Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Wyżywanie sie na innych

Rekomendowane odpowiedzi

Znane, prawda? Na pewno każdy miał tak, że ktoś lub coś go zezłościło i oberwało się przez to niewinnej osobie, która akurat się napatoczyła. Często się Wam to zdarza? Próbujecie później jakoś wyjaśnić sprawę, czy po prostu tak to zostawiacie i liczycie, że cała sytuacja pójdzie w niepamięć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Często wyzywam sie na innych najgorzej jak ktos mi sie napatoczy jak jestem w furii, ostatnio moja babcia zle trafila z rozmowa na poczatku sie darlam sama nie wiem czemu teraz, potem staralam sie uspokoic, ale jak zdarza sie cos takiego zwalam to na nerwice, moja brak cierpliwości itd ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zdarza się oczywiście,ale staram się sprawę wyjaśnić i jakoś przeprosić wytłumaczyć mam poczucie winy straszne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się nigdy na nikim nie wyżywam, tylko na sobie. W szkole wyżywali się na mnie rówieśnicy, w pracy przełożeni i wiem jak to jest krzywdzące dlatego staram się nigdy w ten sposób nikogo nie krzywdzić, zresztą nawet bym nie potrafił chyba kogoś zwyzywać, oskarżyć o coś to nie mój styl.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obecnie się w ogóle nie wyżywam. Na człowieku nigdy się nie wyżywałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja najczęściej wyżywam się na moim chłopaku, u mnie to są naprawdę mega napady... cóż jedynym czynnikiem który wywołuje we mnie furię jest on sam... tłumaczę się i to ostro, ciężko jest nam się pogodzić, ale to nie jest powód, żeby zaprzestać... już tak mam... Uznaję to za nerwicowy napad złości, chociaż to chyba raczej zwykły objaw mojej zazdrości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że 'mechanizm wyżywania się' (jeśli można tak to nazwać), zaczyna się od frustracji spowodowanej blokadą w wyrażaniu emocji (zwłaszcza negatywnych). A to prowadzi do agresji, do wyładowania tych emocji na 'celu zastępczym', który jest 'bezpieczniejszy' do ich wyrażania, bo 'nie odda'.

Tym celem może być ktoś (lub 'coś') zależny (np. dziecko, podwładny w pracy albo nawet zwierzę), bliski (partner/partnerka, ktoś z przyjaciół), ktoś lub coś postrzegane jako 'słabe' (własna osoba lub przedmiot). :?

 

Takie sytuacje nie idą w niepamięć. Zarówno 'ofiara' to zapamięta (i z czasem może przyjąć tę formę wyrażania negatywnych emocji), jak i 'agresor' 'przyzwyczai się do tego, że 'tak można'. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jak i 'agresor' 'przyzwyczai się do tego, że 'tak można'. :roll:

Ja się nie przyzwyczaiłem, wiedziałem i czułem, że tak nie można i przestałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie się nie zdarzyło nawrzeszczeć na niewinną osobę zawsze sprawca kłótni tylko obrywa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja czuję ogromną niechęć do osób wyżywających się na innych, dla mnie zwłaszcza jeśli to wyżywanie jest zbyt mocne i bez jakiejkolwiek podstawy te osoby traktuje jako podludzi i marze o tym że dostaną kiedyś wpierdol a najlepiej zginą. Jak mój wyżywający szef kiedyś zachorował poważnie to cieszyłem się z tego i życzyłem mu śmierci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasem można przestać, a czasem nie... Ja np. ogólnie jestem spokojna, opanowana, nikt ze znajomych nie powiedziałby, że potrafie być tyranem, a jednak - potrafię. Niektórzy umieją się zaprzeć w działaniu, ale nie ja. Czasem jest tak, ze jestem zła na mojego chłopaka, po prostu w takim stanie się już budzę. Nie ma go w pobliżu, nic mi nie zrobił, ale w pamięci mi siedzą jego słowa, które niegdyś zrobiły mi ogromną przykrość. Nie potrafię się na niczym skupić, chodzę zła, jestem naburmuszona i nadąsana, całymi nocami o tym myślę i chociaż chcę przestać, nie umiem... a jak tylko nadarzy sie okazja przystępuję do wypominania, co daje mi duże poczucie ulgi. Wtedy momentalnie wyrzucam z siebie złość i czuję się zwyczajnie zmęczona, wyczerpana, bo ciśnienie mam naprawdę wysokie w takich chwilach, czasem mam też mroki przed oczyma. Mój chłopak jednak czasem reaguje np. smiechem na wszystkie moje wypominania, a to już budzi we mnie agresję. czuję się wtedy znieważona, zgnojona, ponizona... Nie myślę o tym, żeby porozmawiać, żeby zachowywać się normalnie, tylko żeby dać upust złym emocjom. Za każdym razem po tym płaczę, nie spię, bo sie pokłócimy, już nawet rozstawaliśmy się kilka razy, ale to mnie nie przekonuje by jakoś się uspokoić... Silniejsze ode mnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie się zdarzało być trochę agresywnym wobec psa mojej babci, gdy miałem 10-11 lat, potem przestałem. W domu nie mogłem okazywać złości, więc może przyczyniło się to do tego, że czasem odbiłem sobie na psie u babci.

 

A od kilku lat mam tak, że gdy rodzice mnie z czymś wkurzą, to czasem przez chwilę fantazjuję w myślach, że wyżywam się na nich fizycznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kiedyś mi się zdarzało, ale to już przeszłość. Nie toleruję takiego zachowania, więc sam zawsze się od tego powstrzymuję i duszę złość w sobie. No chyba, że ktoś się bardzo o to prosi, to wtedy mogę powiedzieć jakąś niszczącą bardzo nieprzyjemną wiązankę. Istotne też jest to, czy jestem trzeźwy, bo jak wiadomo ilość procentów we krwi ma duże wpływ na poziom naszej samokontroli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oj tak, potrafię być okrutna :roll: w białych rękawiczka zmieszać kogoś z błotem, najczęściej dlatego, że duszę się w relacji (głównie z kobietami) i wkurzam ludzi, żeby się trochę odsunęli. nie toleruję bliskich relacji :<img src=:'> niekoniecznie jest to przeniesienie złości, tzn. niekoniecznie obrywają osoby niewinne, raczej winne, ale nieświadome tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyżywanie się na innych: to mój senny koszmar. Z ojca na syna i przez pokolenia. Silniejszy uciska słabszego. W wojsku, szkole, kościele. Gdzie nie spojrzysz. To jak gra w berka, każdy biega by pozbyć się złości i przekazać innym. Szkoda, że ona się wtedy jeszcze bardziej kumuluje.

 

Gdybym choć przez chwilę mógł przestać być ofiarą, niewinnym kozłem ofiarnym. Jasne, mam wady, ale mimo wszystko nie traktuje innych jak worki do bicia. Przyczyna jest jedna prosta i nie pochodzi z moich intencji. Po prostu brak mi poczucia ja. Nie ma kto być obrażony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Niestety zdarza mi się zbyt cześto wyżywać na innych. Chcę to zmienić, ale niestety emocje często biorą górę. Kolejny problem do przepracowania na terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami miewam ochotę wyżyć się na kimś przypadkowym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dresiarze wyżywają się na innych. Nic kanalie nie osiągnęły w życiu i dlatego gnębią porządnych ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

osobiście sądzę, że w pewnym stopniu wyżywanie się na innych jest skutkiem podświadomej albo półświadomej obrony przed samą/ samym sobą- wypieramy jakiś aspekt samych siebie, nasze uczucia, których sami się boimy i wskutek tego demolujemy wszystko, co te emocje w nas powoduje albo przypomina o nich. czyli ,,uzewnętrzniamy,, i odreagowujemy nasze wewnętrzne konflikty :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

socorro, no chyba tak jest. Często obrywa się słabszym, jakby ludzie wstydzili się, że można mieć jakieś wady. Tak samo osoby, które boją się o swoją orientację, ci atakują np. homoseksualistów, licząc podświadomie, że wtedy są bardziej hetero.

 

Akurat problem orientacji i związanego z tym bzika na punkcie jej "czystości" to dobre na osobny temat. Np. obraźliwe słowo: pedał. Tak samo ruchy społeczne przypuszczające ataki na homoseksualistów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×