Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Trauma a związki

Rekomendowane odpowiedzi

Jedną z bardzo często spotykanych konsekwencji nadużyć seksualnych są późniejsze problemy w związkach. Często ofiary boją się dotyku, gwałtownych ruchów, bliskości fizycznej, zbliżeń, widzą przed oczami sceny tego, co się wydarzyło. Niejednokrotnie doprowadza to do rozpadu związku.

Jak sobie radzić w związkach po traumatycznych przeżyciach?

Czego można unikać, by siebie jeszcze bardziej nie ranić?

Czy Wy macie problemy z partnerami?

Czy partner stara się zrozumieć, przez co przechodzicie?

Czego się boicie w odniesieniu do związków?

Co Was niepokoi, z czym sobie nie radzicie?

Być może macie już najcięższy okres za sobą- jeśli tak, to w jaki sposób sobie z tym poradziliście?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Początek związku to był koszmar, bałam się dotyku, bałam się rozmów o seksualności, płakałam... dopiero z czasem przyszło... mój przyszły mąż rozumie mój nastrój gdy najdą mnie koszmary, wie że mam dzień z głowy... przetopił się przez lód we mnie... dziś uwielbiam zatracic się w jego dotyku...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

małpka bubu, długo trwało, zanim przywykłaś do bycia z drugą osobą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie wszystko od początku było klapą, bo nasz pierwszy raz był dla mnie też traumatyczny (przerabiałam to już na terapii, i sama nie wiem jak się do tego ustosunkować, czyja to była wina i dlaczego tak to wyglądało) - w każdym razie wtedy już zmagałam się z traumą a poznanie mojego chłopaka ją (jak się okazało) znacznie pogłębiło. Jednak przez ponad rok byliśmy razem, z czego pierwsze pół roku naprawdę czułam się szczęśliwa. Na początku próbowaliśmy być blisko, ale odsuwałam się coraz dalej - pod koniec panicznie reagowałam na samą myśl o tym, że mam spać z nim w jednym łóżku.

 

Jednak nie umiem na pewno odpowiedzieć, czy byłoby tak w każdym przypadku, czy po prostu bardzo źle się to wszystko zaczęło... Bo czuję się przez niego skrzywdzona, ale nie do końca czuję, że mam do tego prawo.

 

W każdym razie - związek się rozpadł, ja go zakończyłam, był bardzo trudny i przynosił mnóstwo cierpienia. Dobre momenty oczywiście też były, ale było ich mniej niż tych złych. Plus - był to związek na odległość. W tej chwili natomiast czuję się samotna i chciałabym kogoś mieć, ale jestem sparaliżowana strachem na samą myśl o tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jedną z bardzo często spotykanych konsekwencji nadużyć seksualnych są późniejsze problemy w związkach. Często ofiary boją się dotyku, gwałtownych ruchów, bliskości fizycznej, zbliżeń

Moja dziewczyna miała dokładnie odwrotnie - kompulsywnie wręcz szukała możliwości odtworzenia swoich traum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jedną z bardzo często spotykanych konsekwencji nadużyć seksualnych są późniejsze problemy w związkach. Często ofiary boją się dotyku, gwałtownych ruchów, bliskości fizycznej, zbliżeń

Moja dziewczyna miała dokładnie odwrotnie - kompulsywnie wręcz szukała możliwości odtworzenia swoich traum.

 

To jest chyba jeszcze gorsze, bo przeżywa się traumę ciągle od nowa. Przynajmniej ja tak miałam po alkoholu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tzn ja nie chcę pisać jak ona to wewnętrznie przeżywała, ale zdecydowanie tego nijak nie kontrolowała, szczególnie w okresach stresu. Po prostu im brutalniejszy stosunek, tym lepiej. Po wszystkim czuła się chyba dość podle, ja się czułam jeszcze podlej szczególnie, że naturalnie długo nie wiedziałam o co chodzi.

 

-- 13 sie 2013, 12:27 --

 

PS. Z kolei jedna z moich przyjaciółek lubi oglądać i czytać o brutalnych gwałtach, analogicznie - im brutalniejszy tym lepszy. Dla niej to rodzaj swoistego katharsis.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początku nie mogłam uwierzyć że znalazła się osoba która mnie kocha mimo mojej przeszłości, bardzo szybko przywykłam że jest Ktoś; choć długo byliśmy związkiem na odległość (ponad 700km) i widzieliśmy się raz na miesiąc, półtorej nie licząc wakacji. Od kilkunastu miesięcy mieszkamy razem i teraz związek jest pełną gębą... w przyszłym roku zostaniemy małżeństwem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W pierwszym związku na początku bałam się, że nie zdołam się przełamać, że wszystko zepsuję bo obrazy tego co się stało będę zawsze obecne. No i oczywiście jak miało dojść do jakiejś bliskości to spanikowałam ;) Kiedy go poznałam bałam się dotyku jak ognia, ale właśnie on mnie z tej dotykowej bojaźni wyleczył :) To był facet godny zaufania, a ja pozwalam się dotykać tylko osobie, której ufam. Potrafił pokazać mi, że dotyk mężczyzny to coś przyjemnego i że o wszystkim co mnie boli musimy rozmawiać. Rozumiał mnie, wspierał, zawsze był i zawsze pomagał. I chyba mam podwójne szczęście bo po rozstaniu z pierwszym partnerem 2 raz spotkałam takiego faceta.

Zarówno w pierwszym jak i obecnym związku na początku bałam się przełamania mojej bezpiecznej granicy niedotykalności, ale zaufałam, potrafiłam po prostu powiedzieć, że zostałam zgwałcona i stąd mój lęk przed bliskością mężczyzny. Dostałam w zamian zrozumienie, troskę i czułość jakiej nawet nie oczekiwałam.

Nie wiem czy są jakieś recepty na udany związek, tym bardziej dla osób, które mają za sobą traumatyczne przeżycia ale dla mnie zawsze priorytetem jest zaufanie,szczerość, rozmowa i szacunek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie miałyście tak, że w jakiś sposób czułyście się pod presją mężczyzny? Znaczy...nie miałyście czasem wrażenia, że On oczekuje od Was zbliżeń, a Wasza odmowa może być przez Niego jakoś źle odebrana? Czy odmawiając nie miałyście poczucia winy, wyrzutów sumienia, poczucia, że jesteście beznadziejne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie miałam tak. Współżyć zaczęliśmy po 3 latach związku i zawsze jest to za obopólną zgodą. W tym związku ja mam większy temperament :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie, nigdy nie czułam się źle przez to, że w jakimś tam momencie nie mam ochoty na seks, choć rzadko unikałam/unikam zbliżeń.

Nie miałam też wrażenia, że partner źle to odbiera. No może czasem zrobi smutne oczka na zasadzie "buu to dzisiaj nic z tego" ;) I w drugą stronę jest tak samo.

Jest ochota to ok, jedna strona nie ma - trudno, single player.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nigdy nie miałyście tak, że w jakiś sposób czułyście się pod presją mężczyzny? Znaczy...nie miałyście czasem wrażenia, że On oczekuje od Was zbliżeń, a Wasza odmowa może być przez Niego jakoś źle odebrana? Czy odmawiając nie miałyście poczucia winy, wyrzutów sumienia, poczucia, że jesteście beznadziejne?

 

Ja tak miałam przez cały czas trwania związku, włącznie z tym, że czasem zmuszałam się do seksu żeby chociaż czasem dać partnerowi trochę przyjemności, jednak prawie zawsze w trakcie wpadałam w panikę i było jeszcze gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beedee, a teraz jesteś w związku?

 

Ogólnie, związki po przejściach w sferze seksualnej są trudne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nefertari, nie jestem i mimo tego że nawet bym chciała, to psychicznie bronię się przed tym rękami i nogami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beedee, a nie jest czasem tak, że pragniesz bliskości emocjonalnej, ale fizyczny aspekt związku Cię przeraża?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nefertari, tak, dokładnie tak jest. Ale po pierwsze w jakimś tam stopniu bliskość emocjonalną zaspokajam w przyjaźni i w relacji z moją młodszą siostrą, po drugie - fizyczny aspekt związku mnie przeraża ale zdaję sobie sprawę z tego, że chciałabym także tego, tylko że ta potrzeba jest gdzieś bardzo głęboko i jest prawie całkowicie wyciszona przez lęki.

 

A ty poradziłaś sobie z tym jakoś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beedee, nadal się tego uczę. Uparcie wałkuję ten temat na terapii. Bliskość emocjonalna- jak najbardziej, wszystko jest ok. Gorzej jednak z bliskością fizyczną. Daję radę, ale czasami jest trudno. Wiem, że na wszystko potrzeba czasu, ale mnie to frustruje. Długo by mówić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nefertari, ale czujesz też potrzebę bliskości fizycznej czy chcesz to przełamać dla partnera?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beedee, raczej to drugie. Chciałabym ze względu na Niego. Wiem, że Mu na tym zależy. Nie przeczę, że też odczuwam przyjemność ze zbliżeń, ale rzadko mam na nie ochotę. A to jest jednak problem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po odrzuceniu i traumie w pierwszym związku odczuwałam przeogromną, wręcz histeryczną potrzebę bliskości. Bardzo szybko przespałam się z chłopakiem strasznie łaknąc uczucia. Niestety dawało mi to tylko mentalną przyjemność. O fizyczną jakąkolwiek walczyliśmy ponad rok. Potem sukcesem była przyjemność, nie było idealnie, ale czułam się szczęśliwa. Godziłam się niemal na wszystko. Chłopak mnie rzucił, po naprawdę niezwykłych ostatnich wspomnieniach.... Rzucił mimo, że to dla niego oznacza bardzo długą abstynencję.... Nie mogę sobie poradzić z myślą, że on będzie dotykał innej. A paradoksalnie wariuję już wręcz. Nagle tracąc kogoś przy kim parę dni w tygodniu zasypiałam. Wyliczam wręcz statystycznie kiedy powinnam znaleźć kogoś nowego. Kogoś kto ofiarowałby mi czułość, miłość i bliskość. Być może ta histeria z powodu samotności powstała w skutek bycia jedynakiem. To garnięcie się do kogoś na przekór wszystkiemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym sobie znaleźć partnera, ale nie mogę pozbyć się poczucia, że byłabym dla niego niczym więcej niż tylko seks zabawką. Nie umiem sobie wyobrazić zbudowania innej relacji. Czasem - jakby nie do końca świadomie - nie mogę pojąć tego, jak ludzie przeciwnych płci są w stanie funkcjonować ze sobą na płaszczyznach innych niż seksualne. Czuję się nieswojo w towarzystwie jakichkolwiek mężczyzn. Czuję że wszystkim chodzi tylko o jedno, i powoduje to u mnie paraliżujący strach.

A tak mam zasadniczo od niedawna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beedee, wałkuję ten temat od jakiegoś czasu na terapii, bo też mam z tym problem. Wciąż mam wrażenie, że w związku to jest najważniejsze, stanowi totalne podłoże relacji i to jest głównie ważne dla mężczyzny. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że to moja nadinterpretacja podyktowana traumami, ale i tak mnie to wewnętrznie boli. Jestem teraz w związku i chciałabym czuć, że jestem ważna w nim jako osoba, a nie obiekt seksualny. Może nazwałam to dość drastycznie, ale momentami tak to odbieram i jest mi przykro. Terapeutka próbuje mi tłumaczyć, że poprzez seks można nawiązać bliskość zarówno fizyczną jak i emocjonalną, ale mnie i tak jest ciężko. Ale się staram...nie tylko dla siebie, ale i dla partnera...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
beedee, Wciąż mam wrażenie, że w związku to jest najważniejsze, stanowi totalne podłoże relacji i to jest głównie ważne dla mężczyzny.

 

A nie jest tak?! :shock:

To ja was teraz ''zabije'' tym co powiem, ale jakkolwiek to nie brzmi naiwnie, wierzcie mi na slowo, ze mi by do glowy nie przyszlo, ze moze byc inaczej (ze niby to nie jest podlozem ralacji) i ze dla kogos to moze byc nadinterpretacja, tak jak dla Ciebie Artemizjo.

W kazdym razie ulzylo mi, ze to nie jest uznawane za normalne myslenie.

Nie wiedzialam, ze tak zle ze mna.

:shock:

Jak to nie stanowi podloza, wierzycie w taka czysta milosc ze strony mezczyzny w dzisiejszych czasach?!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×