Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Mieliście wrażenie, że Wasze własne ciało nie należy do Was tylko do tych, którzy wyrządzili Wam krzywdę, jest Wam obce? Czuliście do swojego ciała niechęć, wstręt? Mieliście ochotę się go pozbyć, zniszczyć je, ukarać za to, że "przez nie" cierpieliście? Ja do tej pory mam wrażenie, że ciało, w którym żyję, jest jak więzienie, cielesna powłoka, której nie lubię i nie chcę. Uczę się je akceptować, ale ciężko to idzie. A jak jest z tym u Was?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co ciekawe, u mnie jest wręcz na odwrót. Moja psychoterapeutka zawsze mówiła mi, że jestem odcięta na wysokości klatki piersiowej - że te dwie części ciała są ze sobą niespójne, że mam je osobno (oczywiście metaforycznie). Nie do końca to rozumiałam, jednak wiem, że miała rację. Nie pamiętam tego, co się stało, bo byłam nieprzytomna. Ale w jakiś sposób wiem, że to się stało. Wiem to bardziej ciałem, niż głową - głową racjonalizuję, wmawiam sobie, analizuję po raz tysięczny, wyobrażam... A ciało? Podobno moje ciało pamięta. Może i tak właśnie jest - przynajmniej na to wygląda. I w jakiś sposób jest na odwrót. Tak jakby przez to, że to ciało ma pewność, a głowa nie - ciało próbuje zniszczyć głowę.

 

Nie umiem tego wyjaśnić w logiczny sposób. Ale to rozum jest czymś, co wydaje mi się nie moje. Co staje na drodze do tego, co muszę zrobić. To z nim muszę walczyć, nie ze swoim ciałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś odczuwałam ciało jako cięzar, coś co mnie trzyma w miejscu, w którym nie chce być. Śmierc wydawała sie perspektywą uwolnienia z cielesnej powłoki. Z czasem te natrętne mysli ustały, ale dalej nie utożsamiam się ze swoim ciałem w 100 %

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie radzę sobie z tym; wyjątkami są chwile gdy zatracam się w objęciach ukochanego...

 

mam wrażenie że moje ciało jest wstrętne, złe, brudne (dbam o higienę); kiedyś je karałam okaleczając się; ukochany mnie z tego wyleczył... ale blizny zapisane na ciele są pamiątką...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuję niechęć zwłaszcza do pewnym części ciała, a czasem to wydają mi sie całkowicie normalne i akceptowane.

 

Mieliście wrażenie, że Wasze własne ciało nie należy do Was tylko do tych, którzy wyrządzili Wam krzywdę, jest Wam obce?

 

Nie mogłam ich ukarać za to co zrobili, więc na chwilę moje ciało było ciałem osoby, która mnie skrzywdziła i karałam ją w tej sposób, raniąc siebie. Po prostu musiałam się wyżyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja ciało traktuję jak przedmiot. Całkowicie potrafię się od niego odciąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
beedee, jak sobie z tym radzisz?

 

No właśnie nie bardzo sobie z tym radzę. Czasem jestem zupełnie nieobecna, i bardzo boję się tych sytuacji. Czasem czuję się jakbym cały czas była we śnie i zdarza mi się nie być pewną, czy naprawdę idę po ulicy czy mi się to śni. Jakoś sama walczę ze sobą i wyłączam sobie świadomość, a przynajmniej tak to rozumiem. Zdarzało mi się np ocknąć w trakcie rozmowy na uczelni, wtedy mam takie uczucie spadania, jakby nagle spadła z jakiegoś wysokiego miejsca. I mimo że pamiętałam jak tam przyszłam, miałam świadomość jaką szłam drogą i z kim rozmawiam, to przy okazji miałam uczucie, jakbym nie wiedziała skąd się tam znalazłam. Jakbym tam nagle skądś spadła.

 

No i ogólnie czuję że jestem odgraniczona głową od ciała. Czasami jestem bardzo niezadowolona ze swojego wyglądu, ale nie w sposób "jestem brzydka" tylko raczej w sposób "nie wyglądam jak ja". I nie czuję się wtedy sobą, jestem obca, nie chcę rozmawiać z ludźmi, nawet w sklepach nie patrzę sprzedawcom w oczy. Wtedy staram się zniknąć. A innym razem jestem uśmiechnięta, przebojowa i jestem sobą. Naprawdę nie wiem na jakiej zasadzie to działa i od czego jest zależne.

 

Nie mówiąc już o wyłączaniu świadomości po alkoholu i wiecznych urwanych filmach ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beedee, czy masz za sobą jakieś trudne przeżycia? Przemoc lub inna trauma? Momentami mam podobnie, mam wrażenie, jakby to, co się dzieje nie było rzeczywiste. Chodzę, żyję, ale mam wrażenie, że to nie jestem ja tylko ktoś inny, a ja obserwuję to jakby z oddali. Moje ciało wydaje się zupełnie obce, bezwartościowe, wręcz przeszkadza. Słyszę, co ktoś do mnie mówi, odpowiadam, słysze własny głos, ale czuję się tak, jakbym nie ja odpowiadała. Takie chwilowe odcięcie, ucieczka wgłąb siebie, zadziałanie mechanizmów obronnych, zwłaszcza, jeśli sytuacja jest dla mnie w jakis sposób trudna. Po prostu sie wyłączam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, mam dokładnie tak samo!

Taak, miałam do czynienia z czymś co wywołało silną traumę. Niestety w nieodpowiednim momencie przerwałam leczenie, później długo zmagałam się z tym sama, teraz znów wracam. Póki co pełna nadziei i jeszcze siły :-)

 

A ty jak sobie radzisz z tym odcięciem? Ja czasem nie umiem umiejscowić siebie w rzeczywistości, idę po ulicy ale czuję się jakby mnie nie było. Jakbym właściwie nie istniała. Nie jest tak zawsze, ale czasem owszem. I takie momenty mnie przerażają, bo nie mogę się skupić, nie mogę poczuć że naprawdę jestem i od razu zaczynam się gubić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czuliście do swojego ciała niechęć, wstręt? Mieliście ochotę się go pozbyć, zniszczyć je, ukarać za to, że "przez nie" cierpieliście?

Czułam niechęć do swojego ciała, najpierw je "karałam" i niestety do dziś widoczne są tego ślady, natomiast potem dostałam fioła na punkcie swojego wyglądu. Mam jeden kompleks (przez niektórych uważany za zaletę), ale jego źródła się nie pozbędę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beedee, najczęściej czekam aż to minie. Problem pojawia się wtedy, gdy to trwa zbyt długo. Mam wtedy cały ten czas wyrwany z życiorysu. Właśnie w takich momentach najbardziej uderza mnie ta obcość ciała i poczucie, że się w nim duszę, jest więzieniem. Chciałabym się uwolnić, ale niestety- to niemożliwe. Przyznam, że to bardzo dziwne uczucie. Niby z jednej strony próbuję zaakceptować swoje ciało, ale z drugiej mam wrażenie, ze mój umysł się buntuje. Nie wiem, być może ta próba zaakceptowania siebie jest wymuszona, nienaturalna, ponieważ tak naprawdę ja wciąż nie lubię patrzeć na siebie w lustrze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tak naprawdę ja wciąż nie lubię patrzeć na siebie w lustrze...

 

zawsze tak miałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również mam z tym problem. Moje ciało traktuję jak wroga. Staram się nie patrzeć na siebie, szczególnie w lustrze. Niejednokrotnie nachodzą mnie myśli, by zniszczyć to źródło obrzydzenia. Ale jak w większości przypadków- brakuje mi odwagi. Epizody karania mam już za sobą. Jednak nienawiść względem siebie towarzyszy mi każdego dnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BingeulBingeul, i jak z tym lekarzem?zapisałaś sie na wizytę? :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze nie. Póki co jeszcze mieszkam tam gdzie mieszkam, jakkolwiek to brzmi. I chyba powinnam to przedyskutować z terapeutką..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BingeulBingeul, od jak dawna patrzysz na siebie w ten sposób? Próbowałaś to poruszyć na terapii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BingeulBingeul, mogłabym Cię zacytować słowo w słowo. Również siebie nienawidzę od dawna, a epizody karania zdażają mi się do dziś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith Jakoś tak.. od trzech lat. Jednak ostatni rok jest najgorszy. Mówiłam o tym terapeutce, ale nie skupiała się nad tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BingeulBingeul, domyślasz się, jakie są przyczyny tego, że zaczęłaś nienawidzić siebie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith próbowałam. Ale nigdy nie byłam w stanie w pełni tego określić. Wiem, że na tą nienawiść ma wpływ moja psychika. A właściwie jej stan. Z jednej strony jestem świadoma, że nie jest dobrze, a z drugiej mam poczucie braku kontroli nad wszystkim. To mnie wykańcza zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Odsunęli się ode mnie wszyscy znajomi. Nie kryję, że im w tym trochę pomogłam.. jednak nie miałam na to pełnego wpływu. Jeden wielki chaos..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BingeulBingeul, jeśli terapeutka się na tym nie skupiła, to przydałoby się jeszcze raz poruszyc ten temat. To ważne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BingeulBingeul, a mówiłaś wyraźnie, że Cię to męczy i jest dla Ciebie ważne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×