Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Dużo się mówi o akceptacji ze strony otoczenia, ale co z zaakceptowaniem samego siebie? Spora czesc osób nie akceptuje siebie, swojego wyglądu, charakteru, zachowania, ciała. Niczego w sobie nie lubi, odczuwa do siebie niechęć, czasami wręcz nienawiść, wstręt. Jak to zmienić? Czy mamy na to wpływ? Jeśli nie akceptujecie siebie w całości lub w pewnych aspektach, to w jakich? Jak myślicie, skąd wziął się ten brak akceptacji siebie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam chyba nigdy siebie nie akceptowałem, zwłaszcza jeśli chodzi o psychikę i cechy osobowości, chociaż do wyglądu też mam sporo zastrzeżeń, ale jednak w mniejszym stopniu. Zresztą teraz to nie wyobrażam siebie zaakceptować, jestem obiektywnie meganieudacznikiem i akceptacja takiego stanu byłaby szkodliwa dla mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dla mnie właśnie była szkodliwa bo przymykałem na siebie oko przez wiele lat zamiast albo się zmienić albo zabić.Dzięki temu teraz budzę się rano i się nienawidzę. Wiem jedno: człowiek, który godzi się ze swoim losem i tym że będzie samotny do końca życia - przegrywa. Moim największym marzeniem jest w tym momencie zdechnąć bo jestem fizyczno-psychicznym zerem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

polnormalny, samoakceptacja nie polega na pogodzeniu się z losem, ale zaakceptowaniu siebie bądź dążeniu do zmian tego, z czego nie jesteśmy zadowoleni, by móc w konsekwencji siebie zaakceptować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nienawidzę swojego ciała, które jest wątłe, niemęskie, z defektami, po prostu beznadziejne. Nigdy siebie nie akceptowałem, tylko przez wiele lat przymykałem oko na pewne rzeczy. Nie wyobrażam się siebie zaakceptować, jedynie gdyby kobieta zaakceptowała mnie, to moje gówniane ciało, co nigdy nie miało miejsca więc chyba wszystko jest jasne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dla mnie właśnie była szkodliwa bo przymykałem na siebie oko przez wiele lat zamiast albo się zmienić albo zabić.Dzięki temu teraz budzę się rano i się nienawidzę. Wiem jedno: człowiek, który godzi się ze swoim losem i tym że będzie samotny do końca życia - przegrywa. Moim największym marzeniem jest w tym momencie zdechnąć bo jestem fizyczno-psychicznym zerem.
Nigdy nie jest za późno na zmianę, o czym przekonuje chociażby "Kat miłości" Yaloma. 60-letnia kobieta, która większość życia spędziła siedząć w domu (chyba miała agorafobię), dzięki terapii grupowej potrafiła bardzo dużo zmienić w swoim życiu. Zawsze można poprawić wydawałoby się beznadziejnie położenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nienawidzę swojego ciała, które jest wątłe, niemęskie, z defektami, po prostu beznadziejne. Nigdy siebie nie akceptowałem, tylko przez wiele lat przymykałem oko na pewne rzeczy. Nie wyobrażam się siebie zaakceptować, jedynie gdyby kobieta zaakceptowała mnie, to moje gówniane ciało, co nigdy nie miało miejsca więc chyba wszystko jest jasne.

Jeśli chodzi o wątłość ciała to tu akurat można sporo zrobić; siłownia, odpowiednia dieta, jakieś suplementy, odżywki oczywiście nie żadne sterydy. Mojej siostry mąż przy wzroście około 185 waży 55 kg, jest mocno łysiejący i ekstremalnie wątły i jakoś se żonę znalazł to chyba nie główny problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jeśli chodzi o wątłość ciała to tu akurat można sporo zrobić; siłownia, odpowiednia dieta, jakieś suplementy, odżywki oczywiście nie żadne sterydy. Mojej siostry mąż przy wzroście około 185 waży 55 kg, jest mocno łysiejący i ekstremalnie wątły i jakoś se żonę znalazł to chyba nie główny problem.

Oczywiście masz racje. Tylko próba podjęcia zmiany wagi ciała skończyła się uszczerbkiem na zdrowiu i to przewlekłym.I jak tu nie czuć się zerem :D Swoją drogą ten Twój zięć niezły szczęściarz, ale psychicznie zapewne jest zdrowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o wątłość ciała to tu akurat można sporo zrobić; siłownia, odpowiednia dieta, jakieś suplementy, odżywki oczywiście nie żadne sterydy. Mojej siostry mąż przy wzroście około 185 waży 55 kg, jest mocno łysiejący i ekstremalnie wątły i jakoś se żonę znalazł to chyba nie główny problem.

Oczywiście masz racje. Tylko próba podjęcia zmiany wagi ciała skończyła się uszczerbkiem na zdrowiu i to przewlekłym.I jak tu nie czuć się zerem :D Swoją drogą ten Twój zięć niezły szczęściarz, ale psychicznie zapewne jest zdrowy.

To szwagier nie zięć, a czy normalny to typ introwertyka, mało męski nie tylko w wyglądzie ale i zachowaniu, no ale inteligentny i programista komputerowy także se radzi w życiu choć zaradny specjalnie nie jest ale ma wysokopłatny zawód.

Ja też byłem kiedyś bardzo chudy, wstydziłem się innym pokazywać na plaży czy w krótkich spodenkach ale na szczęście w wieku 18-19 lat to się samo zmieniło i był nawet okres że nadwagę miałem, teraz zresztą też minimalną mam ale nie widać tego podobno.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

carlosbueno, No to naprawdę farciarz. A ile miał lat jak się zeszli z Twoją siostrą? Ja zawsze liczyłem po cichu że wlasnie w pewnym momencie mi się metabolizm spowolni jak u każdego faceta, niestety po zdjęciach sprzed kilku lat żadnej zmiany nie widać... w sumie to wyglądam jak 16 latek :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
carlosbueno, No to naprawdę farciarz. A ile miał lat jak się zeszli z Twoją siostrą? Ja zawsze liczyłem po cichu że wlasnie w pewnym momencie mi się metabolizm spowolni jak u każdego faceta, niestety po zdjęciach sprzed kilku lat żadnej zmiany nie widać... w sumie to wyglądam jak 16 latek :D

On miał chyba z 25 a siostra 2 lata starsza, ale siostra jest też bardzo introwertyczna, spokojna, no i b szczupła( ale nie aż tak) to do siebie pasują.

A ja zawsze wyglądałem na starszego, w sumie tez nie dobrze bo umysł niedojrzały mam a teraz to jestem za stary żeby podrywać jakieś młode ;) a w moim wieku to albo zajęte albo mają duże oczekiwania i liczą na poważnego faceta a nie takiego kogoś jak ja.

A co do akceptacji ciała to też u mnie bez rewelacji mam za chude nogi i ogólnie kończyny do reszt ciała, tłustą mordę, lekkiego garba ale i tak w porównaniu do psychiki to lepiej wyglądam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do około 16 roku życia akceptowałem siebie, nie byłem świadomy, że robię błąd. Potem przeanalizowałem siebie i zrozumiałem, że nigdy nie byłem godny akceptacji i przestałem siebie akceptować (chodzi o osobowość, psychikę). Ale toleruję siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak mam, że nie umiem w pełni zaakceptować samej siebie. Czasem kiedy patrzę lustro, mam ochotę zrobić krzywdę samej sobie. Nie chodzi o mój wygląd zewnętrzny - uważam, że jestem calkiem ladna, ale w moim życiu wydarzyło się wiele rzeczy, które po prostu mnie zepsuły. Poczynając od tego, że w domu jestem poniżana, zwłaszcza przez ojca, ktorego i tak kocham, ktoremu i tak jestem wdzięczna za to, że na mnie pracuje. Tu zaczyna się problem, ponieważ nie mogę iść do żadnej porządnej pracy, gdzie byłabym rozliczana PIT-em, bo odbiorą mi stypendium socjalne, a na tym bym straciła. Ostatnio więc, siedzę w domu itu staram się pomagać, ale określenia "nierób", "leń", nie są adekwatne w stsounku do mojej osoby. To mnie krzywdzi i sprawia, że czuję się jak smieć, aż w końcu sama zaczynam w to wierzyć. Kiedyś w gimnazjum też bardzo chciałam mieć jakiś znajomych, ale byłam nowa i oni nie przyjęli mnie z otwartymi ramionami. Ze względu na surowych rodziców nie miałam fajnych ubrań, nie malowałam się i cały czas tylko zakuwałam, nigdzie nie wolno mi było wyjść. Tak było aż do liceum. Obecnie jest lepiej, aczkolwiek nie czuję się pełnowartościowa... mam też problemy w związku. Nie akceptuję się, bywam autoagresywna, czasem chciałabym umrzeć, chociaz nie targnęłam się nigdy na swoje zycie. Patrzę na inne dziewczyny i po prostu im zazdroszczę... wiem, że nigdy taka nie będę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Chyba jak każdy człowiek z kompleksami nie przepadam za swoją cielesnością. Staram się dbać o siebie od jakiegoś czasu, bo teraz po prostu zależy mi na wyglądzie. Dzięki temu czuję się trochę bardziej atrakcyjny niż dawniej, kiedy moje podejście do tego było mocno olewcze. Mam taką manię (to pewnie na tle nerwowym), że zawsze szukam jakiś niedoskonałości na ciele, szczególnie na rękach i twarzy i nie ma chyba dnia żebym nie próbował czegoś wycisnąć czy zdrapać. Nie odbija się to na szczęście jakoś na moim wyglądzie bo robię to ostrożnie i nie daję się zbytnio ponieść temu pieprzonemu nawykowi. Jeszcze by mi tego brakowało, żebym chodził z pokancerowanych pyskiem :? Kiedyś co wyczyniałem po stymulantach, to ludzkie pojęcie przechodziło. To był horror. Wtedy dobrze było widać moją nienawiść do siebie i swojego ciała. Dobrze, że to stare dzieje.

Traumy żadne jak koleżanki na górze nigdy nie przeżyłem, więc u mnie powodem moich problemów z akceptacją swojego ciała są głównie kompleksy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

anna.anakaia,

Mam jeden kompleks (przez niektórych uważany za zaletę)

Intrygujące. Teraz będę zachodził w głowę, cóż to takiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

psyche.,

Albo duży tyłek. Amatorów takich też nie brak ;) .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam jeden kompleks (przez niektórych uważany za zaletę), ale jego źródła się nie pozbędę.

 

wiec pozostaje zaakceptowac. :) Ja lubie swoje cialo z wszystkimi niedoskonalosciami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie to najbardziej wkurza że wszystko mam duże nawet tak niepotrzebne jak nos i stopy a najważniejsza męska sprawa na złość do reszty zdecydowanie nie pasuje wymiarem, czemu natura zrobiła mi taką krzywdę może nie chciała żebym za bardzo nie żałował swojego aseksualnego życia to jedyne wytłumaczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

psyche., nom :?

Albo duży tyłek. Amatorów takich też nie brak ;)

Gdybym miała duży tyłek to przynajmniej wyglądałabym proporcjonalnie.

Candy14, zaakceptować, no tak, ja bym była w stanie nawet je polubić gdybym nie słyszała głupich komentarzy typu "ciekawe czemu lepiej ci idą egzaminy u facetów", albo "twój szef to ma na czym oko zawiesić", nie mówiąc o komentarzach panów spod bloku. Miłe to nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Candy14,

Ja lubie swoje cialo z wszystkimi niedoskonalosciami

Kurde jak ja bym tak chciał.

Mam jednego kolegę, który ma sporą nadwagę i bardzo duże rozstępy na brzuchu z tego powodu. Nawet ksywę ma "Gruby". W ogóle nie ma żadnych kompleksów dotyczących wyglądów. Ma dziewczynę (bardzo szczupłą) chodzi bez śmiało koszulki i w ogóle się tym nie przejmuje (choć trochę powinien, wszak to bardzo niezdrowe). Chciałbym mieć tak wyjebane jak on. Jemu też zazdroszczę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jak miałem swoją rekordową wagę 108 kg to w ogóle nie zauważyłem, że taki tłusty jestem, dopiero na zdjęciu zobaczyłem zwłaszcza moja morda była tłusta i obleśna, bo ciało aż tak tragiczne nie było, a nogi i tyłek to przy tej wadzę miałem najlepszy w karierze. W ogóle wkurzają mnie moje proporcje, nogi i ręce chudę( chyba że grubo ponad 100 ważę, ale wtedy i brzuszek się pojawia) korpus masywny a twarz mam nalaną nawet przy prawidłowej wadze i tylko gdy jestem szczupły( ale wtedy mam nogi i ręce jak patyki) wygląda normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja swoje ciało jakoś od pewnego czasu staram się akceptować, chociaż mam jeszcze lekki kompleks na punkcie swojej małej wagi. Ale kiedyś to różnie z tym bywało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×