Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Romantyzm

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem ciekawa, ilu spośród Nas ma w sobie duszę romantyka? Ja uwielbiam patrzeć nocą w gwiazdy, urządzać kolacje przy świecach, romantyczne kąpiele z olejkami, świeczkami i płatkami róż...

A Wy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem antyromantykiem raczej, zresztą jeśli ten romantyzm ustalać o relacje damsko-męskie to mam nikłe doświadczenie.

Ale jestem wrogiem literatury romantycznej i związanego z nim w Polsce mesjanizmu, rzucania się z kosami czołgi, ogólnie odrzucenia racjonalizmu. Gdybym był ministrem edukacji to bym te wszystkie dzieła literackie z epoki wycofał z listy lektur szkolnych bo są nie tylko zbyteczne ale i szkodliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No akurat nie chodziło mi o epokę romantyzmu, ale o bardziej współczesne znaczenie tego słowa ;) Miałam na myśli jakąś nutę romantyzmu w codziennym życiu, wnoszenie odrobiny magii, takiego hmmm rozmarzenia :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KOmpletnie nie pociaga mnie romantyzm .. u mnie musi byc konkret aczkolwiek nie pogardze kwiatami i sprawia mi przyjemnosc kiedy je dostaje. Natomiast tworzenie nastroju, swiece itd. mnie nie kreci. Zawsze jestem w nastroju :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi się wydaję że większość dziewczyn to romantyczki a faceci odwrotnie i często udają romantycznych aby przypodobać się dziewczynom, ale może się mylę choć zwykle przesadnie romantyczni faceci( chodzi mi o typu zachwyt nad naturą, sztuką, wrażliwość) są wyśmiewani przez innych facetów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, eeeee nie, to ja muszę mieć nastrój :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja uwielbiam patrzeć nocą w gwiazdy

dziś będzie okazja,bo między godziną 20 a 22 będzie deszcz meteorytów czyli będą spadać gwiazdy z nieba;)

 

a co do romantyzmu.. koc,wino,dobry film i druga połówka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja uwielbiam patrzeć nocą w gwiazdy

dziś będzie okazja,bo między godziną 20 a 22 będzie deszcz meteorytów czyli będą spadać gwiazdy z nieba;)

 

a co do romantyzmu.. koc,wino,dobry film i druga połówka.

Druga połówka + wino to też się = deszcz, z tym, że nie meteorów, a kolorowy. :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Druga połówka + wino to też się = deszcz, z tym, że nie meteorów, a kolorowy. :pirate:

 

hahah,tak też może być :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem trochę zbyt praktyczna na pewien rodzaj romantyzmu.

Czyli na przykład - kolacja przy świecach - bosko, obstawienie całego pokoju świecami - nie, bo chałupę z dymem puszczę. Spacer po plaży - super, seks na plaży - nie, bo piasek wszędzie powłazi. Wspólny prysznic - fajnie i miło, wspólna kąpiel w wannie - nie ma mowy, przeciętna wanna ma taki rozmiar, że ani się tam umyć, ani przytulić.

Czyli w sumie to jestem romantyczna, ale w granicach zdrowego rozsądku :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

L.E., a tyo tqak jak ja.. minimalny romantyzm jest ok ale niech nikt ode mnie nie wymaga zebym wyla do ksiezyca przy swiecach ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pokój cały w świecach to też nie dla mnie,bo właśnie bym się bała ,że chata się może zapalić,poza tym nie wyobrażam sobie smrodu ze zgaszanych świeczek.

Seks na plaży mógłby być fajny,nie przejmowałabym się tym,że mi piasek w tyłek wchodzi;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

L.E., ja to już i wspólny prysznic nie. Kiedyś z jednym z byłych zebrało nam się na seks pod prysznicem i jak nie fiknęliśmy orła, to kabina poszła się kochać razem z nami. :P

 

Ja podobno jestem romantyczna, a raczej bywam romantyczna, ale raczej takie tam gwiazdki, srazdki to już za mną, wyrosłam z tego zwyczajnie. Kolacje jasne, ale dla mnie to nie jest jakoś szałowo romantyczne, ot zwyczajna piłka, że jak się jest razem to się jada kolacje od czasu do czasu razem, a nie tylko pochłania żarcie przed kompem. Ale zdarzyło mi się np. zamówić aż z holandii bukiet kwiatów, bo jedna ważna dla mnie pani była smutna. Albo pompować całe popołudnie baloniki i malować na nich buźki, bo inna była smutna. Z kolei jedna z moich kobiet kiedyś dosłownie zatopiła na moje urodziny mój pokój w kwiatach bzu, potem się dowiedziałam, że musiała go zbierać od różnych ludzi z całej okolicy, bo na jednym czy kilku krzaczkach było zwyczajnie za mało kwiatostanów. ^^ Lubię dawać kwiaty bez okazji, upominki z okazji tego, że "zobaczyłam to i pomyślałam o Tobie", lubię wspólnie lepić zimą bałwany i toczyć bitwy na śnieżki, lubię pić wino w różnych dziwnych miejscach... Mój były zorganizował kiedyś kolację, ale... w lesie. Logistyczna porażka, wiatr wwiewał nam obrus do jedzenia, świeczki ciągle gasły i w sumie jedliśmy po ciemku, ogrodowy tyci stoliczek się chybotał jak pijany, a my siedzieliśmy na równie tycich niewygodnych stołeczkach - koszmar, a chichotaliśmy się cały czas. A ja jedną swoją dziewczynę zaprosiłam na piknik w zrujnowanym, nawiedzonym ponoć domu, ile ja się najpierw tego domu naszukałam, to poezja. Było brudno jak jasna cholera i dziwnie pachniało, ale M. była zachwycona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

każdy jest w pewnym stopniu romantyczny, jedni bardziej, drudzy mniej... dużo zależy od poczucia swobody z daną osobą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja kompletnie nie jestem romantyczna, raczej przyziemna. Mimo tego wbudzam romantyczne uniesienia /byłam nawet muzą dla kilku utworów poetyckich :mrgreen: /

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy jestem romantyczny, na pewno nie dzisiaj. Z okresów literackich wolę pozytywizm od romantyzmu. Te wszystkie "Dziady", wywoływanie duchów czy "Świtezianki" mi średnio pasują. Ale np. muzyką typu New Romantic już nie pogardzę, lubię takie kolorowe utwory o miłości w stylu my gramy, a fanki nas kochają.

 

Jestem nostalgiczny, interesuję się starymi rzeczami, historią. Do tego np. traktuje książki z szacunkiem i staram się, żeby się nie pouszkadzały. Taki współczesny odpowiednik kultu chleba.

 

Na pewno nie jestem 100% praktyczny. Niektórzy racjonalizm mylą z praktycznością. Do tego czasem lubię napisać wiersz, do potencjalnej ukochanej zwracałbym się wyrafinowany sposób, pragnąć użytymi słowami podbudować atmosferę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat dość ciekawy, także przez zakamuflowaną w nim podstępnie zagwostkę: czym jest romantyzm?!

 

Jestem ciekawa, ilu spośród Nas ma w sobie duszę romantyka? Ja uwielbiam patrzeć nocą w gwiazdy, urządzać kolacje przy świecach, romantyczne kąpiele z olejkami, świeczkami i płatkami róż...

Świeczki sobie palę w domu codziennie, ale nie wiem czy to się liczy bo to bardziej po to żeby w domu nie śmierdziało wyłącznie fajkami ;) Ja na przykład mam zupełnie inny pogląd na romantyzm. To co wymieniasz, jest dla mnie takim trochę "powierzchownym" romantyzmem. Ja bym to podczepił bardziej pod zmysł estetyki jakoś.

 

Dla mnie romantyzm to np. utrzymanie zobowiązania "chcę być zawsze z tobą" zamiast zrywania kiedy tylko pojawi się jakiś problem ("radź sobie sam"); szukanie partnera/ki który oprócz usatysfakcjonowania popędu seksualnego zapewni intelektualną rozrywkę, więź; wiara w to że w świecie pozornie wypełnionym plastikiem gdzieś czai się diament; umiejętność znoszenia gorszych nastrojów drugiej połówki wiedząc że to nie ona robi coś co mi nie odpowiada/krzywdzi, tylko jej zaburzony chwilowo organizm...

 

Generalnie więc ja w "swojej" kategorii mogę zadeklarować że owszem, jestem romantykiem. Ale jeśli chodzi o to o czym pisze Nefertati to ciut mniej - jak idę pod prysznic z kimś kogo kocham, to pozytywne wibracje odczuwam z faktu bycia koło tej osoby, tego że wpuszcza mnie do tak intymnej strefy, a nie z tego że łazienka wygląda jak sypialnia w "Desperado" :P Oczywiście, fajne jest zadbanie o takie estetyczne "okoliczności" ale jak jem z ukochaną kolację to najbardziej romantyczne jest dla mnie w tym momencie nie to że porozstawiałem wszędzie lampiony, ale to że ktoś ma ochotę na wspólne jedzenie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×