Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Często się słyszy owe określenie, ale jestem ciekawa, co dla Was ono znaczy? Ma jakąś wartość w Waszym życiu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie bardziej interesuje jak człowiek stanąłby przez wyborem jak bohater filmu Bracia. To można tu debatować o moralności. Albo gdy człowiek miałby stanąć przed wyborem zabić jedną osobę by uratować 100 osób. W sytuacjach ekstremalnych można poznać moralność drugiego człowieka. Taką z życia codziennego mnie interesuje również czy ktoś w obliczu ubóstwa totalnego głodu zdecydowałby się sprzedać i dawać tyłek za kasę albo w obronie życia w czasie wojny co często miało miejsce w obozach zagłady.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moralność to ważna rzecz, ale czasami trzeba ją schować do kieszeni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

psyche.,

Moralność ma swoje granicy i jeśli w grę wchodzą ważniejsze kwestie, typu, przeżycie, zdrowie, głód to ja wtedy miałbym ją w głębokim poważaniu. W ekstremalnych sytuacjach, spora większość ludzi chowa moralność do kieszeni i wtedy się tylko widzi czubek własnego nosa.

 

-- 10 sie 2013, 16:44 --

 

psyche.,

Nawiązujesz do kolejnego filmu może? ;)

 

Nie wiem czy bym to zrobił czy nie. Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie takiego położenia. Jakbym był szczęśliwym człowiekiem i miął znacznie więcej chęci do życia to pewnie zjadłbym kogoś, ale w obecnym stanie chyba bym to potraktowałem jaką nadarzającą się okazję do zakończenie żywota. Oczywiście mogę się mylić po 2 razy byłem w podbramkowej sytuacji, a i tak walczyłem jak mogłem o przeżycie. Tyle że to już było lata temu, więc obecnie mogłoby być już inaczej. Albo i nie. :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie moralność ma duże znaczenie, wielka tylko szkoda że właściwie każdy buduje sobie podczas swojego życia swój własny system zasad moralnych. To prowadzi do konfliktów, niezrozumienia. Jedna rzecz może być dla mnie bardzo ważna, a dla kogoś nic nie znaczyć - i na odwrót.

 

"Moralność" mocno wiążę z szeroko pojętą uczciwością. Nie lubię być oszukiwany, sam staram się więc nie oszukiwać, nie kręcić. Ot choćby wczoraj byłem w sklepie i babka wydawała mi resztę w wysokości 2,44 - wrzucając mi do ręki 5,44. No, pomyliła jej się 5-ka z 2-ką. Ktoś może by to olał i się cieszył że "gupiej kasjerce" da nauczkę żeby bardziej uważała w swojej pracy, a ja powiedziałem że chyba mi za dużo wydała, pokazałem tą 5-kę, babka podziękowała, wydała mi prawidłową kwotę.

 

Może się to wydawać "malutkie", ale to cegiełki tworzą mur. Swego czasu kumpel z roboty, który zainstalował coś takiego u siebie, zaproponował że zamontuje mi w łazience magnes tak żeby liczniki wody oszukiwać i płacić mniejsze rachunki. I, kurde, odmówiłem. Wychodzę z założenia że gdzieś ktoś zapieprza żebym miał w domu wodę, jak ludzie będą oszukiwać to się okaże że "za mało wody się sprzedało" i gdzieś tam ktoś tam dostanie mniejszą wypłatę. To byłoby zwykłe chvjstwo z mojej strony.

 

A ja wolę być uczciwy, mieć czyste sumienie, tak żebym mógł z pełnym prawem narzekać na kogoś kto oszukuje mnie. Tak samo łagodnie podchodzę do wielu spraw które ludzi wkurzają, bulwersują. Np. - wizyta na poczcie. Mnóstwo razy słyszałem od ludzi że na poczcie jest burdel, że jedno okienko tylko otwarte a reszta pozamykana bo "paniusie piją kawusię"... Kurde! Jak ja w pracy mam ochotę na przerwę na kawę, to oczekuję że klient który w tym czasie przyjdzie coś zamówić ma poczekać aż skończę swoją przerwę, te kilka pieprzonych minut go nie zbawi. A jak "zbawi" to tylko oznacza że jest idiotą zostawiającym sprawy na ostatnią chwilę i wręcz należy mu się takie skarcenie.

 

Tak samo praktycznie nigdy nie bawię się w reklamacje jeśli zamówiłem jakąś rzecz, np. płytę z Allegro, czy książkę. Przykładowo dobrze pamiętam taką sytuację, kupiłem winyl Deep Purple, który wedle opisu miał być w stanie niemal doskonałym. Po otwarciu przesyłki okazało się że okładka jest rozklejona, a płyta w skali ocen 1-5 zamiast obiecanej 4+ była na powiedzmy 3+. Czy zgłaszałem reklamację? Nie. Nie wydałem na tą płytę tysiąca złotych, tylko 30. Płyty da się słuchać, a okładkę sobie sam naprawiłem. I już, po problemie.

 

Dlaczego nie składam reklamacji? Bo wiem że tam po drugiej stronie siedzi człowiek. Człowiek, któremu mogą przytrafić się pomyłki. I tak samo jak ja w pracy drukuję powiedzmy plakaty dla kogoś, i zdarzy się tak że na 20 plakatów 3 sztuki będą miały jakieś zarysowania w jakimś miejscu, to oczekuję że klient machnie na to ręką a nie przyjedzie z tymi trzema plakatami następnego dnia drzeć ryja że ryski na nich zauważył. Ja rozumiem, jakbym mu wydrukował inny plik, albo inny format, czy coś - ale z takimi pierdołami przychodzić z reklamacja to jest zwykłe draństwo.

 

Wiele mam takich moralnych drogowskazów. Książkę możnaby o nich napisać. Ale sądzę, że każdy tak ma. I problemem jest to że często podejście innego człowieka do moralności różni się od naszego i powstają konflikty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moralność to nie robić innym krzywdy dla własnej przyjemności wygody

inaczej oceniam oczywiście robienie krzywdy w obronie/zemście

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

inaczej oceniam oczywiście robienie krzywdy w obronie/zemście

Obronie, zemście i karze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kaleb a pierwsze trzy jak ma ateista traktować?

Metaforycznie. Każdy ma coś co może określić metaforycznie jako swojego "boga". Dla jednych będzie to mamona, dla innych praca, dla jeszcze innych np. bycie uczciwym. Te pierwsze trzy przykazania z dekalogu można traktować jako nakaz szacunku dla tego, co dla ciebie ważne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wykończony, no i chyba nic w tym złego? :) Ja podobnie zresztą. I to mimo tego, że wierzący nie jestem. Paradoks? Nie.

 

Jestem na tyle mądrym niewierzącym, że nie pluję na wszystko związane z religią bez zastanowienia. X przykazań na przykład uważam za całkiem rozsądne wskazówki moralne. Nie ma co zaprzeczać, że niefajnie jest kogoś okraść czy wydymać komuś żonę - i to bez znaczenia czy jesteś ateistą, katolikiem czy buddystą.

 

Nieraz rozmawiałem na ten temat z jednym gościem z pracy, który jest wierzący. Ale mojego niewierzenia nie traktuje z potępieniem. Zawsze jak ten temat się pojawiał to konkluzja była taka że nie jest ważne czy ja wierzę w Boga czy nie - ważne jest że żyję, postępuję uczciwie, i to uczciwe postępowanie jest ważniejsze od wiary bądź niewiary. Koleś mi powtarza że mimo że w Boga nie wierzę, to w jego pojęciu jak umrę to i tak będę miał fory w porównaniu do całej masy "wierzących" którzy są wierzącymi "na pokaz" a postępują wcale nie tak jak Bóg przykazał.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wykończony, no i chyba nic w tym złego? :) Ja podobnie zresztą. I to mimo tego, że wierzący nie jestem. Paradoks? Nie.

 

Jestem na tyle mądrym niewierzącym, że nie pluję na wszystko związane z religią bez zastanowienia. X przykazań na przykład uważam za całkiem rozsądne wskazówki moralne. Nie ma co zaprzeczać, że niefajnie jest kogoś okraść czy wydymać komuś żonę - i to bez znaczenia czy jesteś ateistą, katolikiem czy buddystą.

 

Nieraz rozmawiałem na ten temat z jednym gościem z pracy, który jest wierzący. Ale mojego niewierzenia nie traktuje z potępieniem. Zawsze jak ten temat się pojawiał to konkluzja była taka że nie jest ważne czy ja wierzę w Boga czy nie - ważne jest że żyję, postępuję uczciwie, i to uczciwe postępowanie jest ważniejsze od wiary bądź niewiary.

:brawo:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co myślicie o takich sprawach jak wdzięczność bądź pochwała za coś co tak naprawdę od was nie zależało, nie było wcale jakąś godną tego zasługą? Często jestem w takich sytuacjach, i nie lubię tłumaczyć się, zaprzeczać, że to nie tak itd. ale czuję się... no właśnie nie wiem, czasem okropnie, a czasem (nie chce tu czynić jakichś spowiedzi, no ale...) przez chwilę czuję zadowolenie, co wydaje mi się skrajnie niemoralne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

poem, chodzi ci o takie sytuacje jak, przykładowo: ocaliłaś życie przebiegającego na czerwonym świetle dzieciaka, ale nie dlatego że tak szybko sprawnie zareagowałaś tylko dlatego że akurat robiłaś sobie makijaż podczas jazdy, zjechałaś z drogi i przypadkiem stajesz się bohaterką?

 

Ja mam w pracy czasem takie akcje, słyszę pochwały za super-wykonane zlecenie, kiedy wiem że od strony produkcyjnej było banalne, jedynie inni nie ogarniają moich maszyn i oprogramowania i nie wiedzą że mogę zdziałać dane "cudo". Myślę sobie wtedy właśnie że "kurde, chwalą mnie za coś co właściwie wymagało 2 minut roboty..."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Metaforycznie. Każdy ma coś co może określić metaforycznie jako swojego "boga". Dla jednych będzie to mamona, dla innych praca, dla jeszcze innych np. bycie uczciwym. Te pierwsze trzy przykazania z dekalogu można traktować jako nakaz szacunku dla tego, co dla ciebie ważne.

To w takim razie nie każdy, kto przestrzega przykazania 1 i 3, postępuje dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie moralność jest bardzo istotna, bo jest to duża wartość. Nie mógłbym żyć bez moralności. Nawet sobie tego nie wyobrażam.

Niestety, ale pewne przyjemności, korzyści dla własnego celu są nieważne, gdy w grę wchodzi moralność. Ale dla kogoś innego, moralność jest olewana, bo komuś zależy tylko na korzyściach.

Ale ja bym tak nie mógł. Nie mam takiego charakteru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moralność to nic innego jak granice nieetycznych zachowań w granicach przyzwoitości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie.

Ale "niemoralne zachowania" powodują, że taki człowiek się poniża w oczach innych. Traci dobrą opinię. Z czasem to powoduje, że inni ludzie, którzy nie akceptują takiego postępowania, oddalają się od takiego człowieka. Poza tym i sam człowiek się z tym czuje parszywie, podle.

Ale jeśli ktoś jest zdemoralizowany, zepsuty, to i nie zależy takiej osobie na moralności. Takich ludzi jest wielu. I od takich się lepiej trzymać z daleka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

detektywmonk, a nie możesz wybrać jednej? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ma znaczenie dla mnie duże. Nie podałabym ręki osobie pozbawionej zasad moralnych. Wręcz czuje do takich osób obrzydzenie. Zawsze tak postępuje by bez wstydu móc spojrzeć w lustro i się szanować i nie wstydzić przeszłości. Bardzo zle świadczy o osobach które pozbywają się dobrych cech by móc osiągnąć korzyści. Są wartości których nie da się kupić a człowiek który np dla pieniedzy się zeszmaci jest dla mnie spalony. Wolałabym umrzeć z głodu ale to ja bo mam zasady i wartości żelazne które nie zmienią się nigdy pod wpływem innych.

Moralności pozbawione są kochanki sypiające z żonatymi facetami, uwodzące innych zajętych facetów. Nie rozumiem panien które łykają kłamstwa jak pelikany, że facet np jest z żoną w separacji. To typowy przykład naiwności i zeszmacenia. W separacji[czytac zajęty.ma na papierze zonę]czytać nie tykać więc nie ma i usprawiedliwienia, że się nie widziało. Nie znoszę takiej relatywności i giętkości i poglądy zmieniające się pod wpływem czegoś. Jeśli nie toleruje się szmacenia nie można tolerować kochanek bo to osoby pozbawione moralności. Na chama pchają się do zycia innych osób. Takiej osobie przydałoby się napluć w twarz. Brzydzę się takimi zachowaniami.Widziały gały co brały i taka trzecia niech nie mysli,że ona taka wyjątkowa po prostu jest łatwa:) Zawsze miażdżyło mnie takie postrzeganie kochanek Wszystko spoko bo zdradza nie mnie ale jakby to mnie dotyczyło to już się dzieje. To jest szmacenie i pozbawienie normalnych ludzkich odruchów. Nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam sie w niewolę" (1 kor 6,12) - To mój ideał, który chciałabym osiągnąć, nie wiem czy kiedyś mi się to uda, ale jest kierunek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja chętnie poszedł bym do łóżka z koleżanką,która ma dzieci.Tylko żadna i seksu nie proponuję.Uwolnić seks od zakazów religijnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×