Skocz do zawartości
Nerwica.com

O tym jak już prawie wyszłam z nerwicy :)


szaulina

Rekomendowane odpowiedzi

Hej!

 

Zaczęło się to dosyć niedawno... Albo nawet i nie wiem kiedy ale nerwica wkradała się powoli w moje życie. Całkowicie przewróciła moje życie do góry nogami jakieś pół roku temu. Z dnia na dzień czułam się coraz gorzej. Na sam początek wysunęły się objawy somatyczne... W końcu zdecydowałam się zrobić badania, gdyż niepokoiło mnie ogólne osłabienie organizmu no i oczywiście wszelkie bóle jakie tylko mogły istnieć :) Niestety , jak to dla nerwicowca, badania wykazały, że jestem całkowicie zdrowa! Zamiast się cieszyć załamałam się całkowicie. Bo organizm w rzeczywistości mówił mi co innego niż pokazywały to wyniki. Lekarz rodzinny stwierdził, że to nerwica. Przypuszczałam to (studiuje psychologię co śmieszniejsze), ale wciąż nie dopuszczałam do siebie tego, że akurat mnie też to spotkało... Lekarz przepisał mi fluoksetynę i stwierdził, że powinno pomóc. Ja natomiast wiedziałam, że nie obejdzie się bez psychoterapii, ale chciałam spróbować, bo może akurat się uda... Niestety... Doszło do tego, że bałam się wychodzić na ulicę, bałam się, że zemdleje na ulicy. Wstawałam o 3 w nocy i potrafiłam tak spanikować, że płakałam do rana... Nie mówiłam niczego rodzicom, wiedział o wszystkim tylko mój narzeczony. Uzależniłam się całkowicie od niego. Codziennie musiał mnie wozić na uczelnie a co więcej czekać na mnie pod nią w "razie czego". Stałam się jakimś niewolnikiem siebie. Czułam się jak bezradne dziecko, które boi się całego świata, bo jest on mu nieznany. I te ciągłe myśli, że może się coś stać... Najgorsze scenariusze... Zawsze ktoś musiał być obok mnie, wtedy czułam się bezpieczniej. W końcu powiedziałam STOP! Ja kiedyś tak niezależna dziewczyna teraz jestem jak jakaś sierota, która z niczym sobie nie radzi i wszystkiego się boi. Bardzo przeszkadzało mi to w studiowaniu i wtedy postanowiłam zapisać się na psychoterapię, która dla mnie zdziałała cuda! Znów mogę cieszyć się życiem :) Apeluje do wszystkich, że nie ma na co czekać! Ona powoli będzie wykradać z waszego życia co najlepsze, a przecież nie warto na nią marnować czasu! ;) Jeżeli macie jakieś pytania to chętnie odpowiem. Chce was wszystkich wspierać, bo wiem jak ciężko z tym wszystkim żyć! :) Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej!Bardzo przeszkadzało mi to w studiowaniu i wtedy postanowiłam zapisać się na psychoterapię, która dla mnie zdziałała cuda! Znów mogę cieszyć się życiem :) Apeluje do wszystkich, że nie ma na co czekać! Ona powoli będzie wykradać z waszego życia co najlepsze, a przecież nie warto na nią marnować czasu! ;) Jeżeli macie jakieś pytania to chętnie odpowiem. Chce was wszystkich wspierać, bo wiem jak ciężko z tym wszystkim żyć! :) Pozdrawiam :)
Zgadzam się w 100 procentach. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez sie zgadzam ze wszystkim! :)

Mialam podobną historie, tez dostałam fluoksetyne (po ktorej czulam sie beznadziejnie). Poszlam na terapie i kiedy z czasem zaczynalam rozumiec pewne mechanizmy czy uswiadamiac sobie swoje emocje i tym podobne, od razu zaczynalo byc coraz lepiej. Az w koncu mineły wszystkie lęki i objawy.

Potem bez problemu skonczylam studia, jezdzilam po swiecie, pracowalam. Teraz mieszkam od kilku lat za granicą i niestety niedawno znowu zaczełam odczuwać stany lękowe (ale przez 10 lat byl spokoj!).

Ale wiecie co? To , ze mam świadomość jak to działa, wiem - ze to tylko kwestia czasu. Po prostu musze znowu sobie "poukladac" wszystko w glowie i wiem, ze lęk jest wytworem nas samych, to nie jest coś na co jesteśmy skazani do końca życia - ale neistety trzeba często włozyc sporo wysiłku zeby to pokonać... duzo ludzi ma podejscie, ze to choroba, i ze COŚ musi pomoc - leki albo terapeuta. Ale prawda jest taka, ze leki mogą tylko zaleczyć objawy (co czasem oczywiscie tez jest konieczne, zeby jakos funkcjonowac), a terapeuta - nie może pomoc jesli osoba sama nie wlozy chociaz troche wysilku i checi w zdrowienie... no niestety :( Ale jak sie jest zdeterminowanym i naprawde tego chce, to moim zdaniem terapia to jedyna metoda na wyjscie z tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×