem zdarza mi się, że pytam się rodziców, np. czy mogę iść do toalety, albo czy mogę zrobić sobie herbatę, żeby najpierw poczuć uzyskanie pozwolenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja największe zahamowania mam jeśli mam jeść coś publicznie. Tak jestem gruby, przyznaję się bez bicia :) Nic mnie tak nie stresuje, jak sam idę coś zjeść. Widzę takie spojrzenia ludzi. - O znowu grubas wpieprza. :D no ale... mam ambitne plany, jak się uda to moje problemy w tej kwestii się skończą. Innym zahamowaniem jest mówienie czegokolwiek moim rodzicom. Oczywiście rozmawiamy, ale o samych pierdołach. Od dziecka mam tak, że jeśli się mocno stresuję, a nie chcę np. czegoś mówić. Bo tak jest zwyczajnie lepiej. To potrafię się przy nich rozpłakać i siedzieć zasmarkany nie odzywając się słowem. Jak byłem dzieciakiem to zdarzało mi się to bardzo często.Ryczałem bez większego powodu. Zabrali mnie do psychologa, nie potrafił stwierdzić co mi dolega. Jakoś z tego wyrosłem, ale i tak zdarza mi się po prostu rozpłakać. Jest to dla mnie problem, bo już powoli przechodzi mi ten młodzieńczy bunt ;) i jednak dobre relację z rodziną się przydają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nienawidzę swoich zahamowań, czuje się ograniczony przez to, że blokują mnie przed byciem sobą w pełni, niewidzialna siła, która dyktuje mi co innego niż to z czym się utożsamiam i identyfikuję.

I ja się pod tym podpisuje.

Nie pamiętam już jak to jest być w pełni sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

barbieturan, a próbujesz przezwyciężać te zahamowania? Pracować nad nimi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam zahamowanie przed sportem. Nigdy nie mogę się zabrać za ćwiczenia, bo czuję się jakby to nie było w moim stylu. Do tej pory nie nauczyłem się pływać

Całe szczęście, że udało mi się ostatnio przełamać lęk przed chodzeniem do szkoły oraz przed czytaniem i nauką. W towarzystwie różnie się zachowuję, po ostatnich miesiącach sądzę, że jest całkiem okej, bo potrafię rozmawiać z innymi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przed... pójściem do pracy..

Wiem, debilne ale tak mam.

Jestem studentką i z chęcią poszukałabym sobie jakiejś pracy, żeby te gorsze chociaż zarobić ale ogarnia mnie paniczny lęk.

Po pierwsze boje się, że będą kazali mi ubrać się jakoś elegancko, gdzie ja nigdy w życiu tak nie chodziłam,a po drugie boję się, że będę popełniać debilne błędy (np. nie będę potrafiła włączyć jakiego urządzenia, albo odnaleźć się w prostych czynnościach (często mam tak, że jak ktoś mi coś tłumaczy, to i tak nie rozumiem, muszę sama przetestować) i znowu będę przez to pośmiewiskiem ;/

Przeraża mnie to, serio..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Schwarzi, Też mam i od zawsze miałem podobny lęk. Często okazywał się bezpodstawny bo w pracy se radziłem, a często jednak miał swoje podstawy zwłaszcza gdy od początku mi się w pracy nie układało i przez stres a może i pewne ograniczenia umysłowe nie potrafiłem tego przeskoczyć. Ale próbować warto, bo im później się zaczyna i im dłuższe się przerwy ma tym ten lęk bardziej narasta. Wielu ludzi się mi dziwi czemu nie szukam, nie szukałem pracy ale oni takich lęków nie mają( lub mniejsze), oczywiście jest też lenistwo i wygodnictwo ale nie tylko to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno

 

No to nie jestem z tym sama : )

Ogólnie u mnie nie wynika to wcale z lenistwa, bo właściwe jednym z powodów chęci pójścia do pracy jest zabicie nudy i zrobienie czegoś w tym życiu ;/

Ale wiesz.. u mnie ten lęk jest absurdalny.. Nie wynika on z jakiś kompleksów, braku doświadczenia,tylko ze strachu przed debilnymi sytuacjami ;/ Znając życie, jak pójdę sobie do pracy, to albo coś zepsuję, albo będę cały dzień chodzić o suchym gardle,bo do dzisiaj nie umiem kupić napoju przez automat ;/ Wstyd, masakra.. Albo coś palnę głupiego, jak to ja. Zawsze jak z kimś gadam, to albo źle składam zdania, nie umiem się wysłowić (nie wynika to ze stresu, bo przy najbliższych też mam z tym problem), mylę osoby, nie zapamiętuję twarzy nawet po paru miesiącach... Niby drobne rzeczy ale w sam raz dla zrobienia ze mnie pośmiewiska..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bo właściwe jednym z powodów chęci pójścia do pracy jest zabicie nudy i zrobienie czegoś w tym życiu
u mnie to też jeden z powodów oprócz finansowego a przede wszystkim tego żeby inni nie gadali że nie pracuję, Ty jeszcze młoda jesteś to aż tak nie gadają. Natomiast zupełnie obce są mi motywacje do pracy typu satysfakcja, czy rozwój osobisty, nauczenie się czegoś pożytecznego bo nigdy tego w niej nie doświadczyłem. No ale to chyba tylko ja taki jestem bo inni jednak się w niej jakoś rozwijają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno

 

Wiesz, racja, że jestem młoda i mam niby na to czas ale mi też się zdaje, że niczego konkretnego nie osiągnę, bo mnie też to nie motywuje. Właściwie to przeraża mnie wizja wykonywania ciągle tego samego. Poza tym, żeby osiągnąć sukces musisz mimo wszystko umieć pracować z ludźmi,a ja unikam tego jak ognia.

Mam też coś takiego (zauważyłam, że większość tego nie ma), że jak powiedzmy mnie coś interesuje bardzo i zaczynam robić coś z tym związanego, to za chwila to zainteresowanie mnie nudzi. Np. lubię języki obce ale jak poszłam w liceum do klasy niemieckiej, albo na studia na rosyjski to nie jestem w stanie usiedzieć i ciągle opuszczam zajęcia ;/

Nienawidzę jak z przyjemności robi się przymus ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Poza tym, żeby osiągnąć sukces musisz mimo wszystko umieć pracować z ludźmi,a ja unikam tego jak ognia.

ja tez ale przeciez brak kontaktu z ludzmi nie jest przeszkoda

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

elo

 

No nie wiem... jeżeli ktoś chce, żeby świat zobaczył jego sukcesy to musi współpracować... Nawet naukowcy, którzy normalnie sami sobie coś tam wynajdują, muszą zazwyczaj potrafić wypowiedzieć się przed większą grupą osób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aha sorry nie wiedzialam ze pisalas o sukcesie medialnym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

elo

 

No niekoniecznie medialny..

Ludzi sukcesu zazwyczaj wiele osób zna.

Nie trzeba być człowiekiem znanym na cały świat ale jednak jak ktoś osiąga sukces, to pewnych rzeczy się od niego wymaga, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdzie bez pleców to nic praktycznie nie osiągniesz ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×