Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Przyznawanie się do błędu

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem jak Wam, ale mnie to ciężko przechodzi przez gardło. Owszem, potrafię się do tego przyznać, ale zgrzytam przy tym zębami. A jak jest u Was? Potraficie się przyznać do tego, że coś zrobiliście źle i przeprosić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy czuję, że jest szansa, że to się nie wyda, to wolę się nie przyznawać. Gdy wiem, że i tak się wyda, to wolę się przyznać, ale zazwyczaj nie przepraszam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Potrafię o ile rzeczywiści uznam, że go popełniłem. Jeśli nie dojdę do takiego wniosku i uznaję, że wina nie leżała po mojej stronie, to wtedy nie ma szans na żadne przeprosiny z mojej strony. Robić z siebie za kogoś męczennika nie będę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie zależy do kogo.

 

Do ludzi wyrozumiałych - czyli z reguły takich, co sami mają trochę błędów na koncie - bez problemu. Do takich, co zrobią z pierdoły wielkie halo i z góry wiem, że będą to roztrząsać przez wiele dni albo i tygodni - mam cholerny problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobiście, umiem się przyznać do błędu, potrafię przeprosić, ale dopiero wtedy, gdy nie mam już logicznych argumentów, żeby zaprzeczać swojej pomyłce. Przyznanie się do błędu nie przychodzi mi łatwo, a słowo przepraszam najczęściej wypowiadam z zaciśniętymi zębami. Dlatego, żeby uniknąc takich sytuacji, dokładam wszelkich starań, żeby tych błędów było jak najmniej. No, ale wiadomo...nie zawsze się to udaje ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, ja mam dokładnie odwrotnie. Jak popełnię błąd to strasznie mnie to dobija, odczuwam nieproporcjonalne do wyrządzonej szkody wyrzuty sumienia i najchętniej od razu bym ogłosił światu jaki to ze mnie ciołek jest. Ale ostatnio, po wnikliwych obserwacjach ludzi w pracy uczę się poboznego milczenia na temat niektórych swoich redakcyjnych wpadek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje życie jest jak ten jeden wielki błąd.

Nie przyznając się do błędów, nie przyznaję się do życia.

A wyrzekając się życia popełniam kolejny błąd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na_leśnik, kiedyś miałam takie podejście. A najśmieszniejsze było to, ze przyznawałam się nawet do nieswoich błędów :? Brałam winę na siebie za wszystkich dookoła, oczywiście uderzając w siebie i swoją samoocenę. Jakis czas temu to się zmieniło. Powiedziałam, że będe brała wyłacznie odpowiedzialność za własne błędy i to tylko wówczas, kiedy naprawdę je popełnię. Jak ktoś próbuje zrzucic winę na mnie za swój błąd, to niech spada na drzewo liczyć banany, bo to nie te czasy, zebym sobie na to pozwoliła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, to dobre podejście, tylko bardzo trudno się przestawić z takiego trybu kozła ofiarnego samemu. Ja mam z tym niestety problem. Cudzych wpadek na swoje barki już nie biorę, przynajmniej kiedy nie muszę (niestety mam taką pracę, że czasem to nie da się tego uniknąć...), ale jak sam popełnię błąd i wynika on z całego łańcucha pomyłek innych osób to bardzo trudno mi oszacować stopień mojej winy, odruchowo czuje się winny za całość. Niby staram się nad tym pracować, ale łatwo nie jest. A dużo czasu zabrało Ci zbudowanie takiej pewności siebie, która pozwala Ci "postawić się" osobom, które coś na Ciebie próbują zwalić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na_leśnik, nie zmieniłabym podejścia samodzielnie. Nie widziałam w tym niczego dziwnego. Dopiero na terapii terapeutka mi to uświadomiła. Z początku reagowałam buntowaniem się, bo przecież jak to jest możliwe, że to nie ja jestem ta najgorsza i może zaistnieć sytuacja, która zdarzyła się nie z mojej winy? Na terapię chodzę prawie dwa lata i terapeutka od początku ze mną walczyła, bym zmieniła podejście. W końcu sama tego chciałam, bo skończyły mi się argumenty, by usprawiedliwiać stare podejście i ciągle zrzucac winę na siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
na_leśnik, kiedyś miałam takie podejście. A najśmieszniejsze było to, ze przyznawałam się nawet do nieswoich błędów :? Brałam winę na siebie za wszystkich dookoła, oczywiście uderzając w siebie i swoją samoocenę. Jakis czas temu to się zmieniło. Powiedziałam, że będe brała wyłacznie odpowiedzialność za własne błędy i to tylko wówczas, kiedy naprawdę je popełnię. Jak ktoś próbuje zrzucic winę na mnie za swój błąd, to niech spada na drzewo liczyć banany, bo to nie te czasy, zebym sobie na to pozwoliła.

Bardzo dobrze to znam,na terapii tłumaczyła mi terapeutka co to jest poczucie winy bo czułam się winna że zyje wprost ..masakara moja samoocena była taka że tylko siąść i płakać.To trudne do dziś dla mnie wyjść z tego zaklętego kręgu moich błędów wyimaginowanych i poczucia winy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To trudne do dziś dla mnie wyjść z tego zaklętego kręgu moich błędów wyimaginowanych i poczucia winy.
Tez tak miałam.Całymi latami obwiniałam sie o wszystko, nawet cudze błędy. Powodem było zapewne zachowanie rodziców, którzy wylewali na mnie swoje frustracje, zaczynając każde zdanie od "bo ty...."

 

BTW, neurotyczność składa się z następujących cech:

lęk

przygnębienie

poczucie winy

niska samoocena

napięcie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie zdiagnozowano b. wysoką neurotycznosć zanim miałem poważne problemy psychiczne, psycholog która mi robiła ten test( robiłem bo miałem praktyki w poradni psychologicznej) powiedziała że będę miał poważne problemy życiowe zwłaszcza że mam to połączone z introwertyzmem i wszystko skrywam, zagłuszam i żebym nie uciekał w alkohol bo to zwykle robią neurotyczni faceci.

Dla mnie przyznawanie się do błędu z reguły nie stanowi większego problemu, bo sam jestem wielkim błędem życiowym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@bittersweet

A złość?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
@bittersweet

A złość?

co prawda nie chcę się wypowiadać za koleżankę ale złość oczywiście krótkotrwała jest naturalną emocją, a złość na siebie długotrwałą można podciągnąć pod poczucie winy. Ja jestem b. neurotyczny a nigdy żadnej złości wobec nikogo nie okazywałem, nawet wobec siebie nie bardzo bo wszystko tłumię, ale są i ekstrawertyczni neurotycy i Ci może rzeczywiście potrafią tą złością epatować.

A neurotyk nie ma nic wspólnego z potocznym nerwusem, nerwus się wykrzyczy, powkurza, poklnie i po tym mu z reguły złość mija, a neurotyk wszystkim się przesadnie przejmuje, denerwuje, żyje w wiecznym napięciu i poczuciu winy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wewnętrznie odczuwam potrzebę przyznawania się do wszystkich swoich błędów, a także gdy coś zrobione przeze mnie niby jest bezbłędne, to i tak czuję się czasem niepewnie, że może jednak nie jest bezbłędnie i mam ochotę swoje obawy wszystkim zakomunikować, żeby szukali błędu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@carlosbueno

Wiem o tym, bo sam jestem, te opisane uczucia mi często towarzyszą, ale też złość, tłumiona latami. Nie taka uogólniona, tylko wobec konkretnych osób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
@carlosbueno

Wiem o tym, bo sam jestem, te opisane uczucia mi często towarzyszą, ale też złość, tłumiona latami. Nie taka uogólniona, tylko wobec konkretnych osób.

W sumie też trzymam sobie złość do paru osób które uważam że mi zaszkodziły w życiu, nawet jak kiedyś słuchałem afirmacji to wyobrażałem sobie że te osoby zabijam lub dotkliwie pobijam. No ale nie wiem czy ma to cokolwiek wspólnego z neurotyzmem, bardziej z wieloletnim tłumieniem emocji chyba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Myślę, że ma - niesprawiedliwe traktowanie, nie bycie szanowanym, wysłuchanym, zrozumianym i zaburzenia, które są tego efektem, i niszczą życie, poza wymienionymi wyżej cechami rodzą też złość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że ma - niesprawiedliwe traktowanie, nie bycie szanowanym, wysłuchanym, zrozumianym i zaburzenia, które są tego efektem, i niszczą życie, poza wymienionymi wyżej cechami rodzą też złość.
Tez tak sądzę, to naturalna pochodna tych negatywnych emocji, które przeżywa neurotyk. Złość, gniew, agresja - mogą byc kierowane na innych lub siebie, albo jedno i drugie.
W sumie też trzymam sobie złość do paru osób które uważam że mi zaszkodziły w życiu, nawet jak kiedyś słuchałem afirmacji to wyobrażałem sobie że te osoby zabijam lub dotkliwie pobijam.
:lol: dobre.

 

BTW, @carlosie dla mnie Twoje samobiczowanie sie na forum to przejaw autoagresji. Sam siebie poniżasz i wyzywasz od najgorszych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BTW, @carlosie dla mnie Twoje samobiczowanie sie na forum to przejaw autoagresji. Sam siebie poniżasz i wyzywasz od najgorszych.

lepsze to niż cięcie, no ale na pewno zdrowe to tez nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wystarczy jedno słowo: POKORA, samoświadomość, odrobina empatii.

To się nazywa czyms w rodzaju rachunku sumienia, osoby z depresja

i zaburzeniami niestety przesadzają w tej kwestii za bardzo oskarżając

samych siebie za jakieś swoje błędy/porażki itd.

 

Mam chwilę, że żałuję BARDZO wiele, ale czasu nie cofnę,

wielokrotnie przyznawałem się do haniebnych błędów (zarówno zawodowych jak i w relacjach miedzyludz.),

czasami było to wyjątkowo gorzkie uczucie, niestety parę razy dałem tak dupy, że przyznawanie się

do błędu byłoby jeszcze większą kompromitacją.

 

A więc pokutujcie skur****ny! - bo mimo choroby nie jesteśmy święci :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy przyznawanie się do błędów i mówienie prawdy jest zawsze dobrym pomysłem... Czasami za szczerość i tak jesteśmy już skreśleni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ayamika, przynajmniej w stosunku do samych siebie jesteśmy wtedy w porządku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem jak Wam, ale mnie to ciężko przechodzi przez gardło. Owszem, potrafię się do tego przyznać, ale zgrzytam przy tym zębami. A jak jest u Was? Potraficie się przyznać do tego, że coś zrobiliście źle i przeprosić?

 

Ciężką mi to przychodzi, ale jeśli wiem, że popełniłam błąd do zawsze się do tego przyznaje i bezwzględnie oczekuje takiego samego zachowania od innych osób. Na szczęście rzadko się mylę:P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×