Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Idealizacja-dewaluacja

Rekomendowane odpowiedzi

Pewnie niektórym znana jest sytuacja, gdy pewna osoba urasta w oczach niemal do rangi najwspanialszej, najmądrzejszej, najpiękniejszej istoty na Ziemi. Idealizowani są bardzo często terapeuci. Dlaczego tak jest? Jakie są przyczyny nadawania innym ludziom, takim jak My, niemal boskich atrybutów? Co się dzieje, kiedy obraz pozornej idealności zaczyna się walić i okazuje się, że obiekt podziwu jest taki sam jak wszyscy ludzie?

 

Z drugiej strony, dlaczego potrafimy dostrzegać sukcesy innych, a dewaluować własne? Potrafimy wskazać zalety u innych- u siebie tylko wady? Dlaczego niejednokrotnie sprowadzamy siebie do poziomu podłogi mimo, że inni uparcie Nam powtarzają, że jesteśmy wartościowi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

U mnie występuje raczej dewaluacja terapeuty, co oczywiście wynika z zaburzeń anankastycznych. Raczej nikomu z ludzi nie przyznaję boskich atrybutów, każdy z nas błądzi na tym ziemskim padole. Mamy gorsze chwile i czasem jestem słabi, bezbronni, mali czyli po prostu ludzcy. ;) Niestety mam problem z zaakcetpowaniem tych niedoskonałości naszej natury. Spokojnie jednak terapia wreszcie zadziała i pewne rzeczy się we mnie naprawi. :lol: Zabrzmiało to jakbym był jakimś samochodem, ale porównanie terapeuty do mechanika nie jest chyba takie złe. :lol::lol:

 

Dewaluujemy siebie ze względu na niskie poczucie własnej wartości, którego przyczyny mogą być różne. Jedną z nich jest silna depresja, wszystko robimy źle i małe problemy stają się gigantyczne. Wychowanie oczywiście ma wpływ na to, jak postrzegamy siebie. Jeśli rodzice w dzieciństwie ciągle krytykują dziecko i mało chwalą, to nic dobrego z tego nie wyniknie... Potrzeba uznania szczególnie w bardzo młodym wieku jest szalenie istona, choć oczywiście nie można przesadzać. W dorosłości także potrzebujemy docenienia, a nie miażdżacej krytyki. Czasami niestety jedynym miejsce, gdzie możemy zaspokoić tą potrzeba jest gabinet terapeuty. Jeszcze raz wrócę do wychowania. Jesli dziecko nie zostanie wyposażone w umiejętności społeczne , to skończy się to wykorzystywaniem i gnębieniem przez szkolnych "kolegów". Nie można wychowywać swojej pociecy w szklanym kloszu, bo później w szkole będzie mu bardzo ciężko. Poczucie własnej wartości gnębionych jest bardzo niskie i często dostaje komunikaty od otoczenia, że jest do niczego i nadaje się tylko do bycia popychadłem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uważam innych za lepszych ode mnie, ale nie uważam nikogo za ideał. Wady w innych też widzę, tylko, że mniej niż u siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dość ciekawe jest też zjawisko idealizacji w początkowych fazach danej relacji, czy też sytuacji. Odbiegając trochę od tematu idealizacji konkretnych osób, nawet miejsca i sytuacje można idealizować. Przykładowo ktoś zaczyna nową pracę i wydaje mu się, że nie ma negatywnych aspektów. Postrzega miejsce pracy jako idealne, traktuje jak drugi dom. Dla tej osoby zarówno zakład pracy jak i współpracownicy wydają się być idealni. Problem pojawia się wówczas, gdy wyobrażenia zostają zweryfikowane przez rzeczywistość i okazuje się, że jednak nie wszystko jest idealne. Wówczas może nastąpić ostra dewaluacja i obrót obrazu o 180 stopni. Ani jedna, ani druga skrajność nie jest korzystna. Przy nadmiernej idealizacji możemy nie dostrzec potencjalnego naginania granic i stajemy się łatwym celem do wykorzystania przez pracodawcę. Oczywiście, nie wszyscy chcą jedynie wykorzystać swoich pracowników, ale warto to obserwować i próbować stawiać granice. Z kolei przy fazie dewaluacji zacierają się wszelkie pozytywne aspekty, motywacja do pracy drastycznie spada i pojawia się niechęć do dalszej pracy. Na takim etapie spora liczba pracowników zaczyna szukać nowej pracy.

Dobrze jest umieć wypośrodkować obraz. Trzeba pamiętać, że wszystko ma zarówno negatywne, jak i pozytywne aspekty. Nie warto bazować na skrajnościach, choć niejednokrotnie jest to bardzo trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam tendencje do idealizowania osób, które są mi w jakimś sensie odległe, do których nie jestem w stanie się zbliżyć. Albo ze względu na faktyczną odległość między nami, znaczną różnicę wieku, albo z prostej przyczyny, że relacja ta wykracza poza jakieś tam normy ( przykładowo relacja uczeń-nauczyciel)

Zastanawiające jest to, że ile bym razy się nie zawiodła na tych wyimaginowanych obrazach danej osoby - wciąż powtarzam to samo, wciąż upatruje w kimś ideał, zbawcę niemalże. Najgorzej, że w większości tych przypadków osoby uciekały ode mnie ze strachu przed zbytnim zaangażowaniem z mojej strony, nie miałam wiec okazji zweryfikować, czy moje idealizowanie było właściwe. po prostu odeszły, zostawiając po sobie nienasycenie i może jeszcze większą ciekawość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Niestety, ludzie częstokroć mają tendencję do popadania w skrajności - nikt nie jet idealny, a będąc całkowicie wyważonym w swoich odczuciach to zasadniczo ideał.

 

Co do idealizacji i dewaluacji to napiszę od innej strony, poza tym, że człowiek sam sobie tym może zrobić krzywdę, to jest druga strona: np. ten pracodawca - jeśli wyidealizujemy sobie miejsce pracy i pomimo, iż wcale ono takie nie jest to podświadomie można zacząć dążyć do tego aby takie było, co może nawet nie tyle zostać wykorzystane przez pracodawcę/innych pracowników ale mieć też odwrotne skutki - może stać się upierdliwe/niewygodne/wkurzające dla otoczenia.

Tak samo w przypadku idealizowania osoby, poza krzywdzeniem siebie w momencie, gdy okazuje się, iż wcale nie jest taka doskonała, dużą krzywdę można też jej wyrządzić. Wiedząc, że ktoś nas idealizuje czasem można pod tego wpływem zacząć zmieniać się aby dogodzić tej drugiej osobie i wcale niekoniecznie na lepsze. Być może nawet ten proces mógłby się odbywać a nawet byśmy tego nie zauważyli. Zresztą, myślę że osoby, które idealizują są strasznymi manipulantami i to całkiem dobrymi.

 

A w dużej mierze zapewne wynika to z życiowego doświadczenia. Nawet tutaj na forum ostatnio kilka tematów jest, gdzie ludzie idealizują inne osoby.

 

Dla mnie ciekawe tylko jest, że nawet wiedząc, że ktoś ma wady i tak w świadomości gdzieś te informację się spycha, żeby nie burzyć tego ideału. I nie mówię o osobach, które mają stwierdzoną jakąś chorobę/zaburzenie, ale o pozornie normalnych ludziach.

 

A jeszcze co do tego przykładu z pracą, może to być też tak, że na chama można swoje np. nowe miejsce pracy postrzegać jako idealne bo człowiek chciałby, żeby takie było - coś w stylu stwierdzenia: dostałem/am wymarzoną (idealną) pracę, a takiej przecież nie ma więc lepiej sobie wyidealizować, żeby nie zauważać tych minusów i niedogodności a w następstwie nie rezygnować zbyt szybko z podejmowania działań, jak i bardziej się starać (często ludzie wkręcają sobie, że sami muszą być pracownikami idealnymi, żeby zostać zauważonym przez szefa i dostać awans/podwyżkę itp.). Ale to już bardziej świadome działanie.

 

A tak przy okazji - co z idealizacją własnej osoby? Dobrze to jest czy złe? No i czy człowiek idealizując samego siebie (chociaż takim nie jest) działa podświadomie aby takim się stać?

 

A jeśli chodzi o porównywanie swoich sukcesów do innych to cóż - ja to akurat uważam za dobrą cechę. Dzięki nie dostrzeganiu, że jest się w czymś lepszym od kogoś człowiek daje sobie powód do dalszego rozwoju. Dla mnie kwestia jest tylko taka, czy uznając, że i tak nasz sukces się nie liczy w porównaniu z sukcesami innych, czy odczuwamy jakąkolwiek chociaż w nikłym stopniu satysfakcję.

Tak samo, jeśli chodzi o wartości czy cechy charakteru - po co zwracać uwagę na swoje zalety? Lepiej zwracać na wady i mieć ich świadomość, żeby móc je zniwelować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy jestem wkurzony to czasami w myślach dewaluuję osobę, na którą jestem wkurzony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zresztą, myślę że osoby, które idealizują są strasznymi manipulantami i to całkiem dobrymi.

 

Co dokładnie masz na mysli ? Będąc osobą, ktora idealizowała nie przypominam sobie, żebym próbowała tą osobą manipulować. w żaden sposob.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Zresztą, myślę że osoby, które idealizują są strasznymi manipulantami i to całkiem dobrymi.

 

Co dokładnie masz na mysli ? Będąc osobą, ktora idealizowała nie przypominam sobie, żebym próbowała tą osobą manipulować. w żaden sposob.

 

To, że gdy osoba "x" wyidealizuje sobie osobę "y", a osoba "y" nie będzie w pewnych kwestiach spełniała wyidealizowanych wartości/cech/reakcji osoby "x", to może zacząć manipulować osobą "y" aby ta zachowywała się jak wyidelizowana. Np. może zacząć prowokować pewne sytuacje/wymyślać pewne rzeczy, żeby zmusić osobę "y" do konkretnych reakcji/czynów itp. Wydaje mi się, że dosyć często się tak zdarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

blah!, myślę, że bardziej realnym zagrożeniem jest to, że osoba idealizująca stanie się ofiarą osoby idealizowanej, niż odwrotnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Takiego posta napisałem, a przepadł.

No nic, przynajmniej ja mam pożytek z tego, że się zastanowiłem.

 

:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę cię, Tak też może być. I wlasnie najcześciej tak bywa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
blah!, myślę, że bardziej realnym zagrożeniem jest to, że osoba idealizująca stanie się ofiarą osoby idealizowanej, niż odwrotnie.

Czy czesciej, to trudno stwierdzic. Ja pisze ze swojego doswiadczenia wiec pewnie dlatego nie jestem obiektywna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

blah!, cóż, ja też :roll: i nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której idealizujący manipuluje idealizowanym. Byłabym wdzięczna za podanie przykładu takiej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Byla i mmue w cuj ktoa zrobila bo zidealizowala blah. Manipuluka i tyle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Byla i mmue w cuj ktoa zrobila bo zidealizowala blah. Manipuluka i tyle

 

? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To wina dotykowego keranu 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No a jak to jest (pytanie do tych, którzy mają to za sobą), kiedy już widać, że ta wyidealizowana osoba wcale nie jest idealna? Co się wtedy czuje? Smutek, że to kolejny szary obywatel, czy raczej radość i ulgę, że to taki sam zwyczajny człowiek jak ja, a nie Jezus vol.2? Nie podnosi się wtedy ta zaniżona samoocena?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej czuje się szczęście :D

Nie ma idealnych! Idealność drażni. Wkurza widok ludzi, zwłaszcza takich, którzy sami siebie uważają za chodzące ideały.

Więc jak już się zauważy, że te osoby mają wady, to czuje się ulgę i szczęście, bo widać że są tacy sami jak my. Nie lepsi, nie gorsi, po prostu tacy sami, z zaletami i wadami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
No a jak to jest (pytanie do tych, którzy mają to za sobą), kiedy już widać, że ta wyidealizowana osoba wcale nie jest idealna? Co się wtedy czuje? Smutek, że to kolejny szary obywatel, czy raczej radość i ulgę, że to taki sam zwyczajny człowiek jak ja, a nie Jezus vol.2? Nie podnosi się wtedy ta zaniżona samoocena?
u mnie to zawsze był mały koniec świata, wielkie rozczarowanie i poczucie osamotnienia (wszyscy są /cenzura/, kiedy spotkam normalnego człowieka?)

błędy poznawcze skutkują dysonansem poznawczym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę cię, mam podobne. Jedna z moich podstawowych potrzeb to jakiś wzór człowieka, który może nie jest idealny, ale jest wysoko rozwinięty pod każdym względem i może służyć za przykład. Chodzi również o pokazanie, że jest to możliwe. Gdy się wychodzi na ulice to się widzi różnych ludzi, ale to są głównie osoby, o których niewiele możemy się dowiedzieć. Dlatego mi się kojarzą z szarą masą, jeden idzie tam, drugi tu. Jak w mrowisku. Dopiero w jakiś określonych sytuacjach możemy poznać ich bliżej. Jednak nawet wtedy te sytuacje są z góry ustalone. Pani w sklepie może być albo miła, albo niemiła. To wszystko. To gdzie ten wzór do naśladowania? Chyba tylko jakiś pisarz, guru, osoba mediów. Ale ich znowu trudno poznać osobiście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pewnie niektórym znana jest sytuacja, gdy pewna osoba urasta w oczach niemal do rangi najwspanialszej, najmądrzejszej, najpiękniejszej istoty na Ziemi. Idealizowani są bardzo często terapeuci. Dlaczego tak jest? Jakie są przyczyny nadawania innym ludziom, takim jak My, niemal boskich atrybutów? Co się dzieje, kiedy obraz pozornej idealności zaczyna się walić i okazuje się, że obiekt podziwu jest taki sam jak wszyscy ludzie?

 

Możliwe, że nowo poznane osoby chcą zrobić na nas na początku dobre wrażenie i troszkę ukrywają swoje wady. Z terapeutami to chyba jest tak, że myślimy , że oni mają dużą wiedzę i ją umieją wykorzystać w swoim życiu i ich życie dzięki temu jest idealne, a to nie do końca tak jest.

 

Z drugiej strony, dlaczego potrafimy dostrzegać sukcesy innych, a dewaluować własne? Potrafimy wskazać zalety u innych- u siebie tylko wady? Dlaczego niejednokrotnie sprowadzamy siebie do poziomu podłogi mimo, że inni uparcie Nam powtarzają, że jesteśmy wartościowi?

 

Bo ukształtowaliśmy sobie niewłaściwą samoocenę, zwykle za niską i mamy na oczach filtr poznawczy, czyli przyciagają naszą uwagę wszystkie te sytuacje,które pasują do naszej samooceny, a ignorowane są te, które nie pasują, a nawet jesli zauważymy, że coś nam się udało to mozemy uznać, że mieliśmy szczęscie.

 

Jedna z moich podstawowych potrzeb to jakiś wzór człowieka, który może nie jest idealny, ale jest wysoko rozwinięty pod każdym względem i może służyć za przykład. Chodzi również o pokazanie, że jest to możliwe. .

też coś takiego mam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Możliwe, że nowo poznane osoby chcą zrobić na nas na początku dobre wrażenie i troszkę ukrywają swoje wady.
W jakiejś części faktycznie tak jest. Niemniej jednak, po pewnym czasie wychodzi szydło z worka, a bardzo często jest tak, że dla Nas ta osoba nadal jest bez skazy. Mimo, że gdzieś tam na dnie mamy odczucie, że coś jest bardzo nie w porządku, to jednak uparcie jest to spychane na dalszy plan pomijane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

o tak, właśnie tak; nie wiem jak wy, u mnie się raczej nie zmienia, niektóre osoby idealizuję na każdym kroku, inne mogą dla mnie nie istnieć; każdego muszę lubić albo nie lubić, nic nie jest mi obojętne, wiem, że to chore

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Qrf, a chcesz to zmienić? Każdy człowiek ma wady i zalety, dobre i złe strony. Filtry, jakie nakładamy przejaskrawiając którąś skrajność nie przynoszą tak naprawdę niczego konstruktywnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×