Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Zastanawialiście się, co chcecie osiągnąć w życiu, jak chcecie, żeby wyglądało, potraficie walczyć o rzeczy, które są dla Was ważne? Jakie są Wasze ambicje? Potraficie dążyć do ich spełnienia? Czy poddajecie się po pierwszych niepowodzeniach?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele lat temu jakieś miałem, obecnie praktycznie żadnych, jedyne co staram realizować się w życiu to unikanie stresu a wszelkie ambicje czy nawet jakiekolwiek działanie stoi temu na przeszkodzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś z jednej strony chciałem zostać pracownikiem NASA albo pracownikiem jakiegoś laboratorium, gdzie bada się albo zjawiska zachodzące w kosmosie albo zjawiska pogodowe. Ale z drugiej strony nie robiłem nic, by to osiągnąć. Było to w okresie gimnazjum i końca podstawówki. Chciałem też się bardzo dobrze uczyć i potem zdać maturę z wysokim wynikiem i skończyć jakieś uniwersytet; ale po skończeniu gimnazjum mi to jakoś przeszło, przestało mi nawet w ogóle zależeć na nauce. Nie wydarzyło się nic konkretnego, co mogło to spowodować, po prostu mi się odechciało z niewiadomej przyczyny. Teraz jestem na kiepskiej uczelni "czy się stoi, czy się leży, to magister się należy" ale i tak często jadę ledwie na trójach. Nie ma też już żadnych planów, kim chciałbym być.

 

Co do niepowodzeń, to poddaję się przy pierwszych niepowodzeniach, a czasem nawet jeszcze wcześniej, gdy pomyślę, że może mi się nie udać. Wstydzę się sytuacji, gdzie bym coś spróbował, a to mi się nie uda, że inni by mnie potem wytykali palcami, bo się wygłupiłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co myślicie o podejściu przesadnie ambicjonalnym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spełniłem większość ambicji. ChaD rozpieprza wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miewałem kiedyś krótkie impulsy wysokich ambicji. Gdy w szkole czasem zdarzyło mi się przystąpić do jakiegoś zadania na 6, to gdy dostałem np. 6-, to było mi wstyd i się zastanawiałem, co inni o mnie pomyślą. Miałem podejście, że jeśli już decyduje się na podejście do czegoś ponadprogramowego/ponadstandardowego, to wstyd otrzymać wynik mniejszy, niż maksymalny (ale w przypadku zadań typowo programowych/standardowych nie musi być maksymalny, nie musi być 5). Dziś mam podobne podejście, ale jestem bardzo słabym studentem, więc nie "grożą" mi dylematy, czy zmierzyć się z czymś... ponadprogramowym, no a trybie zwykłym nie mam wobec siebie żadnych wymagań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje ambicje były chyba w życiu az za duże. W końcu życie sprowadziło mnie na ziemie i dało kopa w 4 litery. Jak sie jest na studiach to wydaje sie ze zycie jest piekne: kasa dziewczyny imprezy, a praca sama sie znajdzie.. Jak sie studia konczy i okazuje sie ze pracy ani perspektyw w tym kraju nie ma zadnych to człowiek wtedy w końcu zrozumie ze zycie to ch**.

Jednak nie można do końca rezygnowac z marzeń ambicji. Nie można zadowalac sie byle czym bo wtedy człowiek przestaje walczy o lepsze jutro i o lepszy byt. Spada mu tez poczucie własnej wartości. Zdrowa ambicja i marzenia są potrzebne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam ambicji.Nigdy nie miałem, nie marzyłem o furze, skórze i komórze.No dobra komórką mam ;) nigdy nie marzyłem być szefem wszystkich szefów.Nie marzyłem być bogaty.Jest mi dobrze jak jest.Niczego od życia nie chcę,no chyba to żeby nie być prawiczkiem.Być fizycznie zdrowy i tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Berbeciem będąc, marzyłem o szacunku innych ludzi. Nie sławy, nie pieniędzy (chociaż niezbędne do przeżycia na tym świecie). Po prostu chciałem, by ludzie nie widzieli we mnie kretyna, a po prostu człowieka.

 

Teraz chciałbym po prostu żyć bez trosk i ranić jak najmniej ludzi przy tym na drodze.

To bardziej pragnienia, które tak naprawdę ma sporo ludzi ( jeśli nie większość). Nie jestem tylko pewna, czy można to rozpatrywać w kategoriach ambicjonalnych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zastanawialiście się, co chcecie osiągnąć w życiu, jak chcecie, żeby wyglądało, potraficie walczyć o rzeczy, które są dla Was ważne? Jakie są Wasze ambicje? Potraficie dążyć do ich spełnienia? Czy poddajecie się po pierwszych niepowodzeniach?

Ja zawsze byłam zbyt ambitna i to mnie w życiu zgubiło. Stawiałam sobie zbyt wysokie cele, za wysokie poprzeczki, co powodowało, że szybko się poddawałam i wpadałam w depresję.

Od jakiegoś czasu próbuję wypracować w sobie inne podejście, na razie się nie udaje.

 

Co do naszego kraju, to na Polskę położyłam lachę już jako dziecko. :twisted: Żyję tu tylko, bo muszę, ale myślę że i to do czasu.. mam nadzieję..

Jedynym ratunkiem na w miarę normalne życie są nasi drodzy sąsiedzi zza Odry. Generalnie próbowałam już nieraz, ale jeszcze się nie udało abym odłożyła większą sumę pieniędzy ze względu na mój pieprzony stan zdrowia. Nie mogę polegać sama na sobie i to jest najgorsze, nie czuję się sama z sobą bezpiecznie a jest to kluczem do powodzenia w życiu.

Bo jak nie depresja, to zaburzenia hormonalne... (np. ostatnie kilka dni zwijałam się z bólu), innym razem znowu nadwrażliwość jelit.. i jak tu chodzić z takim czymś do pracy? Na leczenie tego wszystkiego poszlo juz tyle pieniedzy, ze glowa mala :hide: , mam ochotę zatłuc sama siebie.

Najgorsze jak człowiek jest zbyt wrażliwy i nieodporny, a ból fizyczny/ psychiczny rozwala rzeczywistość jak podmuch na domek z kart.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zawsze byłam zbyt ambitna i to mnie w życiu zgubiło. Stawiałam sobie zbyt wysokie cele, za wysokie poprzeczki, co powodowało, że szybko się poddawałam

Dokładnie.

Zawsze stawiam sobie cele powyżej moich możliwości. O wiele powyżej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie z ambicją nie jest ciekawie, ale nie dlatego, że nie potrafię być ambitny, tylko nie mam żadnych celów do zrealizowania. Nie mam czegoś, co mógłbym osiągnąć, a chciałbym bardzo.

A prawdą też jest to, że do osiągnięcia jakichś celów, potrzebne są pieniądze, możliwości. Jeśli ktoś nie ma tego, to nie ma szans na osiągnięcie czegoś.

Cudów nie ma, niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem bardzo ambitna osobą. Chce osiągnąć sukces, tylko bycie najlepszym się liczy. Problem? Problem w tym, że cokolwiek osiągnę nie potrafię sie z tego cieszyć. Poprzeczka coraz wyżej i wyżej. Ciągle wiem, że moge byc lepsza i więcej sie starać. Mam swiadomosc ze to niszczy ale nie umiem/nie chce? inaczej.

 

A prawdą też jest to, że do osiągnięcia jakichś celów, potrzebne są pieniądze, możliwości. Jeśli ktoś nie ma tego, to nie ma szans na osiągnięcie czegoś.

 

Ja finansów ani specjalnych warunków nie mam. Wiecej przeszkód niz udogodnień. To jest tylko wymówka o czym mowisz. Prawdą jest ze sukces to z reguły ciężka praca, głównie nad samym soba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale nie chodzi o to, żeby nie pracować nad sobą. Tylko jest inaczej, gdy ktoś jest naprawdę ambitny, ale nie ma ani celu, ani możliwości, aby coś osiągnąć, a inaczej, gdy ktoś ma pomoc u innych, w rodzinie, jakiś, dobry start i swoją ambicją do tego dąży.

Tylko zawsze łatwo komuś powiedzieć, ale w praktyce jest to o wiele trudniejsze. Nie zawsze coś jest "wymówką", tylko szczerą prawdą. Nie należy kogoś oceniać niesłusznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bonus, raczej oceniam podejscie do sprawy. Myslisz ze osoby ambitne, majace cele to osoby ktore maja wlasnie jak to wspomniales pomoc bliskich, pieniądze, dobry start? Mylisz sie. Ja nie mam nic z tych rzeczy, a walcze.

 

Co do samych ambicji, widze ze maja je bardzo czesto osoby ktore chca pokazac innym ze daja rade, pomimo kompleksow i trudów chca udowodnic sovire i niestety innym ze sa cos warci. Daja z siebie wszystko. Czasem nawet za duzo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak, ale jak nie ma się pomocy u nikogo, jest się samemu, to jest ciężko coś osiągnąć, a nawet jest to, raczej niemożliwe. Zresztą, nawet jak ktoś coś tam osiągnie, dzięki swojej ambicji, to nie musi to być nic szczególnego. Zależy, raczej od możliwości i, chyba szczęścia...

Ale właśnie...słowo "możliwości", to w przypadku ambicji jest dobrym stwierdzeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bonus, jest ciezko, potwierdzam. Jednak nie jest tak ze jest to niemozliwe. Trzeba bardzo duzo sily. Dla mnie niestety jak widzisz osiagniecie czegos co moznq nazwac "nic szczegolnego" to zadne osiągnięcie. Nie ma srodka. Albo jest sukces albo dno. Jednak cokolwiek zdobede zawsze to bedzie za malo, za malo dobre.

 

Zamiast slowa mozliwosci, uzylabym slowa ograniczenia. Sami okreslamy sobie na ile nas stac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już chyba nie mam żadnych ambicji, pozostało mi tylko trwanie i czekanie na koniec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No tak, ale jak nie ma się pomocy u nikogo, jest się samemu, to jest ciężko coś osiągnąć, a nawet jest to, raczej niemożliwe.

No i co z tego.

Znaczy się chodzi mi o to, że ambicje można mieć zawsze, tylko o wiele gorzej z realizacją.

Ja właśnie dlatego, że jestem sama i wszyscy uważają mnie za dno, chciałam coś osiągnąć. Coś takiego, by wszystkim szczęki opadły.

Powtarzam sobie to co wieczór wypominając, że nic nie robię, ale to szczegół :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ambitne mam tylko postrzeganie, kiedy coś jest sukcesem, a kiedy nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dzisiejszych czasach to Ambicje lepiej schowac do kieszeni. Chocby byc mądrym i ambitnym to układ zawsze, powtarzam zawsze Cię załatwi. :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dzisiejszych czasach to Ambicje lepiej schowac do kieszeni. Chocby byc mądrym i ambitnym to układ zawsze, powtarzam zawsze Cię załatwi. :evil:

 

ooo tak, święta prawda!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też nie mam matury, ale nie uważam siebie za nieambitnego.

Ja byłem bardzo dobrym uczniem w szkole, szczególnie z j. polskiego, ale z maturą mi nie wyszło. Kiepski byłem z matematyki, i ten przedmiot był moim wrogiem. Potrafię liczyć, dodawać i odejmować, ale z rozszerzonymi działaniami, miałem zawsze problemy.

Zawsze miałem najsłabsze oceny z tego przedmiotu. Ale w szkole, zdawałem z nagrodami, choć nie zawsze. Świetny byłem, zawsze z j. polskiego. Dobry byłem z recytacji wierszy, w konkursach plastycznych, ponieważ ładnie rysowałem w podstawówce. A to jest zawsze jakieś osiągnięcie.

I na pewno nie jest to powód do "chwalenia się".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×