Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Trauma a związki

Rekomendowane odpowiedzi

Chciałabym, by facet od razu wiedział o mojej przeszłości i od razu miał na czole wyświetlone, czy to akceptuje czy nie. To by wszystko ułatwiało, a tak wszystko jest niejawne i kończy się zawsze na mojej rezygnacji z góry, bo boję się potencjalnej reakcji faceta, gdyby się wydało. Poza tym mało realne wydaje się utrzymanie tego w tajemnicy w dłuższej relacji z bliskim mężczyzną. Spaliłam w ten sposób wiele obiecujących znajomości..

Edytowane przez wTymTygodniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@wTymTygodniutego nie da się ukryć. Zresztą, jaki sens wówczas miałby związek? Byłby zbudowany tak naprawdę na niedopowiedzeniach. A jeśli coś ukrywasz przed drugą osobą, to tworzy to dystans między Wami i ten ktoś tak naprawdę nie ma szansy na stanie się dla Ciebie bliską osobą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spróbuję tu napisać, by uporządkować swoje myśli, a może ktoś rzuci na to okiem, bo na żywo jak wiadomo nie mam jak z kim o tym porozmawiać. Ogólnie chodzi o to, czy zdecydowałybyście się na związek z byłym partnerem, do którego nadal coś czujecie i który o was walczy od dwóch lat, ale w przeszłości zdarzyło mu się wykorzystywać ten najbardziej skrywany fakt z waszego życia przeciwko wam? mam do niego wielki żal o to, ale z drugiej strony to ktoś już znany, w jakiś sposób pewny, już poza tym wie wszystko, co najgorsze, więc nie byłoby tego etapu poznawania od zera nowego człowieka. Wiem, że każdy musi sam to rozważyć, ale tak teoretycznie... Umiałybyście przejść nad czymś takim do porządku dziennego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no coz,ludzie się zmieniają...może warto dac druga szanse? i zobaczyć jak będzie.skoro walczy od 2 lat...

/ale wiesz,nie znam człowieka, to tylko moje luźne przemyślenia/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie ta jego wytrwalosc była dla mnie glownym argumentem, że może mu zależy, ale z drugiej strony to on podkopywał moje poczucie własnej wartości na tym tle i manipulował mną, że np. nikt by mnie poza nim nie zechciał albo ogólnie, że to takie piętno totalne, to bardzo przyhamowało moje postępy w składaniu siebie w jakąś całość po tym wszystkim. Ale przemyślałam tę sprawę i temat jednak zamknięty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz i ja dołączam do grona osób, które zaczynają budować po wielu latach relacje damsko-męską.

I już mam ochotę zrezygnować, ale ja nigdy nie potrafiłam utrzymać tych relacji dłużej niż 3 miesiące.

Wymyślałam różne problemy byleby tylko nie musieć się z nim widzieć, nie musieć się szykować i wychodzić do ludzi.

Ale potem żałowałam, że tak zrobiłam i że się wszystko rozpadało.

Wiec dałam sobie dość dużo czasu (samotności) żeby teraz spróbować coś ułożyć na nowo.

Spotykamy się już 3 miesiąc, wiec wypada zacząć już odstawiać dziwne akcje z mojej strony i bardzo często mam na to ochotę ale moje drugie ja mówi mi, że już dość izolowania się, żebym spróbowała utrzymać tą relacje bo na razie jest wszystko w porządku.

Nie ma na siłę żadnego dotyku, czuje, że zależy mu na mnie, stara sie jak cholera. Ja też się staram ale mnie to chyba jakoś dziwnie wychodzi. Owszem nie usłyszałam jeszcze od niego, że jest mało uczuciowa i że nie umiem okazywać uczuć drugiej osoby i mam nadzieje, że nigdy tego nie usłyszę.

Wie o mojej przeszłości i nie przekracza granic , które wyznaczam.

Ale dlaczego ja mam ochotę to zepsuć? Przecież jest wszystko ok a nawet idealnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, antylopa napisał:

Ale dlaczego ja mam ochotę to zepsuć? Przecież jest wszystko ok a nawet idealnie.

Boisz się, że nagle przestanie być idealne. Boisz się tego, co nastąpi, kiedy dojdzie do zbliżenia. Myślę, że dlatego ucinasz relacje wcześniej. Boisz się cierpienia, zranienia, bólu, który poczujesz. To niestety naturalne w Naszym przypadku. Ale z czasem mija. Mam nadzieję, że dasz szansę tej relacji i jej nie utniesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Lilith napisał:

Boisz się, że nagle przestanie być idealne. Boisz się tego, co nastąpi, kiedy dojdzie do zbliżenia. Myślę, że dlatego ucinasz relacje wcześniej. Boisz się cierpienia, zranienia, bólu, który poczujesz. To niestety naturalne w Naszym przypadku. Ale z czasem mija. Mam nadzieję, że dasz szansę tej relacji i jej nie utniesz.

 

Do zbliżenia raczej nigdy nie dojdzie. Ja już się z tym pogodziłam. Ale boje się, że on się z tym nie pogodził albo i nawet o tym nie myśli, że tak może być.

Jakoś gdzieś z tyłu głowy jestem już przygotowana na porażkę, tylko pytanie kiedy ona nastąpi.

Bo ogólnie przyszłości nigdy nie widziałam z byłymi, a on powoduje, że zaczynam widzieć przyszłość z nim. Planujemy wakacje, wyjazdy, kolejny weekend i nawet w tym uczestniczę, czyli ja też coś proponuje.

Mam wrażenie, że mam w ciele dwie osoby-jedna która chce żyć i korzystać z życia a druga, która wiecznie się boi, wiecznie ucieka, niszczy, pali mosty a potem wpada w dół i mnie tam ciągnie za sobą.

Nie umiem sobie poradzić z tym rozdarciem....

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ja nic takiego nie napisałam, że mężczyzna ma być niewolnikiem.

Widzę go w naszym związku i stawiam wyżej niż siebie. 

Może dla Ciebie budowanie związku i go utrzymanie jest banalne. Podziwiam i szacun dla Ciebie.

Nie chce nikogo zamykać w klatce. Wie o tym, że mam problemy i jeżeli będzie chciał odejść to odejdzie i znajdzie osobę, z którą spełni swoje marzenia.

Więc nie wiem o co Ci chodzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wiem co on chce i nie ma dnia żebym nie myślała o tym co on chce. 

Ale ja nie przeskocze pewnego działu na spontanie.

Nie umiem, nie potrafię.

Staram się, pokazuje mu że mi zależy ale nie wskocze mu do łóżka. 

A wg Ciebie przed czym się bronię?

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Ponurak napisał:

Pielęgnujesz w sobie jakiś uraz.

Jakiś uraz?! "Pielęgnujesz"? Nosz do ciężkiej cholery! A zdajesz sobie sprawę w jakim dziale piszesz? Może trochę więcej taktu i zrozumienia. A jeśli nie, to powstrzymaj się w ogóle od komentarzy w tym dziale, bo założę Ci moderację zawartości. Pomyśl dwa razy zanim coś napiszesz do osoby, która doświadczyła przemocy w sferze seksualnej, a najlepiej ugryź się w paluch i nic nie pisz! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, antylopa napisał:

Do zbliżenia raczej nigdy nie dojdzie.

Tego nie wiesz. Również kiedyś tak twierdziłam, ale czas pokazał, że nie ma czegoś takiego jak słowo "nigdy".

22 godziny temu, antylopa napisał:

Jakoś gdzieś z tyłu głowy jestem już przygotowana na porażkę, tylko pytanie kiedy ona nastąpi.

Bo ogólnie przyszłości nigdy nie widziałam z byłymi, a on powoduje, że zaczynam widzieć przyszłość z nim. Planujemy wakacje, wyjazdy, kolejny weekend i nawet w tym uczestniczę, czyli ja też coś proponuje.

Mam wrażenie, że mam w ciele dwie osoby-jedna która chce żyć i korzystać z życia a druga, która wiecznie się boi, wiecznie ucieka, niszczy, pali mosty a potem wpada w dół i mnie tam ciągnie za sobą.

Nie umiem sobie poradzić z tym rozdarciem....

Pozwól sobie na myślenie o przyszłości. Nie zakładaj z góry, że coś pójdzie nie tak, nie doszukuj się złych rzeczy. Wiem, że to wszystko nie jest łatwe, wiem, że się boisz, ale wierz mi - we dwoje jest lepiej. W związku jest ogromna ilość trudnych rzeczy do przepracowania. Niektóre bardzo bolą, są bardzo trudne. Tylko od Ciebie zależy czy podejmiesz się walki z tym wszystkim. Zaczynasz widzieć przyszłość - to dobrze. Znaczy, że coś w Tobie się zmienia, dojrzewa. Chcesz, choć bardzo się boisz. Pytanie tylko czy pokonasz ten lęk, żeby móc dalej budować życie we dwoje, czy się poddasz i pozwolisz, żeby Cię pochłonął...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Ponurak napisał:

Wiem. Tylko czy to zmienia postać rzeczy? Niestety gdy coś jest na obecną chwilę niemożliwe nie powinno się trwać w złudzeniu że jest możliwe. Jedna ofiara już jest. Facet będzie drugą. Taki łańcuszek. Dlatego przynajmniej szczerość jest wskazana. By facet wiedział na co się pisze. Rozumiem uraz z przeszłości. Tylko czy to uprawnia do angażowania czyiś uczuć i nadzieji? Tylko wtedy gdy jest to jasno i szczerze określone jak jest i jak będzie.

Przecież napisała, że jest z Nim szczera, więc facet wie, na co się pisze. Nie trzeba tutaj nikogo dodatkowo umoralniać. Pamiętajmy, że to są dorośli ludzie, którzy myślą i są w stanie podejmować samodzielnie decyzje. Jeśli mężczyzna wie, co stało się w przeszłości i nadal zalezy Mu na kobiecie i relacji, to to, co dzieje się później jest Jego świadomym wyborem, a nie łańcuszkiem prowadzącym do bycia ofiarą. Te dwie kwestie należy rozgraniczyć, bo w przeciwnym wypadku dokopujesz dziewczynie i zapędzasz w poczucie winy, które i tak jest kosmiczne.

 

5 minut temu, Ponurak napisał:

Ok znikam. 

Dzięki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Ponurak Ty naprawdę nie rozumiesz na czym polega PTSD. Wybacz, ale poziom zrozumienia przez Ciebie problemu jest po prostu żaden. A jeśli nie rozumiesz, to jak możesz cokolwiek doradzać? Zdajesz sobie sprawę z tego, że możesz naprawdę zaszkodzić? Nie ma czegoś takiego jak skok na głęboką wodę i "albo - albo". Nie w tym wypadku. To jest delikatna kwestia i nie chodzi tu wcale o głaskanie po głowie. Po prostu ten, kto tego nie rozumie - nie jest w stanie pomóc. Ja wiem, że niekiedy umysł tych, co tego nie przeżyli nie jest w stanie zarejestrować faktu, że konsekwencje, ból, cierpienie, lęk, cały koszmar - ciągnie się po prostu latami i jest jak żywy, a co dopiero zrozumieć, że aby kobieta mogła być w związku po czymś takim, to musi z partnerem stopniowo przepracowywać problemy, które na bieżąco się pojawiają. Nie można niczego z góry zakładać. I jeśli facet wie, że była przemoc w sferze seksualnej, to wie też, że pewne rzeczy będą trudne. W tym miejscu sam decyduje czy chce i trwa, czy nie chce i odchodzi. Nikt nikogo nie trzyma na siłę. A mówienie, że ktoś robi tu z kogoś ofiarę jest zwyczajnie niesprawiedliwe. Mężczyzna nie jest w tym wypadku bezrozumną marionetką. Wręcz przeciwnie - większość to właśnie od Niego zależy. To Jego podejście jest kluczowe, żeby kobieta była w stanie zaufać i otworzyć się na relację. 

I naprawdę - proszę Cię, żebyś nie udzielał się więcej w tym wątku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith patrzeć na to,że mam już swoje lata i że jednak terapia ( jaka była, ale była) trochę pomogła.

Kilka lat temu nie myślałam o tym, że mogę być z kimś, nie umiałam planować, nie umiałam zaufać, bo chyba o to we wszystkim chodzi. Na tą chwile tylko czasami przychodzi mi myśl do głowy, że chciałabym to już zakończyć, że już się nie chce męczyć, już nie chce mi sie walczyć.

Ale to na szczęście jest tylko chwilowe jak chęć żeby się okaleczyć. Czekam aż samo przejdzie. I przechodzi i idzie sobie daleko ode mnie i wtedy zaczynam zachowywać się normalnie. 

Mam wrażenie, że On jest całkowicie inny niż wszyscy, których znałam i spotykałam. 

Chyba jednak terapia coś dała...a może to On pokazuje mi, że mogę mu zaufać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co jest nie tak??? Kolejny facet na forum, który się mnie czepia a kompletnie nie mam nic do nich....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, antylopa napisał:

Mam wrażenie, że On jest całkowicie inny niż wszyscy, których znałam i spotykałam. 

Chyba jednak terapia coś dała...a może to On pokazuje mi, że mogę mu zaufać.

Myślę, że i jedno i drugie. Terapia pozwoliła Ci na przepracowanie przynajmniej części jednak bez gargantuicznej pracy mężczyzny nic by z tego nie wyszło. Myślę, że On pokazuje Ci, że możesz Mu zaufać, ponieważ chce z Tobą być...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, antylopa napisał:

Co jest nie tak??? Kolejny facet na forum, który się mnie czepia a kompletnie nie mam nic do nich....

Tutaj napiszę prosto z mostu, więc wybacz język: są mężczyźni i są bydlaki, co tylko czekają, żeby się wyżyć na kobiecie. Tymi drugimi nie nalezy się przejmować, ponieważ to smutne i zakompleksione buraki, które podbudowują się cudzym kosztem. Po prostu olej ich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nienawidzę go, a jednak tęsknie za nim. Boje się jego dotyku ale mi go brakuje. 

Mam etap uciekania od niego, na szczęście jest wirus i powiedziałam mu, żeby na razie nie przychodził do mnie a tak naprawdę czuje ogromną złość do niego. Nie mogę znaleźć przyczyny a może wiem, jego dotyk spowodował u mnie lęk i wywołał strach. Znowu mam koszmary a On działa mi na nerwy.

Boję się iść spać, żeby nie mieć powrotów do przeszłości.

I już mam ochotę zrezygnować z naszej znajomości, nie mam sił, żeby to ciągnąć dalej-tylko jak mu to powiedzieć.

Czuje, że rozsypuje się na kawałki w środku i  nie wiem co robić. No tak, minęły 3 miesiące znajomości a dla mnie to już za dużo i uciekam.

Mam dosyć.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 17.03.2020 o 21:42, antylopa napisał:

No tak, minęły 3 miesiące znajomości a dla mnie to już za dużo i uciekam.

Mam dosyć.

Nie poddawaj się. Ten raz spróbuj przełamać schemat. Ucieczka jest najprostszym wyjściem, ale na pewno nie tym właściwym...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith na razie się nie poddaje. Ze względu na wirusa i tak na razie się nie widzimy i mogę chwile wszystko przemyśleć na spokojnie i zastanowić się skąd u mnie ta złość, którą czuje do niego od 2 tygodni.

Denerwuje mnie wszystko, nawet to, że pisze do mnie dzień dobry...

Albo to tylko gorsze tygodnie i za chwile się wszystko uspokoi. A może tą złość wywołują leki, które biorę i niestety na razie nie mogę z nich zrezygnować.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.03.2020 o 11:52, antylopa napisał:

Lilith na razie się nie poddaje. Ze względu na wirusa i tak na razie się nie widzimy i mogę chwile wszystko przemyśleć na spokojnie i zastanowić się skąd u mnie ta złość, którą czuje do niego od 2 tygodni.

Denerwuje mnie wszystko, nawet to, że pisze do mnie dzień dobry...

Albo to tylko gorsze tygodnie i za chwile się wszystko uspokoi. A może tą złość wywołują leki, które biorę i niestety na razie nie mogę z nich zrezygnować.

A ja myślę, że zwyczajnie się boisz tego, że Cię skrzywdzi i wolisz się pierwsza wycofać. Na chwilę obecną mentalnie. Robisz - a w zasadzie Twój umysł - robi wszystko, żeby przekonać Cię, że lepiej jest odpuścić. Tylko, że nie wszyscy mężczyźni są draniami i nie wszyscy krzywdzą. To, co podpowiada Ci umysł jest tylko echem przeszłości, której się bardzo boisz i z którą się niestety, ale nie w pełni uporałaś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×