Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Czas leczy rany?

Rekomendowane odpowiedzi

Często to słyszałam, ale z całą rozciągłością stwierdzam, ze to totalne brednie. Czas wcale nie leczy ran. Mam nawet wrażenie, że im więcej czasu mija, tym owszem, ból jest słabszy, ale ma charakter przewlekły, ciągły. A jak to jest Waszym zdaniem? Czas wyleczy rany, czy trzeba mu w tym pomóc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie leczy, bo problemy same się nie rozwiążą. Wszystko w człowieku zostaje i jeśli się to w sobie dusi, to prędzej czy później w jakiś sposób wyjdzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wątpię, żeby czas leczył rany. Jeżeli już, to raczej uczy nas życia z nimi, przyzwyczaja do bólu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Terapia praca nad sobą i z czasem jest łatwiej potrafimy pewnym sprawom stawic czoła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zdecydowanie popieram tezę. Tyle że trzeba to traktować jako przenośnię, uproszczenie. Czas leczy rany, a właściwie - my sami, przeznaczywszy ten czas na walkę, radzimy sobie z zasklepieniem ran. Nie wiem jak u was, ale u mnie im dalej od traumatycznych przeżyć (w sensie - czasowo dalej) tym jest lepiej. Pewne sytuacje są trochę jak zmarli ludzie - mówi się o nich dobrze albo wcale; z niektórych sytuacji po czasie zostają nam tylko te dobre wspomnienia, złe idą w kąt. Nie zawsze to jest łatwe, nie zawsze stuprocentowo działa, ale jednak, tak, moim zdaniem czas leczy rany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z czasem nabieramy wiecej dystansu do tego co nas boli ale sam w sobie nie leczy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem jak u was, ale u mnie im dalej od traumatycznych przeżyć (w sensie - czasowo dalej) tym jest lepiej.
U mnie niestety odwrotnie. Im dalej tym gorzej. Dopiero, kiedy poszłam na terapię, to się zatrzymało na jednym poziomie i po czasie, zaczęło powoli cofać. Z niektórymi ranami czas nie jest w stanie sobie poradzić. Sam w sobie jedynie utrwali ból. Dlatego czasami potrzebne są czas i pomoc z zewnątrz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie leczy, zabliźnia rany i przyzwyczaja do bólu, bo on nawet po latach wraca, rzadziej, ale wraca i jeśli się przepracowało cierpienie po bolesnym doświadczeniu to umie się z tym sobie radzić. W jakimś stopniu leczy, ale blizny zostają i od czasu do czasu bolą. Niektóre zranienia, owszem, wyleczy, ale to zależy jakie, u kogo, bo każda osoba inaczej odczuwa bolesność różnych zdarzeń. Ktoś szybko pozbiera się po zerwaniu, a inna osoba będzie cierpieć długo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdyby nie leczył, to wraz ze starzeniem się ran byłoby coraz więcej w człowieku. Więc starzenie by było niepożądane. Dlatego myślę, że czas to szansa. Jednemu się uda zmienić i wyleczyć z ran, innemu nie.

 

Tak samo jak z alkoholem, pytałem eksperta z AA, jak to jest że jeden zostaje do końca życia meliniarzem, a ktoś nagle budzi się z ręką w nocniku. Odpowiedź uzyskałem, że nie idzie przewidzieć. Wygląda to na jakby element losowy. Już starożytni mawiali, że człowiek to uczestnik igrzysk wyprawianych przez bogów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem jak u was, ale u mnie im dalej od traumatycznych przeżyć (w sensie - czasowo dalej) tym jest lepiej.

U mnie im dalej, tym ogólnie trochę coraz gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, u mnie podobnie. Mam wrażenie, że sam czas nie leczy ran. To za mało. Potrzebne jest przeżycie tego, co boli, wypłakanie, wykrzyczenie. Dopiero wówczas z czasem, kiedy rana zostanie "oczyszczona" może być trochę lżej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

po ranie zostaje blizna skaza i ona jest na całe życie, rana juz tak moze nie jątrzy ,ale blizna pozostaje i czyli slad, który nie pozwala zapomniec i od czasu do czasu boli

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tahela, to chyba nie do końca tak jest. Niektóre rany nie tylko od czasu do czasu bolą, ale nawet się otwierają i zaczynają na nowo krwawić. Tak naprawdę, to praktycznie przez cały czas czuje się ich obecność, wiszą jak ten kat nad duszą i wpływają na teraźniejszość...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czas niszczy rany, pojawiają się kolejne, być może na wzór poprzednich, ale je też niszczy czas, w którym wszystko się rozpada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czas nie lecz ran , tylko zabliźnia , jeżeli kogoś się kiedyś kochało , to zawsze będzie w naszym sercu ta osoba , nie ważne czy nas skrzywdziła czy nie ... smutna prawda , czasami do mnie wracają wspomnienia , ale staram się czerpać z nich lekcje i cieszę się , że coś takiego dane mi było przeżyć , nie ważne z jakim zakończeniem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nefertari,

to miałam na mysli mowiąc ,ze blizna czasem boli, niedawno całkiem otworzyła mnie sie w głowie szufladka z przezycia pewnego z moim ojcem, niewazne pod wpływem jakiej sytuacji to sie stało, ale sie otworzyło to był tydzień wyjety z zyciorysu, udało sie zamknac, teraz pamietam, ale nie jest to takie mocne jakby działo sie na bieżąco ciagle i ciagle, czasem tak mam,ze jakies słowo, gest kogos nawet nieswiadomego sytuacji cos uruchamia i to wspomnienie staje sie tak zywe jakby było to wczoraj

a moje leki społeczne i takie tam pierdoły to pewnie tez z tego sie biora, dodatkowo czym wiecej zycia tym wiecej przykrych wspomnień jednak, ale dzieciństwo i miłósc oraz przyjaźnie rania najbardziej a przeciez na tym nam najbardziej zalezy w sumie w zyciu :?:?:?:pirate:

dzieciństwo i wiek nastoletni najmniej od nas zalezy chyba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli do "rany" nie wda się "zakażenie" to czas może ją podleczyć/wyleczyć, natomiast jeśli się wda, to z biegiem czasu nawet pomimo późniejszego braku zewnętrznych "czynników raniących", problem będzie wręcz narastał. Myślę, że to, czy wda się "zakażenie" zależy od "czynnika raniącego" oraz od poziomu odporności psychicznej osoby "zranionej".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że rany są po prostu różne - jedne łagodniejsze, goją się szybko, inne wolno, jedne wymagają interwencji chirurga, a na inne wystarczy, że sami przykleimy plaster.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czasami ludzie zadają nam rany bo czasami, często w złości mówią to co im ślina na język przyniesie. Ale fakt to boli...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niestety czas nie leczy ran :'( z biegiem czasu czuję się coraz gorzej ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×