Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Kogo widzicie spoglądając w lustro? Czy niejednokrotnie mieliście wrażenie, że obraz, który widzicie jest zniekształcony?

Osoby cierpiące na zaburzenia odżywiania widzą siebie jako bezwartościowe, brzydkie, nie akceptują swojego wyglądu.

Jak myślicie? Bylibyście w stanie zmienić perspektywę?

Jakie są przyczyny tego, że widzicie siebie w ten, a nie inny sposób?

Czy Waszym zdaniem jest to korzystna perspektywa? Budująca, wspomagająca funkcjonowanie, czy raczej wyniszczająca?

Jak głęboko jest zakorzeniona ta perspektywa? Czy uważacie, że to, w jaki sposób widzicie siebie jest zgodne z faktycznną sytuacją, czy przerysowane przez psychikę?

Macie jakieś pomysły na to, by to zmienić? Czy w ogóle chcecie coś zmieniać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja widzę, że nie jestem jakoś strasznie gruba, że tu i ówdzie wystają mi kości, ale mimo wszystko się sobie nie podobam.

Albo inaczej. Uważam, że ważąc więcej czułabym się ze sobą jeszcze gorzej niż teraz.

Mówią mi, że dużo lepiej wyglądałam jak ważyłam kilka kilogramów więcej, że teraz wyglądam źle, nawet strasznie.

Tyle, że ja to wpuszczam jednym uchem, a wypuszczam drugim.

Myślę, że źle jest przekładać wygląd na wartość człowieka, ale obecnie nie potrafię inaczej.

Chwilami marzę o tym, by przestać przejmować się wyglądem, ale zaraz potem przychodzi myśl, że to nierealne, że prędzej doprowadzę się do śmierci niż wyzdrowieje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nieidealna, wiesz, że to nierealne, żeby wszystko było "do bani" i świadczy to o objawach choroby?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz już wiem. Choć są momenty, kiedy myślę: "nawet nie mam takich strasznie grubych nóg." albo "moje biodra nie są potwornie szerokie.". Ale to zależy od dnia, nastroju, ubrań. W jednych getrach czuję się nawet dobrze, w innych wpadam w rozpacz z powodu niezadowolenia ze swoich ud.

W sklepie, oglądając ubrania, na końcu patrzę na rozmiar. Okazuję się, że często wybierając coś i myśląc, że na mnie pasuje, tak naprawdę biorę za duże ubrania. Spodnie, które ze mnie spadają, bluzki i swetry, które na mnie wiszą.

Mimo wszystko wydaje mi się, że zdaje sobie sprawę z tego jak wyglądam i szczerze mówiąc rzadko dopuszczam do siebie myśl, że mam zaburzony obraz siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zależy jaki mam nastrój, czasem siebie toleruję a czasem nienawidzę. Też żależy czy jestem ubrany bo swojego brzucha zawsze nienawidzę. Potrafię złapać doła i mieć zjebany dzień jak na niego spojrzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nieidealna, chciałabyś coś z tym zrobić?

 

Mushroom, nie wiedziałam, że masz z tym problemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nefertari, ja nie mam pojecia dlaczego on ma z tym problem :bezradny:

 

Patrzac w lustro widze obca twarz... nie moja, starzejaca sie. Pierwsze wrazenie jest nieprzyjemne ale potem mowie sobie "walic to" i usmiecham sie do siebie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie jest tak - rano widzę piękną, młodą dziewczynę. Wieczorem - tłustą świnię z cellulitem. Strasznie mnie to dołuje, ale jestem świadoma, że sama wprowadzam się w taki stan. Cieszę się, że mam chłopaka który umie przegonić moje urojenia, ciągłymi komplementami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym to zmienić. Może nie chciałabym przestać się całkiem przejmować swoim wyglądem i tyć bez końca, ale też nie wpadać w panikę po każdym posiłku, niezależnie od tego czy to naleśnik z serem(!) czy chudy jogurt naturalny. Jedząc mam w głowie wizję wzrostu wagi, którego nie będę umiała zahamować.

Mimo iż widzę wystające kości wciąż chcę ważyć mniej i mniej..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to patrzę w lustro i sobie myślę "Łooo! Ale ryj!", ale zaraz zaczynam myśleć o czymś innym i tyle. Masa osób mnie przekonywała, że jak się nie uważam za piękność to mam kompleksy, a ja po prostu wychodzę z założenia, że ryj może i nie najpiękniejszy, ale za to własny. :P

 

Za to kiedyś-kiedyś, ładne parę lat temu, jak bujałam się z depresją i innymi tam takimi nieprzyjemnymi, to od czasu do czasu miałam schizę, że bałam się w łazience zapalić światło, bo moja twarz nie będzie moja. Albo będzie np. pokrwawiona, poraniona, coś z nią będzie nie tak. Ale przeszło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi wszyscy mówią, że jestem chuda. Znajdą się i tacy co powiedzą, że aż za bardzo. Ja niestety widzę to inaczej. Co prawda bywają chwile, kiedy stojąc przed lustrem stwierdzam, że jest w porządku, ale to głównie rano, gdy mam pusty żołądek. Zwykle jednak widzę po prostu okropne ciało i twarz, którą strach pokazać bez makijażu. Najgorzej jest gdzieś poza domem. Szczególnie na zakupach, gdzie okazuje się, że we wszystkim wyglądam beznadziejnie, a także przy innych ludziach, którzy są o wiele ładniejsi i chudsi ode mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to patrzę w lustro i sobie myślę "Łooo! Ale ryj!", ale zaraz zaczynam myśleć o czymś innym i tyle. Masa osób mnie przekonywała, że jak się nie uważam za piękność to mam kompleksy, a ja po prostu wychodzę z założenia, że ryj może i nie najpiękniejszy, ale za to własny. :P

Vian, :D to tak jak ja. Nie tylko date urodzin mamy wspolna ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja się sobie podobam. Gorzej z osobowością..

ja mam podobnie, znaczy daleko mi do ideału wyglądu ale na pewno jest o niebo lepszy( czyli przeciętny) od mojej psychiki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, z Twoim wyglądem wszystko jest jak najbardziej w porządku, a co do psychiki...to też kwestia postrzegania ;) Jak dla mnie-zbytnio siebie katujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
carlosbueno, z Twoim wyglądem wszystko jest jak najbardziej w porządku, a co do psychiki...to też kwestia postrzegania ;) Jak dla mnie-zbytnio siebie katujesz.

 

 

Kasia chyba wie, bo widziala Cię w bikini przecież :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
carlosbueno, z Twoim wyglądem wszystko jest jak najbardziej w porządku, a co do psychiki...to też kwestia postrzegania ;) Jak dla mnie-zbytnio siebie katujesz.

 

 

Kasia chyba wie, bo widziala Cię w bikini przecież :mrgreen:

To miała być tajemnica, a Ty tak publicznie piszesz, dobrze że chociaż Ty mnie nie widziałaś :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
carlosbueno, na tym forum nie ma tajemnic ;)

Ja tam trzymam język za zębami, ale co robią inni tego nie wiem, możliwe że permanentnie plotkują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lubię swoją twarz. Na pewno będę bardziej zadowolona, jak odrosną mi włosy, które niedawno ścięłam.

Figura za bardzo mi się nie podoba, chciałabym wrócić do dawnej wagi, ale nie jest jakoś tragicznie.

Myślę, że wpływ na to, że siebie akceptuje mają leki, bo kiedyś potrafiłam godzinami histeryzować nad jakimś defektem mojego ciała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to jak na siebie patrze zależy głównie od wagi....wage staram sie sprawdzac mniej wiecej o tej samej porze, w ustalonych warunkach (w bieliźnie, na czczo, nie mogę nic wczesniej wypic, nie moge miec spuchnietych palców, pierścionek musi byc luźny, no i warunek, który nie zawsze jestem w stanie spełnić - być po wizycie w wc)

czasem gdy nie sprawdze wagi rano to nie wiem jak się mam czuć, a po jakimś czasie ta niepewność przeradza się w doła i beznadziejne samopoczucie bo wydaje mi się (ba! jestem pewna) że przytylam co najmniej z 2kilosy...

 

nie lubię swojego ciała, szczególnie nago czy w bieliźnie,... w ubraniach obcislych, ciemnych, takich które optycznie wyszczuplaja jakoś mi lepiej...ale to i tak nie jest jeszcze to

źle się czuję gdy jestem najedzona - wtedy często koncze klęcząc przy kiblu

wpadam w lekką panikę i złość, gdy nie jestem w stanie określić ile kalorii w siebie wcisnelam

lubię uczucie głodu, w pewnym sensie jest to dla mnie podniecajace, czuję że się kontroluje i że moje ciało czuje się kontrolowane

 

inaczej na siebie patrzę gdy jestem "ogarnięta", czyli zrobione włosy, ładny makijaż, brak pryszczy, perfumik i jakieś ubranko w którym korzystnie wygladam ;-) tylko że.... co raz ciężej i trudniej jest mi się zmusić do tego...

 

to wszystko trochę dolujace, bo zrzucilam sporo kilogramów, a dalej nie jestem z siebie zadowolona

patrzac w lustro widzę te obojczyki, zarysowaną klatkę piersiową, ledwo bo ledwo wystające kości biodrowe, malutki biust i płaski tyłek (i wcale mi to nie przeszkadza...)

 

z utratą kilogramów stalam się osobą smutną, cichą, wycofaną, jeszcze bardziej zamkniętą w sobie, a miałam ZUPEŁNIE INNY ZAMIAR ... coś poszło nie tak... cała uwaga skupiona na wygladzie, wszystko inne zaniedbane, chcialabym wrócić, być sobą, ale za nic w swiecie nie chce przytyć

 

czasem myślę, że wolę umrzeć niż być gruba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
z utratą kilogramów stalam się osobą smutną, cichą, wycofaną, jeszcze bardziej zamkniętą w sobie, a miałam ZUPEŁNIE INNY ZAMIAR ... coś poszło nie tak... cała uwaga skupiona na wygladzie, wszystko inne zaniedbane, chcialabym wrócić, być sobą, ale za nic w swiecie nie chce przytyć

to samo. to straszne jest. nie umiem nawet rozmawiać z ludźmi, nie umiem pójść na piwo. wkręcam wszystkim, że jestem na antybiotyku albo że nie mam kasy i siedzę z jakimś soczkiem (100kcal, ale dużo cukru, więc nie jestem z tym szczęśliwa, ale boję się wyjść na totalne dziwadło) albo o suchym pysku. Boję się wiosny i zaproszeń na grilla, no bo jak ja mam zjeść kiełbasę? Wegetarianką nigdy nie byłam, więc nie mam wymówek... Bolący żołądek nie sprawdzi się w każdej sytuacji. To jakaś masakra. Jestem odludkiem, bo nie chcę wciskać w siebie pustych kalorii. Wolę nie spotykać się z ludźmi niż wypić piwo...

 

Jestem smutna, często chce mi się płakać, bo już nie mogę, a ja właściwie nie jestem skrajnym przypadkiem. Nie przeczyszczam się, nie wymiotuję, co 'większego' zjem - to wybiegam, wyćwiczę. Jedynie tęsknię za posiadaniem wagi, ale został mi przynajmniej centymetr...

 

Moim zdaniem moja klatka piersiowa jest ohydna. Cycków prawie nie mam, brzuch płaski i twardy, umięśniony, ramiona wyrzeźbione dość ładnie, ale z brakiem piersi niezbyt się to komponuje. Tyłek dość jędrny, mały, ale nie płaski (wychudzona gruszka widać tak ma), nogi za grube, za krótkie. Niby nie takie straszne, ale jednak za grube względem reszty. Właściwie tłuste i galaretowate (jak to? codziennie robię przysiady, jakieś wymachy, biegam, co 2 dni tabata, widzę w lustrze zarys mięśni...).

 

O twarzy się nawet nie wypowiem.

 

Ale to dziś. Miewam lepsze dni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×